Wolna Palestyna

16/07/2014

Dramatyczna sytuacja w szpitalach Strefy Gazy

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:11

W gazańskich szpitalach szybko kończą się podstawowe zapasy medyczne, a jedyne, czego nie brakuje, to kolejka rannych po izraelskich bombardowaniach. Lekarze z Szify pracują na 24-godzinne zmiany. Niektórzy zresztą nie mają gdzie wracać – ich domy zostały zniszczone w nalotach. Tak się stało w przypadku dyrektora placówki, który dostał ostrzeżenie, że za 10 minut na jego dom spadną bomby. Dramatyczną sytuację ze Strefy Gazy relacjonuje Ala Qandil.

gaza hospital

Dyrektor głównego szpitala Szifa w Strefie Gazy, doktor Nasser, słaniał się na nogach, stojąc w ruinach swojego domu. W niedzielę wieczorem izraelskie lotnictwo zbombardowało budynek, potem lekarz całą noc pracował w szpitalu, a od rana pościł. W końcu zasłabł. – Od pierwszego dnia wojny jestem cały czas w szpitalu. Wyszedłem wczoraj (we wtorek – red.) na dwie godziny sprawdzić, jak się ma moja rodzina – mówi. W niedzielę wieczorem, gdy zasiadał z bliskimi do kolacji kończącej całodzienny post, jego siostrzeniec przybiegł z ostrzeżeniem: zadzwoniła do niego izraelska armia z informacją, że dom doktora Nassera będzie zbombardowany za 10 minut.

Lekarz zawiadomił sąsiadów, wybiegł z dziećmi i żoną na ulicę i patrzył, jak na dorobek jego życia spadają kolejne rakiety. Pomodlił się, nic nie zjadł i wrócił do Szify, żeby przygotować szpital na przyjęcie rannych, których w nocy masowo zwożą z bombardowanych miejsc ratownicy medyczni.

Niedobory w szpitalach

Po siedmiu dniach izraelskich bombardowań Strefy Gazy nie żyje blisko 190 osób, a ponad 1000 zostało rannych, prawie wszyscy to cywile. W Szifie lekarze ciągle się martwią, że zabraknie łóżek dla pacjentów. Ale największą ich bolączką są kończące się podstawowe zapasy medyczne.

– Kończą się nici chirurgiczne, antybiotyki, gaza, środki do anestezji, odkażające, igły i strzykawki – wymienia doktor Fawzi Nablusi, lekarz na oddziale intensywnej opieki medycznej. Od wczesnych godzin rannych przenosił pacjentów ze swojego oddziału, żeby przygotować miejsce dla nowych ofiar bombardowań.

shifa hospParamedyk Bassam Ali Sayama przybywa do szpitala al-Shifa w mieście Gaza z chłopcem
ranionym w wyniku izraelskiego nalotu w pobliżu jego domu w Nussarat, 11 lipca 2014

– Ja już jestem starszym człowiekiem, pracuję tu od 1982 roku. Byłem w Szifie podczas ostatnich dwóch wojen: izraelskiej inwazji lądowej w 2008 roku, to był najgorszy czas, i podczas bombardowań w 2012 roku – mówi. Ze względu na swój wiek, doktor Fawzi jest jednym z nielicznych lekarzy, którzy wracają do domu na noc. Pozostałe osoby w Szifie pracują na 24-godzinne zmiany. – Tu śpią, tu jedzą, tu się modlą – dodaje. Po okrągłej dobie zmienia ich druga drużyna, a pierwsza idzie odpoczywać.

Wszyscy wracają pamięcią do poprzedniej ofensywy Izraela w 2012 roku, gdy sytuacja była inna: Egipt otworzył przejście graniczne ze Strefą Gazy w Rafah, przez które wjeżdżały kolejne delegacje polityków i działaczy praw człowieka, wioząc ze sobą brakujące zapasy medyczne. Tym razem nie przysłano nic. Granica jest otwarta tylko dla nielicznych osób wyjeżdżających z Gazy, choć czekają tysiące. A w gazańskich szpitalach wielu leków brakowało jeszcze przed rozpoczęciem izraelskich nalotów.

Strefa Gazy znajduje się od 2007 roku pod ścisłą izraelską blokadą – dozwolony jest bardzo ograniczony ruch towarów i osób, przez co szpitale nie mogą normalnie uzupełnić zapasów.

Dom doktora Nassera to nie jedyny przypadek izraelskiego ataku na palestyńskie służby zdrowia. W środę w ostrzale stacji palestyńskiego czerwonego półksiężyca w północnej Gazie rannych zostało czterech ratowników medycznych, zniszczono trzy ambulanse. W sobotę izraelskie lotnictwo zbombardowało dwa ośrodki dla niepełnosprawnych; zginęły dwie pacjentki, a jeden z budynków zamienił się w gruz. Trzy inne szpitale zostały lekko uszkodzone, gdy bomby spadły na pobliskie tereny.

Los dzieci

Prywatne szpitale w Strefie Gazy zaczęły zwozić do Szify własne zapasy medyczne i gdy mogą, przewozić do siebie pacjentów. Tak robi mały prywatny szpital, w którym od kilku lat pracuje doktor Amin Asfuor. To anestezjolog po studiach w Polsce. Jego żona Polka, Teresa Asfour, też pracuje w gazańskiej służbie zdrowia, jest farmaceutką. Wcześnie dr Asfour był anestezjologiem w Szifie. Podczas izraelskiej inwazji lądowej w 2008 roku, gdy zginęło ponad 1300 osób, ze szpitala nie wychodził przez dwa-trzy dni. Dziś, gdy przychodzi w odwiedziny, lekarze kłaniają mu się do pasa. W szpitalu cieszy się ogromnym szacunkiem.

Wounded children are brought into the the al-Shifa hospital in Gaza City on July 9, 2014Ranne dzieci w szpitalu al-Shifa w mieście Gaza, 9 lipca 2014

Jego kolega, doktor Ahmed al-Dżadba, też jest tu uwielbiany. Kilka dni temu uratował dziewięcioletnią Mariam, ofiarę izraelskiego bombardowania. – Do szpitala przyjechała nieprzytomna, gdy ją intubowałem, nie miała żadnych odruchów. Ale dziewczynka obudziła się. Ma poważny uraz głowy, paraliż lewostronny, nie może mówić – mówi dr al-Dżabda. Ocenia jednak, że Mariam ma szansę na pełny powrót do zdrowia.

Palestyńskie ministerstwo zdrowia organizuje dla niej wyjazd do Turcji na rehabilitację w lepszych warunkach. Rodzina Mariam otacza jej łóżko, mają łzy w oczach. Jej ojciec nie przestaje chwalić lekarzy: – Zrobili wszystko, co było w ich mocy. To dzięki nim Mariam czuje się już lepiej. Doktor al-Dżabda jest dla niej jak drugi ojciec, tak bardzo o nią dbał.

W palestyńskiej kulturze to dzieci są największym źródłem dumy rodziny. Dlatego też lekarze w Szifie tak walczą o Mariam. Jej mama, Hanan Masri, trzy razy bezowocnie próbowała zajść w ciążę metodą in vitro. Każda próba kosztowała rodzinę mnóstwo energii, zdrowia i pięć tysięcy dolarów. Udało się dopiero za czwartym razem i Hanan urodziła bliźniaki: Mariam i Muhammeda. Chłopiec nie przestaje płakać, gdy patrzy na sparaliżowaną siostrę. – Jedyne co mamy w tym życiu, jedyne, co ważne, to nasze dzieci – mówi ich ojciec. – Gdy zobaczyłam, jak Mariam dostaje odłamkami bomby i przewraca się na głowę, umarłam na chwilę – dodaje jej matka.

To właśnie o swoich pacjentach, również o Mariam, opowiada doktor Nasser, siedząc przed ruiną swojego domu. – Nigdy nie zapomnę chłopca, który jako jedyny przeżył bombardowanie domu. Gdy obudził się i zaczął pytać, gdzie moja mama, gdzie mój tata, gdzie mój mały braciszek, nikt nie miał serca odpowiedzieć mu, że wszyscy nie żyją – mówi.

– Zbudowanie tego domu i otwarcie kliniki zabrało mi dwadzieścia lat życia. A im tylko 10 sekund, żeby to wszystko zniszczyć – mówi z kolei doktor At-Tattar, opierając się o czarny od pyłu kawałek ściany w swoim białym lekarskim fartuchu. Dom at-Tattarów to jeden z blisko tysiąca uszkodzonych lub zniszczonych budynków w Strefie Gazy w ciągu ostatnich siedmiu dni.

Ze Strefy Gazy dla Wirtualnej Polski Ala Qandil

Reklamy
TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: