Wolna Palestyna

16/08/2011

Mahmud AbuRahma: Żyję w więzieniu

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 21:05

Mahmud AbuRahma z organizacji praw człowieka Al-Mezan w Gazie: Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś dziś w Polsce myśli o sobie jak o zwierzęciu w laboratorium. A tak czujemy się w Gazie. Rozmawiała Magda Aida Hussein

Magda Aida Hussein: Podczas dyskusji o „Flotylii” w Polsce pojawiają się głosy, że w Gazie nie ma katastrofy humanitarnej.

Mahmud AbuRahma: Jeśli autorzy takich opinii uważają, że katastrofa humanitarna zaczyna się, gdy na ulicach ludzie umierają z głodu, to Gaza nie jest jeszcze w takim stadium. Izrael – za przyzwoleniem lub przy bierności społeczności międzynarodowej – celowo utrzymuje ją o krok od takiej katastrofy, ale nie pozwala się jej tam ześlizgnąć. To planowe działanie. Ale największą katastrofą jest tu katastrofa ludzkiej godności.

Tezę o utrzymywaniu gospodarki Gazy na granicy upadku potwierdza depesza ambasady USA w Tel Awiwie z 2008 r., ujawniona przez WikiLeaks. Ale jak jest z dostępnością towarów?

Do Gazy wjeżdża dziś więcej produktów niż kiedyś. Zmieniło się to po pierwszej „Flotylli”. Przedtem nie można było dostać makaronu, czekolady i innych „luksusowych towarów”, jak to określał Izrael. Dziś w sklepach są te „luksusy”, ale ludzie nie mogą sobie na nie pozwolić. Jest wysokie bezrobocie, większość mieszkańców jest zależna od pomocy humanitarnej. Brakuje zwłaszcza tzw. materiałów „o podwójnym zastosowaniu”, to znów izraelskie określenie, tj. materiałów budowlanych, chemikaliów, chipów komputerowych, urządzeń do oczyszczania wody czy do dializy nerek, aparatów rentgenowskich…

Co to jest „podwójne zastosowanie”?

To zakwalifikowanie takich materiałów czy urządzeń jako potencjalnie zagrażających bezpieczeństwu Izraela.

Jak wygląda życie w warunkach blokady?

Termin blokada nie oddaje istoty naszego położenia. Wolę: zamknięcie, oblężenie. Blokadę może nałożyć jedno państwo na drugie, jak np. USA na Kubę. Tu mamy inną sytuację. Okupujący nie może nakładać blokady na stronę, którą już okupuje. To jak kolejne ograniczenie wolności nałożone na więzienie. Zamknięcie Gazy zaczęło się wraz z okupacją w 1967 r., odtąd mówimy tylko o jej odsłonach. Nawet w szczytowym momencie procesu pokojowego, w 1999 r., straty ponoszone przez palestyńską gospodarkę, spowodowane ówczesną formą izraelskiej blokady, były według ONZ czterokrotnie większe niż pomoc międzynarodowa otrzymywana przez Gazę i Zachodni Brzeg. A władze Autonomii Palestyńskiej były wtedy chyba największym na świecie biorcą tej pomocy. Zamknięcie nasiliło się w 2005 r., gdy Izraelczycy wycofali się z Gazy; potem w 2006 r., gdy Hamas wygrał wybory, i w 2007 r., gdy nałożono obecną blokadę. Ale jej złagodzenie, jeśli chodzi o przepływ towarów, nie będzie mieć żadnego wpływu na życie w Gazie, dopóki nie zaczną napływać materiały budowlane, surowce dla przemysłu, dopóki nie zostanie otwarty eksport z Gazy. Bez tego gospodarka nie odżyje, ludzie będą biedni, a towary będą leżeć na półkach.

Co jest najbardziej dotkliwe?

Brak swobody poruszania się. Podam przykład. Palestyńskie ministerstwo zdrowia musi przekierowywać ponad tysiąc chorych miesięcznie na leczenie poza Gazą, do szpitali na Zachodnim Brzegu, w Jerozolimie, w Izraelu i Jordanii. Taki pacjent musi przekroczyć przejście z Izraelem w Eretz. Aby tak się stało, musi dostać izraelską przepustkę. Ale wpierw musi mieć skierowanie stwierdzające, że w Gazie nie ma warunków do kontynuowania leczenia. Należy też zdobyć rezerwację w konkretnym szpitalu. Dopiero wtedy można czekać na izraelską odpowiedź. Trwa to tygodnie, nawet miesiące. W tym czasie pacjent musi odnawiać wygasającą rezerwację. Potem, przed zezwoleniem na wyjazd, izraelski wywiad wzywa wielu chorych na przesłuchanie. Bywa, że są szantażowani: otrzymanie przepustki jest uzależniane od tego, czy ktoś będzie donosić.

To prawdziwa twarz blokady. I dziesiątki tysięcy wysiedlonych, których domy zburzył Izrael, i uniemożliwienie rolnikom dostępu do ich ziemi, i „przemysł tunelowy”, w którym codziennie giną ludzie, i rybacy, do których izraelscy żołnierze strzelają, czasem zabijając.

Czy po otwarciu w styczniu przejścia granicznego z Egiptem w Rafah tunele są w użyciu? Według ONZ w Rafah obowiązuje limit: granicę może przejść 500 osób dziennie.

Tunele działają tylko częściowo, nie tak jak kiedyś. Izrael twierdzi, że blokada ma osłabić Hamas. Uważam, że tunele są najlepszym dowodem, że blokada jedynie Hamas wzmacnia, pozwala mu zdobyć środki, by funkcjonować i rządzić.

Chciałbym powiedzieć coś o godności. Jeśli silny naród może prześladować słabszy naród, jeśli w imię swego bezpieczeństwa może robić z nim wszystko, to gdzie sens ludzkiej godności? Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś dziś w Polsce myśli o sobie jak o zwierzęciu w laboratorium, na którym inni eksperymentują. A tak czujemy się w Gazie. Jak w więzieniu. Mojej ciotki, która mieszka w Hebronie, nie widziałem od 18 lat. Gdy jej siostra umarła w Gazie, nie mogła tu przyjechać. Mam przyjaciół w Nablusie i Ramallah, nie widziałem ich latami. Gdy ostatni raz opuszczałem Gazę w czerwcu br., czekałem na przejściu granicznym w Rafah siedem dni. Na przedostatni wyjazd z Gazy, w lutym 2010 r., czekałem cztery lata. Aplikowałem do Izraelczyków trzydzieści razy, bez skutku. Oblężenie jest obecne w codzienności każdego z nas.

„Flotylla” miała symbolicznie przełamać blokadę. W Gazie jej oczekiwano?

Z materiałów, które przywiozłaby „Flotylla”, zbudowalibyśmy kilka domów. A potrzebne są tysiące. Wartość „Flotylli” leży gdzie indziej: ona jest symbolicznym łącznikiem między Gazą a światem zewnętrznym. Dla nas to sygnał, że przy całej obojętności państw są w świecie ludzie, którzy w zgodzie z sumieniem solidaryzują się z nami.

Izrael uzasadnia blokadę tym, że w Gazie rządzi Hamas. Co Pan sądzi o Hamasie?

Nie popieram go, ale każda partia w Palestynie ma prawo uczestniczyć w życiu politycznym i rządzić, jeśli wygra wybory, przy poszanowaniu prawa i demokracji. Moje obiekcje wobec Hamasu nie sięgają tak daleko, by odbierać mu prawa do sprawowania władzy. Kto zabrania rządzić Liebermanowi? [izraelski polityk skrajnie prawicowy, szef MSZ; jego wypowiedzi o Palestyńczykach nawet w Izraelu krytykowano jako rasistowskie – red.]. Nie oceniam go lepiej niż Hamasu. Al-Mezan stale krytykuje Hamas za łamanie pewnych wolności i praw człowieka, tak samo jak krytykujemy Izrael czy władze Autonomii.

Izrael twierdzi, że gdyby nie rządził Hamas, nie byłoby blokady.

W 1999 r. nie rządził Hamas, a blokada była! Hamas, rakiety: zmieniają się uzasadnienia, a zamknięcie trwa.

Czy planowane na wrzesień głosowanie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, w kwestii przyznania Palestyńczykom prawa do własnego państwa, ma jakieś znaczenie?

Może być istotne z punktu widzenia praw człowieka, jeśli prawo Palestyńczyków do samostanowienia zostanie uznane. Ale na terytoriach okupowanych nic się nie zmieni. Znaczenie będzie mieć to, czy Palestyna jako państwo będzie mogła dołączyć do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Wtedy możliwe będzie badanie działań Izraela na terenach okupowanych.

Dziś świat arabski jest zrewoltowany. Jeśli jeszcze Palestyńczycy wyjdą we wrześniu na ulice domagając się prawa do własnego państwa… Wszystko jest możliwe.

MAHMUD ABURAHMA
(ur. 1973) ukończył studia w dziedzinie praw człowieka na uniwersytecie w Essex (Wielka Brytania). W organizacjach pozarządowych w Gazie pracuje od 1995 r., obecnie w Al Mezan Centre for Human Rights; w internecie: http://www.mezan.org/en

Tygodnik Powszechny

Advertisements
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: