Wolna Palestyna

22/02/2012

Kolejne izraelskie wyburzenia na Zachodnim Brzegu

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 15:23

21 lutego 2012

Rahava, Salim patrzący na zniszczenia, fot. Elias Halabi

– Błagaliśmy, mówiliśmy „przestańcie”, dajcie nam parę minut na uratowanie zwierząt z zagrody i naszego majątku. Nie było żadnej odpowiedzi. Tak wszystko się zaczęło – relacjonuje w rozmowie z Onetem mieszkająca w Rahawie Fatima. Przed tygodniem izraelska armia zrównała jej wioskę z ziemią.

Około godziny 10 pojawiło się wojsko, a wraz z nim buldożery. Ten scenariusz powtarza się przy każdym kolejnym wyburzeniu. Z izraelskich jeepów wysypało się około 50 żołnierzy. – Błagaliśmy, mówiliśmy „przestańcie”, dajcie nam parę minut czasu na uratowanie zwierząt z zagrody i naszego majątku. Nie było żadnej odpowiedzi. Tak wszystko się zaczęło – wspomina Fatima. Mimo próśb i błagań Beduinów, wojsko nie zgodziło się, by zabrali ze sobą swój niewielki majątek.

Zazwyczaj w przypadku takich akcji wojsko informuje o swoich zamiarach. Następnie daje czas na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy z domostw, czyli w tym przypadku beduińskich namiotów, a także zabezpieczenie jedzenia czy paszy dla zwierząt i ich samych. Nie wiadomo, dlaczego tym razem było inaczej. [jest to nieprawda, izraelskie wojsko i policja przyjeżdżają w celu wyburzenia bez uprzedzenia – WP]

W czasie, gdy żołnierze wkraczali do wioski, mężczyźni byli poza nią. Pracowali na okolicznych polach, pasąc owce. Jeden z nich zauważył wojsko ze wzgórza i natychmiast powiadomił resztę. Dopiero po paru minutach pojawili się na miejscu. Żołnierze nie dopuścili ich jednak do kobiet i dzieci. Stali obok przypatrując się trzygodzinnej akcji. Ocalały jedynie trzy namioty. Tylko dlatego, że armia zgromadziła tam kobiety i dzieci. – Płakałyśmy, a zarazem krzyczałyśmy po pomoc i prosiłyśmy: „przestańcie” – wspomina ze łzami w oczach Fatima.

– Zmieszali wszystko, co było w namiotach i zagrodach razem – jedzenie, pasze, nasz dobytek. Straciłem wszystko, pięć namiotów. Trzy służyły za schronienie dla zwierząt, a dwa jako domy. Zniszczyli także te należące do mojego brata. Z naszej całej rodziny ocalał jeden namiot, bo w nim były dzieci – opisuje w rozmowie z Onetem Zabad.

Tak wyglądała poniedziałkowa akcja wyburzenia beduińskiej wioski Rahawa w południowym rejonie dystryktu Hebron na Zachodnim Brzegu Jordanu. Miejsce to zostało praktycznie zrównane z ziemią. – Statystyka jest przerażająca. Armia zniszczyła aż 22 tzw. struktury. Wśród nich siedem namiotów, siedem zagród dla zwierząt, aż cztery magazynki paszy, trzy prowizoryczne toalety oraz cysternę. Prawie wszystkie powstały dzięki wysiłkom organizacji pozarządowych. Teraz najważniejsze jest odbudowanie zniszczonych struktur. – Polska Akcja Humanitarna już rozpoczęła wstępne działania w tej sprawie – mówi w rozmowie z Onetem Marta Kaszubska, koordynatorka misji PAH w Jerozolimie.

Takie akcje zdarzają się na tych terenach systematycznie. Na obszarze C obowiązuje izraelskie prawo wojskowe zakazujące budowy czegokolwiek. W jego świetle, stojący na pustyni namiot jest budowlą, czyli należy go wyburzyć. Tak samo są traktowane cysterny, którymi zajmuje się PAH. Polska organizacja niczego nie buduje, a jedynie oczyszcza funkcjonujące tam od dwóch tysięcy lat cysterny.

– Żołnierze przyjechali z mapą, naradzali się po hebrajsku kilka razy próbując zlokalizować właściwą cysternę. Dobrze wiedzieli, co wyburzają – mówi Salim. W poniedziałek wyburzono tylko jedną cysternę, reszta jest zagrożona. To tylko kwestia czasu. Inne cysterny oczyszczone przez PAH w Rahawie także otrzymały nakaz wyburzenia. Wojsko realizuje je zgodnie z chronologią wydawania nakazów wyburzenia. Nie oszczędziło nawet prowizorycznego kurnika, który został zrobiony z karoserii niesprawnego samochodu.

– Cysterna jest wspólna, należy do całej społeczności. Moi przodkowie urodzili się tutaj. Mieszkamy tu od pokoleń. Cysterny służą nam codziennie. Używamy tej wody, potrzebujemy jej – dodaje Salim. Proces odtworzenia cysterny jest trudny i długotrwały. Przede wszystkim trzeba wypompować wodę i sprawdzić, jakie są uszkodzenia. – Nie możemy wykorzystać tej wody, która jest wewnątrz, a zbieraliśmy ją całą zimę, aż do poniedziałku – dodaje Zabad. To jedyne źródło wody dla mieszkańców wioski. Cysterna napełnia się wodą w czasie pory deszczowej, a jest wykorzystywana przez cały rok.

Aktualnie mieszkańcy radzą sobie jak tylko potrafią. Natychmiast, jeszcze tego samego dnia, otrzymali pomoc od wielu organizacji humanitarnych. Dostali m.in. materace i koce. Niestety dostarczone przez Czerwony Krzyż namioty nie nadają się do zamieszkania – przemakają i są zbyt mało wytrzymałe, by oprzeć się szalejącym na pustyni wiatrom.

Tymczasowe schronienie dla zwierząt mieszkańcy zburzonej wioski znaleźli w pobliskiej jaskini. Niestety, w wyniku akcji izraelskiej armii, zmarło co najmniej 70 jagniąt, a codziennie, z powodu braku odpowiedniego schronienia i pożywienia, giną kolejne. Hodowla zwierząt jest dla tej społeczności jedynym źródłem dochodu.

– Potrzebujemy pomocy. Nie tylko nowej cysterny, lecz także miejsca do życia dla nas i naszych zwierząt, które nam zabrano – apelują Beduini. Wszystko działo się tu szybko i było zamierzone. To był żołnierski rozkaz i został on błyskawicznie wykonany.

Nikogo z mieszkańców nie uprzedzono o zaplanowanej akcji. Co ciekawe, parę dni wcześniej, strażnik z żydowskiego osiedla Tene przyjechał do wioski. – Próbowałem dobiec i zapytać, po co przyjechał. Nawet się nie zatrzymał – mówi Zabad. Kontaktów pomiędzy wioską, a leżącym około półtora kilometra osiedlem żydowskim w zasadzie nie ma.

– Prowadząc swoje owce czasami mijamy tamtą okolicę. Widząc nas wyciągają broń, a nawet czasem strzelają. To nie są wojskowi, ale cywile – dodaje Salim. Mieszkańcy Tene są otoczeni przez armię. Przez cały czas są w gotowości do obrony. Wylewając ścieki w dolinie pomiędzy Rahawą a Tene, osadnicy zatruwają źródła wody pitnej, z której korzystają Beduini. – Przez to zwierzęta umierają, dzieci, które czasami się tam bawią, chorują, na dodatek panuje plaga komarów – żali się Emami. Rahawa i Tene to dwa zupełnie inne światy.

– Przedtem każda rodzina miała swój namiot. Teraz śpimy po kilkanaście osób w jednym z tych trzech, które ocalały – tłumaczy w rozmowie z Onetem Nayfe. Obecnie, w skrajnie trudnych warunkach mieszka tu zaledwie około 30 osób. Reszta przeniosła się do innych schronień lub do rodzin z okolic Dahariji, czyli najbliższego miasta. Przed wyburzeniem Rahawa liczyła blisko 150 mieszkańców.

Grzegorz Tomczewski, Jerozolima

(kdp)

wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kolejny-pokaz-sily-izraela-na-zachodnim-brzegu,1,5032167,wiadomosc.html

14 lutego 2012

Zniszczona cysterna w wiosce Rahava, zdjęcie: Marta Kaszubska, PAH

Wczoraj w beduińskiej wiosce izraelskie buldożery w towarzystwie wojska i policji wyburzyły położoną na południu Zachodniego Brzegu Jordanu wioskę Rahawa. W wyniku tej akcji zniszczona została także wyremontowana przez Polską Akcję Humanitarną cysterna. Środki na jej odbudowę pochodziły z budżetu polskiego MSZ. Ministerstwo zapewnia, że wyjaśnia tę sprawę. Dziś do ministerstwa wezwany został ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav-Ner.

O tej budzącej liczne kontrowersje sprawie pisała również dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”.

– Rano dostałam SMS-a o wyburzeniach w wiosce. Natychmiast pojechałam na miejsce. Rahawa została zrównana z ziemią, w tym i nasza cysterna  Oprócz niech zniszczono prawie wszystko, pozostały tylko 3 namioty. Spotkałam tam ludzi, którzy stracili dobytek całego życia – mówi w rozmowie z Onetem Marta Kaszubska, koordynatorka misji PAH w Jerozolimie.

Wojsko nie ominęło także prowizorycznych toalet i zwierzęcych zagród, o czym informuje najnowszy raport Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) dotyczący wczorajszych wydarzeń. W konsekwencji akcji strony izraelskiej aż 83 osoby, w tym 48 dzieci, zostały bez dachu nad głową.

– Poprosiłem o złożenie wizyty w MSZ ambasadora Izraela w Warszawie. W trakcie tej rozmowy wyraziłem zaniepokojenie działaniami władz izraelskich w strefie C, które związane są bezpośrednio ze zniszczeniem jednej z cystern budowanych przez Polską Akcję Humanitarną m.in. ze środków, które PAH otrzymywała z MSZ – powiedział PAP i IAR wiceszef naszej dyplomacji Jerzy Pomianowski.

PAH za polskie pieniądze wyremontował w ubiegłym roku aż 20 cystern, w tym aż siedem w Rahawie. Było to możliwe dzięki pieniądzom polskich podatników. Zadanie polegało przede wszystkim na oczyszczeniu zawartości cystern funkcjonujących tutaj od czasów Cesarstwa Rzymskiego. To tradycyjna metoda zbierania wody deszczowej od około dwóch tysięcy lat. Dzięki nim mieszkający na pustyni Beduini codziennie mają zapewniony dostęp do wody. Wcześniej musieli kupować ją po zawyżonych cenach.

Pozostałym cysternom także grozi wyburzenie. To tylko kwestia czasu. Wszystko z powodu podziału Zachodniego Brzegu, którego dokonano w 1993 roku. Obszar C został przyznany izraelskiej administracji, co w praktyce oznacza funkcjonowanie na jego terytorium prawa militarnego. Izrael codziennie dokonuje tu wyburzeń, bo obowiązujące tam przepisy zabraniają budowania czegokolwiek. Według izraelskiej wykładni namioty także są budynkami – prawo określa je jako domy mieszkalne. Zadziwiające jest to, że tzw. rehabilitacja cystern, której dokonują działające tam organizacje pozarządowe, jest postrzegana jako budowa, a polega na fizycznym oczyszczeniu wnętrza zbiorników. W rzeczywistości Polska Akcja Humanitarna niczego nie buduje.

Według styczniowego raportu ONZ dotyczącego wyburzeń, w 2011 roku izraelskie władze wyburzyły aż 622 palestyńskich obiektów na Zachodnim Brzegu. Ponad jedną trzecią stanowiły domy mieszkalne. W ciągu poprzedniego roku w wyniku wyburzeń dom straciło ponad tysiąc Palestyńczyków. Ponad połowa z nich to były dzieci. Wyburzenia są także dokonywane we Wschodniej Jerozolimie.

– To rutynowe działania, polityka systematycznego wyburzania. Wyburzenia zdarzają się każdego miesiąca. A w ich wyniku ludzie nie mają dostępu do podstawowego dobra, jakim jest woda. My musimy interweniować, szczególnie że w ostatnim czasie znacznie wzrosły te dotyczące obiektów wodno-sanitarnych, takich jak cysterny – tłumaczy w rozmowie z Onetem Zijad Lunat z koalicji  organizacji pozarządowych EWASH zajmujących się projektami wodno-sanitarnymi.

Sytuacja mieszkańców na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu jest tragiczna. W styczniu francuska Komisja Spraw Zagranicznych opublikowała raport, który oskarża Izrael o dyskryminację w udostępnianiu wody oraz o niszczenie palestyńskich studni i cystern. – Około 450 tysięcy izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu zużywa więcej wody niż 2,3 miliona mieszkających tam Palestyńczyków – podkreślono w raporcie.  Francuzi określili izraelskie poczynania jako wodny „apertheid”.

Problem wody na Zachodnim Brzegu jest obecnie dyskutowany na forum europejskim. Zaplanowane na marzec szóste Światowe Forum Wody, które odbędzie się w Marsylii, z pewnością zajmie się sytuacją na Zachodnim Brzegu. Być może dzięki zabiegom Unii Europejskiej, a przede wszystkim opublikowanemu przez Francję raportowi, sytuacja niedługo ulegnie zmianie. Na razie mieszkańcom tych terenów pozostaje jedynie czekać.

– Według Międzynarodowego Prawa Humanitarnego kraj okupujący musi zapewnić mieszkańcom terytoriów okupowanych niezbędne warunki do przeżycia, w tym dostęp do wody – przypomina Kaszubska. PAH jest częścią zrzeszenia organizacji pozarządowych, które zajmują się problemem wodno-sanitarnym w regionie (WASH) i postępuje zgodnie ze wspólnie wytyczonymi ustaleniami. W związku z tym, że aż 94 procent składanych przez Palestyńczyków wniosków o wydanie pozwolenia zostaje odrzucanych przez izraelską administrację (ICA) oraz z uwagi na czas wydawania pozwolenia (nawet do 5 lat), WASH zdecydował, że organizacje humanitarne muszą interweniować. Obecnie dla WASH  priorytetem są działania wodno-sanitarne prowadzone na terytoriach C (ok. 60 procent Zachodniego Brzegu). Tym samym działające na Zachodnim Brzegu organizacje muszą interweniować, tak samo postępuje PAH.

– Na obszarze C wyburzenia są realizowane w społecznościach sąsiadujących z żydowskimi osiedlami, tak jak zdarzyło się to wczoraj w Rahawie – dodaje Lunat. W pobliżu zniszczonej wioski położone jest żydowskie strzeżone przez wojsko osiedle Tene. Choć oddalone tylko pół kilometra od zdemolowanej wioski, to panują tam zupełnie inne warunki. Jest zielono, domy nie są namiotami, są murowane, a nawet pokryte czerwoną dachówką. Wręcz trudno uwierzyć, że osiedle położone jest na środku pustyni. Rahawa nie dość, że nie ma dostępu do wody, to jeszcze jest zatruwana przez mieszkańców Tene. W dolinie, nad którą leży wioska płyną ścieki z Tene, niszcząc w ten sposób krajobraz i środowisko naturalne.

Grzegorz Tomczewski, Jerozolima

wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/izrael-zrownal-z-ziemia-polska-cysterne,1,5026678,wiadomosc.html

13 lutego władze Izraela dokonały kolejnej serii wyburzeń na Palestyńskich Terytoriach Okupowanych, zrównując z ziemią beduińską wioskę Rahava, wraz ze studnią wyremontowaną przez Polską Akcję Humanitarną za pieniądze MSZ. Poniżej prezentujemy oświadczenie PAH-u w tej sprawie rozsyłane do mediów.

OŚWIADCZENIE POLSKIEJ AKCJI HUMANITARNEJ

Cysterna w Rahavie przed zburzeniem, zdjęcie: PAH

W związku z wyburzeniem cysterny w wiosce Rahava na terenach Autonomii Palestyńskiej dokonanym przez wojska izraelskie dnia 13 lutego 2012 ukazało się wiele komentarzy zawierających nieprecyzyjne informacje. Oświadczenie ma na celu ich sprostowanie oraz wyjaśnienie stanowiska PAH w tej sprawie.

Celem Polskiej Akcji Humanitarnej jest niesienie pomocy. Uważamy, że niszczenie domów, wszelkiej infrastruktury (w tym wodno-sanitarnej) będącej własnością Palestyńczyków i niezbędnej do godnego życia jest łamaniem praw człowieka. Chcemy, żeby strona izraelska przestrzegała międzynarodowego prawa humanitarnego, które narzuca na Izrael jako siłę okupacyjną zapewnienie Palestyńczykom wszelkich praw oraz odpowiednich warunków do życia.

1)    Nie jest zgodne z prawdą to, co oświadczył Rzecznik Ambasady Izraela Michał Sobelman 14 lutego br., że PAH budowała studnie w strefie C. PAH nigdy nie budowała w Strefie C żadnej infrastruktury (w tym: studni, cysterny, itp.), a jedynie czyściła i remontowała cysterny istniejące od 2000 lat.

2)    Natomiast wszystkie nowo powstałe konstrukcje wodno-sanitarne PAH budowała w Strefach A lub B zgodnie z obowiązującym prawem dla danej strefy, w porozumieniu z Władzami Palestyńskimi po uzyskaniu wszystkich zezwoleń.

3)    W odpowiedzi na zarzut przedstawiony przez Rzecznika Ambasady Izraela dotyczący braku wymaganych pozwoleń władz izraelskich na czyszczenie i remont cystern w Strefie C, informujemy, że PAH przyjęła wspólne stanowisko z innymi organizacjami międzynarodowymi działającymi w regionie, które mówi, że w świetle międzynarodowego prawa humanitarnego nakaz uzyskania tych pozwoleń jest niezgodny z prawem.

4)    W przypadku ubiegania się o jakiekolwiek pozwolenia na budowę lub remont w Strefie C od strony izraelskiej praktyka pokazuje, że otrzymanie ich jest nierealne. Od 2000 roku wydano tylko 2 % pozwoleń na budowę studni w strefie C.

5)    Nieprawdą jest, że woda znajdująca się w rolniczych cysternach wodnych stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Jej jakość jest regularnie badana przez Ministerstwo Rolnictwa Autonomii Palestyńskiej oraz inne organizacje remontujące cysterny, np. ACF.

6)    Zgodnie z opinią międzynarodową wyburzenia jakichkolwiek palestyńskich obiektów cywilnych są bezprawne w świetle prawa międzynarodowego. Artykuł 54 IV Konwencji Genewskiej mówi wyraźnie o zakazie niszczenia infrastruktury niezbędnej do życia, w tym wodnej, chyba że istnieje ku temu wyraźna przesłanka. Izrael powołuje się jedynie na względy bezpieczeństwa, ale nigdy nie precyzuje jakie.

Dane na temat wyburzeń i zużycia wody:

7)    W Strefie C na Zachodnim Brzegu od czerwca 2009  wyburzono  44 cysterny wodne, które powstały za czasów Cesarstwa Rzymskiego, powołując się na brak zezwolenia na ich remont, a w efekcie na bezprawność działania. Porównując, na całym Zachodnim Brzegu istnieje 150 osiedli żydowskich nielegalnych w świetle prawa międzynarodowego.

8)    Od czerwca 2009 wyburzono 113 struktur wodno-sanitarnych, w tym 5 źródeł wody, 36 studni. 3 sieci wodociągowe, 23 obiekty sanitarne. Skutkami tych wyburzeń zostało dotkniętych 14 167 osób, przesiedlono 344 osoby.

9)    Wyburzenie polskiej cysterny nie jest odosobnionym przypadkiem wyburzeń, które trwają od 1980 roku. Wyburzeniom towarzyszą siłowe przesiedlenia lokalnej ludności. Tylko w 2011 roku wyburzono  622 obiekty, przesiedlono 1 100 osób, o 80% więcej niż w roku  2010.

10)    Średnie dzienne zużycie wody na jednego Palestyńczyka wynosi około 70 litrów (poniżej normy 100 litrów rekomendowanej przez WTO). Dla porównania średnie zużycie na jednego Izraelczyka wynosi około 300 litrów.

kampania-palestyna.pl/index.php/2012/02/20/oswiadczenie-polskiej-akcji-humanitarnej

TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: