Wolna Palestyna

14/04/2012

Izraelski rząd walczy z imigrantami (uzup.)

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:04

5.01.2012

Władze Izraela deportują dzieci nieżydowskich imigrantów, budują mur na granicy, przygotowują więzienia dla nielegalnie ją przekraczających i szkolą żołnierzy w robieniu suszi. Wszystko po to, by ograniczyć napływ obcokrajowców, chcących osiedlić się w Izraelu.

Izraelscy aktywiści i rodziny imigrantów protestują przeciwko deportacjom dzieci imigrantów zarobkowych, z których większość urodziła sie w Izraelu; Tel Aviv, 4.01.2012

„Rząd nie ma pomysłu, co zrobić z uchodźcami, którzy już są na miejscu. Plany dotyczące budowy płotów i nowe przepisy to rozwiązania na przyszłość” – mówił Nican Horowitz z lewicowej partii Merec w trakcie posiedzenia komisji Knesetu ds. zagranicznych pracowników.

Kimberly, trzyletnia dziewczynka, o której ostatnio było głośno w mediach, urodziła się w Izraelu. Jej mama przyjechała z Filipin, by pracować jako opiekunka starszych osób. W zeszłym tygodniu, nad ranem, pracownicy specjalnej jednostki Oz do wyłapywania nielegalnych imigrantów aresztowali dziewczynkę wraz z mamą. Tego samego dnia wieczorem zostały one deportowane.

Historię Kimberly wspominali mówcy na wtorkowej demonstracji w Tel Awiwie, gdzie setki ludzi  protestowały przeciwko deportacjom dzieci imigrantów zarobkowych. Drobna, 16-letnia Filipinka Janet opowiadała o sobie jako o młodej Izraelce, hebrajski jest jej pierwszym językiem. Jej też grozi deportacja.

Migranci zarobkowi w Izraelu nie mają praktycznie szans na uzyskanie prawa stałego pobytu, bo nie ma przepisów regulujących te kwestie. A ich dzieci są w Izraelu od urodzenia nielegalnie.

W wyniku społecznych protestów, w sierpniu 2010 roku rząd powołał specjalną komisję, która rozważa zalegalizowanie 700 rodzin, ale do dziś nie zapadły żadne decyzje w tej sprawie.

„Czekamy już ponad rok. Żyjemy w ciągłym strachu. Jestem tu od ośmiu lat, mam małego synka. Straciłam pracę, nikt nie chce mnie zatrudnić z nieuregulowanym statusem” – powiedział PAP Mariam, Filipinka, która zajmowała się opieką nad starszymi osobami.

By zniechęcić do osiedlania się na stałe w Izraelu, władze wprowadziły wiele ograniczeń. „Jeśli Izraelka zajdzie w ciążę, pracodawcy nie wolno jej zwolnić. Jeśli imigrantka jest w ciąży, to od razu traci pracę. Jeśli nie zdecyduje się na aborcję lub odesłanie noworodka w ciągu trzech miesięcy od urodzenia, traci też wizę” – mówi w rozmowie z PAP Rotam Ilan z organizacji Izraelskie Dzieci, walczącej z deportacjami.

W kwietniu Sąd Najwyższy nakazał zmianę tych przepisów. „Wciąż nie wiemy, czy rząd będzie się do tego stosował. W 2006 roku ten sam sąd nakazał znieść prawo wiążące imigranta z pracodawcą i uznałje za formę ‚współczesnego niewolnictwa’. Zmieniło się niewiele” – komentuje Rotam.

Prawo, o którym mówi, stanowiło, że bez względu na przyczynę, dla której imigrant rezygnuje z pracy- nawet jeśli był wyzyskiwany czy źle traktowany przez pracodawcę – traci wizę. Po zmianach przepisów imigrant jest związany z agencją pracy, za pośrednictwem której przyjechał do Izraela, a od pół roku – również z określonym regionem geograficznym.

Prywatne agencje pracy, które ściągają zagranicznych pracowników do Izraela, pobierają od każdego imigranta opłaty; maksymalna stawka to 3400 szekli (ok. 885 dolarów). Ale organizacje pracujące z imigrantami mówią o kosztach rzędu 3-30 tys. dolarów od osoby.

