Wolna Palestyna

03/08/2010

Izrael deportuje 400 dzieci zagranicznych pracowników

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 23:01

Rząd Izraela zatwierdził deportację 400 spośród 1200 dzieci zagranicznych pracowników.

W Izraelu wraz z rodzicami będą mogły pozostać tylko te dzieci, które spełniają pięć kryteriów: uczyły się przez ostatni rok w państwowym systemie szkolnym Izraela, są na liście uczniów idących w nadchodzącym roku szkolnym do pierwszej klasy lub wyżej, mieszkały w Izraelu przez pięć kolejnych lat lub więcej, oraz, jeśli nie urodziły się w Izraelu, przybyły do niego przed ukończeniem 13 roku życia. Ponadto, dziecko musi mówić po hebrajsku, a jego rodzice musieli wjechać do Izraela na ważnej wizie.

Decyzja rządu nie była jednomyślna, 13 ministrów głosowało za, z Netanyahu i Liebermanem na czele, 10 było przeciwnych, 4 wstrzymało się od głosu.

Podczas burzliwej dyskusji minister infrastruktury Ben-Eliezer, który głosował przeciwko, krzyknął: „To nie jest żydowskie państwo, jakie znam, jeśli deportuje dzieci”.

Dodał: „To nie jest właściwy moment, by świat ujrzał państwo Izrael deportujące 400 dzieci. Musimy od teraz ustanowić jasne zasady”.

Przed głosowaniem Netanyahu powiedział ministrom: „Jeśli ten wniosek nie przejdzie, przedstawię oryginalną propozycję, która jest o wiele surowsza i dramatyczniejsza. Wniosek, który tutaj przedstawiłem, zawiera udogodnienia”. Po tym oświadczeniu niektórzy z ministrów zmienili zdanie i głosowali za przyjęciem propozycji.

Według szacunków, większość spośród 1200 dzieci zostanie zmuszona do opuszczenia Izraela zgodnie z decyzją, ponieważ albo nie spełniają kryteriów, albo nie będą w stanie sprostać stosunkowo krótkiemu ostatecznemu terminowi 21 dni na przedłożenie dokumentów udowadniających spełnianie wymagań.

Izraelski oddział UNICEF-u, organizacja odpowiedzialna za egzekwowanie Międzynarodowej Konwencji Praw Dziecka, potępił decyzję rządu jako „rażące pogwałcenie” konwencji, którą Izrael podpisał razem z 200 innymi krajami z całego świata.

Za: ynetnews.com, haaretz.com

Reklamy

Izrael aresztował mojego ojca z powodu pokojowego protestu przeciwko okupacji

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 21:35

12 lipca Ibrahim Amireh oraz Hassan Mousa i Zaydoon Srour z Komitetu Obywatelskiego Ni’lin zostali skazani na dwa lata więzienia.

Jego syn relacjonuje: 12 stycznia 2010 r. mój ojciec Ibrahim został aresztowany przez izraelską armię i skazany na dwa lata więzienia za organizację i udział w pokojowych protestach przeciwko izraelskiemu murowi na okupowanym Zachodnim Brzegu. Mur ten oddziela nas od naszej ziemi i naszych gajów oliwnych i tym samym pozbawia nas podstaw naszej egzystencji.

Oskarżenie opiera się na wymuszonych zeznaniach nastolatków.

Mojego ojca obwiniono o następujące wykroczenie: obecność w zamkniętej strefie wojskowej. Ta „wojskowa strefa” jest w rzeczywistości naszym gajem drzewek oliwnych, który został z początkiem budowy muru uznany przez Izrael za strefę zmilitaryzowaną. Kontynuowana budowa muru jest jawnym naruszeniem wyroku Trybunału Międzynarodowego z lipca 2004 r., który zgodnie z międzynarodowym prawem uznał mur za nielegalny.

Organizowanie demonstracji nielegalnych i z użyciem siły.

Mój ojciec jest zdeklarowanym przeciwnikiem użycia siły i kiedy izraelska armia nas atakowała, często powstrzymywał innych przed reagowaniem przemocą na przemoc.

Podżeganie do rzucania kamieniami i do stosowania innych metod z użyciem siły.

Izraelskie władze twierdzą, że mój ojciec opłacił uczestników demonstracji, aby rzucali kamieniami w żołnierzy, ich jeepy i w mur. To jest absurd. Kiedy przed dwoma laty mój ojciec zaczął angażować się w protesty bez użycia przemocy, izraelskie władze unieważniły jego zezwolenie na pracę. Od tamtej pory pozostawał bezrobotny i z trudem był w stanie zgromadzić wystarczającą ilość pożywienia dla szóstki mojego rodzeństwa, mojej matki i dla mnie. Twierdzenie, że płacił innym za rzucanie kamieniami lub niszczenie muru, szydzi z potwornej codziennej rzeczywistości naszego życia i życia innych Palestyńczyków pozostających pod okupacją.

Punkty oskarżenia bazują na wymuszonych zeznaniach dwóch nieletnich z Ni’lin, z których jeden jest chory psychicznie.

Izraelska armia szykanuje rodzinę Ibrahima Amireh’a.

Mój ociec martwi się przede wszystkim o nas, swoją rodzinę. Nie tylko dlatego, że jest ciężko zgromadzić najbardziej niezbędne środki do życia, lecz również z tego powodu, iż nasza rodzina jest regularnie poddawana szykanom przez izraelską armię. Nasz dom stał się celem 25 nocnych obław, ośmiu od czasu aresztowania mojego ojca. Czasami jedynie nam grożą i dręczą nas. Kilkakrotnie żołnierze przychodzili z psami, które w domu puszczali wolno; wówczas dom jest przeszukiwany i są wyrządzane duże szkody. Moi pięcioletni bracia bliźniacy mają z tego powodu stany lękowe i cierpią na nocne koszmary.

Komitet Obywatelski Ni’lin widzi jedyne rozwiązanie w pokojowych protestach przeciw istnieniu muru.

Mój ojciec nie dąży do niczego innego, jak tylko do pokoju i wolności i jest przekonany, że długotrwały pokój może być osiągnięty jedynie pokojowymi środkami. Jego zdaniem przemoc tylko potęguje nienawiść, komplikuje sytuację i pogarsza życie Palestyńczyków będących pod okupacją. Dlatego uczył nas nigdy nie uwzględniać przemocy jako sposobu rozwiązywania problemu w naszej walce o przywrócenie naszych praw.

Z drugiej zaś strony sądzi, że jest naszym obowiązkiem protestować przeciwko niesprawiedliwości, jaką jest niszczenie podstaw egzystencji mieszkańców wioski Ni’lin. Dlatego kiedy Izrael w maju 2008 r. oznaczył trasę muru biegnącego bezpośrednio przez nasze gaje oliwne i tym samym zagarnął jedną trzecią powierzchni wsi, mieszkańcy Ni’lin zgromadzili się i utworzyli Komitet Obywatelski Ni’lin przeciw murowi. Komitet Obywatelski organizuje pokojowy protest przeciwko budowie muru.

Mój ojciec został wybrany do zarządu Komitetu Obywatelskiego i mianowany oficjalnym jego przewodniczącym, bowiem świat powinien dowiedzieć się prawdy o nas: jesteśmy pokojowym narodem, który odrzuca przemoc i nie chce nikomu szkodzić.

Maj 2008 roku: Przyjazd buldożerów do Ni’lin.

27 maja 2008 r. rozpoczęliśmy nasze protesty i zablokowaliśmy buldożery, które wyrywały z ziemi nasze drzewka oliwne. Szliśmy z uniesionymi do góry rękoma, tak aby żołnierze izraelscy mogli zobaczyć, że nie jesteśmy uzbrojeni. Początkowo odnieśliśmy sukces i prace budowlane zostały wstrzymane. Wkrótce jednak armia izraelska użyła granatów ogłuszających, pojemników z gazem łzawiącym, stalowych kul w gumowych osłonach, a nawet ostrej amunicji, aby rozproszyć nasze pokojowe demonstracje.

Od początku demonstracji przez izraelskich żołnierzy zostało zabitych pięć osób, w tym dziesięcioletni Ahmed Moussa. Ponad 500 osób zostało zatrzymanych. Doświadczyliśmy godziny policyjnej, niszczenia własności i snajperów na dachach naszych domów, którzy strzelali w nogi demonstrantów. Wszystko to są próby odstraszenia uczestników od protestów pozbawionych przemocy. Mojej dwunastoletniej siostrze Sammer strzelono ostrą amunicją w rękę tylko z tego powodu, że brała udział w protestach. Moja dziesięcioletnia siostra Rajaa została trafiona w nogę przez granat ogłuszający, chciała bowiem powstrzymać snajperów przed wejściem na dach w celu ostrzeliwania demonstrantów.

Nasza wioska Ni’lin zostaje zamieniona w więzienie. Obecny wjazd do wsi jest zamknięty i zastąpiony tunelem, który jest budowany pod drogą #446, z której będą mogli korzystać jedynie izraelscy osadnicy. Ten tunel będzie nie tylko dzielił Ni’lin. Izraelska armia będzie mieć pełną kontrolę nad tym, kiedy i czy dostęp do wsi będzie dozwolony. A my w ten sposób możemy zostać odseparowani od świata zewnętrznego.

Trzej działacze pokojowi są skazani na kary więzienia.

W poniedziałek 12 lipca sąd wojskowy w Ofer skazał mojego ojca na jedenaście miesięcy i piętnaście dni kary więzienia i karę grzywny w wysokości 9.000 shekeli (2.330$) oraz zakazał dalszego udziału w protestach. W celu uniknięcia dłuższego pobytu w więzieniu, mój ojciec przyznał się do winy. Mamy dwa miesiące czasu, aby pokryć sumę 9.000 shekeli, nie mamy jednak szansy na jej zebranie. Jeśli nie zapłacimy tej grzywny, kara więzienia przedłuży się na 20 miesięcy i 15 dni.

Wraz z moim ojcem dwóch kolejnych członków Komitetu Obywatelskiego Ni’lin, Hassan Mousa i Zaydoon Srour, otrzymało tę samą karę. Ich rodziny przeżywają ten sam koszmar co my. Od czasu aresztowania w styczniu do skazania w lipcu 2010 r. przeprowadzono 15 sądowych przesłuchań. Sądzimy, że izraelska okupacyjna biurokracja celowo przedłuża postępowanie sądowe, jako dodatkową karę dla mojego ojca i jego rodziny. Przed każdym sądowym przesłuchaniem ojciec musi czekać od godziny szóstej rano do drugiej po południu w gorącym pokoju bez pożywienia i wody. Kiedy zaczyna się przesłuchanie jest on zmęczony, głodny i spragniony.

Gdy stoimy naprzeciw naszych ciemięzców, staramy się zawsze pozostać silni. Jednakże kiedy został odczytany wyrok, moja matka zaczęła płakać. Musieliśmy patrzeć na to, jak mój ojciec, Hassan i Zaydoon zostają wyprowadzeni w kajdankach z sali. Kiedy zapytano mojego ojca, czy chciałby coś powiedzieć, ojciec powiedział z naciskiem, że wyrok ten uchybia człowieczeństwu i że wszyscy cierpimy z powodu okupacji.

Bardzo martwimy się o mojego ojca, który jest chory, a w więzieniu nie otrzymuje leków, których potrzebuje. Jesteśmy bardzo smutni również z tego powodu, iż dotąd, po czterech miesiącach spędzonych w więzieniu, mogła odwiedzić go jedynie moja matka. Mimo wszystko mój ojciec widzi w protestach pozbawionych przemocy jedyne rozwiązanie problemu.

Prosimy Państwa o wsparcie dla Ibrahima Amireh’a i okazanie swojego protestu przeciwko jego nielegalnemu aresztowaniu; dalsze informacje znajdą Państwo w grupie na Facebook „Support My Father : Peace & Freedom Activist Ibrahim Amireh”.

Saeed Amireh, syn Ibrahima Amireh’a, pochodzi z wioski Ni’lin na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Oryginalny tekst artykułu ukazał się 16 lipca 2010 r. na stronie The Electronic Intifada.

Tłumaczenie powyższego tekstu z wersji niemieckiej artykułu ze strony http://www.ism-germany.net.

Tłumaczenie: Joanna Podsiadła

Za: kampania-palestyna.pl

Liban: Krwawe starcie z armią izraelską

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 18:44

W najpoważniejszym starciu granicznym od czasu zakończenia inwazji Izraela na Liban zginęło 3 żołnierzy libańskich (izraelska gazeta „Haaretz” podaje liczbę dwóch) oraz dziennikarz „Al-Achbar” Assaf Bu Rahhal. Według informacji dostępnych na stronie internetowej związanej z Hezbollahem telewizji al-Manar zginął też wysoki rangą oficer izraelski, a jeden z żołnierzy izraelskich znajduje się w stanie krytycznym.

Lekko ranny został też korespondent al-Manar Ali Szoaib. Obrażenia odnieśli również cywile libańscy, uszkodzone zostały dwa budynki cywilne.

Do starcia doszło około 9:00 rano czasu miejscowego w okolicach wioski Odeissa, gdy grupa żołnierzy izraelskich usiłowała wyrugować drzewo po libańskiej stronie granicy. Armia libańska oddała wówczas strzały ostrzegawcze, na które Izraelczycy odpowiedzieli ostrzałem czołgowym, a następnie również ogniem z helikoptera.

Prezydent Libanu Michel Sulejman wezwał do sprzeciwu wobec agresji izraelskiej bez względu na cenę. Również premier Saad Hariri potępił pogwałcenie suwerenności Libanu oraz wezwał do szybkiego złożenia skargi do Rady Bezpieczeństwa ONZ w związku z naruszeniem rezolucji nr 1701. Podobną skargę zapowiedział również minister spraw zagranicznych Izraela Awigdor Lieberman.

Libańska gazeta „The Daily Star” opublikowała tymczasem krótki materiał autorstwa Simony Sikimic. Czytamy w nim, że zdaniem Międzynarodowej Grupy Kryzysowej, think-tanku zajmującego się konfliktami międzynarodowymi i opracowywaniem związanych z nimi analiz, Nowa wojna izraelsko-libańska będzie prawdopodobnie gwałtowniejsza i bardziej niszczycielska niż wojna w lipcu i sierpniu 2006 r., która kosztowała życie 1200 Libańczyków (głównie cywilów) i 160 Izraelczyków (głównie żołnierzy). Nowy konflikt obejmie też prawdopodobnie większy obszar kraju, szczególnie Dolinę Bekaa, i nie ograniczy się do południa czy szyickich części Bejrutu, które systematycznie atakowano w 2006 r. – referuje wnioski Grupy Sikimic. Jeszcze częstsze niż wówczas mogą się też okazać ataki bez rozróżnienia między bojownikami Hezbollahu a cywilami, jak też między Hezbollahem a libańskimi instytucjami państwowymi.

Zdaniem Międzynarodowej Grupy Kryzysowej prawdopodobne jest też wciągnie w konflikt stron trzecich, w szczególności Syrii, a także Iranu. Izrael nie mierzył się z poważnym wyzwaniem skoordynowanych sojuszniczych działań wojskowych ze strony swych wrogów od czasu wojny izraelsko-arabskiej w 1973 r. – pisze Sikimic. Widmo takiego zagrożenia może jednak zdaniem Międzynarodowej Grupy Kryzysowej pchnąć Izrael do wojny. Wątpliwy jest przy tym czynnik odstraszający w postaci wzajemnie zapewnionego zniszczenia (Mutually Assured Devastation, MAD).

Materiał Sikimic dostępny jest w całości tutaj.

Paweł Michał Bartolik

Za: lewica.pl/?id=22120

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.