Wolna Palestyna

30/09/2010

ONZ: Izrael tuszuje dowody w sprawie masakry na Mavi Marmara

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:02

Eksperci z komisji ONZ zajmującej się dochodzeniem w sprawie izraelskiego ataku na statek Mavi Marmara, który cztery miesiące temu płynął do Strefy Gazy w ramach konwoju pomocy humanitarnej i na którym izraelscy żołnierze zabili dziewięciu tureckich cywilów, oświadczyli, że izraelska armia tuszuje dowody w sprawie masakry uniemożliwiając do nich dostęp.

Troje zaprzysiężonych przez ONZ ekspertów oznajmiło, że izraelscy żołnierze skonfiskowali zdjęcia i nagrania wideo od ponad dwudziestu osób, w tym dziennikarzy wykonujących swoją pracę.

Zaatakowani pasażerowie dokonali nagrań wideo, na których widać atak izraelskich komandosów, jednak wszystkie kamery i aparaty fotograficzne zostały im zabrane a armia izraelska już dzień po ataku przedstawiła swój specjalnie przygotowany film, który miał służyć jako „dowód” na to, że to żołnierze zostali zaatakowani przez uczestników konwoju humanitarnego a nie na odwrót.

Według Hudsona Phillipsa, byłego sędziego Międzynarodowego Trybunału Karnego, który teraz przewodzi grupie dochodzeniowej, izraelscy żołnierze w następstwie masakry, jakiej dokonali, skrupulatnie zadbali o to, żeby w rękach pozostałych przy życiu nie pozostały żadne dowody w postaci zdjęć lub filmów.

„Można z tego wnioskować, że częścią strategii, jak wskazaliśmy w naszym raporcie, było kontrolowanie informacji i posiadanie monopolu na wersję wydarzeń” – powiedział Phillips.

Rzecznik izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jigal Palmor odpowiedział na zarzuty o tuszowaniu, że ONZ nie wie, jakie nagrania Izrael skonfiskował, więc nie może wiedzieć, co jest tuszowane.

Bartłomiej Zindulski
lewica.pl/?id=22517

Reklamy

Stare fotografie przeciwko starym kłamstwom

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 01:26

Ten krótki przegląd starych fotografii przygotował i opatrzył komentarzami Maurizio Blondet, włoski dziennikarz katolicki i pisarz.
www.effedieffe.com/index.php

(tł. SL)

„Ziemia bez Narodu dla Narodu bez ziemi”

Propaganda syjonistyczna utrzymuje, że przed ich przybyciem ponad sto lat temu Palestyna była bezludna. Wygląda na to, że trochę narodu jednak było… To zdjęcie zostało wykonane w lipcu 1908 r. w Jaffie i przedstawia te „trochę” przed biurami lokalnego rządu (Grand Serai). Tłum świętuje zwycięstwo rewolucji laickiej Młodych Turków. W prowincji Imperium Otomańskiego, którą była Palestyna, wywołało to wielkie nadzieje na konstytucyjny rząd i wybory parlamentarne.

Bazar w Jaffie (1896 r.) na stereoskopicznym dagerotypie. Umieszczony w specjalnym aparacie dawał trójwymiarowy obraz.

Widok Jaffy od strony morza. Zdjęcie wykonane między 1896 a 1914 r. Palestyńskie, cywilizowane miasto liczące ok. 70 000 mieszkańców – wszyscy Arabowie. (more…)

29/09/2010

Przejęcie „Żydowskiego statku do Gazy” przez Izrael było brutalne

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 16:50

Pasażerowie żydowskiego statku z pomocą dla Gazy, który został przechwycony przez izraelskie okręty wojenne, zaprzeczają izraelskim twierdzeniom o nie stosowaniu przemocy podczas jego przejęcia.

We wtorek około godz. 10 izraelskie okręty wojenne otoczyły statek pomocowy “Irene” około 20 mil (32 kilometry) od wybrzeży Gazy, forsując zmianę trasy na izraelski port w Ashdod.

W następstwie incydentu oficjele izraelskiej armii utrzymywali, że przejęcie statku nastąpiło bez żadnego użycia siły, ale cywilni aktywiści ze statku mają inne zdanie na ten temat.

“Nie ma słów żeby opisać to, przez co przeszliśmy”, cytuje jednego z pasażerów, Yonatana Shapirę, strona internetowa Ynet news.

Shapira był jednym z pięciu Izraelczyków na pokładzie statku do Gazy, którzy byli przesłuchiwani przez policję w Ashdod przed uwolnieniem dzień później.

Były pilot Sił Powietrznych Izraela Shapira powiedział, że izraelscy żołnierze dopuścili się przemocy podczas przejmowania statku.

Rzecznik izraelskiej armii “usiłuje odmalować obrazek, jakoby przechwycenie nie było brutalne, ale działania żołnierzy były brutalne i odrażające,” zaprotestował Shapira twierdząc, że został wobec niego użyty paralizator elektryczny (taser).

82 letni ocalały z holokaustu Reuven Moskowitz, również pasażer statku, potwierdził ten zarzut.

“Jesteśmy ludźmi, którzy przybyli z posłaniem pokoju i nie spodziewaliśmy się wybuchu przemocy przeciwko nam, lecz żołnierze zachowywali się brutalnie”, powiedział.

Za: http://www.presstv.ir/detail/144466.html


28/09/2010

„Stalagi”. Holokaust i pornografia w Izraelu – film

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:53

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

W 1961 roku rozpoczął się w Jerozolimie proces Adolfa Eichmanna. Według wielu właśnie to wydarzenie spowodowało, że „stalagi” zdobyły taką popularność. Do tamtego czasu niewiele mówiło się w Izraelu o Holokauście, a Zagłada Żydów podczas II wojny światowej była tu niemal tematem tabu. W latach 50-tych ocaleni z Holokaustu przybyli do nowo powstałego państwa, ale chociaż stanowili połowę jego populacji, ich historia pozostawała tajemnicą. Dopiero proces Eichmanna odsłonił wiele faktów, o których przez lata nie wspominano i dopuścił do głosu byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Pierwszym autorem, który pisał o Oświęcimiu po hebrajsku, był Yehiel Feiner-Dinur. Pod pseudonimem Kacetnik jako jedyny w latach 50-tych opowiadał w swych książkach o Zagładzie. Dopiero podczas procesu Eichmanna, w którym zeznawał jako świadek, ujawniono jego tożsamość. Według znawców literatura Kacetnika oraz proces Eichmanna dały początek pornograficznych „stalagów”. Dwa lata po pierwszym wydaniu na skutek skarg rodziców, a przede wszystkim ofiar Holokaustu, odbył się proces sądowy, w wyniku którego zakazano wydawania książek z tego gatunku.

Izrael, 2007, 63 min.
Reżyseria: Ari Libsker

Niestety cenzura jewtuba i vimeo pożarła film, do ściągnięcia póki co z multiupload.co.uk lub z chomika.

Izrael nie zezwoli żydowskim aktywistom na wpłynięcie do Strefy Gazy

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 00:30

Pasażerowie “Żydowskiego statku” do Gazy zostaną potraktowani tak samo, jak poprzednie flotylle, mówią oficjele.

Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedzieli w poniedziałek, że Izrael nie pozwoli statkowi zmierzającemu do Gazy, na którego pokładzie znajduje się dziewięciu Izraelczyków, kilku Żydów i działaczy na rzecz praw człowieka z Europy i Stanów Zjednoczonych, na dotarcie do oblężonej Strefy Gazy.

Statek opuścił port północnego Cypru w niedzielę i spodziewa się, że dotrze do obszaru Gazy we wtorek rano. Pasażerowie statku, włącznie z byłym pilotem IDF a obecnie lewicowym działaczem Jonatanem Shapirą, ogłosili zamiar złamania izraelskiej blokady Gazy. Na pokładzie statku jest również 82-letni Reuven Moskowitz, ocalały z holokaustu.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych uczyniło jasnym, że procedury obejścia się z nadpływającą jednostką pozostały identyczne jak w przypadku tych zastosowanych względem wcześniejszych statków. Oficjele ostrzegli, że nieprzestrzeganie przez statek rozkazów IDF spowoduje odholowanie jednostki przez armię do portu w Ashdod i przekazanie pasażerów policji.

„Procedura będzie taka sama, jak w przypadku wszystkich innych flotylli,” powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Yigal Palmor. „Najpierw zostanie nawiązany kontakt radiowy i zostaną spytani, dokąd zmierzają… jeśli powiedzą, że do Gazy, uczynimy jasnym, że obszar ten jest objęty międzynarodową blokadą i że przybycie tam jest zabronione, i zaproponujemy, żeby popłynęli gdzie indziej.”

„Jeśli będą nalegać na Gazę, z chwilą, kiedy dotrą do zakazanej strefy, zostaną zatrzymani i odholowani do Ashdod,” powiedział.

Za: http://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3961007,00.html

27/09/2010

Żydowski statek zbliża się do Strefy Gazy

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 12:57

Grupa 8 żydowskich pokojowych aktywistów zamierza przełamać izraelską blokadę Strefy Gazy. Działacze pochodzący z Izraela, USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii chcą dotrzeć do Gazy drogą morską w poniedziałek 27 września br. w godzinach popołudniowych.

Ich statek – katamaran „Irene” pod brytyjską banderą – wypłynął 26 września o 13:32 czasu lokalnego z portu w Famaguście na Cyprze. Na pokładzie jednostki znajduje się symboliczna pomoc humanitarna, w tym zabawki dla dzieci i instrumenty muzyczne, a celem rejsu jest przełamanie blokady, która stanowi akt zbiorowej kary nałożonej na 1,5 mln społeczność Gazy i pokazanie, że wielu Żydów na całym świecie sprzeciwia się polityce państwa Izrael.

Jeden z organizatorów rejsu Richard Kuper mówi, że inicjatywa „Jewish Boat to Gaza to symboliczny akt protestu przeciwko izraelskiej okupacji ziemi palestyńskiej i blokady Strefy Gazy, to również przesłanie solidarności dla wszystkich Palestyńczyków i Izraelczyków, którzy opowiadają się za pokojem i sprawiedliwością.”

Wśród pasażerów są m.in.:

– Reuven Moskovitz – 82 lata, ocalały z Holocaustu,

– Rami Elhanan z Izraela, który stracił córkę w zamachu samobójczym w 1997 roku, jeden z założycieli organizacji Parents Circle jednoczącej rodziny palestyńskie i izraelskie, które straciły bliskich w wyniku konfliktu,

– Lilian Rosengarten – uciekinierka z nazistowskich Niemiec, obecnie mieszkająca w USA, pokojowa aktywistka,

– Yonatan Shapira – były kapitan izraelskich sił powietrznych, który w 2003 roku zainicjował akcję zbiorowej odmowy służby wojskowej na Palestyńskich Terytoriach Okupowanych, w której wzięło udział 27 pilotów, aktywista organizacji „Bojkot od wewnątrz”.

Na pokładzie są także Itamar Shapira – brat Yonatana, członek załogi i członek izraelsko-palestyńskiej organizacji Kombatanci dla Pokoju, a także 2 dziennikarzy izraelskich.

Inicjatywa ma miejsce w momencie impasu w rozmowach pokojowych i w kilka dni po ogłoszeniu przez Radę Praw Człowieka ONZ bezprawności ataku izraelskiego na statki Flotylli Wolności w maju br., w wyniku którego zginęło 9 osób.

Autor: Małgorzata Juszczak
Nadesłano do: Wolnych Mediów

25/09/2010

Palestyński niemowlak zmarł wskutek zatrucia gazem łzawiącym

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 21:33

Palestyńskie dziecko zmarło w szpitalu w piątek wieczorem na skutek wdychania gazu łzawiącego na północnym przedmieściu okupowanej Jerozolimy Wschodniej – Eisaweyyah.

Źródło w Jerozolimie poinformowało, że 12-miesięczny Muhammad Abu Sneimah został zabrany do szpitala po wystąpieniu trudności w oddychaniu będących rezultatem wdychania gazu łzawiącego wystrzeliwanego intensywnie przez izraelskie siły okupacyjne, które najechały Eisaweyyah w czwartek wieczorem.

Doszło do konfrontacji pomiędzy miejscową młodzieżą i izraelskimi siłami okupacyjnymi, które najechały przedmieście Eisaweyyah w czwartek wieczorem i strzelały do młodych Palestyńczyków ostrą amunicją i metalowymi kulami pokrytymi gumą, jak również pociskami z gazem łzawiącym.

Miejscowe źródła poinformowały, że więcej konfrontacji miało miejsce w piątek wieczorem, kiedy rozprzestrzeniła się wieść o śmierci palestyńskiego dziecka.

Protesty w Jerozolimie wybuchły po tym, jak ekstremistyczni żydowscy osadnicy zabili w środę rano młodego Palestyńczyka a morderca został wypuszczony wieczorem na wolność.

Za: palestine-info.co.uk

Misja ONZ: Co najmniej sześć zabójstw na Mavi Marmara to przypadkowe i doraźne egzekucje

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 14:35

Rada Praw Człowieka ONZ doszła w środę do konkluzji, że siły izraelskie poważnie naruszyły prawo międzynarodowe podczas przechwycenia na pełnym morzu flotylli z pomocą humanitarną w incydencie, który pozostawił 9 zabitych osób.

„Misja dla ustalenia faktów stwierdziła, że izraelskie siły pogwałciły szereg praw międzynarodowych, włączając międzynarodowe prawo humanitarne i prawa człowieka,” mówi 56 stronicowy raport.

Raport opisuje okoliczności śmierci “co najmniej sześciu pasażerów” jako odpowiadające “przypadkowym i doraźnym egzekucjom.”

Rada Praw Człowieka, która rozmawiała z ponad 100 świadkami zdarzenia powiedziała, że izraelskie wojsko “wykazało poziomy całkowicie niepotrzebnej i niesłychanej przemocy” przeciwko pasażerom flotylli podczas przechwycenia statków 31 maja.

Stwierdziła, że są dowody na umyślne zabójstwa, tortury i nieludzkie traktowanie oraz obrażenia, które dawałyby podstawę do wniesienia oskarżenia na mocy Czwartej Konwencji Genewskiej.

„Misja jest przekonana nie tylko co do tego, że flotylla nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia, lecz również co do tego, że przechwycenie było motywowane obawami odnośnie możliwego propagandowego zwycięstwa, które mogłoby zostać ogłoszone przez organizatorów flotylli,” oświadczyła misja Rady Praw Człowieka dla ustalenia faktów.

Po tym, jak siły izraelskie opuściły się na Mavi Marmara, rozpoczęła się walka o kontrolę nad statkiem. Siły izraelskie strzelały do rannych i zabiły kilka osób, które nie stanowiły żadnego zagrożenia, stwierdza raport.

“Okoliczności zabójstw co najmniej sześciu pasażerów odpowiadały w sposobie dokonania pozaprawnej, przypadkowej i doraźnej egzekucji,” dodaje.

Za: edition.cnn.com/2010/WORLD/meast/09/22/israel.flotilla.report

Pełen raport

Dla przypomnienia: Izraelscy „żołnierze” mordują na Mavi Marmara 19-letniego Furkana Dogana – obywatela Turcji i USA, który został postrzelony ostrą amunicją 5 razy – w twarz, głowę, tył klatki piersiowej, lewą nogę i stopę; wszystkie rany wejściowe znajdowały się z tyłu ciała, z wyjątkiem rany na twarzy, która była wynikiem strzału z bliskiej odległości do leżącego na plecach aktywisty:

24/09/2010

Pokłosie wojny: Gaza rok później – film

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:12

Życie albo śmierć: Skierowania lekarskie z Gazy – film

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 12:12

23/09/2010

IZRAEL: Bronie masowej zagłady i apartheid – wywiad z Mordechajem Vanunu

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 18:22

Mówi człowiek, który ma zakaz mówienia: Mordechaj Vanunu, były pracownik izraelskiej centrali atomowej Dimona, w październiku 1986 przekazał dziennikarzom brytyjskiej gazety The Sunday Times dowody na posiadanie przez Izrael broni jądrowych. W tym samym miesiącu zakochał się we Włoszce, która okazała się oficerem Mossadu. We Włoszech porwany przez izraelskich komandosów i przetransponowany łodzią podwodną do Izraela. Wywiad z Vanunu zrealizowany w Izraelu, w październiku 2005.

Czym się pan zajmował zanim agenci Mossadu porwali pana w Rzymie w październiku 1986?

– Od dziewięciu lat byłem inżynierem w izraelskim centrum badań zbrojeniowych w Dimonie (na południu pustyni Negev). Na krótko przed odejściem stamtąd, w 1986, wykonałem fotografie wnętrza centrali. Chciałem pokazać światu, że Izrael ukrywa przed społecznością międzynarodową sekret nuklearny. Moja praca w Dimonie polegała na wytwarzaniu czynników radioaktywnych przeznaczonych do produkcji bomb atomowych. Wiedziałem dokładnie jaka ilość materiałów rozszczepialnych została wyprodukowana, jakiej materii do tego użyto i jaki z tego powstał rodzaj bomb.

Ujawnić światu – samemu – że pański kraj był tajnym posiadaczem broni nuklearnych… czy to nie było zbyt duże ryzyko?

– Postanowiłem to zrobić, ponieważ władze izraelskie kłamały. Na prawo i lewo powtarzały, że nie miały najmniejszego zamiaru posiadania broni nuklearnych. W rzeczywistości produkowaliśmy dużo substancji radioaktywnych, które mogły służyć tylko do jednego celu: wytwarzania bomb atomowych. Chodzi o ilości poważne: już wtedy – w 1986! – obliczyłem, że ponad dwieście bomb było gotowych do użycia [1]. Rozpoczęto wówczas produkcję potężnych bomb wodorowych. Dlatego postanowiłem to wszystko ujawnić. Chciałem przeszkodzić Izraelowi, nie dopuścić do wojny nuklearnej na Bliskim Wschodzie. Pragnąłem przyczynić się do pokoju w tym regionie: Izrael nie miał już żadnego powodu, by obawiać się palestyńskiego czy w ogóle arabskiego zagrożenia, bo posiadał już wszystkie konieczne, konwencjonalne bronie, by zapewnić sobie przetrwanie.

Martwił się pan o cały region?

– Tak. Oczywiście nie zrobiłem tego dla Izraelczyków. Izraelczycy wybrali ten rząd i rząd postanowił zaopatrzyć ich w bronie nuklearne. Wie pani… Izraelczycy zazwyczaj popierają poczynania swego rządu. Ale, jeśli chodzi o mnie, zacząłem myśleć z ludzkiego punktu widzenia, z punktu widzenia ludzi na Bliskim Wschodzie i na świecie. Skoro Izrael to robił, inne kraje też mogły tak postąpić. Myślę, że zdecydowałem się ujawnić istnienie tajnych, izraelskich broni atomowych w interesie ludzkości. W 1986 w najlepsze trwała zimna wojna i bronie atomowe rozprzestrzeniały się w krajach dotąd niemocarstwowych jak w RPA i innych. Teraz to niebezpieczeństwo zmniejszyło się.

Czy pan wiedział na co się naraża? Dlaczego akurat pan podjął to ryzyko?

– Oczywiście zdawałem sobie sprawę z ryzyka. Ale wiedziałem też, że nikt inny nie mógł tego zrobić. Wiedziałem, że będę miał do czynienia z rządem izraelskim. Cóż, nie chodziło o jakieś prywatne sprawy, szło o interesy żydowskiego państwa Izrael. Podejrzewałem, że zechcą mnie ukarać, mogą zabić, że mogą ze mną zrobić, co tylko zechcą. Ale moim obowiązkiem jako człowieka było powiedzieć prawdę. Nikt inny nie miał jak tego zrobić, więc to akurat ja musiałem spełnić ten obowiązek, bez względu na ryzyko.

Czy rodzina pana wsparła?

– Moja rodzina nie była w stanie zrozumieć mojej decyzji. Dla nich najgorsze było odkrycie, że przeszedłem na chrześcijaństwo. To dla nich było bardziej szkodliwe, bardziej bolesne, niż fakt ujawnienia nuklearnej tajemnicy Izraela… szanuję ich, a oni szanują moje życie. Nasze relacje są właściwie w porządku, ale już się nie odwiedzamy.

W jakich warunkach był pan sądzony i więziony?

– Mój proces był tajny. Zostałem skazany za szpiegostwo i zdradę. Już na czas procesu zostałem całkowicie odizolowany, siedziałem sam. Władze izraelskie nie zezwoliły nikomu mnie odwiedzić ani ze mną rozmawiać. Nie pozwoliły mi zwrócić się do mediów, które publikowały wtedy niestworzone kłamstwa na mój temat. Izraelski rząd użył wszystkich właściwych sobie środków, żeby robić ludziom wodę z mózgu. Opinia publiczna była więc przekonana, że jestem szpiegiem, zdrajcą, kryminalistą. Nie było w tym przekonaniu ani jednego atomu sprawiedliwości. Najgorzej było jednak po procesie. Nie ukarali mnie tylko więzieniem, ale i całkowitą izolacją, permanentną obserwacją, oraz środkami szczególnie upokarzającymi i okrutnymi: chcieli, bym żałował mego czynu. Nikt nie mógł wiedzieć, gdzie mnie trzymają. W ciągu tych osiemnastu lat jedenaście i pół spędziłem w całkowitej izolacji. Zainstalowali kamery w mojej celi, światło paliło się bez przerwy przez trzy lata, ciągle mnie bito, nie dawano spać. Zostałem poddany barbarzyńskiemu traktowaniu, bo chciano mnie złamać. Moim celem było przeżyć. Udało mi się.

Nie powieszono pana, jak chciał ówczesny minister sprawiedliwości Tommy Lapid. Wytrzymał pan i został zwolniony z więzienia 21 kwietnia 2004. Właśnie skończył pan 50 lat.

– Zwolnili mnie, bo odbyłem karę 18 lat więzienia, na którą mnie skazano. Owszem, chcieli mnie zabić, ale w końcu rząd postanowił inaczej.

W kwietniu zeszłego roku telewizje pokazały pańskie wyjście z więzienia. Spodziewano się raczej ujrzeć człowieka zgaszonego, a pan był szczęśliwy, zdeterminowany, powiedziałoby się – waleczny…

– Wyjść z więzienia, móc rozmawiać z ludźmi, świętować to… po osiemnastu latach, kiedy wszystko było zabronione… to była dla mnie wielka chwila [2].

Więc nie udało się złamać pana psychicznie…

– Nie. Moim celem było wyjść i mówić. Musiałem wytrzymać, żeby dowieść rządowi, że mu się nie udało, żeby oni to zrozumieli. Moim celem było przeżyć: to uważam za moje największe zwycięstwo. Udało się im mnie porwać i trzymać w tajnym więzieniu przez 18 lat… a ja to wszystko przeżyłem. Oczywiście cierpiałem, ale przeżyłem. Mimo wszystkich ich zbrodni jestem ciągle żywy i nawet w dobrym zdrowiu.

Co panu teraz najbardziej doskwiera?

– Mam zakaz wyjazdu z Izraela. Zostałem zwolniony z więzienia, ale dla mnie Izrael jest tylko większym więzieniem. Chciałbym stąd wyjechać, skorzystać z wolności. Nie chcę już znosić izraelskiej władzy. Wojsko może mnie aresztować w każdym momencie, karać mnie. Jestem na ich łasce. Marzę o życiu daleko stąd…

Kiedy Izrael pozwoli panu wyjechać?

– Nie mam zielonego pojęcia. Dostałem zakaz na rok. Kiedy minął rok, przedłużono go o następny rok, który minie w kwietniu 2006. Ale mogą przedłużać zakaz ile chcą.

Co pan sądzi o Traktacie o nierozprzestrzenianiu broni jądrowych [3]? W przypadku Izraela toleruje się „ambiwalencję nuklearną” [4], natomiast wywiera się ciągły nacisk na Iran, kraj, który pozwala na inspekcje?

– Każdy kraj powinien otworzyć się na międzynarodowe inspekcje i powiedzieć prawdę, co robi. Izrael odmówił podpisania Traktatu. Prawie 180 krajów go podpisało, w tym wszystkie kraje arabskie. Egipt, Syria, Liban, Irak, Jordania… wszyscy sąsiedzi Izraela otworzyli się na inspekcje MAEA [5]. Tylko nie Izrael. Stany Zjednoczone i Europa powinny to uregulować, zmusić go do podpisania Traktatu. Inspektorzy IAEA powinni mieć dostęp do centrali Dimona.

Iranowi, choć wypełnia swoje zobowiązania i akceptuje inspekcje ONZ, grożą sankcje. Izraelowi, choć posiada nuklearne bronie masowej zagłady i nie zgadza się na żadne inspekcje, nic nie grozi. Skąd według pana bierze się taka tolerancja ze strony Stanów Zjednoczonych i Europy?

– Właściwie jest gorzej niż pani mówi. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania ciągle pomagają Izraelowi rozwijać swój potencjał nuklearny. Chodzi im o wzmocnienie państwa kolonialnego w świecie arabskim. Izrael im służy do kontrolowania Środkowego Wschodu, co im pozwala kontrolować zyski z ropy i jednocześnie pozbawiać Arabów szansy na rozwój.

Ale czy Iran, jak twierdzą Stany Zjednoczone, nie stanowi zagrożenia?

– Skoro Iran poddaje się inspekcjom MAEA, to nie stanowi zagrożenia. Zachodni eksperci doskonale znają naturę irańskiego programu nuklearnego. Teraz Iran mówi „jak możecie wymagać od nas większej jawności, kiedy zamykacie oczy na to co robi Izrael!”. Wszyscy wiedzą, że Izrael ma bomby atomowe, ale nikt nie odważy się cokolwiek robić w tej sprawie. A dopóki świat będzie tolerował izraelskie bronie nuklearne, nie może naciskać na Iran. Jeśli świat jest rzeczywiście zatroskany, jeśli naprawdę chce skończyć z rozprzestrzenianiem broni nuklearnych, musi na początek zabrać się za Izrael!

To pewnie jest pan oburzony kiedy słyszy, że Izrael grozi bombardowaniami Iranowi, który, póki co, nie złamał żadnego prawa?

– To mnie oczywiście wkurza. Nie mamy nic do zarzucenia Iranowi. Ogół świata arabskiego musi być bardzo zaniepokojony słysząc to głośne wytykanie Iranu, który nie ma żadnej broni atomowej, przy jednoczesnym ignorowaniu sprawy Izraela.

Jakie państwa współpracowały z Izraelem?

– Izrael pomógł Francji i Wielkiej Brytanii w ich wyprawie przeciwko Egiptowi w 1956. Pomoc w zakładaniu centrali Dimona była formą podziękowania za współpracę Izraela w operacji Sueskiej [6].

A Republika Południowej Afryki do 1991?

– No tak, na tamtejszej pustyni Izrael przeprowadzał próbne eksplozje.

Zdaje się, że w latach sześćdziesiątych prezydent Kennedy żądał inspekcji w Dimonie. Naprawdę sądzi pan, że to ma związek z jego zabójstwem?

– Tego się nie da wykluczyć. Za czasów Kennedy’ego Stany Zjednoczone były przeciwne izraelskiemu programowi nuklearnemu. Kennedy próbował powstrzymać Izrael, ale nie zdążył… moim zdaniem motyw zabójstwa Kennedy’ego wiąże się z produkcją broni atomowych w Izraelu i innych krajach. Zabili go ludzie przychylni „kontrolowanemu” [przez USA] rozprzestrzenianiu. Dzięki eliminacji przeszkody w postaci Kennedy’ego, proliferacja mogła trwać. Johnson i Nixon [prezydenci po Kennedym] nie widzieli w tym nic zdrożnego, pozwolili Izraelowi (i RPA) [7] budować swoje bomby. W każdym razie zmiana w podejściu do tego problemu nastąpiła zaraz po zabójstwie.

W latach pięćdziesiątych Izrael dysponował już potężnym uzbrojeniem, skąd właściwie to pragnienie broni nuklearnych?

– Kraj tak mały jak Izrael nie ma żadnego racjonalnego powodu posiadania tak wielkiej liczby broni atomowych. Chyba ten program atomowy uderzył Izraelowi do głowy, bo tak czy inaczej nie da się użyć broni jądrowych w regionie: każda taka bomba użyta przeciw Syrii, Egiptowi czy Jordanii miałaby tak silne oddziaływanie radioaktywne, że również w Izraelu życie stałoby się faktycznie niemożliwe. Na razie Izraelczycy nie mają prawa mówić o tym nawet między sobą, ale zapewniam, że ten problem siedzi im w głowach. A rząd odmawia wypowiedzi na temat tego podstawowego problemu.

Może właśnie te bronie pozwalają Izraelowi utrzymywać status quo? Może to one pozwalają mu rozmawiać jak równy z równym z wielkimi mocarstwami, ze Stanami Zjednoczonymi na czele, i nie ustępować Arabom, którzy są bardzo słabi militarnie?

– Owszem. Państwo żydowskie używa siły swoich broni nuklearnych jako argumentu politycznego. Dzięki swej aroganckiej potędze Izrael politycznie miażdży wszystkich swoich sąsiadów. Nawet Stany Zjednoczone, nawet one!, nie są w stanie jakkolwiek wpłynąć na Izrael. Dziś i Europa widzi, jakim mocarstwem jest Izrael. Teraz nawet bez użycia bomb, nawet bez żadnego wyraźnego grożenia, Izraelczycy mogą robić, co im się podoba: mogą budować kompletnie nielegalny mur, konfiskować cudze ziemie i zakładać kolejne kolonie. Wszyscy boją się temu przeciwstawić, bo Izrael jest militarną potęgą na skalę globu. To rezultat używania broni masowej zagłady do celów szantażu politycznego. Przecież mogą użyć broni nuklearnych przeciw każdemu krajowi, który chciałby powstrzymać ich agresywną politykę wobec Palestyńczyków. Tak to wygląda, wszystkie rządy na świecie to wiedzą. Co możemy zrobić? Mówić ludziom prawdę, dążyć do przeprowadzenia inspekcji, aż Izrael nie zrezygnuje z tych broni.

Czy to prawda, że w czasie wojny z 1973 roku Izrael chciał użyć broni atomowych?

– Tak, w 1973 Izrael był gotów użyć broni jądrowych przeciwko Syrii i Egiptowi.

Pan bardzo cierpiał za ujawnienie tajemnicy państwowej. Jaki właściwie był tego sens?

– Przede wszystkim świat ma teraz dowody, że Izrael posiada bronie jądrowe. Nikt już nie może kontestować tej prawdy. Inny rezultat mojego działania to fakt, że świat zdał sobie sprawę, co małe państwo żydowskie robiło w tajemnicy. Świat odkrył, na jakich kłamstwach, na jakiej dezinformacji to państwo zostało zbudowane. Świadomość, że tak mały kraj mógł w tajemnicy wyprodukować dwieście bomb atomowych, pozwoliła zwrócić uwagę opinii publicznej na to jak właściwie Izrael się prowadzi. Obawa, że inny mały kraj może zrobić to samo, zmusił świat do namysłu – jak powstrzymać rozprzestrzenianie, jak przeszkodzić Izraelowi i innym krajom w użyciu takich broni w przyszłości. Społeczność międzynarodowa zdała sobie sprawę z globalnej potęgi Izraela i zaczęła wywierać nacisk na Izrael, by zawarł pokój z Palestyńczykami i światem arabskim.

Dlaczego władze izraelskie ciągle pana prześladują?

– Mój czyn zmusił Izrael do zmiany planów zbrojeniowych. Polityka nuklearna Izraela jest dziełem Szymona Peresa i ta polityka, polegająca na tajnej produkcji broni masowej zagłady, kompletnie się zawaliła. Izraelczycy musieli obrać też inny kierunek, wymyślać nowe bronie. Ale dziś budują mur, ciągle instalują blokady, kolonizują. Rząd zrobił wszystko, by społeczeństwo żydowskie stało się jeszcze bardziej religijne, nacjonalistyczne i rasistowskie. Zamiast iść w innym kierunku, pojąć w końcu, że nie ma innej drogi niż pokój, zamiast przyznać Palestyńczykom równe prawa i zakończyć konflikt.

I tak wiele pan dokonał…

– Uważam, że po prostu jako człowiek zrobiłem coś dla bezpieczeństwa i poszanowania innych ludzi. Każdy kraj ma obowiązek szanować nas bez względu na naszą religię – czy jesteśmy żydami, chrześcijanami, muzułmanami czy buddystami. Izrael ma wielki problem: ten kraj nie szanuje ludzi. To, co Izrael robi, tylko dlatego, że nie uważa innych za ludzi, jest wstrząsające, jak uderzenie w twarz. Skutki tego są opłakane, również dla wizerunku Izraela. Izrael nie jest żadną demokracją. Państwo żydowskie jest rasistowskie. Cały świat powinien wiedzieć, że panujący tu ustrój to apartheid: jeśli jest się Żydem, można jeździć dokąd się chce i robić co się chce, a jeśli się nim nie jest, nie ma żadnego dostępu do tych praw. Ten rasizm jest największym problemem Izraela. Powiedzmy, że Stany Zjednoczone i Europa mogą akceptować izraelskie bronie atomowe, ale jak mogą usprawiedliwić tolerowanie apartheidu, takiego faszystowskiego państwa?

Czy pan przypadkiem nie kontestuje prawowitości Izraela?

– Oczywiście. Powiedziałem to zaraz po wyjściu z więzienia: nie powinniśmy tolerować takiego państwa. Żydowskie państwo Izrael jest przeciwieństwem demokracji. Potrzeba nam państwa dla wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie. Rozwiązanie to jedno państwo dla wszystkich jego mieszkańców, każdej religii, jak w zwykłych demokracjach takich jak Francja czy Szwajcaria, a nie państwo wyłącznie dla żydów. Państwo żydowskie nie ma żadnej racji bytu. Do czego im potrzebny fundamentalistyczny reżim jak w Iranie? Ludzie pragną demokracji, którą moralnie stać na szacunek dla innych. Dziś mamy na Środkowym Wschodzie dwa religijne reżimy fundamentalistyczne: Iran i Izrael, tyle, że fundamentalizm izraelski jest nieskończenie bardziej fanatyczny niż ten w Iranie.

Chce pan powiedzieć, że Izrael stanowi większe zagrożenie niż Iran…? [8]

– Właśnie to chcę powiedzieć: chyba już wszyscy wiedzą, co Izraelczycy robili Palestyńczykom od ponad pięćdziesięciu lat. Najwyższy czas, by świat przejął się palestyńskim holokaustem. Palestyńczycy tyle wycierpieli z powodu pięćdziesięcioletniej izraelskiej tyranii. Dlaczego nikt głośno nie mówi, że Izraelczycy nie uważają Palestyńczyków za ludzi? Nie przyznają im żadnych praw, ciągle ich prześladują, odbierają życie, w konsekwencji narażając własną przyszłość.

Czy chciałby pan coś powiedzieć memu krajowi, Szwajcarii, która jest depozytariuszem Konwencji Genewskich?

– Szwajcaria powinna zdecydowanie i głośno potępić rasistowską politykę Izraela, te wszystkie gwałty na prawach Palestyńczyków, muzułmanów czy chrześcijan. Każdy kraj powinien wymagać od Izraela poszanowania podstawowych praw nie-żydów, jak wszystkich ludzi. Pani wie, że nie mogę do pani mówić, że mam zakaz rozmawiania z cudzoziemcami. Jeśli mimo to mówię, ryzykuję, trudno. Izrael użył odszkodowań z Holokaustu, by się zbroić, zniszczyć domy i własność Palestyńczyków. Byłbym bardzo usatysfakcjonowany, gdyby pani kraj dał mi paszport i pomógł opuścić ten kraj, Izrael. Życie tu jest bardzo ciężkie. Jeśli się jest żydem, nie ma żadnego problemu, a jeśli nie (albo gorzej), traktują bez najmniejszego szacunku.

z Mordechajem Vanunu rozmawiała Silvia Cattori*
październik 2005

tłum./opr. Jerzy Szygiel
16/10/2005

Za: http://viva-palestyna.pl/news/felieton.php?news=felietony/000188.info

____________________________________________________________________________________________________

* dziennikarka szwajcarska (ISM Suisse);

[1] dziś – według różnych szacunków międzynarodowych instytutów badań strategicznych – Izrael posiada od 150 do 800 bomb termojądrowych i wszystkie niezbędne środki przenoszenia, by użyć tej broni w każdym zakątku planety (jednak nie wszędzie natychmiast po podjęciu ew. decyzji); ponadto Izrael dysponuje taktyczną bronią jądrową: setki bomb neutronowych (obliczenia z lat dziewięćdziesiątych), jądrowe pociski artyleryjskie, miny nuklearne itp.;

[2] zob. http://palestyna.com.pl/news/news.php?news=vivanews/2004/04/32213.php

[3] (Nuclear Non-Proliferation Treatry – NPT) – ratyfikowany w 1970, początkowo przez pięć mocarstw (USA, Chiny, Wielka Brytania, Francja, Związek Radziecki) zabrania posiadania (poza tą piątką) broni nuklearnych i zezwala na użycie energii atomowej do celów cywilnych;

[4] „ambiwalencja nuklearna” jest terminem dyplomatycznym stosowanym w stosunku do Izraela. Uwzględnia on brak oficjalnego potwierdzenia przez rząd izraelski posiadania broni nuklearnych, przy jednoczesnej wiedzy wszystkich pozostałych rządów, że Izrael je posiada (na podstawie dodatkowych dowodów odkrytych już po rewelacji Mordechaja Vanunu);

[5] oenzetowska Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej z siedzibą w Wiedniu, laureatka pokojowej Nagrody Nobla 2005;

[6] rząd izraelski utrzymywał, że podziemna centrala w Dimonie (właść. ok. 40 km od tej miejscowości) będzie mieć wyłącznie zastosowanie cywilne. W 1960 Francja, która zwątpiła w to oświadczenie, zrewidowała umowę i zadecydowała o wstrzymaniu projektu;

[7] Republika Południowej Afryki po obaleniu apartheidu zniszczyła swoje bronie nuklearne i przystąpiła do Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowych;

[8] zob. http://www.irak.pl/MartinvanCreveldpl.htm

21/09/2010

Liga Arabska odmówiła uznania Izraela za państwo żydowskie

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 16:30

Arabscy ministrowie spraw zagranicznych, którzy spotkali się w czwartek w Kairze, zdecydowali o odrzuceniu żądania Izraela, by palestyńscy negocjatorzy uznali Izrael za państwo żydowskie.

W oświadczeniu wydanym po spotkaniu Liga Arabska poparła odmowę prezydenta Mahmouda Abbasa uznania Izraela jako państwa żydowskiego. Palestyńscy negocjatorzy uznali prawo Izraela do istnienia, ale nie jako państwa żydowskiego, co według oficjeli przekreśliłoby prawo uchodźców do powrotu i pogwałciłoby prawa nieżydowskich mieszkańców Izraela.

Po spotkaniu Ligi Arabskiej Sekretarz Generalny Amr Moussa powiedział, że izraelsko – palestyńskie rozmowy pokojowe nie mogą być kontynuowane, jeśli Izrael nie zaprzestanie budowy kolonii na palestyńskich terytoriach okupowanych.

Palestyńscy negocjatorzy stwierdzili, że odejdą od stołu rozmów, jeśli premier Izraela Benjamin Netanyahu nie przedłuży zakazu ograniczającego budowę kolonii, który wygasa pod koniec września.

Za: maannews.net/eng/ViewDetails.aspx?ID=315642

Izrael odmówił wizyty ministrom z UE

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 15:53

Izrael odmówił przyjęcia delegacji pięciu ministrów spraw zagranicznych z krajów UE, którzy chcieli przybyć do Izraela w czwartek na rozmowy w Jerozolimie i w Ramallah.

Oficjalnie odmowę uzasadniono problemami z harmonogramem, ale izraelska gazeta „Haaretz” uważa, że prawdziwym powodem była chęć uniknięcia przez izraelskich przywódców europejskich nacisków na przedłużenie zamrożenia budowy żydowskich kolonii na terenach okupowanych, którego termin wygasa 26 września.

Europejscy ministrowie wyrazili niezadowolenie z zaistniałej sytuacji. Uważają też, że z racji udzielania wsparcia finansowego dla większości palestyńskich urzędów Europa powinna brać udział w rozmowach izraelsko-palestyńskich w Waszyngtonie.

Wraz z odrzuceniem przyjęcia delegacji z UE izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych wezwało UE do wznowienia procesu wspierania Izraela, który został zawieszony w kwietniu 2009 r., gdy premier Netanjahu ogłosił anulowanie rozmów z Palestyńczykami. Rozmowy pokojowe trwają teraz w Stanach Zjednoczonych, dlatego według Izraela proces zbliżenia z UE powinien zostać wznowiony.

Za: wolnemedia.net

Zobaczyć, czy się uśmiecham – film

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 15:14

Druga część i reszta

Sześć młodych Izraelek opowiada o swoich doświadczeniach z czasu dwuletniej służby wojskowej, która w ich kraju jest obowiązkowa także w przypadku kobiet. Najgorsze są wspomnienia tych, które stacjonowały na Terytoriach Okupowanych. Młode kobiety dzielą się swoimi przeżyciami, mówią, co czuły podczas rozmaitych akcji, niebezpiecznych patroli i okrutnych zabaw w koszarach. Teraz, kiedy myślą o czasie spędzonym na froncie, dręczą je niełatwe pytania. Zastanawiają się, co musi się stać, żeby, tak jak one wtedy, poniżać ludzi, profanować zwłoki i w bezwzględny sposób okazywać swoją przewagę nad wrogiem. Film opowiada o tym, jak w ludziach rodzi się okrucieństwo.

Mówienie do ściany – stary żydowski dowcip

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 12:10

Dziennikarka CNN usłyszała o bardzo starym żydzie, który chadzał do Ściany Zachodniej, by modlić się dwa razy dziennie każdego dnia przez bardzo długi czas.

Poszła więc, by to sprawdzić. Poszła do Ściany Zachodniej i tam oto był, idący powoli do świętego miejsca.

Patrzyła, jak się modli i po około 45 minutach, kiedy obrócił się, by odejść, podpierając się laską i poruszając bardzo powoli, zbliżyła się do niego, by przeprowadzić wywiad.

„Przepraszam, proszę pana. Jestem Rebecca Smith z CNN. Jak się pan nazywa?”

“Morris Feinberg,” odpowiedział.

„Proszę pana, jak długo przychodzi pan do Zachodniej Ściany i się modli?”

“Około 60 lat”

“60 lat! To niesamowite! Za co się pan modli?”

„Modlę się za pokój pomiędzy chrześcijanami, żydami i muzułmanami. Modlę się, by ustały wszystkie wojny i nienawiść. Modlę się, by wszystkie nasze dzieci wyrosły bezpiecznie na odpowiedzialnych dorosłych i żeby kochały swojego bliźniego.”

“Jak się pan czuje robiąc to przez 60 lat?”

“Tak, jakbym mówił do pieprzonej ściany.”

Morał: Zdaje się, że Izraelczycy powinni przestać mówić do ścian i zacząć rozmawiać z ludźmi wokół nich. Alternatywnie, jeśli są wystarczająco odważni, mogą również spojrzeć w lustro. Do czasu, kiedy to zrobią, zapanuje pokój.

Za: http://www.gilad.co.uk/writings/talking-to-the-wall.html

19/09/2010

Izrael zniszczył beduińską wioskę Al Araqib po raz piąty w przeciągu dwóch miesięcy

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 21:16

13 września o 5 rano siły izraelskie zniszczyły wioskę Al Araqib po raz 5 w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Około 100 policjantów i członków służb specjalnych wkroczyło do osady przed świtem osłaniając buldożery, które zniszczyły to, co zostało odbudowane po poprzednim napadzie.

Ludzie z wioski wraz z sąsiadami z pobliskich osad i około tuzinem izraelskich i międzynarodowych aktywistów i aktywistek byli obecni podczas akcji. Policjanci brutalnie ich spychali ze zbocza, aby zburzyć ostatnie stojące zabudowanie w wiosce.

Jedna osoba, beduińsko-palestyński aktywista polityczny, została zatrzymana. Nie było rannych.

Policja i służby opuściły wioskę około 6:00, ale już wcześniej ludzie zaczęli odbudowywać zniszczone domy. Komendant policji powiedział mieszkańcom, że o ile będzie ignorować małe dzieci próbujące to robić, od razu aresztuje każdego dorosłego.

Poprzedniej nocy (12 września) odbyło się spotkanie na skalę regionu w Naqabie (Negevie) dotyczące sytuacji El Araqib i szerzej Beduinów będących obywatelami Izraela. Wynikiem spotkania był bezprecedensowy apel mieszkańców Al Araqib do prezydenta USA Baracka Obamy (wersja angielska tutaj) z prośbą o interwencję w celu zagwarantowania im najbardziej podstawowych praw.

Mieszkańcy wsi jeszcze raz spróbują odbudować swoje domy.

Źrodło: alternativenews.org
Za
: cia.bzzz.net

Brytyjskie związki zawodowe wzywają do bojkotu produktów izraelskich wyprodukowanych na Zachodnim Brzegu

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 20:23

Kongres brytyjskich związków zawodowych (TUC) wezwał we wtorek 14 września do bojkotu produktów wyprodukowanych w nielegalnych osiedlach izraelskich na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu.

Kongres zdecydował również, że przedstawiciele poszczególnych związków zawodowych będą kontaktować się z sieciami hipermarketów i zachęcać ich do wycofania ze sprzedaży towarów wyprodukowanych w nielegalnych osiedlach, w tym ziół i kosmetyków.

Jak twierdzi Paul Kenny, sekretarz generalny związku GMB, “związki zawodowe powinny zrobić coś więcej, aby pomóc Palestyńczykom, nie tylko wygłaszać  przemówienia i uchwalać kolejne rezolucje”.

TUC przyjął podobną taktykę w walce z reżimem apartheidu w RPA.

Źródło: Haaretz.com
Za:
kampania-palestyna.pl, tłum. Aneta Jerska



Witajcie w Hebronie – film

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:01

WITAJCIE W HEBRONIE

Leila Sarsour ma 17 lat. Na co dzień komunikuje się z przyjaciółmi przez internet, słucha muzyki Jima Hendrixa, a w drodze do szkoły znosi ataki izraelskich osadników. Właśnie tak wygląda codzienność palestyńskiej nastolatki z Hebronu.

Hebron to jedno z większych miast na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. Mieszka w nim 150 tysięcy Palestyńczyków, 600 żydowskich kolonistów i potężny wojskowy garnizon mający strzec tych drugich przed autochtonami. Poruszając się po rodzinnym mieście Leila musi liczyć się z kontrolami przez uzbrojonych żołnierzy. Dziewczyna ma już dość życia pod okupacją. Ambitna i oczytana, marzy o studiach w Egipcie, przełamaniu stereotypu arabskiej kobiety i o zaprowadzeniu pokoju w miejscu, które zna tylko terror i represje.

Nagrodzony na wielu festiwalach i przeglądach kina dokumentalnego film „Witajcie w Hebronie” ukazuje trzy lata z życia Leili i otaczającego ją miasta, w którym zwoje drutu kolczastego i punkty kontrolne izraelskiej armii wpisały się już na dobre w krajobraz.

Szwecja/Izrael/Palestyna, 2007, 55 min.
Reżyseria: Terje Carlsson

18/09/2010

Prokuratura wojskowa zażądała ponad dwóch lat więzienia dla Abdallaha Abu Rahmaha

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 16:20

W środę 15 września sąd wojskowy w Ofer rozpoczął proces w sprawie Abdallaha Abu Rahmah’a – koordynatora Ludowego Komitetu Przeciwko Murowi i Osiedlom w Bil’in. Abu Rahmah został oskarżony o organizowanie nielegalnych demonstracji, ale oczyszczony z zarzutów używania przemocy – rzucania kamieniami i rozpylania gazu łzawiącego.

Prokuratura domagała się wysłania Abu Rahmaha do więzienia na okres przekraczający dwa lata, podając w uzasadnieniu, że tak surowy wyrok dla organizatora protestów jest konieczny, aby odstraszyć wszystkich potencjalnych naśladowców. Oświadczenie prokuratury potwierdza polityczne motywy oskarżenia i obawy wyrażone przez szefową dyplomacji UE Catherine Ashton, że “uwięzienie Abu Rahmaha ma na celu powstrzymanie jego i innych Palestyńczyków przed korzystaniem z przysługującego im prawa do pokojowego protestu przeciwko budowanym barierom separacyjnym.”

Innym argumentem oskarżenia uzasadniającym surowy wyrok były koszty, jakie miało ponieść wojsko w związku z organizowanymi co tydzień demonstracjami przeciwko murowi. Prokuratura przedstawiła raport przygotowany przez specjalnego “świadka” – którym okazał się oficer operacyjny major Igor Mussayev. Raport zawiera wiele błędów merytorycznych (wspomina m.in. o 7 ofiarach śmiertelnych wśród ludności palestyńskiej podczas demonstracji w Bil’in i Nil’in – podczas gdy było ich 6).

Doszło również do śmiesznej próby pokazania, że wojsko izraelskie nie ma przewagi nad demonstrantami. Prokuratura próbowała udowodnić również, że zasięg działania pocisków wystrzeliwanych przez wojsko (kul ołowianych pokrytych gumą) kaliber 0,22 jest mniejszy, niż zasięg działania procy.

Podczas rozprawy major Mussayev twierdził, że żadna broń wymieniona w dokumencie i używana przez IDF nie stanowi zagrożenia dla życia ludzi i stanowi jedynie narzędzie kontroli tłumu. Pociski kalibru 0,22 zostały jednoznacznie zakwalifikowane przez sędziego wojskowego do ostrej amunicji i objęte zakazem stosowania w celu kontroli nad tłumem.

Ten bardzo stronniczy raport przedstawia również szczegółowe wydatki na amunicję, która została użyta przeciwko demonstrantom (6,5 mln NIS od sierpnia 2008 do grudnia 2009) oraz koszty budowy betonowych ścian w Nil’in – chroniących mur przed zniszczeniem (8,5 NIS). Raport nie wspomina jednak o decyzji sądu sprzed 3 lat – stwierdzającej nielegalność budowanego muru.

Przesłuchanie Abu Rahmaha trwało ponad 3 godziny, na sali sądowej znajdowali się dyplomaci, przedstawiciele organizacji międzynarodowych, izraelskich organizacji praw człowieka oraz przyjaciele i rodzina.

Zachęcamy wszystkich do wysyłania apeli i listów w sprawie uwolnienia Abdallaha Abu Rahmaha. Przykładowy apel i adresy oficjeli tutaj.

Źródło: International Solidarity Movement
Za:
kampania-palestyna.pl, tłum. Aneta Jerska

17/09/2010

Norman Finkelstein: Izrael – hańba narodów

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 02:27

Mamy prawo domagać się rozwiązań, które – jak wiemy – byłyby obiektywnie niesprawiedliwe, lecz subiektywnie korzystne dla naszych klientów.

Alan M. Dershowitz, Listy do młodego prawnika

Na stronie 161 Głosu za Izraelem Alan Dershowitz utrzy­muje, że Palestyńczycy odnieśli wymierne korzyści z izraelskiej okupacji. „Izraelska okupacja w przeciwieństwie do wszystkich innych obecnych okupacji – pisze – przyniosła Palestyńczykom znaczące pożytki, w tym znaczącą poprawę długości życia, opieki zdrowotnej i edukacji. Przyniosła ona także zmniejszenie śmiertelności niemowląt”. Pomińmy, że Dershowitz nigdzie nie wspomina, z jakimiż to „innymi bieżącymi okupacjami” porów­nuje tę izraelską, oraz że historycznie rzecz biorąc wiele innych ludów – może nawet większość – odniosła jakieś korzyści pod obcą okupacją. Prawdą jest, że – zwłaszcza w początkowych łatach okupacji – według standardowych wskaźników Palestyń­czycy cieszyli się pewną dozą dobrobytu. Jednak okolicznościom kształtowania się tego dobrobytu trzeba się bliżej przyjrzeć. Po pierwsze, warto przypomnieć, że przypuszczalnie w czasach Mandatu Brytyjskiego Palestyńczycy też odnieśli znaczące ko­rzyści z osadnictwa żydowskiego. Brytyjska Komisja Królewska (kierowana przez Peela) w swym miarodajnym raporcie z 1937 roku, po dokładnym rozpatrzeniu argumentów za i przeciw, stwierdziła: „Ogólnie rzecz biorąc, Arabowie mieli znaczący udział w materialnych korzyściach, jakie przyniosła Palestynie imigracja żydowska”[1]. Korzyści te jednak ulotniły się, by tak rzec, z dnia na dzień, kiedy ruch syjonistyczny dokonał w Pa­lestynie czystki etnicznej w 1948 roku. Gdyby jeszcze była ona uwarunkowana okolicznościami, nieoczekiwana i niezamie­rzona… Ale wśród historyków panuje coraz powszechniejsza zgoda, że zmuszenie palestyńskich Arabów do ucieczki było uprzednio zaplanowane, będąc w gruncie rzeczy częścią syjoni­stycznego planu stworzenia przeważająco żydowskiego państwa na terytorium przeważająco nieżydowskim[2]. Z tej perspektywy dyskusyjne jest, czy Palestyńczycy odnieśli korzyści z żydow­skiego osadnictwa w okresie Mandatu: dobrobyt stanowił po prostu epizod na drodze do ich ostatecznego zaplanowanego wywłaszczenia. Dokładnie to samo odnosi się do początkowych lat palestyńskiego dobrobytu na Zachodnim Brzegu i w Gazie. Jakkolwiek pojedynczy Palestyńczycy doświadczyli krótkiego okresu względnego dobrobytu, pozbawiono ich kluczowych zasobów i wielkich połaci bazy terytorialnej, zaś ich naturalna gospodarka była metodycznie niszczona – tak, że teraz stoi na granicy kompletnego załamania.

(more…)

16/09/2010

Europejscy Żydzi popłynęli do Strefy Gazy

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:06

Przewodnicząca organizacji Żydowski Głos w Niemczech Kate Katzenstein-Leiterer poinformowała, że członkowie brytyjskiej organizacji Żydzi Na Rzecz Sprawiedliwości dla Palestyńczyków wyruszyli drogą morską do Strefy Gazy.

Okręt z pomocą humanitarną ma już znajdować się na morzu. Zachowano w tajemnicy, z którego portu wyruszył.

Szczegółowe informacje mają zostać podane do wiadomości publicznej po dotarciu działaczy do objętej izraelską blokadą Strefy Gazy.

31 maja br. Izrael uniemożliwił dotarcie do Strefy Gazy wiozącej pomoc humanitarną Flotylli Wolności, dokonując na wodach międzynarodowych masakry dziewięciu tureckich pasażerów Mavi Marmara, jednego z okrętów biorących udział w rejsie.

Paweł Michał Bartolik
lewica.pl/?id=22417

15/09/2010

Zakaz budowy wyzwolił boom budowlany

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 22:16

W Waszyngtonie Izraelczycy i Palestyńczycy rozmawiają o pokoju. W żydowskich osiedlach na Zachodnim Brzegu Jordanu prace budowlane biegną pełną parą. Prawny zakaz jest ignorowany, a rząd przygląda się. Tysiące nowych domów mogłyby zaszkodzić pojednaniu.

Oficjalnie wybija teraz godzina dyplomacji. Po raz pierwszy od dwóch lat Izraelczycy i Palestyńczycy spotykają się ponownie na bezpośrednich rozmowach pokojowych. Prezydent USA Barack Obama zaprosił izraelskiego szefa rządu Benjamina Netanjahu i prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa do Waszyngtonu. Budowa osiedli jest jednym z najbardziej drażliwych tematów.

I tu obydwie strony stają się jeszcze bardziej nieprzejednane. „Jeżeli chodzi o nas, będziemy nadal budować, kiedy tylko pogrzebiemy naszych zmarłych”, mówi Naftali Bennett , generalny dyrektor Organizacji Osadników Jesha, zaledwie na kilka godzin przed rozpoczęciem rozmów pokojowych. Krótko po jego zapowiedzi osadnicy rozpoczynają budowę w kilku symbolicznych osiedlach na Zachodnim Brzegu. Wobec ekipy SPIEGEL ONLINE Bennett grozi słowami: „Nie wystarczy, że moratorium zakończy się 26 września. Ehud Barak musi w sposób czynny uczestniczyć w wydaniu pozwolenia na budowę 3 tysięcy nowych mieszkań, z tego 1,5 tys. natychmiast.”

Przesłanie jest jasne: Po tym, jak „terroryści” z Hamasu zastrzelili w pobliżu Hebronu czterech Izraelczyków, osadnicy nie chcą już trzymać się dziesięciomiesięcznego zakazu budowy, który wygasa z końcem września. Dowódca armii powiedział gazecie „Maariv”, że osadnicy mogliby Zachodni Brzeg „zatopić tysiącami domów”. Jego obawą jest to, że nadciągną oni z dziesiątkami betoniarek i będą odlewać ściany. Armia nie będzie mogła nic przedsięwziąć, wyjaśnia dowódca.

A dlaczego właściwie powinna coś zrobić, jeśli odnosi wrażenie, że sam rząd nie popiera tego moratorium?

Zatem mogłyby już wkrótce rozpocząć się znów prace budowlane w 57 osiedlach. Uroczyście rozpoczęte w czwartek przez Minister Spraw Zagranicznych USA Hillary Clinton rozmowy pokojowe nic tu nie zmienią, bowiem już w przeszłości nadal budowano w czasie trwania negocjacji. Od czasu rozpoczęcia w Oslo procesu pokojowego w latach dziewięćdziesiątych do dziś wzrosła trzykrotnie liczba osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu. Od 110 tys. do ponad 300 tys. osób w 121 osiedlach i 100 zewnętrznych posterunków kontrolnych, do tego dochodzi dalszych 200 tys. osadników we Wschodniej Jerozolimie.

Ziemia jest prawie za darmo

Być może będzie się więcej budować niż kiedyś. Już teraz niewiele można zobaczyć z zakazu budowy na Zachodnim Brzegu. Po dziesiątkach osiedli jeżdżą koparki, w zastosowaniu są betoniarki, Palestyńczycy harują przy prawie czterdziestu stopniach Celsjusza mając na karkach zarzucone ręczniki, a na głowach czapki baseballowe. Dwa tysiące domów jest obecnie w budowie. W większości spośród nich wszystkich rozpoczęto prace tuż przed lub krótko po rozpoczęciu obowiązywania moratorium.

Jak na przykład w Anatot, osiedlu w pobliżu Jerozolimy. Rabaty kwiatów, drzewa, śliczne tabliczki z nazwą ulicy przy każdym wejściu do domu, co kilka metrów uliczna latarnia. Anatot jest doskonałą idyllą na przedmieściach. Jednym z tych wielu osiedli, w których można szybko stracić poczucie, że jest się osadnikiem.

A teraz Anatot ma się powiększyć. Powstaje nowa dzielnica z 70 mieszkaniami, jak objaśnia z dumą inwestor. Osiedle powiększy się tym samym o jedną trzecią. Teraz żyje tu około 200 rodzin.

Kilka nowych domów jest już gotowych. Ładne kostki z kremowo-białego jerozolimskiego piaskowca. Kolorowy plakat przy wjeździe do miejscowości reklamuje: „Domy letniskowe z wysoką jakością życia” – to marzenie kosztuje od 1,02 do 1,4 mln szekli (w przeliczeniu ok. 280 tys. euro). To mniej pieniędzy niż za maleńkie mieszkanie własnościowe w Zachodniej Jerozolimie. Budowy dla Izraelczyków na Zachodnim Brzegu są na masową skalę subwencjonowane. Ziemia jest prawie za darmo, jest to przecież „ziemia państwowa”. Koszty związane z infrastrukturą nowo budowanych obiektów pokrywa państwo, a mieszkańcy otrzymują korzystne kredyty.

Jednak nie można właściwie w Anatot budować. Projekt budowy nie należy do tych 490 „legalnych wyjątków” nie objętych zakazem budowy, które rząd przeforsował.

„Zakaz budowy był od samego początku fikcją”

„Boom budowlany tutaj rozpoczął się na krótko przed wprowadzeniem zakazu budowy”, mówi Dror Etkes. Jest on tym Izraelczykiem, który być może najlepiej zna się na tych osiedlach. Od lat dokumentuje budowę osiedli i składa skargi przeciw nielegalnym projektom. Jest on pewny, że w przynajmniej 46 spośród w sumie 120 osiedli nadal buduje się, a jedynie w pięciu osiedlach projekty budowy zostały rzeczywiście zamrożone. W przypadku 29 osiedli inspektorzy rządowi stwierdzili nawet naruszenia moratorium. Dotąd jednak jeszcze żadna firma budowlana nie została pociągnięta do odpowiedzialności, chociaż zakaz budowy po raz pierwszy w izraelskiej historii jest nie tylko „polityczną” dyrektywą, lecz w rzeczywistości ustawą – tak że takie naruszenie musiałoby pociągnąć za sobą kary.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że prace nad budową infrastruktury nie są ograniczone przez ten zakaz budowy. W ten sposób wybudowano szereg oczyszczalni ścieków i zbiorników wodnych w osiedlach – częściowo na ziemi palestyńskiej. Nową ulicę w Beitar Illit poprowadzono od nowa.

Finansowych zachęt, tylko z powodów których wielu Izraelczyków mieszka na Zachodnim Brzegu, nie tknięto. Tanie kredyty, subwencjonowane czynsze, obniżki podatku, liczne przywileje, które łatwo można było skreślić.

„Różnica między działalnością budowlaną przed i w trakcie trwania tego zakazu budowy jest o wiele, wiele mniejsza niż sądzą osadnicy”, mówi Etkes. „Nie tylko obchodzono ten zakaz budowy – on był od samego początku fikcją”. Jednym z następstw było to, że działalność budowlaną skoncentrowano jeszcze bardziej na wschodnich osiedlach. Chodzi więc o te małe, odizolowane i często radykalne osiedla, które w przypadku podpisania układu pokojowego trzeba by było zlikwidować, a których mieszkańcy będą się przeciwko temu bronić używając przemocy.

Część 2 : „Ostatecznie zakaz budowy jest raczej bardziej szkodliwy niż pożyteczny”

Buduje się także w Kfar Adumim. Osiedle jest widocznie większe. Na wzgórzach między Jerychem a Jerozolimą żyje 2,7 tys. ludzi. Mieszkają tu także dwaj Członkowie Knesetu, obydwaj zwolennicy twardego kursu, Aryeh Eldad i Uri Ariel. Ma tu powstać 30 domów. Zatrudnionych jest 50 palestyńskich pracowników. Jeden z nich, który właśnie kładzie płytki łazienkowe, opowiada, że rozpoczęli pracę na miesiąc przed zakazem budowy. Na początku pracowali z 300 mężczyznami na pełnych obrotach, tak, aby w krótkim czasie położyć jak najwięcej fundamentów.

Jako „klasyczny przykład na współpracę osadników z rządem” Etkes określa tu obejście tego zakazu budowy: Część fundamentów położono szybko przed wprowadzeniem zakazu budowy, następną część – po wprowadzeniu zakazu, ale nikt nie zadaje sobie trudu, aby to skontrolować. „Przez pół roku dyskutowano nad zakazem budowy. Było wystarczająco dużo czasu dla wszystkich uczestników, aby się do tego przygotować.”

Nie jest inaczej w innych osiedlach. Jeśli skończy się moratorium, osadnicy mogliby natychmiast zacząć budowę lub też, jeśli właśnie nie mają takiej potrzeby, mogliby zostawić fundamenty na czas późniejszych zakazów budowy jako „zapas”. Poza tym organizacje osadników doręczyły gminom dziesiątki wniosków o budowę, które w kolejnych miesiącach mogłyby być rozpatrzone pozytywnie.

Glazurnik nie chce podać swego nazwiska, obawia się bowiem utraty pracy, dzięki której bądź co bądź ma ok. 30 euro na dzień. Opowiada jednak, że niektórzy z jego kolegów rozpoczęli budowę w osiedlach dwa dni przed wprowadzeniem moratorium i że na przykład w Har Homa przy Betlejem wciąż jeszcze budują, choć tam obowiązuje zakaz – pracują w nocy, aby to tak bardzo nie rzucało się w oczy.

Z każdym projektem likwidacja osiedli będzie politycznie trudniejsza do przeprowadzenia

Czy to jemu jako Palestyńczykowi nie przeszkadza ? „Co mamy zrobić ? Tak długo, jak tu nadal można budować, jesteśmy tu”, mówi wzruszając ramionami. Jest to pragmatyzm tych, którzy i tak nie wierzą, że Izraelczycy wkrótce opuszczą Zachodni Brzeg Jordanu. Podobnie wygląda prawie wszędzie w pobliżu Jerozolimy.

A co dzieje się z odizolowanymi osiedlami, z tymi koło Nablusu, koło Doliny Jordanu, koło Hebronu ? „Wygląda podobnie”, mówi Etkes.

Tu dziesięć mieszkań, tam czterdzieści. Nigdzie nie ma tak ogromnych projektów jak w Ramat Schlomo, żydowskim osiedlu we Wschodniej Jerozolimie, gdzie wiosną wydano zgodę na budowę 1600 nowych mieszkań – właśnie wtedy, gdy wiceprezydent USA Joe Biden podróżował do Izraela. Amerykanie byli zirytowani i obstawali przy utrzymaniu zakazu budowy. Również wiele małych projektów powoduje sprowadzenie tysięcy nowych osadników – a z każdym osadnikiem trudniejsze stanie się przeforsowanie likwidacji osiedla. A bez likwidacji osiedli nie może istnieć zdolne do funkcjonowania państwo palestyńskie.

Potrzeba jedynie kilku liczb z izraelskiego Biura Statystycznego, by stwierdzić, że nie było żadnego godnego wzmianki zredukowania działalności budowlanej. Tak też relacjonowała izraelska stacja telewizyjna Chanel 10 : W ciągu minionych sześciu miesięcy sprowadziło się na Zachodni Brzeg Jordanu lub tam też przyszło na świat 8 tysięcy Izraelczyków. To odpowiadałoby w ciągu roku – szacując wstępnie – 16 tysiącom osób. W ubiegłych latach – bez zakazu budowy – przeciętny wskaźnik wzrostu wyniósł 5,5 %, co rocznie przy 300 tys. osadników na Zachodnim Brzegu daje przyrost 16,5 tys. osób. „Innymi słowy : Tak szeroko omawiany zakaz budowy spowodował przybycie do nas 500 osadników mniej”, mówi Etkes.

„Ostatecznie na Zachodnim Brzegu Jordanu znów będzie stało tysiące domów więcej”

Dla Palestyńczyków czas trwania zakazu budowy nie był wcale dobrym okresem. Według Human Rights Watch izraelska administracja cywilna Zachodniego Brzegu wyburzyła w minionych miesiącach więcej palestyńskich domów niż kiedykolwiek przedtem – w sumie 267. Są to domy, które wybudowano bez zezwolenia na budowę. Niemal wszystkie takie właśnie są, gdyż Palestyńczycy nie otrzymują prawie żadnych zezwoleń na budowę.

W przeciwieństwie do tego, mówi Etkes, nie ma żadnych wątpliwości, że domy w tych osiedlach, które wybudowano nielegalnie podczas obowiązywania zakazu budowy, po części później zostały zalegalizowane. „Ostatecznie na Zachodnim Brzegu Jordanu znów będzie stało tysiące domów więcej.”

Juliane von Mittelstaedt, Jerozolima

Oryginalny tekst artykułu w języku niemieckim ukazał się 2 września 2010 r. na stronie internetowej spiegel.de.

tłum: Joanna Podsiadła

Za: kampania-palestyna.pl

Nielegalne żydowskie kolonie na Zachodnim Brzegu będą większe

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 01:03

Około 13 tys. mieszkań może być wybudowanych w izraelskich osiedlach na Zachodnim Brzegu po 26 września, natychmiast po upływie moratorium ogłoszonego przez Izrael 10 miesięcy temu – podała w poniedziałek izraelska organizacja pacyfistyczna Pokój Teraz.

„Jeśli zamrożenie budowy nie zostanie przedłużone, osadnicy teoretycznie mogą wybudować około 13 tys. mieszkań bez dodatkowych zezwoleń ze strony rządu” – podaje organizacja w komunikacie.

„Pozwolenia na budowę zostały wydane dla co najmniej 2066 domów, których fundamenty są już gotowe, a setki innych, których fundamenty nie zostały jeszcze zbudowane, może powstać po zakończeniu obowiązywania zamrożenia” – przekonują pacyfiści.

Według organizacji co najmniej 11 tys. innych mieszkań, których budowa została zatwierdzona, może być wybudowanych bez dodatkowej zgody rządu, z tego 5 tys. w odizolowanych osiedlach.

Dodatkowo, według organizacji „Pokój Teraz”, na Zachodnim Brzegu zaplanowanych jest około 25 tys. innych mieszkań, jednak do ich budowy wymagana będzie zgoda rządu.

„Nasze stanowisko jest jasne i przedstawiliśmy je administracji amerykańskiej przed szczytem w Szarm el-Szejk: pokój i kolonizacja nie idą ze sobą w parze” – oświadczył Mohammad Chtajeh, jeden z palestyńskich uczestników negocjacji pokojowych.

„Nie będziemy rozmawiać o częściowej kolonizacji, rozwodnionej czy spowolnionej” – dodał podkreślając, że władze palestyńskie chcą całkowitego zamrożenia rozbudowy osiedli, gdyż inaczej rozmowy pokojowe zakończą się impasem.

„Palestyńczycy chcą, żebyśmy nie budowali absolutnie nic na Zachodnim Brzegu, ale tak się nie stanie” – oświadczył w niedzielę premier Izraela Benjamin Netanjahu. „Izrael nie będzie kontynuował zamrożenia, ale nie wybuduje więcej niż kilkanaście tysięcy zaplanowanych domów. Nie zamrozimy życia mieszkańców Zachodniego Brzegu i nie zamrozimy budowy” – dodał.

pap

14/09/2010

Ukraina: Chasydzi – “izraelscy pielgrzymi” – dźgali nożem mieszkańców Humania

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 12:50

Dziesięciu chasydzkich pielgrzymów zostało deportowanych do Izraela po tym, gdy pobili dwójkę mieszkańców ukraińskiego Humania – podaje serwis TVN24.

Do konfliktu doszło w piątek, kiedy mieszkanka Humania, która wynajmowała chasydom mieszkanie, zwróciła im uwagę, by zbytnio nie hałasowali. Tzw. pielgrzymi, którzy przybyli do miasta z okazji dorocznej pielgrzymki do grobu rabina Nachmana, zareagowali na to oburzeniem i krzykiem.

Kobiecie z pomocą przyszedł sąsiad, jednak chasydzi zaczęli go bić, a gdy on uciekał – gonić go. W obronie wystąpił przypadkowy mężczyzna, którego Żydzi ugodzili nożem, zadając mu kilka ran.

Żydów-kryminalistów, którzy powinni odpowiadać karnie, wydalono z Ukrainy z zakazem wjazdu na okres pięciu lat.

Opracowanie: Bibuła – na podstawie tvn24

Chuligani z pejsami na Ukrainie

Milicja w Humaniu ma ręce pełne roboty. Miasto terroryzują agresywni chasydzi

Do Humania przybyło z Izraela 30 tys. ultraortodoksów. Ubrani w czarne kapelusze, noszący długie pejsy i brody mężczyźni modlą się tam na grobie słynnego rabina Nachmana. Mieszkańcy miasta zamiast cieszyć się z dużej ilości turystów, są jednak pielgrzymką zirytowani. Goszczący w mieście Żydzi bowiem straszliwie rozrabiają.

Do pierwszego incydentu doszło, gdy pewien Ukrainiec usiłował przejechać samochodem przez tłum chasydów. Według pielgrzymów zrobił to zbyt szybko. Agresywni mężczyźni, wznosząc okrzyki bojowe, otoczyli i zdemolowali pojazd, próbując wyciągnąć na zewnątrz przerażonego kierowcę.

Do akcji szybko dołączyli Żydzi wynajmujący pokoje w pobliskim bloku. Zaczęli z okien bombardować samochód butelkami i kamieniami. Grad pocisków spadł również na przybyłych na miejsce milicjantów. Musieli użyć przemocy, żeby rozpędzić awanturników.

Do kolejnej afery doszło, gdy chasydzi w jednym z wynajętych przez siebie budynków schwytali dwóch Ukraińców, których oskarżyli o kradzież. Mężczyźni musieli uciekać do samochodu i znowu na odsiecz trzeba było wzywać milicję. Tym razem tłum około 500 krewkich Żydów był na tyle agresywny, że milicja musiała użyć psów bojowych i gazu łzawiącego.

Na ulicach Humania miało miejsce wiele podobnych incydentów. Gazeta “Kommiersant-Ukraina” opisała dziką awanturę, do której doszło w jednym z wynajętych mieszkań. Jego właścicielka zwróciła uwagę lokatorom z Izraela, aby zachowywali się ciszej. Ci na złość zaczęli hałasować jeszcze bardziej.

Gdy znajomy kobiety wyjął telefon i chciał zadzwonić na milicję, został zaatakowany przez chasydów. Gdy próbował uciec, napastnicy z krzykiem rzucili się za nim. – Pobity został też przypadkowy przechodzień, który chciał mu pomóc – relacjonował później lokalny urzędnik. Bilans bójki okazał się dość ponury. Obaj Ukraińcy wylądowali w szpitalu. Jeden ma wstrząs mózgu, drugi kilka ran kłutych. Dziesięciu niesfornych chasydów zostało zaś deportowanych do Izraela.

Aby pomóc ukraińskim kolegom w okiełznaniu ortodoksów, izraelska policja przysłała do Humania dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich, Zohar Riar, w wywiadzie udzielonym “Jerusalem Post” powiedział, że zadanie nie jest łatwe. “Niestety, ci ludzie się upijają i robią różne szalone rzeczy na ulicach. Chodzą do knajp, podrywają i napastują miejscowe kobiety. Robią rzeczy, których nigdy nie robiliby w Izraelu” – oświadczył.

Ukraińska prasa nie zostawia na chasydach suchej nitki. Lokalna gazeta “Nowa Doba” pisze o “kłopotliwych gościach”. Mieszkańcy boją się pielgrzymów, którzy “hałasują i śmiecą” oraz bez pozwolenia rozbijają namioty na ich ziemi. Żydzi z kolei odrzucają wszelkie zarzuty i oskarżają Ukraińców o antysemityzm.

Josyp Ziselc, szef związku organizacji żydowskich na Ukrainie, uważa, że za incydenty odpowiadają miejscowi urzędnicy. – Nic nie robią, by poprawić warunki, w jakich mieszkają pielgrzymi. Nie reagują na apele. Wody nie ma, śmieci nie są wywożone, światło jest odłączane. Chasydzi nie mają gdzie postawić namiotów, bo władze nie są w stanie znaleźć działki. Sytuacja jest napięta, wszyscy są nerwowi i nic dziwnego, że wybuchają kłótnie – powiedział “Rz”.

Ultraortodoksi z Izraela znani są jednak z zamiłowania do wywoływania bójek i zamieszek. W Jerozolimie, gdzie mieszka ich wyjątkowo dużo, biją się z policją i wznoszą barykady z płonących opon. – To, że ukraińska milicja ma takie kłopoty z chasydami, wcale mnie nie dziwi. Dla nas to chleb powszedni. Ukraińcy mają szczęście. Chasydzi porozrabiają u nich przez kilka dni i wyjadą, a u nas dzieje się to cały czas – powiedział “Rz” Uri Huppert, jerozolimski prawnik i specjalista ds. ultraortodoksów.

Według niego w społeczności tej znajduje się bardzo dużo radykalnych młodych ludzi, i to oni są utrapieniem dla policji. – Są jak piłkarscy chuligani. Wyjazd za granicę, szczególnie na teren kraju, za którego mieszkańcami nie przepadają, to dla nich świetna okazja do zadymy – uważa Huppert.

Kłopoty z chasydami miała także policja w Polsce. W 2007 roku podczas pielgrzymki do Leżajska funkcjonariusze musieli rozdzielać pobożnych Żydów, którzy pobili się między sobą. Grupa ortodoksów skopała austriackiego rabina Mojsze Friedmana. Duchowny naraził się im krytyką Izraela.

rp.pl

12/09/2010

Jak zabijać gojów i wywierać wpływ na ludzi

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 13:35

Izraelscy rabini stają w obronie szokującego religijnego usprawiedliwiania zabijania nie-Żydów. Rabinacka książka zaleceń do zabijania nie-Żydów wznieciła wzburzenie w Izraelu i ujawniła zakres kontroli morderczych teokratów nad jego rządem.

Gdy wszedłem do księgarni religijnej „Pomeranz” w centrum Jerozolimy, by zapytać o dostępność książki pt. „Torat Ha’Melech” (czyli „Królewska Tora”), wywołało to zamieszanie. „Jest pan pewien, że chce pan ją kupić?”, zapytał pół żartem właściciel, pan Pomeranz. „Jeśli tak, to Szabak (izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego) będzie chciała z panem rozmawiać”. Inni klienci przestali grzebać wśród książek i zaczęli się na mnie gapić, a pan Pomeranz wskazał na kamerę przykręconą do ściany: „Widzi to Pan?” zapytał – „Szabak na wszystko patrzy”.

Gdy tylko „Torat Ha’Melech” została opublikowana w zeszłym roku, wywołała skandal. Zamieszanie zaczęło się, gdy jeden z izraelskich tabloidów nazwał jej zawartość „230-stronicowym zbiorem praw związanych z zabijaniem nie-Żydów, swego rodzaju „przewodnikiem” dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad tym i nad rozstrzygnięciem, kiedy jest dozwolone pozbawienie życia nie-Żyda. Jak twierdzi autor książki, rabin Yitzhak Szapira, „Nie-Żydzi są „z natury pozbawieni litości” i powinni być zabijani aby „powstrzymać ich złe skłonności”. „Jeśli zabijamy goja, który naruszył jedno z 7 przykazań… nie ma nic złego w takim morderstwie” twierdzi Szapira. Cytując żydowskie [rabinackie] prawo jako źródło (a przynajmniej wysoce selektywną jego interpretację) twierdzi dalej, że „Zabijanie niemowląt jest usprawiedliwione, jeśli jest jasne, że urosną, aby nam szkodzić i wobec tego mogą być umyślnym, a nie przypadkowym celem podczas walki z dorosłymi”.

W styczniu Szapira został na krótki czas zatrzymany przez izraelską policję, a dwóch innych rabinów, którzy pochwalili jego książkę, zostało wezwanych przez Szabak na przesłuchanie. Rabini ci jednak odmówili stawienia się, w praktyce grając na nosie państwu i jego prawom. Rząd na to nie zareagował. Cała ta sprawa stawia pod wielkim znakiem zapytania gotowość rządu Izraela do wystąpienia przeciw zajadle rasistowskiemu odłamowi izraelskiego rabinatu. „Coś takiego jeszcze się nigdy dotąd nie zdarzyło” – skomentował z głębokim zdumieniem izraelski komentator medialny, Jossi Sarid – „choć mogłoby się wydawać, że już tu wszystko widzieliśmy”. „Dwaj rabini zostali wezwani na przesłuchanie przez policję i w odpowiedzi oznajmili, że się nie stawią. Nawet osadnicy [na terenach okupowanych] raczą się zjawiać [na takie wezwania]”.

Zarówno izraelski Prokurator Generalny, jak i premier Benjamin Netanjahu, skwitowali milczeniem publiczne zlekceważenie systemu prawnego Państwa. Po publikacji „Torat Ha’Melech” Netanjahu skrupulatnie unikał krytykowania jej zawartości i popleczników jej autora. Podobnie jak wielu uprzednich premierów, został skutecznie zastraszony przez izraelską społeczność religijnych szowinistów. Netanjahu jednak wydaje się być wyjątkowo bezsilny. Słabość ta wynika z faktu, że osobistości z religijnej prawicy są prominentnymi członkami jego koalicji rządowej i stanowią znaczną część jego bazy politycznej. Dla Netanjahu konfrontacja z rabinackimi oszołomami mogłaby być politycznym samobójstwem, lub mogłaby go zmusić do sojuszu z siłami centrowymi, które nie popierają jego entuzjazmu dla żydowskich osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Panteon izraelskich fundamentalistycznych rabinów paradował swe polityczne znaczenie 18 sierpnia, na zwołanym „ad hoc” kongresie w jerozolimskim hotelu Ramada Reneissance.

Rabin za rabinem deklarowali w imieniu świętej Tory przed widownią 250 zwolenników, wśród których był skrajnie prawicowy poseł do Knesetu [parlamentu] Michael Ben-Ari, że nie poddadzą się żadnym próbom kontroli ich aktywizmu politycznego przez rząd, zwłaszcza jeśli ten aktywizm zawiera podjudzanie do ataków terrorystycznych na nie-Żydów. Rabin za pomarszczonym rabinem perorował do zachrypnięcia przeciw rządowemu śledztwu w sprawie „Torat Ha’Melech”, aż całe zgromadzenie zeszło na nawoływanie do mordowania nie tylko Gojów, ale i nie-religijnych Żydów: „Obowiązek złożenia swego życia w ofierze stoi ponad wszystkimi innymi podczas walki z tymi, którzy kwestionują autorytet Tory” grzmiał rabin Jeszua Szapira, pryncypał jesziwy (szkoły religijnej) na przedmieściu Tel-Awiwu Ramat Gan. „Jest to prawdą nie tylko w odniesieniu do Gojów, którzy próbują ją zniszczyć, ale także w odniesieniu do Żydów”.

FUNDOWANA PRZEZ RZĄD AKADEMIA TERRORYZMU

Budząca niepokój filozofia zawarta w „Torat Ha’Melech” narodziła się w gorącej atmosferze „osiedla” zwanego Yitzhar, położonego na północy Zachodniego Brzegu w pobliżu palestyńskiego miasta Nablus. Yitzhak Szapira prowadzi tam osadniczą jesziwę Od Josef Czai, przewodząc małej armii fanatyków marzących o napastowaniu Palestyńczyków zbierających plony na swych polach i wypasających swe stada w dolinie poniżej „osiedla”. Jeden z jej członków, emigrant z Ameryki Jack Teitel, przyznał się do zamordowania dwóch niczemu niewinnych Palestyńczyków i próbie zamordowania liberalnego izraelskiego historyka Ze’ewa Sternhella przy pomocy listu z bombą. Teitel jest podejrzewany o wiele więcej morderstw, w tym atak na centrum gejowskiej społeczności w Tel Awiwie.

Mimo że Od Josef Czai wydaje się być instytucją szkolącą terrorystów, jesziwa zgarnęła od 2007 roku prawie 50 tysięcy dolarów dotacji od Ministerstwa Spraw Społecznych, podczas gdy Ministerstwo Edukacji zasiliło jej budżet ponad 250 tysiącami w latach 2006-2007. Ponadto jesziwa hojnie skorzystała z datków wolnej od podatków amerykańskiej organizacji „non-profit”, zwanej Centralny Fundusz dla Izraela (Central Fund of Izrael). Mieszczący się w sklepie Marcus Brothers Textiles w centrum Manhattanu Central Fund przelał na jej konto co najmniej 30 tysięcy dolarów w latach 2006-2008.

Choć Szapira nie nazywa „wrogów” po imieniu na stronach swej książki, jego długotrwałe powiązania z atakami terrorystycznymi na palestyńskich cywilów jasno pokazują, kogo za nich uważa. W 2006 Szapira został na krótko zatrzymany przez izraelską policję za nakłanianie swych zwolenników do mordowania wszystkich Palestyńczyków, którzy skończyli 13 lat życia. Dwa lata później podpisał, jak twierdzi izraelski dziennik Ha’aretz, list rabinacki, popierający izraelskich Żydów, którzy brutalnie pobili dwóch młodych Arabów podczas obchodów Dnia Holokaustu. W tym samym roku Szapira został aresztowany za podejrzenie zorganizowania ataku rakietowego na palestyńską wioskę w pobliżu Nablus. Choć został wtedy zwolniony, jego nazwisko pojawiło się w związku z innym aktem terroru, gdy w styczniu policja przeprowadziła rajd na jego „osiedle” szukając wandali, którzy podpalili pobliski meczet. Szabak aresztował 10 „osadników”, konfederatów Szapiry, jako podejrzanych o to podpalenie.

WPŁYWOWI PRZYJACIELE

Mimo swego długoletniego zamieszania w terroryzm, a może właśnie dzięki temu, Szapira cieszy się poparciem czołowych fundamentalistycznych rabinów Izraela. Jego najbardziej znanym poplecznikiem jest Dow Lior, przywódca jesziwy Szawei-Hebron w radykalnym ”osiedlu” Kirjat Arba w pobliżu palestyńskiego miasta Hebron. „Osiedle” to uważane jest za wylęgarnię żydowskiego terroryzmu. Lior gorąco chwalił „Torat Ha’Melech”, nazywając książkę „bardzo na czasie, zwłaszcza teraz”.

Ten entuzjazm Liora wypływa z jego własnego nastawienia do nie-Żydów. Gdy służył jako Naczelny Rabin IDF (Izraelskiej Armii), pouczał żołnierzy: „Nie ma kogoś takiego jak cywile podczas wojny… tysiąc żywotów nie-Żydów nie jest warte jednego żydowskiego paznokcia!”. Prawdę powiedziawszy Lior chciałby ocalić tylko nielicznych nie-Żydów od śmierci, a mianowicie schwytanych żywcem palestyńskich bojowników, którzy – jak to kiedyś zaproponował – mogliby być użyci do eksperymentów medycznych na żywych ludziach.

Poza tym Lior wydaje się być szczęśliwy patrząc jak giną Palestyńczycy, tak jak padali pod gradem kul z karabinu maszynowego Barucha Goldsteina w 1994 roku. Goldstein, który zastrzelił 29 Palestyńczyków i zranił 150 podczas gdy modlili się w grocie pod Meczetem Patriarchów w Hebronie, był towarzyszem i sąsiadem Liora w Kirjat Arba. Podczas pogrzebu Goldsteina Lior błogosławił masakrę jako czyn „dla uświęcenia boskiego imienia”. Potem chwalił Goldsteina jako „człowieka sprawiedliwego”. Dzięki wysiłkom Liora kaplica poświęcona Goldsteinowi została wybudowana w Kirjat Arba, gdzie miejscowi mogą celebrować jego czyny i przekazywać jego spuściznę przyszłym pokoleniom.

Mimo że judzące wypowiedzi Liora doprowadziły do zakazu kandydowania do Najwyższej Rady Rabinów, pozostaje on, jak twierdzi dziennikarz Daniel Estrin, „szanowaną postacią dla wielu Syjonistów z mainstream”. Równocześnie zachował on niebagatelne wpływy wśród religijnych elementów w IDF (Armii). W 2008 roku, gdy generał brygady Awiczai Ronski przywiózł grupę oficerów wywiadu na specjalną „wycieczkę” do Hebronu, zakończył ją spotkaniem z Liorem, któremu pozwolił na podzielenie się z nimi swoimi poglądami na nowoczesną wojnę, że „Nie ma kogoś takiego jak cywile podczas wojny”.

Poza Liorem, „Torat Ha’Melech” jest popierana przez innego prominentnego fundamentalistę, rabina Yaakowa Yosefa. Yosef przewodzi jesziwie Hazon Yaakow w Jerozolimie i jest byłym posłem do Knesetu. Być może jest bardziej znaczące, że to syn Owadiacha Yosefa, byłego Naczelnego Rabina Izraela i duchowego przywódcy partii Szas, która stanowi kluczowy element rządzącej koalicji Netanjahu.

Yaakow Yosef użył swego stanowiska, by bronić „Torat Ha’Melech” podczas sierpniowej konwencji w Jerozolimie i stwierdził, że nie różni się ona od Hagady, którą wszyscy Żydzi czytają podczas Paschy. Hagada zawiera paragrafy o zabijaniu nie-Żydów, podobnie jak Biblia. „Czy ktokolwiek chce kwestionować Biblię?” zapytał Yakow.

BIBI (NETANJAHU) KŁADZIE USZY PO SOBIE

Kilka dni zaledwie przed bezpośrednimi rokowaniami pomiędzy Izraelem a Autonomią Palestyńską w Waszyngtonie, planowanymi na wczesny wrzesień, 89-letni ojciec Yaakowa Yosefa, Owadiach, wygłosił swoje tygodniowe kazanie. Z typową zajadłością oznajmił: „Wszyscy ci źli ludzie powinni zniknąć z tego świata… Bóg pokaże ich zarazą, ich i tych tam Palestyńczyków”. Słowa te wywołały międzynarodową furorę i ostrą odpowiedź palestyńskiego negocjatora, Saeba Erekata. „Podczas gdy PLO jest gotowe wznowić negocjacje, na poważnie i w dobrej wierze” – powiedział – „członek izraelskiego rządu nawołuje do naszego zniszczenia”.

Palestyński poseł do Knesetu, Dżamal Zehalka zażądał, by Prokurator Generalny Izraela Yehuda Weinstein postawił Yosefa przed sądem, za podjudzanie do zbrodni. „Gdyby, niech bóg broni, duchowy przywódca muzułmanów wygłosił anty-żydowski komentarz tego typu” – powiedział Zehalka – „zostałby natychmiast aresztowany”.

Całe to zdarzenie było idealną okazją dla Netanjahu do udowodnienia powagi w rokowaniach poprzez odcięcie się skrajnego sojusznika w imię osiągnięcia pokoju. Wszystko co musiałby zrobić, to publicznie odrzucić ludobójcze wypowiedzi – krok ułatwiony przez potępienie rabina przez Biały Dom. Zamiast tego izraelski premier zrobił unik poprzez sztampowe oświadczenie, że „wypowiedź rabina Owadiacha Yosefa nie odzwierciedla poglądów Netanjahu”, ani „stanowiska rządu Izraela”.

Brak zdecydowanego odcięcia się od Yosefa świadczy, że jego partia pozostaje ważnym elementem izraelskiego rządu. Tak więc oświadczenie Netanjahu jest nie tylko dowodem słabości, ale również kłamstwem.

Autor: Max Blumenthal
Tłumaczenie i odpowiedzialność prawna: von und zu
Źródło oryginalne: AlterNet
Nadesłano do: Wolnych Mediów

Zobacz również:

10/09/2010

Sukces kampanii BDS: Norwegia rozstaje się z firmami budującymi na Zachodnim Brzegu

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:29

W poniedziałek w ubiegłym tygodniu norweski rząd zapowiedział, że wycofuje się z udziałów w dwóch firmach izraelskiego miliardera Lev’iego Leviev’a – Africa Israel Investments i Danya Cebus. Obydwie firmy uczestniczą w budowie nielegalnych izraelskich osiedli na palestyńskim Zachodnim Brzegu.

Do tej decyzji doszło po wielomiesięcznej kampanii, która została zainicjowana przez mieszkańców wsi na Zachodnim Brzegu, takich jak Bil’in i Jayyous, koalicję aktywistów z Norwegii, Palestyny, Izraela i grupy międzynarodowe (Adalah-NY).

Kampania bojkotu przeciw tym dwóm firmom Lev’iego Leviev’a doprowadziła do tego, że UNICEF i Oxfam odmówiły przyjęcia datków od Leviev’a, rząd brytyjski zakończył swoje stosunki handlowe z Leviev’em, znane osobistości zaczęły odnosić się do niego z rezerwą, a duże firmy inwestycyjne wycofały się z jego przedsiębiorstw.

Mohammed Khatib z Komitetu Obywatelskiego Bil’in relacjonuje: Wieś poinformowała w kwietniu 2009 roku rząd norweski o uczestnictwie firmy Africa Israel w budowie osiedla Mattityahu-Wschód na ziemi należącej do Bil’in. Norwegia obiecała zbadać sprawę. „Te sukcesy pokazują nasze zaangażowanie w dalszą walkę o sprawiedliwość, nawet gdy prowadzona przez Izrael kampania aresztowań i zastraszania chce zdusić w zarodku nasz opór poprzez akcje skierowane w takich aktywistów jak Abdallah Abu Rahmah.”

Izrael zatrzymywał w przeszłości palestyńskich organizatorów protestów i akcji bojkotu takich jak np. Abdallah Abu Rahmah, Mohammed Khatib, Mohammad Othman z Jayyous i Jamal Juma z organizacji Stop-the-Wall. W izraelskim Knesecie została przedstawiona do zatwierdzenia ustawa o kryminalizacji akcji izraelskich obywateli, którzy popierają bojkot Izraela.

Norwegia rozstała się już z izraelską firmą Elbit z powodu jej udziału w budowie nielegalnego muru na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Norweski rząd wycofał się także ze współpracy z malezyjską firmą (z powodu dokonywanego przez nią wyrębu puszczy).

Komitety Obywatelskie na Zachodnim Brzegu wzywają do przeprowadzania dalszych kampanii bojkotu przeciw kontynuowanej konfiskacie ziemi.

Martina Lauer

Tekst w oryginalnej wersji w języku niemieckim ukazał się 6 września 2010 r. na stronie internetowej ISM Germany

tłum. Joanna Podsiadła

Za: kampania-palestyna.pl

09/09/2010

Prof. James Petras: Syjonizm w Ameryce

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 19:24

James Petras 1.9.2010, przekład i linki Piotr Bein

W USA co najmniej 52 główne organizacje żydowskie (wymienione na końcu) lansują interesy Izraela, zrzeszając od kilkuset tys. bojowników (JFNA) po 100 tys. zamożnych fundatorów, aktywistów i osób u władzy (AIPAC). Dziesiątki młynów propagandy, zwanych think-tankami, powstało na grantach rzędu miliona $ od syjonistów-miliarderów, np. Brookings Institute (Haim Saban) i Hudson Institute. Dziesiątki komitetów akcji politycznej (PAC) ingerowały we wszystkie wybory krajowe i lokalne, kontrolując nominacje kandydatów i wpływając na wyniki. Wydawnictwa, w tym uniwersyteckie, przejęli syjonistyczni fanatycy, np. Yale University, który publikuje najbardziej niezrównoważone traktaty, małpujące syjonistyczne parodie historii żydowskiej (przegląd książek w Financial Times 28/29.8.2010).

Nowe, obficie fundowane inicjatywy syjonistów pozyskują młodych Żydów do polityki zagranicznej Izraela. Np. Taglit-Birthright kosztem ponad 250 mln $ w ciągu ostatnich 10 lat wysłało ponad ćwierć mln Żydów (wiek 18-26 lat) do Izraela na 10 dni intensywnego prania mózgu dużą dawką izraelskiego militaryzmu, bez możliwości odwiedzenia Zachodniego Brzegu, Gazy czy Wsch. Jerozolimy (Boston Globe 26.8.2010). Namawiani są do podwójnego obywatelstwa i służby w armii Izraela, IDF.

Te 52 grup wchodzi w skład organizacji Conference of Presidents of Major American Jewish Organizations (Konferencja Prezydentów Głównych Organizacji Żydowskich w USA). To tylko czubek góry lodowej kompleksu jot w Ameryce, sieci władzy o ogromnym wpływie na politykę zagraniczną i wewnętrzną USA odnośnie Izraela i syjonizmu Ameryki. Sieć skupia się na orientowaniu bliskowschodniej polityki USA na kolonialną ekspansję Izraela w Palestynie i na wojny w regionie – „poparcie dla Izraela i jego miejsca w świecie” w języku żydomasonerii Bnai Brith. Wiele grup w sieci „specjalizuje się” jednak w in. sprawach, np. Przyjaciele IDF dostarczają zasoby finansowe i werbują amerykańskich ochotników do IDF, obcej armii (nielegalne w USA, ale nie odnośnie Izraela). Hillel działa na 500 uczelniach, broniąc każdego przypadku złamania praw człowieka przez Izrael i organizując darmowe wycieczki żydowskich studentów do Izraela, gdzie namawiani są do podwójnego obywatelstwa lub „migracji”.

Badania kompleksu jot

Jest szereg metod badań, ale cząstkowych, zakresu i zasięgu władzy sitwy jot: reputacyjne, samoopinie, analiza decyzji i wnioski strukturalne. Np. luminarze prasowi i reporterzy często wnioskują z wypowiedzi insajderów w Waszyngtonie, kongresmenów i in. wybitnych osób, że AIPAC ma reputację jednego z najpotężniejszych loby w USA. W tej metodzie wynika potrzeba empirycznego badania wpływu AIPAC na głosowanie legislacyjne, nominacje kandydatów, pokonywanie kandydatów niepopierających bezwzględnie pozycji Izraela.

Władza jot wynika z historii, w której własność mediów, koncentracja bogactwa i in. instytucjonalne dźwignie władzy kształtują bieżące ramy decyzyjne. Stopniowa koncentracja władzy w rozmaitych instytucjach prowadzi do poważnej stronniczości, sprzyjającej zorganizowanym agentom Izraela w Ameryce. Sama obecność Żydow lub syjonistów na stanowiskach władzy – ekonomicznej, kulturalnej i politycznej – nic nie mówi, jak wykorzystają swe zasoby i czy skutecznie. Analiza pozycji syjonistow w strukturze klasowej jest potrzebna, lecz nie wystarczy do zrozumienia władzy jot – trzeba przeanalizować ich decyzje względem programu popleczników Izraela w USA. Te 52 organizacje jot mówią otwarcie o swej rządzy władzy, wierności sprawie Izraela i poddańczości każdemu po kolei reżimowi w Izraelu.

Osoby negujące władzę jot nad polityką bliskowschodnią USA są syjonistami lewicowymi, np. Noam Chomsky i jego wyznawcy. Nigdy nie analizują procesu prawodawczego, najwyższych decyzji w państwie, struktur i działań grup syjonistycznych z milionami członków, ani nominacji i przeszłości kluczowych decydentów ds. strategicznej polityki bliskowschodniej. Uogólniają i uprawiają demagogię, obwiniając za tę politykę „Wielką Ropę”,  „kompleks wojskowo-przemysłowy” lub „imperializm USA”. Brak u nich empirycyzmu i historycyzmu.

Wdrożenie władzy jot w rządzie USA

Poza presją lobby na Kongres oraz rolą PAC-ów i zamożnych syjonistycznych fundatorów wyborczych, jest dość zapomniany lecz absolutnie niezbędny element: obecność syjonistów na kluczowych stanowiskach decyzyjnych, w tym w departamentach skarbu, spraw zagranicznych i obrony oraz w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) i w Białym Domu.

Działając od wewnątrz z najwyższych pozycji w państwie, przedstawiciele-syjoniści niezmiennie popierają militarystyczną politykę Izraela, podważając i eliminując każde państwo krytyczne względem żydowskiej kolonialnej okupacji Palestyny, monopolu nuklearnego Izraela w regionie, ekspansji osiedli „tylko dla Żydów”, a przede wszystkim  energicznych wysiłków, by dominować na Arabskim Wschodzie. Syjonistyczni politycy w rządzie USA są w ciągłej konsultacji z Izraelem, zapewniając koordynację z dowództwem IDF, ministerstwem spraw zagranicznych i Mosadem oraz zgodność z linią polityczną Tel Awiwu. W ciągu ostatnich 2 lat, żaden syjonistyczny polityk nie skrytykował najbardziej odrażających zbrodni Izraela – od pogromu Gazy po masakrę Flotylli Wolności i ekspansję nowych osiedli w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu. Ich lojalność obcemu państwu przewyższa nawet poddańczość Waszyngtonu stalinistom i hitlerowcom w l. 1930-ych i 1940-ych.

Uplasowani strategicznie, syjonistyczni politycy polegają na zapleczu politycznym i blisko współpracują z kolegami w lobby (AIPAC) w Kongresie oraz w ogólnonarodowych i lokalnych żydowskich organizacjach syjonistycznych. Wielu wiodących polityków syjonistycznych doszło do władzy drogą rozmyślnej strategii infiltracji rządu, by kształtować politykę dla interesów Izraela, przed i ponad interesami Amerykanów. Jedność wynikająca ze wspólnej lojalności Tel Awiwowi może tłumaczyć podejrzewane kumoterstwo, lecz żydowskie lobby też mogą tworzyć stanowiska w rządzie i obsadzać je swoimi ludźmi.

Stuart Levey: czołowy agent Izraela w rządzie USA

Stuart Levey jest podsekretarzem ds. terroryzmu i wywiadu finansowego – pozycja powstała w 2004 r. pod presją AIPAC. Przed, a szczególnie po nominacji, Levey blisko współpracował z Izraelem i dał się poznać jako syjonistyczny fanatyk żydowskiego państwa. Levey zrobił ze swego urzędu misję wyznaczania amerykańskiej polityki wobec Iranu. Nie ma innego nominowanego urzędnika w rządzie USA ani wybranego prawodawcy, kto by bardziej niż Levey formułował i wdrażał politykę znacznie wpływającą na stosunki gospodarcze USA, UE i ONZ z Iranem. Levey opracował politykę sankcji, które Waszyngton narzucił UE i Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Levey dyryguje całym swym personelem w departamencie skarbu, by śledzić politykę handlową i inwestycyjną wszystkich głównych producentów, banków, przewoźników i korporacji ropy i gazu oraz handlowych. Następnie jeździ po USA i z powodzeniem wywiera presję na fundusze emerytalne, firmy inwestycyjne, kompanie ropy i gazu oraz instytucje ekonomiczne, by nie robiły interesów z żadnymi firmami, które angażują się w cywilną gospodarkę Iranu. Wyszedł na arenę globalną, grożąc sankcjami i szantażując nieposłuszne firmy w Europie, Azji, Ameryce Płn. i na Bliskim Wschodzie.

Levey koordynuje swą kampanię z syjonistami w Kongresie, którzy wydają odpowiednie ustawy. Jego polityka w oczywisty sposób łamie prawo międzynarodowe i suwerenność gospodarczą Iranu, podobnie jak oświadczenie Obamy, że siły specjalne USA będą działać wbrew politycznej suwerenności na 4 kontynentach. Praktycznie Levey ustala politykę USA wobec Iranu: projektuje on eskalacje sankcji, przekazuje do Białego Domu, który z kolei wciska je RB ONZ. Po wdrożeniu sankcji zatwierdzonych przez Levey, jego ludzie polują na strony łamiące sankcje i wymierzają kary. Departament skarbu stał się placówką Tel Awiwu. Żadna publikacja lewicowa, republikańska ani soc-demokratyczna nie ujawniła roli Levey ani nawet strasznej  krzywdy gospodarczej, jaką ten fanatyk Starego Testamentu zadaje 75 mln cywilnych Irańczyków. Jak jakiś izraelski judeofaszystowski rabin, który głosi „Endlösung” wrogom Izraela, Levey ogłasza nowe i surowsze „kary” na Irańczyków (Stuart Levey, Financial Times 16.8.2010).

Strategiczna rola władzy lokalnej

Archiwa Lobby Izraela ujawniły ostatnio dokumenty Amerykańskiej Rady Syjonistycznej (AZC) ze śledztwa Senatu USA w l. 1962-1963. Dokumenty pokazują, jak Izrael, poprzez główne oraganizacje syjonistyczne w USA, spenetrował amerykańskie media i propagował swą linię polityczną, bez wiedzy odbiorcy. Artykuły, pisane na zamówienie przez grupę żydowskich syjonistycznych reporterów i akademików, publikowano w głównych mediach, w tym regionalne i lokalne gazety oraz stacje radiowe (Israel Lobby Archive 18.8.2010). Autorów tekstów najmowały ogólnokrajowe organizacje syjonistyczne, natomiast lokalne oddziały dostarczały teksty mediom. Przez 50 lat od czasu śledztwa Senatu, stopień infiltracji mediów wzrósł 100-krotnie pod względem funduszy, płatnych pracowników i zadedykowanych bojowników, a przede wszystkim – możliwości struktur i zdolności przymusu.

Krajowi przywódcy organizacji w ścisłej konsultacji z przedstawicielami Izraela otrzymują instrukcje, które kwestie są priorytetowe. Przez struktury w dół do regionalnych i lokalnych przywódców, polityków i ważnych osób, informacja trafia do miejscowych mediów, oraz przywódców akademickich, religijnych i in. osób  wpływających na opinię. Tysiące bojowych syjonistycznych lekarzy, prawników i biznesmenów wykonują odgórne kampanie pisania listów: chwalą pro-izraelskich pismaków, atakują krytyków, wywierają presje na gazety, wydawnictwa i magazyny, żeby nie publikowały dysydentów. Krajowi i miejscowi przywódcy organizacji jot lansują wrogie przeglądy książek przeciwnych liniii Izraela. Wpływają na bibiloteki, by zapełniały półki książkami pro-izraelskimi, a cenzurują i wyłączają zrównoważone lub krytyczne pozycje. Lokalni bojownicy w koordynacji z konsulami Izraela nasączają publikę tysiącami spotkań. Jednocześnie miejscowi syjonistyczni bojownicy, a szczególnie wpływowi milionerzy, naciskają na miejsowe instytucje (administracje uczelni, władze kościoła i stowarzyszenia), żeby nie zapraszali krytków Izraela z poplecznikami. W ostateczności domagają się, by pro-izraelski propagandysta dostał tyleż czasu na przemowę – nigdy się to nie zdarza w odwrotnym przypadku.

Miejscowe organizacje jot wpływają na wybór burmistrzów, gowernorów, miejscowych celebrytów, wydawców, osób kościelnych i obiecujących młodych przywódców grup etnicznych i mniejszościowych, oferując im darmowe podróże propagandowe do Izraela, po których oni piszą lub dają wywiady wg indoktrynacji. Miejscowi przywódcy mobilizują tysiące aktywistów-syjonistów do ataków na Żydów antysyjonistycznych, domagając się ich wykluczenia z jakichkolwiek nagłaśnianych forów nt. Bliskiego Wschodu.

Miejscowi funkcjonariusze jot tworzą komitety szybkiej reakcji, które odwiedzają i grożą miejscowym wydawcom i redakcjom, którzy w swych publikacjach kwestionują partyjną linię Izraela. Nadzorują („monitują”) wszystkie miejscowe spotkania, zapraszanie mówców i wszystkie wypowiedzi komentatorow publicznych, przywódcow religijnych i akademików, szukając jakichkolwiek nut „antysyjonistycznych” (które zwą „skrytym antysemityzmem”). Większość głównych żydowskich grup religijnych współdziała w miejscowych zbiórkach funduszy na Izrael, w tym fundusze na nowe osiedla na Zachodnim Brzegu „tylko dla Żydów”.

Miejscowi funkcjonariusze są w czołówce kampanii, które nie dopuszczają do obsadzania stanowisk niezależnymi specjalistami od Bliskiego Wschodu i akademikami od polityki publicznej oraz przeszkadzają w awansach i nadawaniu profesury, niezależnie od jakości akademickiej delikwenta. Natomiast awansują akademiccy poplecznicy linii Izraela, a ich książki atakujące krytyków Izraela wśród chrześcijan i muzułmanów oraz w krajach jak Turcja, Iran czy innych na celowniku polityki Izraela, dostają się na listy bestsellerów. Każda książka czy pisarz krytyczny wobec kompleksu jot czy Izraela dostają się na lokalny i krajowy „indeks” i są poddani smarowaniu przez żydowskich inkwizytorów.

Wniosek

Władza Izraela w USA nie polega jedynie na wpływie i przywództwie silnych waszyngtońskich „lobby proizraelskich” jak AIPAC. Bez setek tys. bojowników jak miejscowi lekarze, agenci nieruchomości i inwestycyjni, profesorowie… „lobby” to nie zdołałoby utrzymać i wdrożyć swej polityki wśród setek milionów Amerykanów. Odtajnione dokumenty senackie pokazują, że ponad 50 lat temu miejscowe organizacje syjonistów zaczęły systematyczną kampanię penetracji, kontroli i zastraszania, która osiągnęła szczyt w pierwszej dekadzie XXI w. Nieprzypadkowo przedstawiciele uniwersytetów są przedmiotem ataków mających na celu wyłączyć mówców lub zwolnić profesorów krytycznych wobec Izraela. Jak miejscowi syjoniści sami przyznają, mają oni skomputeryzowane indeksy zakazanych mówców, natomiast lansują „liberalnych” syjonistów, którzy nazywają „antysemitami” lub „teoretykami spiskowymi” autorów przytaczających oficjalne dokumenty syjonistów dowodzące systematycznej perwersji naszych swobód demokratycznych.

Nie ma już różnicy między władzą „lobby” syjonistów zewnątrz a działalnością agentów wewnątrz rządu USA. Np. AIPAC wymusił utworzenie pozycji podsekretarza skarbu i obsadzenie jej kluczowym agentem syjonistów (Stuart Levey), a teraz asystuje w jego globalnej kampanii morderczych sankcji przeciw Iranowi. Obsadzanie tak wielu agentami-syjonistami kluczowych stanowisk w rządzie ws. Bliskiego Wschodu jest misją  służby Izraelowi co najmniej przez kilka lat ich kariery. Ich obecność w rządzie wyklucza wszelkie dochodzenia przez Kongres lub Senat ws. organizacji syjonistycznych działających jako agencje obcego państwa, podobnie jak w l. 1960-ych.

Rośnie sprzeciw publiczny w miarę jak główne organizacje jot i ich wpływowe osoby akumulują władzę, nadużywając jej na korzyść coraz bardziej morderczego, rasistowskiego państwa, które zdominowało instytucje USA. Kampania bojkotu, sankcji i wycofania inwestycji nabiera siły w USA (Harvard wycofał inwestycje w irańskie firmy). Poparcie publiczne w USA dla Izraela spadło poniżej 50%, a sondaże w Europie Zach. pokazują znaczny wzrost opozycji do ultraprawicowego reżimu Izraela. Antysyjonistyczni Żydzi nabierają wpływów, szczególnie wśród młodych Żydów zdumionych izraelską rzezią w Gazie i atakiem na Flotyllę Wolności. Obecność antysyjonistycznych Żydów na forach ośmiela wielu nie-Żydów zastraszonych „antysemityzmem”.

Kompleks jot podpiera się malejącą bazą. Większość młodych Żydów wchodzi w związki małżeńskie z nie-Żydami i raczej nie podda się wściekłym kampaniom na rzecz rasistowskiego państwa. Zabiegi przywódców syjonistycznych o pozyskiwanie młodzieży żydowskiej na bojowników za Izrael podyktowane są świadomością jej zerwania z szowinizmem rabinicznym.

Niebezpieczne jest to, że poparcie syjonistów amerykańskich dla Izraela prowadzi do zjednoczenia ze skrajną prawicą w USA. Obecnie żydowscy i chrześcijańscy reakcjoniści wzbudzają masową nienawiść do muzułmanów (tzw. kontrowersja o meczecie) dla odwrócenia uwagi od kryzysu gospodarczego i rosnącego bezrobocia. Syjonistyczna promocja masowej islamofobii jest niebezpieczną grą tak blisko od Wall Street, gniazda  wielu bogacących się na łupieniu majątku Ameryki. Jeśli te same zagniewane masy odwrócą oczy w stronę możnych u władzy, zamiast na czarnych i muzułmanów, mogą wyniknąć nieprzyjemne niespodzianki przeciw nie tylko agentom Izraela, ale też tym mylnie identyfikowanym jako pochodzącym z Ojczyzny Żydowskiej.

Conference of Presidents of Major American Jewish Organizations

Organizacje członkowskie:

1. Ameinu

2. American Friends of Likud

3. American Gathering/Federation of Jewish Holocaust Survivors

4. America-Israel Friendship League

5. American Israel Public Affairs Committee

6. American Jewish Committee

7. American Jewish Congress

8. American Jewish Joint Distribution Committee

9. American Sephardi Federation

10. American Zionist Movement

11. Americans for Peace Now

12. AMIT

13. Anti-Defamation League

14. Association of Reform Zionists of America

15. B’nai B’rith International

16. Bnai Zion

17. Central Conference of American Rabbis

18. Committee for Accuracy in Middle East Reporting in America

19. Development Corporation for Israel/State of Israel Bonds

20. Emunah of America

21. Friends of Israel Defense Forces

22. Hadassah, Women’s Zionist Organization of America

23. Hebrew Immigrant Aid Society

24. Hillel: The Foundation for Jewish Campus Life

25. Jewish Community Centers Association

26. Jewish Council for Public Affairs

27. The Jewish Federations of North America

28. Jewish Institute for National Security Affairs

29. Jewish Labor Committee

30. Jewish National Fund

31. Jewish Reconstructionist Federation

32. Jewish War Veterans of the USA

33. Jewish Women International

34. MERCAZ USA, Zionist Organization of the Conservative Movement

35. NA’AMAT USA

36. MCSK” Advocates on behalf of Jews in Russia, Ukraine, the Baltic States & Eurasia

37. National Council of Jewish Women

38. National Council of Young Israel

39. ORT America

40. Rabbinical Assembly

41. Rabbinical Council of America

42. Religious Zionists of America

43. Union for Reform Judaism

44. Union of Orthodox Jewish Congregations of America

45. United Synagogue of Conservative Judaism

46. WIZO

47. Women’s League for Conservative Judaism

48. Women of Reform Judaism

49. Workmen’s Circle

50. World ORT

51. World Zionist Executive, US

52. Zionist Organization of America

Źródło: James Petras: The State and Local Bases of Zionist Power in America

Za: piotrbein.wordpress.com

08/09/2010

Izrael – najbardziej zgubny „członek UE”

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:41

Żydowskie państwo korzysta z uprzywilejowanego statusu państwa partnerskiego Unii Europejskiej, nawet gdy armia izraelska wciąż od nowa niszczy w Palestynie wszystko, co jest finansowane z europejskich podatków.

Z sierocińca Al Karameh w Gazie pozostało nie więcej niż trochę gruzów. Budynek ten był domem dla 50 palestyńskich dzieci. Izraelskie lotnictwo zniszczyło go w styczniu ubiegłego roku podczas operacji „Płynny Ołów”.

Ośrodek Al Karameh kosztował 1.198.718 euro, a połowa tych pieniędzy została oddana do dyspozycji przez Hiszpańską Agencję ds. Współpracy Międzynarodowej (AECID) i Międzynarodową Fundację im. Olafa Palmego.

To tylko jeden spośród 78 projektów zrealizowanych na terytoriach palestyńskich ze środków europejskich i zniszczonych przez Izrael w ciągu ostatnich 10 lat. Zgodnie ze sprawozdaniem Komisji Europejskiej armia izraelska koncentrowała się na atakach na palestyńską infrastrukturę i na projekty o charakterze humanitarnym, które były sfinansowane przez kraje członkowskie UE w wysokości ponad 79,5 mln euro (według szacunków). Co najmniej 8 ośrodków zostało sfinansowanych za ponad 33 mln euro, w znacznym stopniu z hiszpańskich funduszy.

Jednak w tym samym czasie, kiedy Izrael systematycznie niszczył europejskie projekty, udało mu się osiągnąć więcej niż korzystne stosunki z UE. „Ta umowa stowarzyszeniowa przyznaje Izraelowi wiele korzyści w jego stosunkach z Europą, czy to na płaszczyźnie politycznej, czy gospodarczej.” Tak chwalił się izraelski minister spraw zagranicznych korzyściami z umowy, którą podpisano w 2000 r.

Europa stała się najważniejszym rynkiem dla produktów rolnych pochodzących z Izraela, a Europejski Bank Inwestycyjny przydzielił Izraelowi 637 mln euro kredytów. Jedynie w ostatnim roku wydano 25 mln euro na systemy odsalające w mieście Hadera, na północ od Tel Awiwu, na które już w 2007 r. przeznaczono 120 mln euro.
Tymczasem z początkiem Drugiej Intifady w 2000 r. izraelski rząd rozpoczął działania mające na celu zniszczenie palestyńskiej infrastruktury. Lotnisko, ulice, mosty, zakłady energetyczne, oczyszczalnie ścieków, szpitale, szklarnie i farmy nie uniknęły zbiorowej kary w izraelskich operacjach wojskowych.

UE zachowała się raczej powściągliwie w kwestii pociągnięcia Izraela do odpowiedzialności za szkody spowodowane w Palestynie. „Projekty sfinansowane przez UE prawnie należą do Palestyńskich Władz Narodowych i z tej strony nie otrzymaliśmy ani jednej reklamacji dotyczącej Izraela”, odpowiedziała w marcu ubiegłego roku Benita Ferrero-Waldner, ówczesna unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych, na pytania Parlamentu Europejskiego dotyczące zniszczonych przez izraelską armię europejskich projektów.

„Sprawiedliwe byłoby żądanie odszkodowania od Izraela za stratę europejskich pieniędzy”, powiedział austriacki eurodeputowany, Johannes Swoboda, w telefonicznym wywiadzie z Wiednia.

Płatnik ale nie mediator

Liczne międzynarodowe organizacje pozarządowe krytykowały europejską pasywność. „Problem jest następujący: UE chce wstrzymać finansowanie projektów w czasie procesu pokojowego, dopóki USA przejmują rolę mediatora. UE nie chce wywierać żadnego nacisku na Izrael i nie chce mieć jakiegokolwiek wpływu”, wyjaśniła w rozmowie telefonicznej z Brukseli Brigitte Herremans, ekspert ds. Bliskiego Wschodu przy belgijskiej organizacji pozarządowej Broederlijk Denle.

Hiszpania jest jednym z największych płatników. Między 2005 a 2008 r. Kraj ten przydzielił Terytoriom Palestyńskim kwotę w wysokości 257.961.192 euro.
Najdroższym projektem było lotnisko w Rafah, na południu Strefy Gazy. Hiszpania zapłaciła za tę budowę 31 mln euro. Liczne izraelskie bombardowania i rajdy buldożerów po pasie startowym kompletnie zniszczyły obiekt. Jedyne, co pozostało, to szkielet terminalu i jakiś przyległy budynek. Żadnego śladu po wieży kontroli lotów. Pas startowy stał się kamieniołomem, z którego Palestyńczycy wyjmują w kawałkach asfalt, aby użyć go jako materiału budowlanego.

Hiszpańskie projekty ucierpiały także podczas operacji „Płynny Ołów” w ubiegłym roku. Izraelski atak położył kres grupie szklarni w mieście Gaza, które były sfinansowane przez AECID.
Koordynator Biura organizacji pozarządowej Union of Agricultural Work Committees (UAWC), Basir Al Ankah, podsumował wynik ataku: “Zniszczyli 6 szklarni, w których pracowało 20 osób. To nie mógł być żaden cel wojskowy.” Sam kompleks szklarni kosztował ok. 56 tys. euro, które tym samym zostały stracone. „W ostatnich 10 latach zniszczyli ok. 2 tys. szklarni”, dodał Al Ankah.

Ślad protestu

Ostatni ślad hiszpańskiego protestu pochodzi z 2004 r. Izraelskie buldożery zniszczyły wówczas szkółkę leśną i farmę kurzą, w której zginęło 3 tys. kur. AECID oszacował szkody materialne na ok. 230 tys. euro. Zapowiedziano odpowiedź z Madrytu, o której jednak już nic więcej nie słyszano.

Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odsyła do spotkania z odpowiedzialnym Ad-hoc Liaison Committee (AHLC), który to Komitet koordynuje pomoc ofiarodawców. Według ministerstwa podczas tego spotkania Izrael został poproszony przez Komitet o współpracę, aby móc przyspieszyć europejską pomoc dla narodu palestyńskiego.

Główny Koordynator Assembly of Cooperation for Peace, Miguel Angel Blanco, powiedział, że w ostatnich latach „hiszpańska dyplomacja osiągnęła lepszą koordynację między krajami europejskimi względem stosunków z Izraelem.”

Blanco jest świadom, że UE może wywrzeć większy nacisk na rząd izraelski: „Nie wolno nam zerwać stosunków dyplomatycznych, przy czym możemy zamrozić aktualne umowy handlowe.”

W trakcie swojej wizyty w Jerozolimie 1 lutego włoski premier Silvio Berlusconi zapewniał: „Mam marzenie, aby któregoś dnia Izrael wstąpił do UE.”
Marzenie Il Cavaliere mogłoby jednak stać się najgorszym koszmarem wielu Europejczyków.

Oscar Abou-Kassem

Oryginalny tekst artykułu w języku hiszpańskim ukazał się 16 sierpnia 2010 r. w hiszpańskiej gazecie Publico.
Tekst hiszpański na stronie: http://www.publico.es/international/332321/israel/miembro/ruinoso/ue
Tłumaczenie powyższego tekstu z niemieckiej wersji artykułu na stronie http://ism-germany.net Joanna Podsiadła

Za: kampania-palestyna.pl

Przyganiał kocioł garnuszkom

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:03

Podczas gdy świat oburza się na ataki konserwatywnego dziennika irańskiego w stosunku do żony francuskiego prezydenta, Carli Bruni, w Izraelu poczynania fundamentalistów religijnych są na porządku dziennym. Od chłosty za śpiewanie przed mieszaną publicznością złożoną z kobiet i mężczyzn aż do gróźb śmierci w stosunku do tych, którzy chcą negocjować z Palestyńczykami. Pełno jest aktów nietolerancji, o których media światowe boją się mówić.

Wspomniana chłosta, 39 batów, została wykonana na podstawie wyroku sądu rabinackiego na pieśniarzu izraelskim Erezie Yechielu, którego jedynym przewinieniem był fakt zaśpiewania przed publicznością, wśród której były także kobiety.

Jak wygląda taka kara chłosty?
Otóż, jak wymaga tego tradycja, skazany przywiązywany jest do drewnianego pala, z twarzą skierowaną na północ, skąd „pochodzą wszelkie złe inklinacje”, z rękami związanymi błękitnym sznurem ( kolor ten jest symbolem „miłosierdzia”). 39 bacików… Rabin Ammon Itschak by uspokoić ludność stwierdził przed prasą, że „osoby takie jak Yiechiel nie należą do świata, który ma nadejść”.

Niedługo po ogłoszeniu tego haniebnego „wyroku”, który gdyby miał miejsce w jakimkolwiek innym kraju na Bliskim Wschodzie, wywołałby medialne trzęsienie ziemi, założyciel silnej partii religijnych ultrasów, Ovadia Josef, bliski współpracownik premiera Netanyahu, też dał znać o sobie.

Z okazji rozpoczynających się negocjacji pokojowych z Palestyńczykami, na rozpoczęcie których nalegał szczególnie prezydent Obama, powiedział ni mniej ni więcej, że „wszyscy ci źli ludzie muszą zniknąć z tego świata”. Media zachodnie jakoś „nie przejęły” się tymi pogróżkami, których obiektem był przecież także sam Obama…

W czasie gdy syjoniści robią wszystko, by obrzydzić całemu zachodniemu światu Islam za jego barbarzyńskie metody karania, w samym Izraelu nie dzieje się wcale lepiej. Fundamentalizm religijny, od którego rzekomo jest wolny Izrael, święci tam coraz większe triumfy. I dzieje się to w kraju, który posiada kilkaset głowic jądrowych.

Można już się zacząć bać?

Za: spiritolibero.blog.interia.pl

05/09/2010

Norman Finkelstein: Nie-tak-znów-nowy „nowy antysemityzm” – Płaczący wilk

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 00:31

Koncepcja nowego antysemityzmu w jej obecnej postaci jest propagowana na trzy sposoby: 1) poprzez przesadę i świado­me zniekształcanie faktów; 2) poprzez błędne klasyfikowanie czegoś, co w gruncie rzeczy jest uzasadnioną krytyką polityki Izraela; oraz 3) poprzez nieuzasadnione uogólnianie krytyki państwa Izrael na Żydów jako takich.


PRZESADA I ZNIEKSZTAŁCANIE FAKTÓW

Dowodów na występowanie nowego antysemityzmu dostarcza­ją głównie organizacje bezpośrednio bądź pośrednio powiąza­ne z Izraelem lub mające po prostu interes w mnożeniu takich dowodów. Przykładowo raport Przejawy antysemityzmu w Unii Europejskiej jako główne źródło danych na temat Danii wy­mienia „Izraelską Ambasadę w Kopenhadze”, na temat Irlandii – „Ambasadę Izraela”, jak również „Irlandzko-Izraelską Ligę Przyjaźni” itd. Coroczne raporty Instytutu Stephena Rotha ds. Badań nad Współczesnym Antysemityzmem i Rasizmem, działającego przy Uniwersytecie w Tel Awiwie, służą za głów­ne źródło danych i analiz. Ich sondaż z lat 2000-2001 Antyse­mityzm na świecie zwrócił uwagę na jakże niepokojący rozwój sytuacji: „Książka prof. Normana Finkelsteina, Przedsiębior­stwo Holokaust [została] entuzjastycznie przyjęta, zwłaszcza w Niemczech, i w szczególności przez skrajną prawicę (…). Jego argumenty, choć zostały całkowicie zdezawuowane przez poważnych badaczy i publicystów, na nowo ożywiły wizerunek snującego intrygi, chciwego i żądnego władzy Żyda”. Żadna z owych dezawuujących wypowiedzi nie została zacytowana – być może dlatego, że żadna nie istnieje; Raul Hilberg z uzna­niem określił główne tezy mojej książki jako „przełom”. Auto­rzy Przejawów opierają się także na danych nt. antysemityzmu dostarczanych przez amerykańskie organizacje żydowskie, takie jak Liga przeciw Zniesławieniu (ADL) czy Centrum Szy­mona Wiesenthala oraz ich europejskie odpowiedniki. Organi­zacje te pozostają mniej więcej w takim samym stosunku do swych krajów-gospodarzy, jak niegdyś partie komunistyczne – z tą różnicą, że swą ojczyznę widzą raczej w Izraelu niż w sta­linowskiej Rosji. I gdyby nie udało im się wyczarować jakiegoś antysemityzmu, Abraham Foxman i rabin Hier z Centrum Wie­senthala musieliby w końcu wziąć się za jakąś uczciwą robotę. Dla obydwóch byłaby to prawdziwa tragedia: wszak czerpią ze swych organizacji „charytatywnych” wpływy w wysokości prawie pół miliona dolarów rocznie[1].

(more…)

04/09/2010

MAEA chce skontrolować izraelskie instalacje nuklearne

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 04:04

Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) wystąpił do władz Izraela o umożliwienie kontroli instalacji nuklearnych przez inspektorów Agencji.

Yukyia Amanu rozmawiał z Tel Awiwem również na temat przystąpienia Izraela do Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Nuklearnej (NPT).

Wcześniej Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) wezwała Izrael do zaakceptowania Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Nuklearnych i ujawnienia instalacji atomowych. Dokument, który powstał z inicjatywy krajów arabskich, poparły Rosja i Chiny. Jego sygnatariusze żądają utworzenia bezatomowego Bliskiego Wschodu, co – ich zdaniem – przyczyniłoby się do rozwiązania konfliktu izraelsko-arabskiego.

Izrael nie zaprzecza ani nie potwierdza, że posiada broń jądrową. Izrael jest również – obok Indii i Pakistanu – jednym z trzech krajów na świecie, które nie podpisały Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej.

W 1986 roku Mordechaj Vanunu, były technik atomowy, ujawnił brytyjskiej gazecie „Sunday Times” szczegóły izraelskiego programu budowy broni nuklearnej. Na podstawie tych informacji zagraniczni eksperci stwierdzili wówczas, ze Izrael dysponuje liczbą kilkuset głowic nuklearnych.

IAR

Izrael poza kontrolą

Dyrektor Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Yukiya Amano (IAEA) poinformował, że Agencja nie może monitorować i dokonać oceny niejawnych instalacji nuklearnych Izraela. Powiedział on, że Tel Aviv ograniczył kompetencje Agencji w sprawdzaniu izraelskiego arsenału atomowego.

Podczas wizyty w Izraelu w zeszłym miesiącu Amano wezwał władze tego kraju do podpisania Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT). Izrael, uważany za jedyną potęgę nuklearna na Bliskim Wschodzie, do tej pory nie potwierdził posiadania broni atomowej. Szacuje się, że jest on w posiadaniu od 200 do 400 głowic nuklearnych. Amano wezwał izraelskie władze do poddania wszystkich instalacji jądrowych kompleksowym programom bezpieczeństwa IAEA. Raport Amano wyraża zaniepokojenie izraelskim arsenałem nuklearnym i podkreśla, że rodzi on obawy o  rozprzestrzenianie tej broni a także zagraża bezpieczeństwu i stabilności w regionie. Tel Aviv odrzucił raport Amano twierdząc, że jest on motywowany politycznie i ma za zadanie „odciągnięcie uwagi od Iranu i Syrii”, przeciw którym prowadzona jest agresywna kampania medialna na całym świecie. Iran w przeciwieństwie do Izraela jest sygnatariuszem traktatu.

Najlepiej uzbrojone i najbardziej agresywne państwo regionu, Izrael, pozostaje więc poza jakąkolwiek kontrolą. Izrael niejednokrotnie wzywany był przez społeczność międzynarodową do podpisania NPT, bezskutecznie. Poprzedni raport IAEA zawiera m.in. ponad 40 listów z państw członkowskich IAEA, które były odpowiedzią na apel Amano, by składać propozycje, jak przekonać Izrael do podpisania traktatu.

Za: autonom.pl

02/09/2010

Słowa żydowskiego renegata

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 01:05

Jerzy Szygiel

Wiecie co można zamówić w restauracji w Gazie? W menu jest boeuf Strogonoff i krem ze szpinaku! Poważnie! Ogłosiło to zagranicznym dziennikarzom izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych. Na dowód, że mimo licznych, słusznych bombardowań tuneli pod granicą z Egiptem, Palestyńczycy ciągle ich używają i dobrze im się żyje! Żadna pomoc humanitarna nie jest im potrzebna. Nie ma tam żadnego kryzysu humanitarnego, ani w ogóle żadnego kryzysu. Palestyńczycy sprawiają sobie romantyczne kolacje przy świecach (nie zawsze jest prąd, prawdę powiedziawszy) w Strefie Gazy, a jacyś prowokatorzy myślą, że można bezkarnie dostarczać im jeszcze lekarstwa i np. cement, który może być przecież wykorzystany do wzmacniania tuneli!

Izrael słusznie zabrania wwożenia cementu do Strefy Gazy, gdyż liczba domów rozwalonych przez izraelskie lotnictwo i armaty w czasie masakry ze stycznia ubiegłego roku niewiele tylko przekracza liczbę domów uszkodzonych przez ostatnią powódź w Polsce. Każdy to wie i każdy rozsądny człowiek zgodzi się ze słuszną postawą Izraela.

Oczywiście są znane organizacje antysemickie, jak Amnesty International czy ONZ, które mówią co innego. Że niby czterech na pięciu mieszkańców zamkniętej Strefy wymaga „natychmiastowej” pomocy. Że ludzie umierają z braku odpowiedniej opieki lekarskiej. Ale czy to nie zdarza się właściwie wszędzie? O co ten krzyk?

Na szczęście Izrael, który buduje twórczą ustrojową syntezę demokratycznego stalinizmu i demokratycznego nazizmu, wie, kto wygaduje te bzdury. To są czasem nawet  – jak ich się słusznie w państwie żydowskim określa – żydowscy renegaci, jak ten „intelektualista” Chomsky. Słusznie go nie wpuszczono, by nie razić moralno-politycznej jedności narodu izraelskiego, który popiera masakry głupich gojów w procencie większym niż północni Koreańczycy swego przywódcę. Słusznie nie wpuszczono też hiszpańskiego komika Prado, który chciał z pewnością urozmaicać Palestyńczykom wieczory przy świecach podrzucaniem piłeczek i robieniem min, jakby im było mało kremu ze szpinaku. Niech się cieszy, że żyje, nie tak, jak ci z flotylli, pożal się Jahwe, wolności…

Tych z zagranicy słuszna izraelska prasa słusznie nazywa renegatami, a garstkę zdrajców wewnątrz degeneratami. Jest człowiek w Izraelu, który z pewnością wkrótce trafi na wystawę myśli zdegenerowanej. Nazywa się Gideon Levy, jedyny izraelski dziennikarz mainstreamowy, który potępia okupację i zabór ziem palestyńskich (wariat!). Proszę, spójrzcie co on wypisywał na przykład tydzień temu w Haaretzu. Niech się cieszy, że żyje.


Bojkotowanie bojkotujących

Gideon Levy

Większość Izraelczyków jest oburzona, że jacyś ludzie za granicą wpadli na pomysł bojkotowania naszego kraju, naszych produktów i uniwersytetów. W Izraelu w ogóle uważa się ideę bojkotu za bezprawną. Każdy, kto nawołuje do bojkotu, uchodzi za antysemitę, który nienawidzi Izraela i wręcz podważa jego prawo do istnienia.

W samym Izraelu ci, którzy – mimo to – wzywają do bojkotu, są traktowani jako zdrajcy i heretycy. Idea jakoby bojkot, nawet częściowy, mógł przekonać Izrael do zmiany polityki dla własnego dobra, nie jest tolerowana.

Nawet działanie logiczne i oczywiste – jak bojkotowanie przez Autonomię Palestyńską produktów wytworzonych w koloniach – jest uważany w Izraelu za prowokację. Poza tym, choć powszechnie wiadomo, że międzynarodowy bojkot spowodował upadek apartheidu w Afryce Południowej Afryki, w Izraelu porównywanie obu tych sytuacji uchodzi za niepoważne.

Można by ostatecznie zrozumieć tak nieprzejednane reakcje, gdyby Izrael sam nie był jednym z najaktywniejszych organizatorów planetarnego bojkotu. Nie tylko sam bojkotuje, ale wciąga w to liczne inne państwa. Izrael narzucił bojkot kulturalny, akademicki, polityczny, gospodarczy i wojskowy terytoriom okupowanym przez siebie. Nikt tu nie kontestuje prawomocności tego bojkotu. A jego bojkotowanie? To nie do pomyślenia.

Najdobitniejszy i najbardziej brutalny bojkot dotyczy Strefy Gazy i Hamasu. Kraje zachodnie dołączyły doń z niewytłumaczalną gorliwością. Nie tylko trzyletnia blokada trzyma w nieszczęściu Strefę Gazy, ani nawet totalny (i groteskowy) bojkot polityczny Hamasu  – oprócz negocjacji w sprawie uwolnienia żołnierza Gilada Shalita. Chodzi o całą serię bojkotów kulturalnych, uniwersyteckich, humanitarnych i gospodarczych. Izrael naciska na niemal każdego zagranicznego dyplomatę, by nie jechał zobaczyć na własne oczy sytuacji w Gazie.

Mało tego, Izrael blokuje dostarczanie tam pomocy humanitarnej. Izraelski bojkot nie dotyczy wyłącznie Hamasu, ale rozciąga się na całe to terytorium i wszystkich, którzy tam żyją. Wkrótce konwój europejskich statków z pomocą spróbuje przedrzeć się przez blokadę, by dostarczyć tony materiałów budowlanych, domy z prefabrykatów i lekarstwa. Izrael już ogłosił, że zatrzyma te statki. Bojkot to bojkot.

Lekarze, nauczyciele, artyści, prawnicy, intelektualiści, ekonomiści, inżynierowie… nikt nie może wjechać do Strefy Gazy. Chodzi o bojkot absolutny, określonej marki – „made in Israel”. Ci, którzy twierdzą, że bojkot jest niemoralny i nieskuteczny, bojkotują Gazę bez wahania.

Izrael próbuje też przekonać cały świat do bojkotu Iranu. Lecz szaleństwo izraelskiego bojkotu nie dotyczy tylko Gazy i Iranu. Spada na wszystkich, którzy przyjeżdżają do Izraela i na Zachodni Brzeg Jordanu. Każdy, kto jest podejrzany o sympatię do Palestyńczyków lub wydaje się martwić o ich los, podlega bojkotowi i zostaje natychmiast wydalony. Są wśród nich klown, który przyjechał otworzyć festiwal cyrkowy, członek ruchu pokojowego, który miał wziąć udział w publicznej debacie, naukowcy, artyści i intelektualiści, których podejrzewa się o wspieranie sprawy palestyńskiej. To wielokierunkowy bojkot kultury i uniwersytetów, dokładnie taki, któremu nie chcemy podlegać.

To jeszcze nie koniec listy bojkotów, stosowanych przez nasz anty-bojkotowy kraj. Nawet proizraelska organizacja JStreet odczuła groźbę izraelskiego bojkotu. Mamy więc prawo bojkotować organizację opowiadającą się za pokojem, ale nie zniesiemy bojkotu naszych produktów z kolonii zbudowanych na ukradzionej ziemi.

Zakaz wstępu dla profesora, który miał wygłosić wykład na uniwersytecie w Strefie Gazy nie nazywa się bojkotem, natomiast zerwanie związków z izraelską instytucją wyspecjalizowaną w szybkim kształceniu ekspertów od przesłuchań z tajnych służb Shin Beth (tj. z ludźmi uważanymi na świecie za sprawców zbrodni wojennych) jest całkowicie verboten.

Owszem, Izraelczyk, który mieszka w Izraelu, będzie miał trudności z obroną wewnętrznego bojkotu przed kimś, kto nie bojkotuje własnego kraju czy uniwersytetu. Ma jednak prawo wierzyć, że bojkot może zmusić jego rząd do zakończenia okupacji. Dopóki to wszystko nic Izraelczyków nie kosztuje, nie będzie żadnej zmiany.

To postawa moralna i uprawniona. W każdym razie nie jest mniej uprawniona czy moralna niż tych, którzy twierdzą, że bojkot jest niemoralny i nieskuteczny, stosując go przeciw innym. Jesteście przeciw bojkotowi Izraela? No to przestańcie bojkotować innych.

Haaretz, 16.05.2010
tłum. Jerzy Szygiel

Za: blog.wirtualnemedia.pl/index.php?/authors/54-Jerzy-Szygiel/archives/3954-Slowa-zydowskiego-renegata.html



01/09/2010

Izraelscy neonaziści

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 22:05

Zapewne każdy pamięta „Fanatyka” – film o młodym Amerykaninie żydowskiego pochodzenia, dla którego przystąpienie do neonazistowskiej subkultury było wyrazem buntu przeciwko własnemu dziedzictwu. A gdyby zebrać całą grupę takich młodych zbuntowanych Izraelitów, do tego w samym sercu Ziemi Obiecanej? Nie trzeba kręcić filmu, życie samo już napisało scenariusz.

Patrol 35 to zbuntowana młodzież, która ewidentnie poszła na całość w sztuce kontestowania miejscowych norm społecznych, otaczając kultem oprawców swoich dziadków. Organizacja o nazwie jakby rodem z japońskiego komiksu jest najprawdziwszą w świecie grupą neonazistów działającą w… Izraelu. Składa się – naturalnie – z samych obywateli tego kraju, do tego legitymujących się autentycznym pochodzeniem żydowskim.

W 2008 roku ośmiu członków grupy Patrol 35 – imigrantów z byłego ZSRR pochodzenia żydowskiego w wieku od 16 do 19 lat, którzy osiedlili się w Izraelu korzystając z Prawa Powrotu – zostało aresztowanych i postawionych przed sądem w Tel Awiwie za napastowanie gejów, narkomanów, chasydów, nielegalnie pracujących cudzoziemców, szczególnie gorliwych praktyków judaizmu oraz bezczeszczenie synagog malunkami swastyk.

Sprawa wywołała poruszenie w całym Izraelu, a w otrząśnięciu się z szoku z pewnością nie pomógł fakt, iż jeden ze skazanych okazał się wnukiem więźnia ocalałego z Holokaustu. Wnuczek i jego koledzy uzbrojeni w broń palną, materiały wybuchowe, noże i portrety Adolfa Hitlera, swoje wyczyny upamiętniali nagraniami video, które posłużyły policji jako materiał dowodowy w sprawie.

Sprawcy muszą odsiedzieć w więzieniu od roku do kilku lat. Przywódca i założyciel szajki, Erik Bonite alias Eli Nazista, dostał wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Jako zwolennik doktryny Hitlera i jednocześnie osobnik świadomy własnych etnicznych korzeni, okazał się konsekwentny do bólu w swojej skądinąd trudnej do pogodzenia postawie – „nie chcę być ojcem żadnego śmiecia, który miałby w żyłach chociaż promil żydowskiej krwi” – wyznał szczerze i prosto z mostu.

Maciej Wietrzyński
wiadomosci24.pl

Jail terms for Israeli neo-Nazis
Nazi chic: from Mongolia to Tel Aviv, angry teenagers think Hitler is cool

Trzecia Świątynia

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 16:03

Wraz z ponownym pojawieniem się na mapie politycznej państwa Izrael (1948), które niejako wpisuje się w zeświecczoną formułę powtarzalności wydarzeń historycznych, odżyły judaistyczne przekonania mesjanistyczne. Próba ponownej odbudowy świątyni jerozolimskiej jest faktem, którego polityczny i religijny wymiar następująco ujął profesor Tadeusz Zieliński.

(…) nieistniejąca świątynia nadal pozostawała ośrodkiem, dookoła którego krążyły myśli wygnanego ludu; i nie było wątpienia, że skoro ten lud powróci do swej dawnej siedziby, to świątynia – trzecia świątynia – powstanie na tym miejscu, gdzie stały pierwsze dwie, i jej kult – kult ofiarny – będzie wskrzeszony.

Fryderyk May, podsumowując uparte wysiłki Żydów mające na celu utrzymanie za wszelką cenę wpływów w Jerozolimie i wyrzucenie muzułmanów ze wzgórza świątynnego, pisze:

Ich (tzn. Żydów – przyp. H. H.) zrozumiałą tęsknotą jest, by móc modlić się tam wysoko, na wzgórzu świątynnym. Lecz nie na tym koniec. Wkrótce również mogłaby zostać zbudowana świątynia i pojawiłby się Mesjasz. Z tymi faktami związana jest nadzieja na prawdziwy i trwały pokój w przyszłym świecie, w którym wiara w Boga i Jego Słowo będzie centralnym punktem ludzkiego myślenia i postępowania.

Przygotowania do odbudowy Świątyni w istocie trwają od dłuższego czasu. Ortodoksyjne grupy żydowskie przygotowują szaty i naczynia świątynne. Prowadzi się skrupulatny nabór do przyszłej kasty kapłanów. Wszystkim tym działaniom patronuje powołany w tym celu Instytut Świątynny w Jerozolimie. Prace te podsumowuje Werner de Boor pisząc, że świat będzie przeżywać powstanie Świątyni w Jerozolimie, „tak jak przeżywaliśmy powstanie «państwa Izrael» – wbrew wszelkim ludzkim przewidywaniom”.

Warunkiem wstępnym rozpoczęcia prac nad budową Trzeciej Świątyni z religijnego i politycznego punktu widzenia jest odebranie muzułmanom terenów na wzgórzu świątynnym i okolicznych terenach, w celu rozpoczęcia wstępnych rytuałów związanych z „oczyszczeniem” miejsca. Tradycja przekazywana przez Talmud mówi, że w stosie drewna w miejscu, gdzie znajdował się Dziedziniec Kobiet w Świątyni, znaleziono niepogrzebane kości ludzkie, co powoduje automatycznie nieczystość rytualną wzgórza świątynnego. Gersham Gorenberg, dziennikarz i autor apokaliptycznego thrillera The End of Days (2000) podkreśla, że prawo rabinackie zakazuje wstępu Żydom na Górę Świątynną bez uprzedniego rytuału oczyszczenia. Aby rozpocząć prace budowlane, rabini muszą oczyścić miejsce pod świątynię. Do tego celu potrzebna jest „czerwona jałówka bez skazy”, opisana w Księdze Liczb.

„Najpierw jałówka, potem Mesjasz”

Pierwsze informacje o narodzeniu się w Izraelu czerwonej jałówki pojawiły się w środkach masowego przekazu w 1997 roku. Zdaniem izraelskich massmediów narodziny zwierzęcia z czarno-białej krowy i ciemnobrązowego byka „w granicach biblijnego Izraela”, następujące niezwykle rzadko, były „genetycznym przypadkiem”. Według Klaudiusza Lotta z Missisipi, amerykańskiego hodowcy bydła, krowę uzyskano poprzez interwencję genetyczną – „sztuczną hodowlę”. Zespół rabinistycznych ekspertów, który wybrał się do kibucu Kfar Hassidim pod Hajfą orzekł w kwietniu 1997 roku koszerność zwierzęcia. Obecny przy oględzinach Yehudah Etzion przyznawał, że rabini byli zaniepokojeni niewielką liczbą białych włosów u badanego zwierzęcia, niemniej uznali, że jest to jałówka opisywana w Biblii. „Wyczekiwaliśmy przez dwa tysiące lat na znak Boga i teraz otrzymaliśmy go poprzez narodziny czerwonej jałówki” – powiedział Etzion. Jednak we wrześniu 1998 roku ostatecznie stwierdzono, że zwierzę jest nieczyste… Izraelskie władze wojskowe i cywilne – zdaniem publicystów „National Review” – mogły odetchnąć z ulgą po ostatecznym orzeczeniu rabinów, ponieważ wybuch apokaliptycznego konfliktu z muzułmanami został odsunięty w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Na ponowne narodziny kolejnej czerwonej jałówki czekano do marca 2002 roku. Według informacji w miesiąc po narodzeniu właściciel zwierzęcia porozumiał się z Instytutem Świątynnym, prosząc ekspertów rabinackich o oględziny. W piątek 5 IV 2002 roku rabini Menachem Mahover i Chaim Richman zbadali zwierzę stwierdzając, że spełnia wszystkie wymagania i nadaje się do rytuału oczyszczenia, będącego wstępnym warunkiem odbudowy. Jak podsumował amerykański „Newsweek” w 1997 roku: „najpierw jałówka, potem Mesjasz”. Dzięki jałówce odpowiadającej rytualnym wymogom możliwe jest wkroczenie Żydów w erę mesjanistyczną. Możliwe stało się rozpoczęcie szeroko zakrojonych przygotowań do odbudowy Świątyni, a zarazem rozpoczęcie przygotowań do mających po tym nastąpić wydarzeń politycznych. Możemy jedynie domniemywać, jaki jest związek aktualnych zdarzeń w Izraelu z działaniami Instytutu Świątynnego.

Według przekazywanej ustnie ortodoksyjnej tradycji, narodziny czerwonej jałówki bez skazy zwiastują zapowiadane przez wieki nadejście Pomazańca Bożego, narodziny żydowskiego przywódcy religijnego lub politycznego.

Ostatnia jałówka bez skazy przyszła na świat – zdaniem ortodoksów – wiek przed zburzeniem Drugiej Świątyni. Cechy zwierzęcia i przeprowadzenie obrzędu oczyszczenia określają dokładnie przepisy rozdziału 19. Księgi Liczb. Według tekstu Biblii zwierzę musi być maści czerwonej, nie może być nigdy pokryte przez byka ani nie mogło zostać nigdy użyte do pracy w polu (Lb 19, 2). Ofiara może być dopełniona dopiero wtedy, gdy zwierze będzie miało minimum trzy lata – czytamy w artykule opublikowanym w „The Sunday Telegraph”.

Rytuał będzie polegał na zabiciu krowy ofiarnej i skropieniu jej krwią miejsca pod budowę Świątyni; później kapłani spalą całe zwierzę, a z popiołów sporządzą specjalną miksturę (tzw. wodę oczyszczenia), służącą do rytuału fundacyjnego świątyni (Lb 19, 3-7), który w tym przypadku jest tożsamy z rytuałem oczyszczenia opisywanym w Księdze Liczb. Dla Żydów zakończenie ofiary będzie automatycznym wejściem w nową epokę w stanie rytualnej czystości – czytamy we wspomnianym artykule.

Instytut Świątynny z Jerozolimy poszukuje już teraz małych chłopców, którzy – za zgodą rodziców – mogliby przygotowywać się do spełnienia krwawej ofiary. Rabin Józef Elboim w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Ha’aretz” powiedział: „Potrzebujemy trzynastu chłopców, którzy będą potrafili zabić poświęconą krowę i spalić ją w ofierze, z której popioły posłużą nam do oczyszczenia rytualnego, które spełni biblijne przepowiednie”.

Aby odrodzić współcześnie lewitów, potrzeba żmudnych przygotowań i wielkich ofiar, z którymi zapoznaje Izraelczyków rabin Elboim. Dziecko musi pochodzić z rodziny, w której nie mogło być narażone na kontakt ze zmarłymi, nawet w czasie przypadkowej wizyty w szpitalu, całe przygotowanie do odrodzenia kasty kapłańskiej odbywać się będzie w całkowitej izolacji od świata współczesnego i przy zachowaniu wszystkich przepisów o czystości rytualnej, zawartych w Księdze Liczb i Księdze Ezechiela. W oparciu o analizę Tory rabini dokładnie określili miejsce dokonania krwawej ofiary. W tym przypadku kwestie religijne wpisują się głęboko w polityczny spór izraelsko-palestyński. Miejsce wyznaczone w oparciu o wersy Księgi Nehemiasza (Neh 3, 31 – „A między salą narożną w bramie Trzody budowali złotnicy i kupcy”) i Księgi Ezechiela (Ez 43, 21 – „I weźmiesz cielca, który będzie ofiarowany za grzech, i spalisz go na miejscu odłączonym domu za świątynią”), jest tożsame z mieszczącą się blisko szczytu Góry Oliwnej Bramą Miphkad.

Problem polega na tym, że Góra Oliwna znajduje się w rękach Palestyńczyków, a dopóki w nich pozostanie, o żadnych rytuałach oczyszczenia raczej mowy być nie może.

Po trupach do celu?

Muzułmanie wszelkie działania zmierzające do rozpoczęcia odbudowy świątyni odbierają jako zapowiedz przejęcia przez Żydów Góry Świątynnej, na której znajduje się meczet el-Aqsa i tzw. Kopuła Skały, stanowiące świętość dla muzułmanów. Tradycyjna islamska wizja końca dziejów utrzymuje, że wstępem do apokalipsy będzie odebranie tych miejsc wiernym proroka przez Żydów, co spowoduje powtórne przyjście „proroka Jezusa” i ostateczne rozstrzygnięcie konfliktu pomiędzy Dobrem a Złem. Wszelkie działania ortodoksów związane z odbudową świątyni powodują nerwowe reakcje muzułmanów. W 1990 roku w Jerozolimie wybuchły rozruchy w związku z pojawieniem się informacji o planowanym wniesieniu na Górę Świątynną kamienia węgielnego. Podczas próby jego wniesienia w lipcu 2001 roku, co ortodoksi próbowali zrobić pod osłoną policji i wojska, wybuchły zamieszki, w których rannych zostało kilkudziesięciu Palestyńczyków oraz Żydów. Otwarcie i udostępnienie turystom tunelu biegnącego pod Kopułą Skały w ubiegłym roku wywołało kolejną falę niepokojów w strefie Jerozolimy, ze względu na potwierdzane przez wywiad wojskowy Izraela informacje, że jest to najprostszy sposób zniszczenia meczetu. W 1985 roku w ten sposób zamachu chciało dokonać terrorystyczne ugrupowanie ortodoksyjnych Żydów „Komando ’80”, na czele którego stał cytowany już Yehudah Etzion. Służby specjalne zamach udaremniły. Ugrupowania ortodoksyjne nie dają za wygraną. Na wiecu zorganizowanym przez ugrupowanie religijne Wiernych Góry Świątynnej 7 października 2001 roku Gershon Salomon stwierdził: „Zebraliśmy się, aby powiedzieć całemu światu, że arabska władza nad Górą Świątynną skończyła się raz na zawsze”. Przywódca wezwał Żydów do przygotowań mających na celu odbudowę Świątyni, domagając się zniszczenia meczetu el-Aqsa. „Wiemy, że żyjemy w specjalnych i ostatecznych czasach odkupienia ludu i ziemi Izraela, Góry Świątynnej i Jerozolimy. Robimy i będziemy robić wszystko, aby Trzecia Świątynia została niebawem odbudowana dla chwały Boga Izraela” – powiedział Salomon. I tym razem ortodoksom nie udało się osiągnąć celu ze względu na opór muzułmanów. Planowane wyładowanie 4,5 ton marmurowych bloków do budowy Świątyni zostało zablokowane przez policję i Palestyńczyków. Izraelski socjolog Menachem Friedman nazwał działania podejmowane przez ortodoksów „igraniem z ogniem”. Szejk Ahmed Yassin, duchowy przywódca Hamasu ostrzega, że „próba przechwycenia Góry przez żydowskich fanatyków wznieci ogień, który ich wszystkich razem pochłonie”.

Na Bliskim Wschodzie rozpoczyna się taniec śmierci. Cały Bliski Wschód siedzi na olbrzymiej beczce prochu. Wystarczy iskra, aby wysadzić w powietrze nie tylko wzgórze świątynne, ale również okoliczne państwa. Zapewnienia polityków o budowie trwałego pokoju lekceważą siłę przekonań religijnych walczących stron. Żydzi przekonani o realizacji Bożego planu zbawienia planują rzeczywiste wzniesienie Trzeciej Świątyni, będącej widomym znakiem nadejścia epoki mesjanistycznej. Ortodoksi oczekują mesjasza, który odbuduje potęgę Izraela, Żydzi reformowani marzą o nastaniu „mesjańskiej epoki pokoju i sprawiedliwości”. Oba poglądy wyrastają z przekonania, że powstanie państwa Izrael i Holocaust odwróciły „świętą historię Żydów”. W żydowskich przekonaniach eschatologicznych nadejście Mesjasza spowoduje potężny konflikt świata prowadzonego przez antymesjasza a Żydami, który rozstrzygnie się ostatecznie na polach Armageddonu. Dla mahometan apokalipsa rozpocznie się wraz z zagarnięciem Góry Świątynnej przez Żydów, kiedy powtórnie przyjdzie „prorok Jezus”, by poprowadzić islam przeciw poganom i bałwochwalcom. W tradycji eschatologicznej Kościoła pierwsza bestia będzie budowała swoją potęgę (Ap 13, 1; 13, 3-5) i uleczy swoją ranę (Ap 13, 3; 13, 12), a bestia druga zmusi narody, by oddawały jej cześć (Ap 13, 12) i wszyscy otrzymają znamię, a jest to „liczba człowieka”, którą jest 666 (Ap 13, 18). Bestie zgromadzą wielką armię, która stanie na miejscu zwanym Armagedon (Ap 16,16), gdzie stoczona zostanie bitwa, będąca zapowiedzią zniszczenia „Babilonu” (Ap 18), otwierając tryumf Chrystusa na ziemi.

Hugon Hajducki, 2003
Fragment artykułu
‚Świątynia jerozolimska a czasy ostateczne’

piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/576

Żydowski fundamentalizm – Gershon Salomon


Oblężenie Iranu

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 01:58

Niebotyczny deficyt budżetowy USA to żadna przeszkoda dla machiny wojennej Pentagonu. Administracja Obamy podała, że pół miliarda dolarów pójdzie na rozbudowę Piątej Floty Marynarki Wojennej, stacjonującej w Zatoce Perskiej, zaś za drugie pół miliarda kupiła milczenie Mahmuda Abbasa w kwestii masakry na Flotylli Wolności. Sprzątanie po zbrodniach Izraela nie jest tanie. Cały entuzjazm z powodu cięgów, jakie Izrael publicznie zebrał od ONZ, ostatecznie przemienił się w świeżą dawkę sankcji nałożonych na Iran, mających skutecznie odciąć go od świata i zacisnąć gospodarczą pętlę wokół jego szyi. Ron Paul słusznie nazwał to działaniem wojennym, dlatego też Iran ma prawo odpowiedzieć zbrojnie (co może zresztą być oczekiwaną reakcją). Gdy już wydawało się, że Rada Bezpieczeństwa ONZ w końcu potępi Izrael za powolne ludobójstwo w Strefie Gazy, tej nagle zmienił się nastrój i zacieśniła oblężenie Iranu, „nakładając karę grzywny na podmioty zagraniczne, które sprzedają Iranowi rafinowaną ropę lub pomagają mu w procesie rafinacji”. Ten wojenny akt może zniszczyć gospodarkę Iranu, tak jak zrobiły to sankcje przeciwko Irakowi w latach 90. BP zalecił już swoim oddziałom, aby nie tankowały irańskich samolotów na europejskich lotniskach.

Wraz z kolejnymi relacjami świadków okropieństw na pokładach okrętów Flotylli Wolności, pojawiło się nowe nagranie wideo z Mavi Marmara. Pomimo zniszczenia, wydawało się, całego sprzętu aktywistów, kilka nagrań przetrwało. Warto porównać je z materiałem w kółko pokazywanym przez syjonistyczne media. Istnieją mocne dowody, że izraelski rząd całkowicie sfabrykował swoją wersję inwazji na Marmara, widać na przykład aktorów przechodzący przez ściany. Z kolei nagranie „w podczerwieni”, na którym aktywiści zakryci chustami okładają rurami ‘dzielnych’ izraelskich komandosów, wygląda na zrobione na pokładzie zupełnie innego statku. Tureccy lekarze sądowi potwierdzili, że większość ofiar śmiertelnych zostało wielokrotnie trafionych z bliskiej odległości, przy czym naboje zostawiły w niektórych ciałach kawałki metalu podobne do śrutu. Jeden z ocalałych aktywistów powiedział, że komandosi schowali swoją broń wśród rzeczy załogi, filmując następnie moment jej „odkrycia” na pokładzie.

Zabójstwo amerykańskiego nastolatka na pokładzie Mavi Marmara spotkało się ze znikomym zainteresowaniem mediów w USA, za to zwolnienie przez syjonistyczne lobby 89-letniej Helen Thomas, jedynej prawdziwej dziennikarki Ameryki, za jej komentarz „get the hell out of Palestine” („wynosić się z Palestyny”), było kolejnym odwróceniem uwagi amerykańskiego społeczeństwa od ostatniej zbrodni Izraela.

Izraelczykom musi być trudno pojąć, dlaczego coraz więcej ludzi chce spróbować złamać blokadę Strefy Gazy. Psychopaci zdają się nie rozumieć, że uciekając się do barbarzyńskiej przemocy jako środka odstraszającego, zwiększają prawdopodobieństwo, że ich przeciwnicy powrócą z jeszcze większą siłą. Łódź z blisko 50 kobietami z Libanu była już gotowa wyruszyć do Gazy pod koniec czerwca, kiedy rząd libański został zmuszony do interwencji przez izraelskie groźby storpedowania statku. A wszystko dlatego, że cała załoga, złożona wyłącznie z kobiet, głównie zakonnic i członkiń religijnych organizacji charytatywnych, to oczywiście podstępnie przebrani terroryści. Jeszcze ostrzeżenie na przyszłość dla ludzi uczestniczących w konwojach z pomocą humanitarną: nie bierzcie ze sobą kart kredytowych, bo Izraelczycy ukradną je wam i zrobią z nich użytek.

Kiedy stało się jasne, że deklaracja rządu Izraela co do złagodzenia blokady Strefy Gazy miała być jedynie pożywką dla zachodniej opinii publicznej (mało tego, zaraz potem Netanjahu oświadczył, że blokada zostanie wzmocniona), Unia dokręciła śrubę Iranowi kolejnymi sankcjami, wymierzonymi w jego handel zagraniczny, finanse, transport, banki oraz kluczowe sektory energetyki. Chossudovsky pyta, czy te kroki „zrobią z Iranu łatwy cel” i czy stanowią „zielone światło dla izraelskiego ataku”. Z pewnością świadczą one o eskalacji napięcia, jednak Izrael wcale nie musi czekać na zielone światło. Zawsze strzela pierwszy wiedząc, że ma poparcie ze strony USA. Podobnym łatwym celem dla amerykańskiej Osi był Irak (ale tylko na początku, później trzeba było kupić przychylność Irakijczyków). Iran natomiast będzie czymś zupełnie innym, niezależnie od tego, czy uda mu się kupić rakiety S300 od Rosji, czy też nie. Żadna ilość przed-wojennych analiz czy teorii gier Pentagonu nie jest w stanie przewidzieć skutków inwazji. Gdy Izrael zrobi już pierwszy ruch, wszystkie możliwości będą na stole. Na pomoc Izraelowi wyszła Arabia Saudyjska, która zgodnie z umową zawartą z Departamentem Stanu USA wesprze Izrael swoim lotnictwem, gdy ten zacznie bombardowania. Przeciwnie zachowała się Turcja, zamykając swoją przestrzeń powietrzną dla izraelskich samolotów i dając Izraelowi możliwość wyboru spośród trzech opcji: „Izrael ma albo przeprosić, albo uznać międzynarodowe, bezstronne śledztwo i jego wnioski [w sprawie masakry na Flotylli Wolności]. W przeciwnym razie, zerwiemy stosunki dyplomatyczne”. W odpowiedzi Izrael usiłował zabić premiera Erdogana przy pomocy Mossadu, podejrzewanego przez rząd turecki o udział w zamachach partii PKK, do jakich doszło w Turcji tuż przed masakrą na statkach Flotylli. 19 czerwca z kolei egipski rząd zezwolił flocie 12 amerykańskich i izraelskich okrętów na przepłynięcie przez Kanał Sueski na Morze Czerwone, zmuszając tym Iran do opóźnienia na czas nieokreślony wysłania dwóch statków z pomocą dla Gazy.

Kolejny dowód na pogłębienie ucisku Gazy pojawił się pod koniec czerwca, kiedy to więzienie pod gołym niebem pogrążyło się w ciemnościach po tym, jak w ostatnim generatorze skończyło się paliwo. Ich jedyna elektrownia została zniszczona cztery lata temu, gdy izraelskie myśliwce zbombardowały ją bez powodu. Tymczasem Netanjahu udał się do Waszyngtonu na sesję zdjęciową w Gabinecie Owalnym, którą jeden z komentatorów określił jako „po mistrzowsku wyreżyserowane przedstawienie, mające przekonać wszystkich o odrodzeniu się wzajemnego szacunku”. Jednakże prawdziwym celem wizyty Bibiego było poinformowanie Baraka, jak będą wyglądać sprawy do czasu wyborów do Kongresu w listopadzie; zaś jego zły brat bliźniak, Avigdor Lieberman obwieścił (za pośrednictwem anglojęzycznego „Jerusalem Post”) Izraelskie Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Palestyńskiej: wszystkim Palestyńczykom odebrane zostanie izraelskie obywatelstwo, po czym zostaną wysłani do obozów koncentracyjnych, zwanych Terytoriami Okupowanymi, za zbrodnie „złorzeczenia przeciwko Izraelowi, uświęcania morderstw, piętnowania Izraela na forach międzynarodowych, bojkotu izraelskich towarów i rosnących skarg na izraelskich urzędników”. Czeka to 1,3 miliona Palestyńczyków. Do jakiego stopnia Izrael wcieli w życie maksymę „ein volk, ein reich, ein führer”? Poparcie dla tego „prawa Izraela do samoobrony” wyraziło 87 na 100 amerykańskich senatorów w liście naprędce wysłanym do Obamy.

Izraelski ambasador w USA, Michael Oren, powiedział dziennikowi „Haaretz” w czerwcu, że niesławny szpieg Jonathan Pollard, który przekazywał amerykańskie dokumenty Związkowi Radzieckiemu, nie był opłacany przez Mossad – pracował dla „pewnej zbrodniczej agencji izraelskiego wywiadu”. Czy było to nawiązanie do Tajnej Grupy? Owa zakulisowa grupa wysokich rangą agentów, pracujących na rzecz „wielkiego spisku” [High Cabal], znana jest z utworzenia odrębnej agencji wewnątrz CIA, bez wątpienia więc zrobiła to samo w Mossadzie i gdzie indziej. Umożliwiło to jej agentom przeniknięcie do globalnej sieci wszystkich wywiadów na świecie, która ostatecznie wykonuje rozkazy owej małej „super agencji”.

Fragment artykułu Łączenie Punktów: Krew Zatoki, oblężenie Iranu i szpiegowskie zagrywki (2)

Źródło oryginalne: Sott.net
Źródło polskie i przekład: PRACowniA

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.