„Rząd stosuje politykę obrotowych drzwi. Z jednej strony deportuje dzieci, które się tutaj wychowały, a z drugiej wydaje ogromną liczbę pozwoleń na ściąganie nowych pracowników” -powiedziała PAP Tamar, obecna na demonstracji.

Według danych organizacji pozarządowych, obecny minister spraw wewnętrznych Eli Iszai, pełniąc wcześniej funkcję ministra pracy, wydał rekordową liczbę nowych pozwoleń na pracę dla obcokrajowców.

Już jako szef MSW zapowiedział w 2009 roku deportacje wszystkich imigrantów bez legalnego statusu,łamiąc istniejącą od 20 lat niepisaną zasadę niewydalania matek z dziećmi urodzonymi w Izraelu. Oskarżył obcokrajowców o rozprzestrzenianie w Izraelu AIDS i narkotyków.

Działacze organizacji broniących praw imigrantów krytykują agencje pośredniczące w ściąganiu zagranicznych pracowników. Większość opiekunek starszych osób to Filipinki. Zazwyczaj dostają wizy pracownicze na 5 lat. Często zdarza się, że osoba, którą się zajmują, umiera. Agencje pracy, zamiast znaleźć im nowego pracodawcę, wolą ściągnąć kolejną pracowniczkę z Azji, bo na tym mogązarobić – twierdzą działacze.

W Izraelu mieszka około 200 tys. imigrantów zarobkowych, z czego około połowy ma nieważne wizy.

Napływ obcokrajowców zagraża „żydowskiemu i demokratycznemu charakterowi państwa” – twierdzi premier Izraela Benjamin Netanjahu, wyrażając lęk podzielany przez dużą część społeczeństwa. Często podnosi się też argument, że Izrael jest bardzo małym krajem, który nie radzi sobie z przyjmowaniem i asymilacją dużej liczby nieżydowskich imigrantów.

Władze Izraela budują też mur na granicy z Egiptem, by zapobiec napływowi imigrantów z Afryki.

Według danych cytowanych przez portal Ynetnews, w grudniu nielegalnie granicę z Izraelem przekroczyło 2 931 osób, a w ciągu całego 2011 roku – 16 816.

Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego poleciło we wtorek służbom porządkowym, by przygotowały więzienia dla tych, którzy nielegalnie próbują przekroczyć granicę Izraela.

By zniechęcić imigrantów, rząd planuje zmiany w prawie, które pozwolą na przetrzymywanie przez trzy lata bez procesu złapanych na nielegalnym przekraczaniu granicy.

Dziennik „Haarec” napisał kilka dni temu o innym rządowym pomyśle na ograniczenie liczby obcokrajowców pracujących w Izraelu. Rząd sfinansuje byłym żołnierzom szkolenia w robieniu suszi, by w przyszłości zastąpili azjatyckich kucharzy. Szacowany koszt programu to 4,5 mln szekli (ponad milion dolarów).

Z Tel Awiwu Ala Qandil (PAP)

16.04.2012

Syjonistyczna hipokryzja: multi-kulti wszędzie oprócz Izraela

Żydowscy ekstremiści, którzy domagają się multi-kulti i “otwartych granic” od innych narodów, bezwzględnie utrzymują Izrael jako rasowo żydowskie państwo.

Jak napisał ‘Haaretz’, izraelski minister spraw zagranicznych, Eli Yishai, ogłosił, że “Izrael musi deportować nielegalnych imigrantów, nawet jeśli to będzie kosztować”. Izrael zamierza “deportować dziesiątki tysięcy obcokrajowców, którzy nielegalnie przekroczyli granice”.

Ta hipokryzja zapiera dech w piersiach: na całym świecie żydowskie grupy ekstremistyczne stoją na czele “reform imigracyjnych” i naciskają na “multi-kulti”, a w Izraelu żydowski rząd chce zachować Izrael jako państwo rasowo czyste, żydowskie i homogeniczne.

Ten ostatni syjonistyczny plan jest nawet bardziej oburzający dlatego, że będą korzystać z funduszy dostarczanych do Izraela w ramach “pomocy zagranicznej” przez amerykański rząd, czytaj amerykańskich podatników, którzy w tym samym czasie poddawani są propagandzie multi-kulti w żydowskich mediach w USA.

Stara historia: inne prawo dla żydów, inne dla gojów.

Źródło: davidduke.com, tłumaczenie/skrót Ola Gordon, korekta WP

TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: