Wolna Palestyna

06/08/2010

Fajka wodna – synonim demokracji

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 22:58

Dominik Wach, 25/07/2010

Na początku zeszłego tygodnia w jednym z najpowszechniejszych w naszym kraju programów informacyjnych ku mojemu zdziwieniu pojawił się materiał filmowy ze Strefy Gazy. W pierwszym momencie spodziewałem się informacji o kolejnej akcji wojsk izraelskich, bo tylko przy takich okazjach w naszych wiadomościach przebijają się wzmianki z tamtego regionu. Na szczęście moje przewidywania okazały się błędne.

Dziennikarze wyłuskali bowiem z natłoku wiadomości ze świata coś o wiele bardziej ważnego dla poczciwego polskiego widza. Tą niezwykle istotną informacją okazało się wprowadzenie przez Hamas zakazu palenia fajek wodnych przez kobiety na terenie Strefy Gazy, argumentowane dbałością o zachowanie zasad moralnych i właściwej obyczajowości. Nie muszę dodawać, że ton informacji wyraźnie wskazywał na skrajność takiego posunięcia, łamanie praw kobiet i ogólnie ekstremizm Hamasu, który jak wszyscy dobrze wiemy jest całym złem jakie mogło się przytrafić Palestyńczykom, a może i całemu światu.

W pierwszym momencie do głowy przyszła mi refleksja, iż faktycznie takie posunięcie Hamasu jest przejawem pewnego rodzaju traktowania kobiet jako nie tyle kogoś gorszego, ile kogoś, za kogo należy decydować w niektórych sprawach. Osobiście nie jestem zwolennikiem decydowania za kogoś, co jest dla niego dobre, a co złe, tym bardziej, jeśli to rząd przyjmuje tak szczegółowe regulacje prawne, zamiast stworzyć społeczeństwu środowisko do wprowadzania zasad oddolnie.

Niemniej, abstrahując od samej decyzji rządu w Gazie i jej motywów (nie należy zapominać o tym, że Hamas jest ruchem islamskim, którego jednym z głównych celów jest stworzenie islamskiego społeczeństwa, kierującego się islamskimi zasadami moralnymi), zastanowił mnie fakt, dlaczego właśnie ta informacja została wyemitowana w polskiej telewizji jako jedno z głównych wydarzeń ze świata.

Izraelskie media, mimo iż zazwyczaj nie przepuszczają żadnej okazji by pokazać światu Hamas w negatywnym świetle, nie uznały tego wydarzenia za wyjątkowo ważne. Jedna z najbardziej poczytnych gazet izraelskich – The Jerusalem Post – w swym internetowym serwisie umieściła jedynie niedługą informację o tym wydarzeniu, której daremnie szukać w tzw. headlines.

Co więcej, ton artykułu znacznie się różnił od tego, co obejrzałem w telewizji. Jak się okazało, zakaz dotyczył palenia fajki wodnej w miejscach publicznych i obejmował nie tylko kobiety, lecz także nieletnich. Dodano również o innych prawach, do których muszą stosować się kobiety w Gazie (np. noszenie Hidżabu w sądzie). Generalnie podanie takiej informacji miało na celu pokazanie, iż rząd Hamasu dość daleko ingeruje w życie i moralność Palestyńczyków.

Choć ciężko polemizować z tym faktem, to nasunęły mi się trzy pytania – dlaczego mówi się o wprowadzaniu tego typu przepisów, a media milczą na temat prób reformowania gospodarki przez rząd Hamasu, co spowodowało, że wprowadza się takie regulacje oraz jak daleko europejskie rządy ingerują w zasady moralne i życie prywatne swoich obywateli.

Pierwsze dwa pytania ściśle się ze sobą wiążą. Otóż po wygranych wyborach w 2006 roku i próbach utworzenia rządu jedności narodowej, Hamas podjął wielkie starania mające na celu ożywienie gospodarki, tak, by w miarę normalnie funkcjonowała. Podejmowano również wysiłki, by podnieść standardy działania służby zdrowia, pomocy społecznej czy szkół. Ustawy i regulacje związane z islamską moralnością niemal nie były dyskutowane. Jak wiadomo, późniejsze wydarzenia doprowadziły do załamania sytuacji i pogrążenia się Gazy w chaosie. Także sytuacja na Zachodnim Brzegu Jordanu nie pozwoliła na skuteczne reformy.

Niemniej, informacje o tych działaniach Hamasu nie zdołały się przebić do mediów, nikt poza badaczami regionu nie zastanawiał się, dlaczego Hamas zrezygnował (choćby częściowo) ze swojej islamskiej retoryki, dlaczego polityka rządu Haniji koncentrowała się na sprawach ważnych takich jak gospodarka, zdrowie czy edukacja, a nie na moralności. Wydawać się może, że to właśnie ignorancja mediów jak również uporczywe dążenie rządów Izraela, a także USA i innych państw zachodnich do obalenia rządu Hamasu, doprowadziły do odejścia od dotychczasowej polityki na rzecz prawnego regulowania zasad moralnych. W obliczu niemożności normalnego rządzenia, nie wspominając już o wprowadzaniu niezbędnych reform, jedynym obszarem, na który rząd Haniji ma jeszcze wpływ, stało się właśnie prywatne życie mieszkańców Gazy.

Wydaje się zatem, że oburzenie mediów i ton, w jakim przekazywane są informacje o takich wydarzeniach, jest co najmniej nieobiektywny, jeśli nie należałoby powiedzieć o celowym wytwarzaniu poczucia zagrożenia ze strony Islamskiego Ruchu Oporu.

Jak należałoby jednak odebrać powyższą informację w kontekście poczynań naszych – europejskich rządów i praw, które wprowadzają. Jak już pisałem, nie mam zamiaru polemizować ze słusznością bądź jej brakiem zakazywania palenia fajek wodnych przez kobiety. W mojej ocenie rząd nie powinien ingerować w tego typu kwestie. Jednak gdy sięgnę pamięcią, w mediach aż roi się od podobnych zakazów wydawanych przez europejskich ustawodawców. Wystarczy przytoczyć najpodobniejszy zakaz palenia w miejscach publicznych (w niektórych krajach zakazy te dotyczą nawet tak kojarzonych z dymem papierosowym miejsc jak puby czy kluby muzyczne, gdzie zakazana jest nawet sprzedaż papierosów). W tym przypadku również nie chcę zgłębiać tematu zasadności takich zakazów. Wyraźne jest natomiast coraz głębsze wchodzenie w sferę moralności i możliwości decydowania o samym sobie. Przytoczyć również można bardziej kontrowersyjne zakazy jak na przykład zakaz noszenia burek, zakaz budowy minaretów, czy dość śmieszny niemiecki zakaz wychodzenia i wchodzenia do samochodu nago (w samochodzie możemy już być obnażeni, nawet jeśli jedziemy cabrio).

Zastanowić się więc można, czy media zbyt pochopnie nie podnoszą kwestii, które są osadzone w odmiennej nam Europejczykom kulturze, a faktycznie niewiele odbiegają od wydarzeń znanych z naszego rodzimego podwórka. Czy media nie powinny nieco rozważniej dobierać nie tylko tematy, lecz także ton ich przekazywania, gdyż to właśnie one w ogromnej mierze kreują postrzeganie świata przez społeczeństwo. W końcu czy media nie powinny powstrzymać się od moralizowania innych, szczególnie, jeśli piętnują właśnie tego rodzaju zachowania. Na te pytania nie znajdzie się jednak jedna i właściwa odpowiedź, tak jak nie uda się jednoznacznie dowieść, że zakaz palenia fajki wodnej w miejscach publicznych to przejaw wkraczania w moralność jednostki, a zakaz palenia papierosów to jedynie dbałość o zdrowie i interes ogółu społeczeństwa.

Za: arabia.pl/content/view/292765/1

Reklamy

Pomagasz Palestyńczykom wyżyć – Izraelczycy pomogą tobie. Umrzeć

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 18:01

Zamordowanie przez wojska izraelskie dziewięciu członków konwoju humanitarnego Flotylla Wolności nie jest nieszczęśliwym wypadkiem. Izrael po prostu od czasu do czasu morduje jakiegoś cudzoziemca, który wtrąca się w jego konflikt z Palestyńczykami lub okazuje współczucie jego ofiarom.

Iain John Hook, Brytyjczyk z oenzetowskiej Agencji dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNRWA) kierujący odbudową obozu dla 13 tysięcy uchodźców w Jenin na Zachodnim Brzegu, został zastrzelony przez izraelskiego snajpera, gdy usiłował poinformować władze izraelskie, że budynek stanowiący siedzibę UNRWA został zniszczony w trakcie wymiany ognia. Snajper tłumaczył potem, że Hook rozmawiał przez komórkę, która była łudząco podobna do pistoletu albo granatu. Snajper strzelił Hookowi w plecy z ok. 20 metrów, kula przeszyła jamę brzuszną i wyszła w okolicach pępka. Współpracownicy Hooka natychmiast wezwali karetkę, jednak została zatrzymana przez wojska izraelskie, wobec czego ranny wykrwawił się na śmierć.

Rachel Corrie, 24-letnia Amerykanka, działaczka Międzynarodowego Ruchu Solidarności (organizacji humanitarnej pomagającej Palestyńczykom), została rozjechana przez 50-tonowy buldożer Caterpillar D9, gdy usiłowała powstrzymać go przed zburzeniem domu Samira Nasrallaha, farmaceuty z Gazy. W domu oprócz Samira mieszkała jego żona i trójka dzieci, a także jego brat z żoną i dwiema córkami. Buldożer był prowadzony przez Izraelczyka w ramach uprawianej przez izraelską armię akcji burzenia domów podejrzanych o terroryzm. Zdaniem władz Izraela w domu znajdowało się wejście do tunelu, którym szmuglowano broń z Egiptu. Tunelu nigdy nie znaleziono. Władze Izraela ogłosiły, że śmierć Corrie to godny pożałowania wypadek, ale sama była sobie winna, bo stawanie na drodze buldożera jest nierozsądne.

Walijczyk James Miller – wybitny operator uhonorowany między innymi pięcioma nagrodami Emmy – zginął, gdy kręcił dokument w obozie dla uchodźców w Rafah. Wystrzelona przez izraelskiego żołnierza kula trafiła go w krtań, gdy wraz ze współpracownikami wychodził z domu jednej z palestyńskich rodzin. Wszyscy byli ubrani w hełmy i kamizelki z napisem „TV”, nieśli też białą flagę. Kiedy padł pierwszy strzał, jeden z dokumentalistów zawołał: Jesteśmy brytyjskimi dziennikarzami! 13 sekund później padł drugi strzał, który zabił Millera. Wszystko to dokładnie słychać na kręconym przez Millera w chwili śmierci filmie dowodzącym zresztą, iż nie było żadnej wymiany ognia; jedyne strzały to te dwa oddane przez izraelskiego żołnierza. Armia izraelska wydała oświadczenie: „Wyrażamy żal z powodu śmierci kamerzysty, który wkroczył w strefę działań wojennych. Kamerzysta, który świadomie wkracza w strefę działań wojennych, naraża siebie i żołnierzy.” Żołnierz, który zastrzelił Millera, nie został nawet postawiony przed sądem, ponieważ armia uznała, iż nie sposób udowodnić, że to on strzelał.

Tom Hurndall, brytyjski aktywista Międzynarodowego Ruchu Solidarności, dostał kulkę w łeb, gdy usiłował ratować grupkę dzieci, które znalazły się na linii wymiany ognia między armią izraelską i bojownikami palestyńskimi. Izraelski snajper, który przestrzelił mu głowę w momencie, gdy Hurndall próbował osłonić dzieci przed kulami, z początku twierdził, że strzelał do człowieka ubranego w strój militarny, ale potem przyznał, że facet miał na sobie odblaskową pomarańczową kamizelkę, jaką w Gazie noszą działacze organizacji humanitarnych i inni cudzoziemcy. Hurndall zapadł w śpiączkę, zmarł 9 miesięcy później, nie odzyskując przytomności. Miał 22 lata. Izraelskie władze oświadczyły, że zmarł na zapalenie płuc.

W żadnym z tych wypadków żołnierze odpowiedzialni za śmierć cywilnych pracowników organizacji humanitarnych nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności. Tak też z całą pewnością stanie się i teraz pod rządami prawicowego szowinisty Netanjahu. Rzeź, którą Izrael urządził na statku „Mavi Marmara” wiozącym pomoc humanitarną dla mieszkańców strefy Gazy, była – jak się dowiadujemy – odpowiedzią na atak, konwój humanitarny nie był konwojem humanitarnym, a na pokładzie zaatakowanego statku znaleziono broń, która była przygotowana do użycia przeciwko żołnierzom i na pewno pochodziła od Hamasu i Al-Kaidy. Przeciwne zeznania składa prawie 700 członków konwoju, w tym laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 1967 r. Mairead Maguire, były asystent sekretarza generalnego ONZ Denis Halliday czy twórca postaci komisarza Wallandera, szwedzki pisarz Henning Mankell. Wszyscy zaświadczają, że jedyną bronią, która znajdowała się w rękach członków konwoju zaatakowanego przez izraelskie wojsko na wodach międzynarodowych, były drewniane kije.

Nawiasem mówiąc, dalszy ciąg pokojowej polityki władz Izraela mogliśmy obejrzeć już nazajutrz po masakrze na statku „Mavi Marmara”, kiedy to w punkcie granicznym Qalandiya stanowiącym przejście między Zachodnim Brzegiem i Izraelem [od admina: Qalandiya to jeden z największych militarnych punktów kontrolnych na okupowanym Zachodnim Brzegu; nie leży on na granicy z Izraelem, lecz pomiędzy palestyńskim miastem Ramallah, obozem dla uchodźców Qalandiya i palestyńskim miastem Ar-Ram; oddziela mieszkańców Ramallah od południowych miast palestyńskich oraz od północnych palestyńskich osiedli Jerozolimy Wschodniej] armia izraelska brutalnie rozpędziła demonstrację protestujących przeciwko masakrze. Tym razem obyło się bez ostrej amunicji, ale puszki z gazem łzawiącym izraelscy żołnierze wystrzeliwali prosto w twarz demonstrantom z odległości kilkudziesięciu metrów. Jedna z uczestniczek demonstracji, 21-letnia Amerykanka Emily Henochowicz, ma przez to zmiażdżone kości twarzy, połamaną szczękę i tylko jedno oko, co może jej utrudnić życie, jeśli zważyć, że studiuje sztukę. Ale w końcu sama jest sobie winna – kto podnosi rękę na władzę państwa Izrael, musi się liczyć z tym, że władza mu tę rękę obetnie.

Autor: AWŁ
Źródło: „Nie” nr 24/2010

Za: wolnemedia.net/?p=23261

Zobacz również sprawę Tristana Andersona.

Wywiad z Emily Henochowicz z 5 sierpnia można obejrzeć w języku angielskim na stronie internetowej democracynow.org, która zawiera również transkrypcję rozmowy.

Blog na WordPress.com.