Wolna Palestyna

23/09/2017

Netanjahu wykorzystuje fałszywą “starożytną” monetę, by usprawiedliwić nielegalne kolonie na Zachodnim Brzegu

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 21:58

Wyjść nie mogę ze zdumienia – pisze pani Tiamat. – Starożytna moneta znaleziona w Samarii miała być dowodem na ‘żydowską historyczność Zachodniego Brzegu’. Ten ‚historyczny’ szarlatan Netanjahu urządził wielką celebrę typu hokus-pokus ze starozytną monetą, ogłaszając urbi et orbi, że to ‚znalezisko’ jest niezbitym dowodem na to, że West Bank – Zachodni Brzeg – należał niegdyś do starożytnego Izraela.

Media w Izraelu dostały kociokwiku. Tydzień temu podały rewelacyjną wieść, że niezmiernie rzadka pół-szeklowa moneta sprzed 2000 lat została znaleziona przez 8-letnią dziewczynkę w Hallel Halevy na Zachodnim Brzegu. Hallel Halevy to jedno z tych nielegalnych osiedli Halamisz, budowanych przez Izraelitów na zrabowanej palestyńskiej ziemi.

Naturalnie podnieceni Izraelici rozmarzyli się całkiem głośno, że ta moneta stanowi niezbity dowód na to, iż Samaria (West Bank) stanowi żywy dowód na żydowskie korzenie West Banku. Netanjahu osobiście pofatygował się ze swoim znaleziskiem na Facebook opowiadając, jak to ta 2000-letnia moneta była używana w okresie tzw. Drugiej Świątyni – (gdzieś w 530 pne do 70 naszej ery). “To wspaniałe odkrycie jest jeszcze jednym dowodem na głębokie korzenie i więź duchowo-kulturową ludów Izraela z ich ziemią – z Jerozolimą i z mieszkańcami Judei i Samarii” – rozmarzył się Bibi.

Aliści w niedzielę okazało się, że ta moneta nie była żadną starożytną monetą, ale tylko zwykłą repliką – pamiątkowym souvenirem, masowo produkowanym corocznie w Muzeum Izraela w czasie święta Hanukkah. W tym muzeum mają taką mini-mennicę, w której powstają te podrobione monetki i stanowią część ‚naukowego’ programu dla dzieci w czasie tradycyjnej zabawy w Chanukowe Święto.

Główny kustosz oddziału archeologii i numizmatyki w Muzeum Izraela, Haim Gitler, publicznie ośmieszył to ‘znalezisko’: „Nie ma takiej możliwości, by to była autentyczna moneta: to nie jest żadna starożytna moneta. Nawet nazywanie jej monetą jest dużą przesadą”. Netanjahu szybko wymazał swój wpis na Facebooku. Natomiast portale społecznościowe miały wielką zabawę, naśmiewając się z premiera, który ewidentną fałszywkę przedstawił jako historyczne znalezisko.

Mój komentarz: Próby udowodnienia więzi duchowej, kulturowej i religijnej obecnych mieszkańców Izraela i żydowskiej diaspory z Bliskim Wschodem nie są niczym nowym. Co i raz pokazują się kolejne ‚ewidentne’ dowody na to, że cała Palestyna należała do Izraela, a nawet dalej. Podobno od Synaju po Syrię rozciągało się starożytne państwo Izrael.

Tymczasem cały Bliski Wschód to jedno wielkie naturalne muzeum starożytności. To skarbnica wiedzy o kolebce naszej cywilizacji. Po całym Bliskim Wschodzie rozwalają się nie tylko głazy, ruiny starych miast, pałaców, podziemnych i naziemnych skarbów fizycznych i kulturowych; miliony zapisów, od tabliczek glinianych po papirusy – z których wiele już dawno odczytano – a także historie spisane przez Herodota i rzymskich historyków i administratorów. Całe te mega- tony dowodów o istnieniu starożytnych miast i starożytnej cywilizacji są właściwie dostępne w bogatej literaturze fachowej i w zbiorach niejednego muzeum i różnych instytutów naukowych.

Z zapisków na tabliczkach glinowych dowiadujemy się, że w 24. wieku przed naszą erą Sumerowie mieli pierwszy w dziejach naszej cywilizacji system prawny, system powszechnej edukacji, dwuizbowy parlament, system zapisów historycznych, eksperymentów rolniczych, a także bogatą mitologię. Istnieją niezbite dowody na bogatą kulturę Egiptu i podboju Lewantu przez Rzymian, którzy słynęli ze skrupulatnego zapisywania i dokumentowania swoich podbojów.

Nikomu – jak dotąd – nie udało się znaleźć choćby pół skorupy żydowskiej! Choćby pół zapisku o administracji państwowej wielkiego ponoć Izraela. Archeologowie Izraela od lat nie mogą dokopać się stajni Salomonowych; po pałacu i świątyni Salomona nie ma śladu, bo nie mogło być. Salomon nie mógł budować świątyni, ponieważ Torah wyraźnie przedstawia go jako apostatę.

Nie ma żadnego dowodu, że istniał król Dawid, choć Persowie mają zanotowane imię Dawid, który był legendarnym królem Persji – i do tego bardzo okrutnym. Legendy o nim rozlazły się po całym Bliskim Wschodzie. Dawid nie jest hebrajskim imieniem. Ale jest …żydowskim. Kłopot w tym, że żydzi nie mają żadnej więzi z biblijnym Kanaanem, czyli Palestyną. I jak dotąd tej więzi nie udało się udowodnić. Od lat dobrze płatni archeolodzy świata i Izraela nie znaleźli żadnego dowodu na istnienie Izraela czy hebrajskiej kultury. Ludy koczownicze nie były piśmienne.

A jednak cała potęga Izraela i USA wmawia światu od lat, że kolebką naszej cywilizacji są współcześni żydzi i że Abrahamowe religie świadczą o żydowskim powstaniu świata, jako że Kain i Abel to byli synowie żyda Adama i żydówki Ewy. Ta naciągana historia świata ma jednak olbrzymie znaczenie dla istnienia współczesnego Izraela. A Izrael zaczyna miewać poważne problemy: nie wszyscy obywatele Izraela zgadzają się z polityką, a nawet istnieniem państwa Izrael.

‚Wielki wódz’ Netanjahu, syn warszawskich Chazarów, trochę przesadził w podboju Lewantu. Lata teraz po świecie i biadoli, że dzieje mu się krzywda, bo nie może zniszczyć Iranu, który stoi na przeszkodzie planom Wielkiego Izraela. Więc biedny Bibi odwiedził ostatnio Putina w Soczi, żeby się poskarżyć na wredne państwo irańskie, które się panoszy w Syrii i zagraża izraelskiej okupacji Wzgórz Golan, a kiedy Putin zaczął ziewać, to Bibi przeszedł do ataku, obiecując, że Izrael ‚podejmie kroki’.

Poleciał też Bibi z całą delegacją do ONZ, by się poskarżyć, że Organizacja Narodów Zjednoczonych (założona przez Syjon) dyskryminuje… Izrael, popierając mordowanych Palestyńczyków. Przecież Izrael ma prawo bronić się przed… tubylcami. Netanjahu z całym enturażem pofatygował się do Waszyngtonu, gdzie szukał zrozumienia dla swojej bliskowschodniej ekspansji, która wymaga dodatkowych nakładów finansowych.

Miota się biedny Bibi jak w ukropie, bo w Izraelu też go nie lubią. Czeka go wielka rozprawa, bo został oskarżony o… korupcję. Szok! Dlatego ta kolejna fałszywa moneta miała mieć tak ogromne znaczenie dla ratowania nie tylko Izraela, ale i skóry Benjamina Netanjahu ożenionego z polską Maryną. Bo Bibiemu i jego żonie łatwiej byłoby udowodnić korzenie warszawskie, niż hebrajskie.


https://english.palinfo.com/news/2017/8/30/Netanyahu-uses-fake-ancient-coin-to-justify-settlements-in-West-Bank

Opracowała: Tiamat

http://zygmuntbialas.blog.pl/2017/09/17/co-sie-dzieje-w-izraelu-17-09-2017/

Reklamy
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: