Wolna Palestyna

09/04/2011

Rzeź Palestyńczyków w wiosce Deir Yassin

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:22

Wioska Deir Yassin, położona w pobliżu Jerozolimy, miała reputację bardzo pokojowej miejscowości. Jej mieszkańcy arabscy, żyjący z pracy w kamieniołomach, chcieli uniknąć udziału w starciach arabsko-żydowskich i zawarli pakt o wzajemnych pokojowych stosunkach z pobliskim żydowskim przedmieściem Jerozolimy – Givat Shaul. Komendant izraelskich oddziałów Hagany w Givat Shaul, Yona Ben-Sasson, wspominał później, że „nie było nigdy ani jednego wrogiego incydentu pomiędzy Deir Yassin a Żydami” (za: U. Nilstein „War of Independence”, t. IV, Tel Awiw 1991, s. 257).

Były pułkownik izraelski i historyk wojskowości dr Meir Pail wspominał po latach, że wioska Deir Yassin „miała pakt z nami (…). Ludzie z Deir Yassin przestrzegali tego paktu (…). Nigdy nie słyszałem o jakimkolwiek strzelaniu przeciwko nam”. Chcąc uniknąć waśni z Żydami, mieszkańcy Deir Yassin przeganiali ze swej ziemi wszelkich uzbrojonych Arabów. To wszystko nie uchroniło ich jednak przed okrutnym losem. W dowództwach terrorystycznych bojówek Irgunu (kierowanego przez Begina) i Stern Gangu (dowodzonego przez innego późniejszego premiera Icchaka Szamira) powstał tajny plan, aby zniszczyć Deir Yassin, tak aby móc tam później stworzyć małe lotnisko dostarczające wsparcia dla Żydów w Jerozolimie. Jako pierwsze zniszczenie Deir Yassin zaproponowało właśnie ugrupowanie terrorystyczne Sterna, dążąc w ten sposób „do złamania ducha Arabów”. Pomysł ten natychmiast zyskał poparcie przywódcy Irgunu – Begina.

Z zimną krwią zaplanowano wymordowanie wszystkich arabskich mieszkańców Deir Yassin. Oficer Irgunu Ben-Zion Cohen wspomniał, że podczas narady dowódców terrorystycznych jednostek Irgunu i Sterna: „Większość opowiedziała się za likwidacją wszystkich mężczyzn w wiosce i jakiejkolwiek innej siły, która by się nam opierała, czy to byliby starcy, czy kobiety i dzieci”.

Masakra

W nocy z 8 na 9 kwietnia 1948 roku 132 mężczyzn (72 z Irgunu i 60 ze Sterna) zebrało się do planowanego ataku na wioskę arabską. W świetle tego, co później nastąpiło, możemy więc mówić o wcale niemałej grupie 132 bezlitosnych morderców. Ofiarą dokonanej przez nich rzezi padły głównie kobiety, dzieci i starcy, ponieważ przeważająca część młodych mężczyzn zdołała uciec w panice od razu, na początku ataku.

Izraelski pułkownik Meir Pail, który przybył do Deir Yassin niewiele godzin po masakrze i dokładnie oglądał miejsce rzezi, wspominał: „Wchodziliśmy do domów. To były typowe domy arabskie (…). W kątach pokojów widzieliśmy martwe ciała. Prawie wszyscy zabici byli starcami, kobietami lub dziećmi. (…) Większość arabskich mężczyzn uciekła. To jest dziwna sprawa, ale przy takim niebezpieczeństwie najzręczniejsi uciekają pierwsi”.

Na tle tej ucieczki jakże wielu młodych Arabów tym bardziej można podziwiać heroiczne poświęcenie nauczycielki Hayat Balabseh, która odrzuciła szansę ucieczki i spiesząc z pomocą rannym, sama padła ofiarą żydowskich morderców.
Przez dwa kolejne dni terroryści Irgunu i Sterna zabijali w najokrutniejszy sposób swoje ofiary, niektórym z nich obcinając głowy.

Według oficjalnego raportu głównego przedstawiciela Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Jerozolimie dr. Jacquesa de Reyniera, zamordowano 52 dzieci i rozcięto brzuchy 25 ciężarnych kobiet. Sam de Reynier znalazł m.in. ciało jeszcze żywej, potwornie okaleczonej dziewczynki. Licznym Arabom, masakrując ich, obcięto genitalia.

Jacques de Reynier z obrzydzeniem wspominał, jak piękna izraelska dziewczyna pyszniła się swym nożem ociekającym krwią (por. tekst o Deir Yassin w kanadyjskim „Globe and Mail” z 2 maja 1998 r.). W książce „Remembering Deir Yassin”, której współautorem był żydowski teolog i naukowiec Marc H. Ellis (Nowy Jork 1998, s. 48-51) przytaczano m.in. takie wstrząsające sceny masakry w Deir Yassin: „Jamil Ahmed (…) wspominał dzień, gdy umarła jego wieś (…).

Zabrano ich jako jeńców, zaprowadzono na skraj wsi w pobliżu mego domu i obsypano kulami. W ten sposób zastrzelono również niewidomego i siedmioletnie dziecko (…). ‚Operację oczyszczającą’ prowadzono, idąc z domu do domu, najpierw obsypując je kulami, a potem wrzucając granaty. Niewiele znaczyło, kto był w owym domu.

Mężczyźni, kobiety i dzieci byli wyciągani z ich domów, stawiani pod ścianą i rozstrzeliwani. Zdziczenie zwiększało się wraz ze śmiercią każdego mieszkańca wioski. Halem Eid widziała, jak zastrzelono jej siostrę Shliyę strzałem w szyję”.

Shliya była w dziewiątym miesiącu ciąży. Morderca rozciął brzuch kobiety nożem rzeźniczym. Inna kobieta Aiecha Radvav została zastrzelona, gdy próbowała ratować niemowlę (…). Mohammed Jaber, który znalazł się w domu dzięki wcześniejszemu zamknięciu szkoły, oglądał scenę ze swego ukrycia pod łóżkiem. Widział, jak „Żydzi wdarli się do domu, wyciągnęli wszystkich na zewnątrz, postawili pod ścianą i zamordowali. Jedna z kobiet miała na ręku trzymiesięczne dziecko”.

12-letnia wówczas dziewczyna Fahimi Zeidan wspominała, jak wymordowano jej rodzinę i sąsiadów. Zastrzelono już ranionego mężczyznę, a gdy jedna z jego córek krzyczała, zastrzelono również i ją. Potem zawołali mego brata Mehmuda i zastrzelili go w mojej obecności, a gdy moja matka zaczęła krzyczeć, pochylając się nad moim bratem (na rękach miała moją małą siostrę Khadrę, jeszcze karmioną piersią), zastrzelili również i moją matkę”.

Doktor Jacques de Reynier zanotował swe pierwsze wrażenia na widok miejsca masakry w Deir Yassin: „Wszystko, co mi przychodzi na myśl w tym kontekście, to wojska SS, które widziałem w Atenach” (cyt. za „Remembering Deir Yassin”, op.cit. s. 49).

Towarzyszący de Reynierowi żydowski doktor Alfred Engel wyznał po latach: „Byłem doktorem w armii niemieckiej przez pięć lat w czasie pierwszej wojny światowej, ale nigdy nie widziałem wówczas tak potwornego widowiska” (cyt. za U. Milstein, op.cit., s. 279).

Fahimi Zeidan, wówczas 12-letni chłopiec, który zdołał przeżyć masakrę, opowiadał: „Żydzi nakazali całej rodzinie ustawić się rzędem przy ścianie i zaczęli nas rozstrzeliwać. Mnie trafili w ramię, ale uratowałem się wraz z większością dzieci, bo byliśmy ukryci za rodzicami.

Kule trafiły moją siostrę Kadri (czteroletnią) w głowę, moją siostrę Sameh (ośmioletnią) w policzek, mego brata Mohammeda (siedmioletniego) w pierś. Wszyscy inni z nas postawieni pod ścianą zginęli: mój ojciec, moja matka, mój dziadek i babcia, moi wujkowie i ciotki oraz kilkoro z ich dzieci”.

Arabka Um Mahmud, która w czasie masakry miała 15 lat, relacjonowała po latach: „Widziałam, jak zamordowano Hilweh Zeidan wraz z jej mężem, jej synem, bratem i rodziną Khumayyes. Hilweh Zeidan poszła, aby zabrać ciało męża. Zastrzelili ją i upadła na jego ciało (…).

Widziałam również Hayat Bibeissi, pielęgniarkę z Jerozolimy pracującą we wsi, jak ją zastrzelono przed drzwiami domu Musy Hassana. Córka Abu el Abeda została zastrzelona w momencie, gdy trzymała na ręku swoją siostrzenicę – niemowlę. Niemowlę zastrzelono również”.

Rzezie i rabunek

Rzezi towarzyszył wszędzie rabunek. Żydowscy terroryści z Irgunu i Sterna po zasztyletowaniu kobiet zdzierali im złote kolczyki i bransolety (wg „Remembering Deir Yassin”, op.cit., s. 51). 41-letnia wówczas Safi yeh Attiyah relacjonowała straszne chwile wówczas przeżyte: „Jęczałam, ale wokół mnie gwałcono również inne kobiety. Niektórzy mężczyźni rozrywali nam uszy, by jak najbardziej zabrać nam kolczyki.

Liczne kobiety zostały zgwałcone przed zamordowaniem. Śledztwo brytyjskiej policji dowiodło, że popełniono wiele okrucieństw seksualnych (wg raportu brytyjskiej policji z 9 kwietnia 1948 roku cytowanego w książce L. Collins i D. Lepierre „O Jerusalem”, Nowy Jork 1972, s. 276).

Zastępca inspektora generalnego brytyjskiej policji w Jerozolimie Richard C. Catling stwierdził: „Nie ma wątpliwości, że wiele okrucieństw seksualnych zostało popełnionych przez żydowskich napastników. Zgwałcono wiele młodych dziewcząt, a później zarżnięto (…). Był przypadek, że młodą dziewczynę dosłownie rozczłonkowano na dwie części, zarżnięto wiele dzieci (…). Kobietom ściągano bransolety z rąk i pierścienie z ich palców. Odcinano nawet części uszu kobiecych, aby zyskać kolczyki.”

Znamienny był fakt, że liczba zabitych Arabów wielokrotnie przewyższała liczbę ocalałych rannych. To było jednym z najlepszych dowodów, iż w Deir Yassin miała miejsce bezlitosna masakra. Amerykańscy autorzy szerszego tekstu na temat zbrodni w Deir Yassin pt. „Anatomy of a Whitewash”, polemizującego z próbami wybielania sprawców rzezi, porównywali wręcz rozmiary masakry w Deir Yassin do nazistowskiej zbrodni w czeskiej wsi Lidice.

W obu przypadkach liczba zamordowanych wielokrotnie przewyższała liczbę ocalałych rannych. Nawet po przyjęciu skrajnie pomniejszonej liczby arabskich ofiar w Deir Yassin (107 zabitych i 12 rannych), jaką podawano w wybielającej sprawców rzezi książce Syjonistycznej Organizacji Ameryki (ZOA), procent zabitych do rannych równał się dziewięć do jednego.

W normalnych potyczkach liczba rannych jest wielokrotnie większa. Oficer izraelskiej Hagany, Eliyahu Arbel, który przybył na miejsce zbrodni 10 kwietnia 1948 r., w dzień po rzezi, wspominał 24 lata później: „Widziałem wiele zdarzeń wojennych, ale jeszcze nigdy nie widziałem czegoś takiego jak Deir Yassin, gdzie leżały głównie ciała kobiet i dzieci zamordowanych z zimną krwią”.

Gdy parę dni później brygada młodzieżowa Hagany przejęła od Irgunu i Sterna kontrolę nad Deir Yassin i zorganizowała pogrzeb zamordowanych, jeden z dowódców brygady Yehoshua Ariel powiedział, że to, co zobaczył w Deir Yassin, „było absolutnie barbarzyńskie”. Musiano odesłać do domów młodszych członków brygady. Komendant brygady Zvi Ankor „wszedł do sześciu czy siedmiu domów” i jak później wyznał, znalazł tam kilka ciał okaleczonych seksualnie. Żeńska członkini grupy grzebiących ciała, Shosanna Shastal, wpadła w szok na widok kobiety w ciąży z rozciętym brzuchem.

Szok i gniew

Szczególnie szokujący był sadyzm żydowskich morderców w Deir Yassin. Izraelski pułkownik Meir Pail wspominał: „Ci, którzy mordowali, chodzili ze lśniącymi oczami jakby wpadli w szał radości dzięki zabójstwom (…). Widząc ten horror, byłem zaszokowany i gniewny”.

Poza tymi Arabami (starcami, dziećmi i kobietami), których wymordowano od razu w ich domach, część schwytanych wyprowadzono z domów i trzymano w jednym miejscu. Większość z nich została jednak również zamordowana. Terrorysta Irgunu Yehoshua Gorodentchik przyznał, że zabito około 80 ze schwytanych Arabów. Tłumaczył to jednak tym, jakoby kilku ze schwytanych rzekomo zaczęło nagle strzelać do Żydów. Inni tłumaczyli mordowanie kobiet tym, że kilku Arabów jakoby przebrało się za kobiety dla uniknięcia śmierci.

W rzeczywistości to właśnie dzieci i kobiety dominowały wśród ofiar rzezi. Izraelski dziennikarz Dan Kurzman pisał po rozmowach z żydowskimi uczestnikami napaści na Deir Yassin, iż przyznali oni to, że „z zimną krwią rozstrzeliwali każdego Araba, którego znaleźli, niezależnie od tego, czy to był mężczyzna, kobieta czy dziecko” (D. Kurzman „Genesis 1948. The First Arab-Israeli War”, Nowy Jork 1970, s. 14).

Po zdobyciu wioski kontynuowano egzekucje, teraz jednak mordując głównie mężczyzn, nieraz na oczach kobiet z ich rodzin. Abu Yousef, uchodźca z Deir Yassin, opisywał, jak „Jednej kobiecie zabrano jej syna na 40-60 metrów od miejsca, gdzie stała z innymi kobietami, po czym go zastrzelono. Przyprowadzono żydowskich chłopców, aby rzucali kamieniami na ciało zabitego. Później polano je naftą i spalono na oczach kobiet”. Pułkownik Meir Pail opisywał to, co wówczas widział w następujący sposób: „potem postawili więźniów przy ścianie [kamieniołomu – J.R.N.] i rozstrzelali wielu z nich (…). Trudno jest ocenić, ilu Arabów zabito. De Reynier raportował, że było około 200 zabitych. Ja oceniam, że prawdziwa liczba była między 200 a 250. Większość ciał to były kobiety i dzieci”.

Odsiecz

Być może zamordowano by jeszcze więcej arabskich mieszkańców Deir Yassin, gdyby nie niespodziewana odsiecz dla części schwytanych, z jaką przybyli mieszkańcy sąsiedniej wioski żydowskiej Givat Shaul. Całą sprawę opisał w paru relacjach cytowany już b. pułkownik armii izraelskiej Meir Pail: „Irgun i Stern Gang zgromadzili 250 osób z Deir Yassin w budynku szkoły (…), głównie dzieci i kobiety. Otoczyli budynek, grożąc, że rzucą bomby na zgromadzonych w nim”. I wtedy ludzie Givat Shaul zaczęli krzyczeć na nich: ‚Nie róbcie tego, wy mordercy'” (cyt. za: „Remembering Deir Yassin”, s. 43-44).

W innej relacji płk Meir Pail opisywał: „Tymczasem tłum ludzi z Givat Shaul przybył do wsi i zaczął krzyczeć: ‚gazlanim’, ‚rozchim’ (mordercy, złodzieje) – mieliśmy porozumienie z tą wioską. Była spokojna. Dlaczego ich mordujecie?”. Uratowało to większość uwięzionych, ale wcale nie zakończyło ich gehenny. Dwudziestu pięciu mężczyzn schwytanych w Deir Yassin załadowano w ciężarówki i oprowadzono w triumfalnej paradzie zwycięstwa po ulicach Jerozolimy. A później wywieziono ich za miasto i z zimną krwią wymordowano” (wg „Remembering Deir Yassin”, s. 48).

Żydowski dziennikarz Harry Levin opisywał sceny z tej parady, gdy trzy ciężarówki z Deir Yassin przejeżdżały w górę i w dół King George V Avenue, wioząc mężczyzn, kobiety i dzieci z rękami podniesionymi do góry. Zauważył w jednej z ciężarówek „młodego chłopca z wyrazem udręczenia i strachu wypisanym na jego twarzy” (za H. Levin „I saw the Battle of Jerusalem”, Nowy Jork 1950).

Niektórych Arabów schwytanych w Deir Yassin zamordowano później w bazie Gangu Sterna w Sheikh Bador. Na przykład, według informacji wywiadu izraelskiego wojska – Hagany, w bazie tej zamordowano arabskie niemowlę i jego matkę (wg L. Collins i D. Lapierre „O Jerusalem!”, op.cit., s. 276).

Żydowscy terroryści-mordercy grabili wszystko, co tylko się dało w domach swych arabskich ofiar. Po kilkakroć przeszukiwano ich domostwa w poszukiwaniu łupów.

Mohammed, wówczas młody chłopak arabski, opisywał w swej relacji, iż „ukrył się pod łóżkiem swoich rodziców w momencie, gdy terroryści wkroczyli do jego domu. Słyszał przez długi czas, jak krzyczała jego matka. Ze swego miejsca ukrycia widział ciała sióstr i braci padające na podłogę. Dom był rabowany. Kilka razy wyciągano stare ubrania i buty spod łóżka, ale go nie wykryto. Przez resztę dnia i w nocy mały chłopiec słyszał jęki i krzyki, strzały karabinów (…).

O świcie ciała leżące w domu wyciągnięto na zewnątrz. Gdy zobaczył pozbawione życia ciało matki ciągnięte za stopy jak worek kartofli, niekontrolowane łkanie wydarło mu się z gardła. Terrorysta sięgnął pod łóżko, wyciągnął go z ukrycia i załadował na ciężarówkę, gdzie kilkoro innych dzieci kurczowo trzymało się nawzajem. Ośmioletnia dziewczynka była cała unurzana we krwi. Mohammed bał się, że była ranna (…).

Ledwie mogąc mówić, powiedziała mu, że ma na imię Thoraya i zapewniła, że nie jest ranna. Jej ciotki ochronnie schowały ją za siebie, gdy terroryści weszli do domu. Kobiety zasztyletowano, zdzierając z nich złote kolczyki i złote bransoletki, ale Thoraya pozostała bezpieczna, chroniona przez ich ciała, które spadły na nią i które czuła nad sobą przez godziny. Znaleziono ją dopiero wtedy, gdy jeden z terrorystów powrócił, by się upewnić, czy cała biżuteria została zabrana od zabitych” (za: „Remembering Deir Yassin”, Nowy Jork 1998, s. 51).

Izrael wykorzystuje skutki rzezi

Bestialska masakra 254 arabskich mieszkańców wioski Deir Yassin przyniosła skutki oczekiwane przez żydowskich morderców z bojówek Irgunu i Gangu Sterna. Wieść o rzezi wywołała straszną panikę wśród Arabów zamieszkujących pozostałe obszary Palestyny.

Jak pisał Paul Johnson w „Historii Żydów” (Kraków 1993): „Wieść o tym straszliwym ataku, w przesadzonej jeszcze wersji rozeszła się błyskawicznie i bez wątpienia w ciągu następnych dwóch miesięcy skłoniła wielu Arabów do ucieczki (…). W każdym razie ucieczki Arabów spowodowały spadek ich liczebności w nowym państwie [Izraelskim – J.R.N.] do zaledwie 160.000. Było to oczywiście bardzo korzystne”.

Palestyńska poetka i historyk literatury Salma Khadra Jayyusi wspominała: „Deir Yassin był początkiem, ale również początkiem końca. Ucieczka Palestyńczyków z ich domów (…) wynikała z uświadomienia sobie, że znajdują się w obliczu bezlitosnego i mszczącego się na ślepo wroga, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć to, czego chce” (cyt. za: „Remembering…”, s. 31).

Izraelczycy zrobili dosłownie wszystko, aby maksymalnie wykorzystać dla swoich interesów psychologiczne efekty masakry, puszczając jak najszerzej pogłoski o czekających Arabów dalszych rzeziach w stylu Deir Yassin. Rezultatem był straszliwy exodus Arabów. Aż 750 tys. Arabów w popłochu opuściło swoje domy i pola, uciekając z terenów Palestyny przed wojskami izraelskimi. Izrael przeprowadził w ten sposób ogromną czystkę etniczną, zagarniając na trwałe ziemię i mienie setek tysięcy uchodźców arabskich.

Pycha mordercy

Główny organizator rzezi w Deir Yassin – szef bojówek Irgunu Menachem Begin, późniejszy premier Izraela, z pychą odnotował w swych pamiętnikach, że „Legenda Deir Yassin była warta dla wojsk Izraela tyle, co pół tuzina batalionów” (cyt. za: „Remembering…”, s. 11). Z satysfakcją stwierdzał: „Ogarnięci trwogą Arabowie uciekali, krzycząc ‚Deir Yassin'” (M. Begin „The story of the Irgun”, Tel Aviv 1964, s. 162). Akcentował: „Arabowie na terenie całego kraju, skłonieni do wierzenia w dzikie opowieści o ‚rzezi dokonanej przez Irgun’ byli ogarnięci przez nieograniczoną niczym panikę i rozpoczęli ucieczkę dla ratowania swego życia. Ta masowa ucieczka przekształciła się wkrótce w szaleńczą, niekontrolowaną panikę. Trudno przecenić polityczne i ekonomiczne znaczenie takiego rozwoju wydarzeń”.

Bezpośrednio po rzezi w Deir Yassin Begin wydał z okazji jej „pomyślnej realizacji” triumfalny rozkaz dzienny z gratulacjami dla żydowskich morderców: „Przyjmijcie gratulacje z okazji tak wspaniałego aktu podboju. (…) Powiedzcie żołnierzom, że stworzyli historię Izraela (…). Tak jak w Deir Yassin, tak i wszędzie, uderzymy i zmiażdżymy wroga”. Postępując w ten sposób Menachem Begin zachował się zgodnie z tradycją jego imienia (Menachem, syn Gadiego – król izraelski w latach 752-742 przed narodzeniem Chrystusa), o którym napisano w Biblii: „Podówczas Menachem spustoszył Tappuach – zabijając wszystkich, którzy w nim byli – oraz okolice jego, począwszy od Tirsy, ponieważ mu nie otworzono bram. Spustoszył je, a wszystkie w nim brzemienne kobiety rozpruwał. (…) Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich”.

W związanym z żydowskimi kręgami popularnym dzienniku kanadyjskim „Globe and Mail” wspominano po 50 latach od masakry w Deir Yassin: „(…) Skutki masakry w Deir Yassin były dramatyczne. Przerażenie ogarnęło arabskie społeczności Palestyny, a strach przed tym, co się zdarzyło w Deir Yassin był powiększany przez siły izraelskie, które ostrzegały arabską ludność Haify i Tyberiady przed powtórką [tej masakry – J.R.N.]. (…)

Deir Yassin była pierwszą arabską wioską, która padła w wojnie 1948-1949 roku.

Potem to samo stało się z ponad 400 innymi wioskami, startymi z nowej mapy Izraela.

Uciekinierzy stali się awangardą arabskiego exodusu, który przekroczył liczbę 700.000 osób” (P. Martin: Memories of Deir Yassin haunt Palestinians, „Globe and Mail” 29 kwietnia 1998 roku).

Daniel Kurtzman z Żydowskiej Agencji Telegraficznej pisał na łamach innego żydowskiego pisma kanadyjskiego – „The Canadian Jewish News” (30 kwietnia 1998), iż według jednego z czołowych żydowskich historyków wojskowości Uri Milsteina: „Deir Yassin był jednym z najważniejszych wydarzeń w wojnie, które przyśpieszyło exodus Arabów z innych miejsc, ze strachu przed powtórzeniem się Deir Yassin”.

Intelektualiści protestują… na próżno

Korzystające ze skutków okrutnej masakry Arabów władze izraelskie musiały jednak liczyć się z powszechnym oburzeniem światowej opinii publicznej, w tym także kręgów najwybitniejszych intelektualistów żydowskich świata. Grupa czołowych intelektualistów żydowskiego pochodzenia (m.in. Albert Einstein i Hannah Arendt) napiętnowała Begina w liście otwartym, opublikowanym na łamach „The New York Times” jako faszystę, a jego partię jako faszystowską.

W tej sytuacji spełzły na niczym podjęte początkowo przez władze izraelskie próby zatuszowania sprawy zbrodni w Deir Yassin. Nikt nie chciał uwierzyć w ogłoszoną najpierw przez Żydowską Agencję kłamliwą wersję o tym, że za rzeź w Deir Yassin jest jakoby odpowiedzialna grupa zrewoltowanych Arabów (wg „Remembering…”, s. 11).

Wkrótce musiano – wobec zbyt wielu świadectw winy Irgunu i Sterna – przyznać, że to żydowscy bojówkarze byli odpowiedzialni za „dzikie” i „barbarzyńskie działania” w Deir Yassin (przyznano tak w kolejnym oświadczeniu Żydowskiej Agencji Telegraficznej).

Sam premier Izraela Ben Gurion wysłał do króla Transjordanii Abdullaha oficjalnie przeprosiny z powodu masakry. Ben Gurion uznał również za konieczne publiczne odcięcie się od zbrodniczych działań Begina i otwarcie nazwał go Menachemem Hitlerem. Były to jednak tylko działania pozorowane, niczym nieprzeszkadzające Izraelowi w maksymalnym wykorzystaniu skutków arabskiego exodusu po Deir Yassin.

Dwulicowość Ben Guriona najlepiej ilustrowało jego zachowanie wobec kilku głośnych uczonych żydowskich w sprawie Deir Yassin. Słynny żydowski teolog i uczony Martin Buber wraz z trzema innymi żydowskimi uczonymi: Ernstem Siminem, Wernerem Senatorem i Cecilem Rothem, na próżno apelowali do premiera Ben Guriona, aby Deir Yassin pozostało niezamieszkane. W liście do Ben Guriona stwierdzali oni, że nazwa „Deir Yassin ma złą sławę zarówno w świecie żydowskim, jak i w arabskim, i w reszcie świata.

W Deir Yassin zmasakrowano setki niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Afera Deir Yassin jest ciemną plamą na honorze żydowskiego państwa” [podkr. – J.R.N.].

Stąd wywodziła się podstawowa konkluzja listu czterech głośnych żydowskich uczonych: „Byłoby lepiej, gdyby się pozwoliło ziemiom Deir Yassin leżeć ugorem i pozostawić domy Deir Yassin w niezamieszkanym stanie niż doprowadzić do działań, których negatywne oddziaływanie symboliczne będzie nieskończenie większe niż praktyczne korzyści stąd wynikłe. Zasiedlenie Deir Yassin w ciągu roku od zbrodni i w ramach zwykłego osiedla będzie oznaczało aprobatę czy przynajmniej przyzwolenie dla masakry. Pozwólmy, aby wieś Deir Yassin pozostała niezamieszkała przez pewien okres czasu. Niech jej ruina stanie się strasznym i tragicznym symbolem wojny i ostrzeżeniem dla naszego narodu, że żadne praktyczne i militarne względy nigdy nie usprawiedliwiają takich morderczych działań i że naród nie może sobie życzyć wykorzystywania ich” (cyt. za: „Remembering…”, s. 11).

Ben Gurion nigdy nie odpowiedział na list czterech uczonych żydowskich. Na próżno Buber i jego koledzy wiele razy posyłali mu kopie swego listu z oczekiwaniem odpowiedzi. W końcu sekretarz Ben Guriona odpowiedział uczonym, że Ben Gurion jest zbyt zajęty, aby mógł czytać ich listy. Martina Bubera ciągle prześladowała jednak pamięć o żydowskiej zbrodni w Deir Yassin.

Jeszcze dziesięć lat później, przemawiając w Nowym Jorku w 1958 roku, Buber powiedział: „Zdarzyło się jednego dnia, że poza wszelkimi regularnymi działaniami wojennymi, oddział uzbrojonych Żydów napadł na arabską wioskę i ją zniszczył. (…) Odczułem to jako moją własną zbrodnię, zbrodnię Żydów przeciw umysłowi. Nawet dziś nie mogę myśleć o tym” (cyt. za „Remembering…”, s. 14-15).

Już parę miesięcy po masakrze, we wrześniu 1948 roku w Deir Yassin osiedliły się grupy ortodoksyjnych Żydów z Polski, Rumunii i Słowacji. Deir Yassin stopniowo przekształcono w żydowską osadę Givat Shaul Bet. Na uroczyste otwarcie osady przyszło kilkuset gości, w tym ministrowie rządu Ben Guriona Kaplan i Shapira oraz naczelny rabin i mer Jerozolimy. Sam prezydent Izraela Chaim Weizmann przesłał z tej okazji gratulacje na piśmie. Otwarciu towarzyszył występ orkiestry. Później niektóre budynki zostały zniszczone buldożerami, by ułatwić budowę nowych domów dla osiedlenia się ortodoksyjnym Żydom.

Nazwy ulic nadano ku czci członków Sterna i Irgunu, którzy uczestniczyli w rzezi mieszkańców Deir Yassin (wg „Remembering…”, s. 49). Tak oto bestialscy zbrodniarze nie tylko, że nie zostali nigdy ukarani za swą zbrodnię, lecz jeszcze zostali uroczyście uczczeni w miejscu dokonanej przez nich rzezi.

Jakże fałszywe, jakże faryzejskie okazały się w tym momencie wcześniejsze oświadczenia dowódców armii izraelskiej bezpośrednio po masakrze w Deir Yassin, kiedy odcinając się od jej sprawców, publicznie stwierdzili, że masakra „splamiła sprawę żydowskich wojowników, zhańbiła żydowską armię i żydowską flagę”. Buldożerami zniszczono stary arabski cmentarz w Deir Yassin. Wraz z rozszerzeniem Jerozolimy ziemie Deir Yassin stały się częścią miasta.

Byli jednak uczciwi Żydzi, którzy z odrazą patrzyli na to, jak władze ich kraju sankcjonują przywłaszczanie sobie ziemi arabskiej, zdobytej kosztem krwi tylu niewinnych osób. Poseł do Knesetu Yosef Lamm powiedział w czasie zasiedlania przez Żydów Deir Yassin i setek innych dawnych wiosek arabskich: „Żaden z nas nie zachowywał się podczas tej wojny w sposób, jaki mogliśmy oczekiwać od narodu żydowskiego, tak w odniesieniu do własności, jak i wobec ludzkiego życia. Powinniśmy się tego wstydzić” (cyt. za: „Remembering…”, s. 12). Chaim Herzog, który później był prezydentem Izraela, wspomniał w swej relacji z wojny masakrę w Deir Yassin „z odrazą i żalem” (wg P. Martin: Memories of Deir Yassin haunt Palestinians, „The Globe and Mail”, 29 kwietnia 1998).

Bezkarni zbrodniarze

W Izraelu nigdy nie ukarano sprawców bestialskiej rzezi Arabów w Deir Yassin. Główny odpowiedzialny za nią Menachem Begin mógł nawet bezkarnie przez lata pysznić się masakrą dokonaną przez jego bojówki. Co więcej, ten okrutny kat Arabów kilka dziesięcioleci później rządził Izraelem jako jego premier (w latach 1977-83). Co więcej, w 1978 roku właśnie on został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. W przyznaniu mu tej nagrody nie przeszkodziła ani pamięć o rzezi w Deir Yassin, ani o innych licznych zbrodniach terrorystycznych bojówek Begina (m.in. wysadzeniu skrzydła hotelu „King David”, które spowodowało śmierć 69 przypadkowych przechodniów).

Dodajmy, że odpowiedzialność za rzeź Palestyńczyków w Deir Yassin obciążała również innego późniejszego premiera Izraela – Icchaka Szamira. W rzezi wzięły bowiem udział także zbrojne grupy związanego z nim Stern Gangu.

Milczeniu o ofiarach rzezi w Deir Yassin towarzyszy w Izraelu rzecz szczególnie haniebna i obrzydliwa – coroczne obchody kolejnych rocznic masakry przez izraelskich katów. W książce „Remembering Deir Yassin” (s. 7) można przeczytać wprost szokujące informacje o tym, że organizuje się „specjalne wycieczki turystyczno-krajoznawcze, kierowane przez żyjących jeszcze bojowników dawnych walk [terrorystów żydowskich – J.R.N]” czy „uczestników bitwy, takich jak Ezra Yachin i Yehuda Lapidot.

Ostatnia wycieczka tego typu (kierowana przez Lapidota) była sponsorowana przez Towarzystwo Ochrony Natury w Izraelu (SPNL) i przez Ligę Weteranów ETZEL (b. bojowników Irgunu). Zwykle organizuje się ją corocznie 9 kwietnia w rocznicę ‚bitwy’ i obchodzi ją z radykalnie syjonistycznego punktu widzenia. Te wycieczki służą zaprzeczaniu faktowi masakry (…)”.

Przemilczaniu i zafałszowywaniu pamięci o rzezi w Deir Yassin w środowiskach izraelskich towarzyszy faryzejskie milczenie takich żydowskich „autorytetów” w świecie, jak laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel. Autorzy książki „Remembering Deir Yassin” przypomnieli, z jaką pasją występował Wiesel w Oświęcimiu z okazji 50-lecia wyzwolenia tego obozu zagłady, prosząc Boga, aby nie miał litości dla tych, co mordowali żydowskie dzieci. I zapytywali, kiedy wreszcie E. Wiesel zdobędzie się na wysłuchanie tych, którzy proszą Boga o nieprzebaczenie mordercom palestyńskich dzieci.

O przerwanie niegodnego milczenia!

Na tle haniebnego milczenia Elie Wiesela o tragedii Palestyńczyków en général i o samej masakrze w Deir Yassin tym bardziej należy zaznaczyć, że są jednak głośni żydowscy intelektualiści, którzy do dziś odczuwają wstyd z powodu masakry popełnionej przez przedstawicieli ich narodu.

Jednym z nich jest słynny amerykański intelektualista pochodzenia żydowskiego Noam Chomsky, który stwierdził, że: „Masakra w Deir Yassin jest gorzkim symbolem terroru i represji, do której ku naszemu wstydowi my sami przyczyniliśmy się na wiele istotnych sposobów i dotąd przyczyniamy się. Powinniśmy nie tylko pamiętać o tym, ale również to przemyśleć i zrozumieć i co najważniejsze działać, aby przynieść sprawiedliwość dla narodu, który tak poważnie ucierpiał”.

Grupa uczciwych Żydów na czele z Marcem Ellisem, współautorem książki „Remembering Deir Yassin”, w imię pojednania żydowsko-arabskiego wystąpiła w 1998 roku na rzecz przerwania tak długiego niegodnego milczenia o okropnej zbrodni popełnionej na Palestyńczykach. W książce „Remembering Deir Yassin” stanowczo wystąpiono przeciwko zapomnieniu o 254 ofiarach masakry w Deir Yassin, nieoznakowaniu nawet grobów „palestyńskich męczenników Deir Yassin”.

Grobów, które leżą zaledwie o milę od słynnego narodowego pomnika żydowskiego męczeństwa w Yad Vashem. Zapytywano: „Czy dlatego ci męczennicy są tak głęboko pochowani, żeby nie było słychać ich krzyków wołających o sprawiedliwość?”. Autorzy książki „Remembering Deir Yassin” wystąpili z inicjatywą wybudowania pomnika ku czci tragicznych ofiar masakry. Rozpisano konkurs na ten pomnik, pragnąc, by stał się on wielkim wezwaniem „na rzecz pamięci i na rzecz sprawiedliwości”, „krzykiem na rzecz leczenia ponad pięćdziesięcioletniej rany”. Najwyższy czas, by o tej strasznej niezagojonej ranie wiedziano więcej także w Polsce. By wiedzieli o niej także jakże liczni niestety filosemiccy dziennikarze najbardziej wpływowych polskich mediów, którzy za wszystko co złe w stosunkach izraelsko-palestyńskich winią wyłącznie Arabów.

Oczywiście mam tu na myśli wyłącznie tych, co robią to z niedouczenia i ignorancji, a nie cynicznych proizraelskich „jastrzębi” typu Dawida Warszawskiego (Geberta) z „Gazety Wyborczej”. A swoją drogą ciekawe jest, jak wytłumaczyłby jego szef Adam Michnik swoje milczenie w sprawie tragedii w Deir Yassin.

Tak chętnie pouczający mentorsko Polaków w sprawie Jedwabnego Michnik, kiedyś hucznie ogłoszony Żydem Roku przez amerykańskich Żydów, dziwnie nie może zdobyć się nawet na odrobinę żydowskiego samorozrachunku za bestialską zbrodnię w Deir Yassin. Cóż jednak można wymagać od człowieka tak długo i starannie edukowanego przez całą komunistyczną rodzinę w swoistej dialektycznej mentalności Kalego?!

Fragment dotyczący rzezi w wiosce Deir Yassin zaczerpnięty z artykułu „Prawda o Kielcach 1946 r.”

Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 04.07.2002

1 komentarz

  1. […] Rzeź Palestyńczyków w wiosce Deir Yassin […]

    Lubię

    Pingback - autor: List Alberta Einsteina i innych żydowskich intelektualistów przestrzegający przed izraelskim terroryzmem « Wolna Palestyna — 14/05/2011 @ 03:23


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: