Wolna Palestyna

26/08/2010

Iran jest gotowy sprzedawać broń Libanowi

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 20:34

Minister obrony Iranu gen. Ahmad Vahidi powiedział 25 sierpnia, że jego kraj jest gotów zaoferować pomoc wojskową Libanowi. Dzień wcześniej szeik Hassan Nasrallah, lider Hezbollahu, fundamentalistycznej islamskiej partii mającej w Libanie olbrzymie wpływy, w telewizyjnym wystąpieniu zaproponował rządowi tego kraju, żeby rozpoczął formalne starania o pomoc ze strony Iranu.

Hezbollah jest uznawany przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Izrael i Kanadę, ale nie przez kontynentalne państwa Unii Europejskiej, za organizację terrorystyczną. W Libanie ma duże poparcie społeczne. Prowadzi bowiem rozległy program działalności charytatywnej, obejmujący co najmniej cztery szpitale, po kilkanaście klinik i szkół, a także dwa centra rolniczo-gospodarcze. Pomoc medyczna organizowana przez Hezbollah jest tańsza niż w większości szpitali prywatnych w Libanie.

Jak donosi aljazeera.net, gotowość Iranu jest odpowiedzią na wstrzymanie dostaw broni do Libanu przez USA, związane ze starciami granicznymi między wojskami izraelskimi i libańskimi. Na wieść o ofercie przestawionej przez Iran rzecznik Departamentu Stanu w Waszyngtonie Mark Toner powiedział, że program pomocy Libanowi podlega właśnie weryfikacji i mamy nadzieję, że zakończy się ona wkrótce i wznowimy udzielanie pomocy.

Jarosław Klebaniuk
lewica.pl/?id=22284


Liban poprosił Iran o pomoc wojskową

Po tym, jak Stany Zjednoczone ogłosiły wstrzymanie wszelkiej pomocy wojskowej dla Libanu z powodu jego rzekomej „prowokacji przeciwko Izraelowi”, prezydent Libanu Michel Sulejman poprosił Iran, aby stał się jego partnerem w zakresie dostaw broni.

Sulejman wezwał Irańczyków, aby pomogli mu opracować plan modernizacji libańskiej armii mając na uwadze ograniczone możliwości budżetowe Libanu. Dotychczas miały plany te opracować Stany Zjednoczone.

Waszyngton nie zmodernizuje libańskiej armii, aby nie mogła odpierać przyszłych agresji Izraela na południowy Liban. Izrael takimi działaniami wciąż grozi a Liban nie posiada innego potencjalnego wroga militarnego co oznacza, że modernizacja armii z amerykańskiego punktu widzenia nie ma sensu.

Libański rząd postanowił wykorzystać wzajemną rywalizację między Stanami Zjednoczonymi a Iranem o umacnianie wpływów na Bliskim Wschodzie i pokazać Waszyngtonowi, że istnieją inne alternatywy od ślepego posłuszeństwa Ameryce. Jednakże modernizacja armii z irańską pomocą – biorąc pod uwagę irańskie możliwości – nie na wiele Libanowi się przyda. Co najwyżej będzie trochę lepiej uzbrojonym na wypadek izraelskiej agresji.

wolnemedia.net

Reklamy

Rozmowy pokojowe to „farsa zaaranżowana przez USA”

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:23

Wznowienie bezpośrednich rozmów izraelsko-palestyńskich zaplanowane na 2 września w Waszyngtonie jest „farsą”, zaaranżowaną z powodu polityki wewnętrznej USA – twierdzi poniedziałkowy „Financial Times” w komentarzu redakcyjnym.

Brytyjski dziennik ma na myśli listopadowe wybory uzupełniające do Kongresu uważane za ważny polityczny sprawdzian dla prezydenta Baracka Obamy. „FT” nie wróży rozmowom sukcesu, jeśli Amerykanie nie zaangażują się w nie, nie wysuną własnego planu i nie będą działać na rzecz jego wyegzekwowania.

Potencjalni zwycięzcy i przegrani

„Dla Baracka Obamy, który w polityce zagranicznej osiągnął niewiele oprócz przedwczesnego przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla, rozmowy są działaniem PR-owskim” – pisze sarkastycznie „FT”.

Według gazety, potencjalnym przegranym będzie zaś przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, ponieważ brak wymiernych rezultatów rozmów osłabi go politycznie, a palestyńska opinia publiczna już teraz nie jest zainteresowana negocjacjami.

Palestyńczycy dali się namówić na udział w waszyngtońskich rozmowach nie bez oporu i po tym, jak przedstawiciele USA zapewnili ich, że rozmowy będą miały z góry ustalony czas trwania – jeden rok – wskazuje brytyjski dziennik.

„FT” odnosi się sceptycznie do izraelskich zapewnień, że „w rozmowach nie będzie tematów tabu”. Takie zapewnienie jest zdaniem dziennika „listkiem figowym” dla polityki rozbudowy osiedli żydowskich na terenach okupowanych i wysiedleń Arabów ze wschodniej części Jerozolimy.

Wiadomo co, nie wiadomo jak

„Najbardziej zniechęcającym elementem jest to, że rozmowy, jak dotąd, nie mają ustalonego porządku. Amerykańskie oświadczenia starannie unikały zdefiniowania oczekiwań odnoszących się do końcowego rezultatu rozmów, choć jest jasne, czego taki rezultat musi dotyczyć: palestyńskiego państwa w granicach z 1967 roku (z wymianą terenu na małą skalę) i przyznania godziwego odszkodowania palestyńskim uchodźcom w zamian za zrzeczenie się prawa do powrotu” – dodaje „FT”.

Kwestie te, uznane w przyjętych przez ówczesnego prezydenta USA Billa Clintona założeniach z 2000 roku i w planie pokojowym Ligi Arabskiej z 2002 roku, wynikają też z dyplomatycznego języka komunikatów Kwartetu Bliskowschodniego (UE, USA, Rosja, ONZ). Nie są jednak uznane za cele obecnych rozmów palestyńsko-izraelskich w Waszyngtonie. Rozmowy są wewnątrzamerykańskim spektaklem, pod auspicjami USA, a nie Kwartetu – wskazuje gazeta.

Najlepsze rozwiązanie?

„FT” odnosi się pesymistycznie do perspektywy rozmów, w których Amerykanom przypadnie jedynie rola przewodniczenia im, bez przedstawienia własnego projektu. Zdaniem gazety, Waszyngton powinien wykazać się przywództwem, ściśle egzekwować roczny termin rozmów, przedstawić swój plan i żądać, by końcowe porozumienie zostało poddane pod referendum w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej.

„Jest to bardzo ryzykowne posunięcie – zaznacza dziennik – ale pomogłoby ono w ominięciu przeszkód powstających na każdym kroku i jest to jedyny sposób zaangażowania (radykalnego palestyńskiego ugrupowania) Hamas”, które rządzi w Strefie Gazy. „Wszystkie strony powinny uznać, że wynegocjowane porozumienie jest pożądane, a zwłaszcza Izrael, dla którego największym zagrożeniem z punktu widzenia narodowego bezpieczeństwa jest chwiejna międzynarodowa legitymizacja” – konkluduje „Financial Times”.

pap

Rozmowy pokojowe w cieniu wyburzeń

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:18

Podczas gdy prezydent Barack Obama wywiera presje na Palestyńczyków, aby ponownie zaangażowali się w bezpośrednie rozmowy pokojowe, a premier Benyamin Netanyahu górnolotnie doradza Abbasowi, aby nie przegapił okazji, nadal nie słabną wyburzenia domów palestyńskich dokonywane przez Izrael na Terytoriach Okupowanych.

Według biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) największa liczba wyburzeń miała miejsce w lipcu i sierpniu bieżącego roku.

Według danych OCHA od początku 2010 roku izraelskie siły zbrojne zniszczyły ponad 230 domów, wypędzając ponad 1100 Palestyńczyków, w tym ok. 400 dzieci. Ponad 50% tych zniszczeń miało miejsce w lipcu.

Jak podaje OCHA w swoim najnowszym raporcie, rozkazy wydane administracji izraelskiej dotyczące wyburzania domów zostały wydane przez Izraelskie Ministerstwo Obrony. W Dolinie Jordanu dwa razy w ciągu 10 dni siły izraelskie zniszczyły wioskę Al-Farisiya: kolejno 19 lipca i 5 sierpnia. W wyniku tych działań wojsko izraelskie wyburzyło ponad 116 domów i wypędziło 129 osób, w tym 63 dzieci. Za drugim razem zniszczono 27 domów (w tym 10, których nie rozebrano całkowicie przy pierwszym podejściu) oraz materiały dostarczone przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża.

Izrael w rażący sposób zaprzeczył całej propagandowej retoryce pokoju poprzez wydanie dodatkowych rozkazów rozbiórki domów 15 i 16 sierpnia.

Co więcej, władze izraelskie są zaangażowane w akcje podejmowane przez osadników żydowskich w muzułmańskiej dzielnicy jerozolimskiego Starego Miasta.

W godzinach porannych 29 lipca osadnicy żydowscy zaatakowali dom rodziny Kirrech, w którym mieszkało bez izraelskiego pozwolenia 9 palestyńskich rodzin. Z całej dziewiątki tylko jedna rodzina na mocy postanowienia sądu uzyskała możliwość powrotu do swojego domu. Pozostałe osiem rodzin nadal pozostaje bez dachu nad głową czekając na wyrok sądowy w swojej sprawie.

ONZ potępiło wyburzenia domów oraz wydało oświadczenie wzywające państwo Izrael do przestrzegania prawa międzynarodowego oraz przypominające o obowiązku przestrzegania praw człowieka i podstawowych wolności.

Zgodnie z prawem międzynarodowym to państwo jest zobowiązane do ochrony ludności cywilnej oraz prowadzenia dochodzenia, kiedy jednak aparat państwowy zawodzi, wtedy to właśnie społeczność międzynarodowa jest odpowiedzialna za zapewnienie skutecznej ochrony ofiarom.

Akty przemocy dokonywane przez osoby cywilne (osadników) nie powinny być postrzegane jedynie jako działania prowokacyjne, ale jako część szerszej strategii politycznej wspieranej przez organy państwa.

W związku z tym, że ONZ, Stany Zjednoczone oraz organizacje międzynarodowe poprzestają jedynie na retoryce potępienia – bez podejmowania konkretnych działań – nie reagują odpowiednio na akty łamania praw człowieka przez państwo Izrael, co skutkuje pogłębianiem się kryzysu humanitarnego i osłabia rozmowy pokojowe.

W rzeczywistości, nawet jeśli mielibyśmy uwierzyć w ostatnie wypowiedzi premiera Izraela Benjamina Netanjahu, to działania Izraela stanowią jawne odrzucenie procesu pokojowego oraz jego podstawowych dokumentów, w tym Porozumień z Oslo oraz Mapy Drogowej, które wprost zakazują rozbudowy osiedli osadników żydowskich.

Pod osłoną wezwań do wznowienia rozmów pokojowych, Izrael narusza i łamie prawa palestyńskich obywateli własnego kraju. Izraelskie siły zbrojne 4 razy w okresie od 27 lipca do 17 sierpnia zburzyły beduińską wioskę Al-Araqib na pustyni Negev, wypędzająć 300 Palestyńczyków posiadających obywatelstwo izraelskie i zmuszając ich do obchodzenia Ramadanu pod gołym niebem.

Według Talab As-Sany “To jest test dla demokracji w Izraelu, który pokazuje, że demokracji nie ma. Al-Araqib jest testem na to, w jakim stopniu Izrael szanuje prawa własnych obywateli pochodzenia palestyńskiego – Więc w jaki sposób Izrael może zapewnić pokój Palestyńczykom?”

Wyburzenia oraz negowanie podstawowych praw człowieka, takich jak prawo do bezpieczeństwa i ochrony, to cechy izraelskiego reżimu apartheidu wskazujące na przyczyny trwającego kryzysu humanitarnego na Terytoriach Okupowanych.

W najlepszym przypadku ostatnie izraelskie wyburzenia możemy uznać za kolejne próby kolonizacji, w najgorszym wypadku mogą być postrzegane jako czystki etniczne.

Biorąc pod uwagę te działania nie powinniśmy dać się zwieść retoryce dobrej woli, na której opierają się tzw. rozmowy pokojowe.

Badil – Centrum Gromadzenia Źródeł na Rzecz Praw  Palestyńskich Mieszkańców i Uchodźców
http://www.badil.org

tłum. Aneta Jerska

Za: kampania-palestyna.pl

Gen. Galant nowym szefem sztabu IDF

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:50

22-08-2010

Minister obrony Izraela Ehud Barak oświadczył, że nowym szefem sztabu sił zbrojnych zostanie generał Joaw Galant, który stojąc na czele izraelskiego Dowództwa Południowego kierował działaniami zbrojnymi przeciwko Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 roku.

Decyzja ta zapadła o kilka miesięcy wcześniej niż się spodziewano, a poprzedził ją skandal wokół domniemanego lobbingu na rzecz obsadzenia najwyższego stanowiska w wojskowej hierarchii kraju.

Obecny szef sztabu sił zbrojnych Izraela, generał Gabi Aszkenazi, ma ustąpić ze stanowiska w lutym przyszłego roku. W izraelskich mediach pojawiły się doniesienia, iż starając się o następstwo po nim, Galant wynajął publicystę dla ukazania rywalizującego kandydata w niekorzystnym świetle. Policja oświadczyła jednak, że zarzuty te są bezpodstawne, a kluczowy dla afery dokument został sfałszowany.

Ogłoszoną przez Ehuda Baraka nominację ma w przyszłym tygodniu zatwierdzić izraelski rząd.

pap

Norman Finkelstein: Gdybyś miała serce, płakałabyś nad Palestyńczykami

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 14:17

Wideo jest fragmentem filmu dokumentalnego ‚American Radical – The Trials of Norman Finkelstein’, który można ściągnąć TUTAJ. Polecam

Izrael nie współpracuje z komisją ONZ badającą atak na Flotyllę Wolności

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:02

– Izrael nie współpracuje z komisją Rady Praw Człowieka ONZ, która bada okoliczności izraelskiej masakry na pokładzie statku humanitarnego Mavi Marmara – oświadczył przedstawiciel komisji Juan Carlos Monge. Jej członkowie przeprowadzili już rozmowy z naocznymi świadkami i politykami z Turcji i Jordanii, ale od Izraela nie otrzymali zaproszenia.

Masakra, którą jest zabicie dziewięciu osób przez izraelskich komandosów na wodach międzynarodowych, wciąż badana jest przez komisję ONZ. Sprawozdanie komisji ma zostać opublikowane 27 września.

Za: wolnemedia.net

Gilad Atzmon: Izrael nie jest w stanie stawić czoła swojej przeszłości

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 13:44

gilad.co.uk, 31 lipca 2010

Izrael nie jest w stanie stawić czoła swojej przeszłości. Izraelski premier Benjamin Netanjahu zadecydował w tym tygodniu przedłużyć zamknięcie państwowych archiwów z 50 na 70 lat. Izrael zdaje sobie sprawę z tego, że ma wiele do ukrycia.

Haaretz donosi w tym tygodniu, że pierwsze dokumenty zostaną opublikowane dopiero w 2018 roku (1948+70). Wiele spośród przechowywanych w archiwum dokumentów jest istotnych dla historii pierwszych 20 lat państwa żydowskiego: masowe wypędzenie narodu palestyńskiego, masakry w Deir Jassin, Tantura i wiele innych, konflikt sueski w 1956 r., izraelski program atomowy itd.

Jak doniosła izraelska gazeta, opublikowanie dokumentów doprowadziłoby do ujawnienia niektórych faktów, które „obaliłyby mit i postawiły wiele osób w kłopotliwej sytuacji”. Można przyjąć, że prezydent Szimon Peres jest jedną z tych „wielu osób”.

W mojej ostatniej pracy zająłem się w sposób wyczerpujący budzącym obawy faktem, że historia jest czymś obcym żydowskiej religii, ideologii i polityce. Izraelska i żydowska historia jest przedstawiana jako opowieść pełna duchów. Fakty i historyczne dokumenty albo odkłada się na bok, zamiata pod dywan, wymazuje, albo po prostu niszczy. Jak wszyscy wiemy, poszukiwanie prawdy jest interpretowane przez Izraelczyków i syjonistów jako antysemityzm i zaprzeczanie Holokaustowi.

Widocznie dla Izraela 50 lat to mało, aby zmazać swój grzech pierworodny. Powód jest prosty: Zbrodnie, które mają związek z powstaniem państwa żydowskiego, nigdy nie zostały wyjaśnione. Miliony palestyńskich uchodźców wciąż jeszcze czekają na powrót do swojej ojczyzny. Izrael funkcjonuje nadal na bazie rasistowskich ustaw i hegemonii. Państwo żydowskie nie wyrosło ze swojej niosącej śmierć filozofii wiecznego fizycznego zastraszania. W konsekwencji izraelskie wojsko, Mossad i siły bezpieczeństwa wywarły nacisk na rząd, aby przedłużył okres, po którym dokumenty, liczące już 50 lat, będą mogły zostać upublicznione. Premier Netanjahu zatwierdził żądane przedłużenie – co za niespodzianka.

Haaretz zwrócił uwagę na osobliwą okoliczność, iż premier Netanjahu, który przyczynił się do niezdarnej próby zablokowania przeprowadzenia historycznych badań i poszukiwania prawdy, jest synem syjonistycznego historyka Benziona Netanjahu. Czytałem prace Benziona Netanjahu i rzeczywiście wiele nauczyłem się od niego. Benzion nie był zwykłym historykiem, lecz historykiem syjonistycznym. Jego zadanie polegało na nadaniu narodowo-żydowskim aspiracjom akademickiego pseudo-kontekstualnego znaczenia.

Decyzja premiera Netanjahu, aby przez kolejne 20 lat utrzymać fakty w tajemnicy, jest w rzeczywistości zgodna z filozofią jego ojca.

Jeśli ujawniona zostałaby prawda o początkach państwa Izrael, można by stwierdzić, iż państwo żydowskie już od samego zarania było wielkim przedsiębiorstwem morderców. Nawet jeśli syjonistyczni i izraelscy przywódcy publicznie ciągle obiecywali, że uczynią Żydów „narodem jak każdy inny”, to jednocześnie za zamkniętymi drzwiami wydawali swojej armii i służbom specjalnym rozkazy zabijania, na podobieństwo ich wyimaginowanych biblijnych przodków.

Z historycznej perspektywy Izraela powiedziałbym, że można siedzieć nad jego tajnymi archiwami tak długo, jak się chce. W rzeczywistości nie potrzebujemy jednak izraelskich archiwów, aby zweryfikować prawdziwe znaczenie żydowskiego państwa morderców i żydowskiego projektu narodowego. Faktem jest, że okoliczność, iż Izrael trwa w postanowieniu ukrycia swojej przeszłości, oznacza, że w zbiorowej pamięci wciąż jeszcze pozostało tam trochę uczucia wstydu i nieczystego sumienia. I to jest właściwie pewien pozytywny znak.

Gilad Atzmon

Tłumaczenie wersji niemieckiej artykułu ze strony http://www.ism-germany.net Joanna Podsiadła

Za: kampania-palestyna.pl

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.