Wolna Palestyna

24/10/2017

Oręże antysemityzmu – Israel Shamir

Filed under: Publicystyka — Wolna Palestyna @ 13:46

18.10.2017, tłum. RAM

Palestyna – z jej cudownymi pofalowanymi krajobrazami i czcigodnymi, wiekowymi drzewami oliwnymi, z których część została zasadzona rękami samej Maryi, Dziewicy, Matki Jezusa Chrystusa, wieśniaczki posiadającej gaj oliwny niedaleko Cremisan Convent w Beit Jalla, do tej pory noszącym Jej imię; Palestyna z jej krzepkim, góralskim narodem, smukłym, opalonym, o niebieskich oczach; moja druga, a może nawet pierwsza ojczyzna, z której piszę te słowa; Palestyna – jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie ludzie nie boją się wypowiedzieć słowa „Żyd”.

Ghassan Abdulla, mój palestyński przyjaciel, emerytowany nauczyciel chemii – (zaprzyjaźniliśmy się przed laty, gdy usiłowaliśmy wypromować koncepcję Jednego Państwa dla wszystkich mieszkańców Ziemi Świętej, obojętnie jakiej by nie byli wiary – koncepcję powszechnie zaakceptowaną na świecie, czy to w USA, czy w UK, w Rosji czy we Francji, ale w samej Palestynie ciągle jeszcze uważaną za zbyt ekstremalną ) – często odwiedzany jest przez gości z Niemiec i Austrii, jako że jego żona pochodzi z niemieckojęzycznej części Szwajcarii.

Ludzie ci są zaszokowani, kiedy słyszą, że ktoś wymawia słowo „Żyd”, szczególnie, gdy towarzyszy mu negatywny kontekst – dla przykładu: „Żydzi nie pozwalają, byśmy mieli wodę”, „Żydzi zabraniają nam używania lotniska”, „Żydzi ogłosili stan oblężenia i nie możemy pójść do kościoła”, „Żydzi strzelali do dzieci na skrzyżowaniu” i wiele innych podobnych zdań – zbyt częstych w kraju, w którym Żydzi rządzą, a „poganie” podporządkowują się i umierają. Niemieccy goście instynktownie szukają łóżka po to, by wczołgać się pod nie i w ten sposób się ukryć. Jeżeli zaś nie znajdują jakiejś „drogi ewakuacji” – mamroczą: „Z pewnością nie dotyczy to wszystkich Żydów”, albo: „My kochamy Żydów”, lub coś jeszcze innego – równie głupiego.

(more…)

Reklamy

10/03/2011

Izrael Shahak: Izrael kontra Iran

Filed under: Publicystyka — Wolna Palestyna @ 19:01

24 lutego 1993

Od wiosny 1993 roku społeczeństwo Izraela jest przygotowy­wane na ewentualność wojny z Iranem, której celem ma być jego całkowita polityczna i militarna klęska. Według jednej wersji, Iz­rael zaatakowałby Iran samodzielnie, według innej, starałby się „nakłonić” Zachód do wykonania tego zadania. Kampania propa­gandowa z tym związana coraz bardziej się nasila. Towarzyszy jej coś w rodzaju półoficjalnych scenariuszy odmalowujących ze szczegółami okropności, które Iran wyrządzi Izraelowi, Zachodowi i całemu światu, gdy tylko zdobędzie broń jądrową, czego można się spodziewać za kilka lat. Manipulację opinią publiczną w tym wypadku można określić jako zbyt fantasmagoryczną, by zasługi­wała na szczegółowy opis. Niemniej jednak czytelnicy powinni zwrócić uwagę na to, że izraelskie służby bezpieczeństwa taką perspektywę przyjmują najzupełniej poważnie. W lutym 1993 roku jeszcze bardziej wzmogły się naciski, by uczynić z Iranu główny cel izraelskiej polityki. Ograniczę się do podania próbki ostatnich publikacji (z powodu ich jednostajnej treści to w zupełności wy­starczy), kładąc nacisk na to, jak politycy oceniają możliwość „przekonania” Zachodu o konieczności pokonania Iranu. Gazety hebrajskie jednogłośnie popierają to szaleństwo, oprócz „Haarec”, który swoją drogą nie ośmielił się mu przeciwstawić. „Lewicowe” gazety syjonistyczne, „Dawar” i „Al Hamiszmar”, zdecydowanie wyróżniały się agresywnością, poruszając temat Iranu; większą niż prawicowy „Maariw”. Poniżej skoncentruję się na bieżących nie­dawnych artykułach z „Al Hamiszmar” i „Maariw” na temat Iranu, tylko od czasu do czasu wspominając o tym, co znalazłem w pozo­stałych gazetach.

Jeden z ważniejszych artykułów napisanych przez korespondenta politycznego „Al Hamiszmar”, Joawa Kaspi, nosi tytuł podsumowu­jący jego treść: „Iran powinien być tak samo potraktowany, jak został potraktowany Irak” (19 lutego 1993). Artykuł ten zawiera wywiad z Danielem Leszemem, przedstawionym jako „emerytowany starszy oficer izraelskiego wywiadu wojskowego, obecnie członek Ośrodka Badań Strategicznych przy Uniwersytecie Telawiwskim”. Leszem znany jest z udziału w tworzeniu strategii Izraela. Jego opo­wieść o tym, jak Iran zamierza posiąść technologię jądrową jest zbyt pokrętna, by przytaczać ją w tym miejscu, podobnie jak jego narze­kania, że „świat” lekceważy ostrzeżenia ekspertów izraelskich, któ­rzy jako jedyni znają całą prawdę o tym, jakie w istocie są państwa muzułmańskie. Niemniej jego propozycje dotyczące zapobieżenia dalszej nuklearyzacji Iranu na pewno zasługują na przytoczenie. Le­szem na wstępie wyraża opinię, że naloty państw sojuszniczych od­niosły niewielki skutek, jeśli chodzi o zniszczenie potencjału militar­nego i jądrowego Iraku, lecz dzięki ich zwycięstwu na ziemi obser­watorzy ONZ byli w stanie wypełnić do końca swe zadania. Wyko­rzystując tę „analogię”, Leszem konkluduje: „Izrael w pojedynkę nie jest w stanie wiele zrobić, by powstrzymać Irańczyków. Mog­libyśmy dokonać nalotów, ale nie możemy realistycznie oczekiwać, że nasze operacje powietrzne zdołają zniszczyć ich potencjał nuk­learny. W najlepszym razie tylko niektóre instalacje zostaną w ten sposób zniszczone. Nie uda nam się jednak dosięgnąć głównych ośrodków rozwoju nuklearnego, gdyż rozwój ten dokonuje się rów­nolegle w trzech kierunkach, w sposób całkowicie zdecentralizowa­ny, a urządzenia i zakłady produkcyjne są rozrzucone po całym kraju. Całkiem rozsądne wydaje się przypuszczenie, że nigdy nie poznamy lokalizacji wszystkich ich instalacji, tak samo, jak nie znali­śmy ich w przypadku Iraku”. (more…)

Blog na WordPress.com.