Wolna Palestyna

11/05/2011

Norman Finkelstein: Kula w tył głowy

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:20

„Zabójstwa działaczy palestyńskich i osób podejrzanych o or­ganizowanie i przeprowadzanie ataków na Izraelczyków nie są niczym nowym – donoszą organizacje praw człowieka – jednak dopiero podczas intifady al-Aksa stały się one oficjalną i otwar­cie deklarowaną polityką [Izraela]”. Zainicjowana w latach 1970-tych likwidacja „poszukiwanych”, zamaskowanych, rzucających kamieniami Palestyńczyków była szeroko praktykowana od początku pierwszej intifady, kiedy to zastępca szefa sztabu Ehud Barak zorganizował specjalne oddziały skrytobójców. Likwida­cje „nasiliły się” w 1992 roku, kiedy Icchak Rabin, po objęciu teki premiera, usankcjonował niszczenie palestyńskiego mienia w celu ujęcia bądź zabicia „poszukiwanych”, „pozbawiając w ten sposób dachu nad głową setki Palestyńczyków, którzy nie byli oskarżeni o jakiekolwiek wykroczenia”. Ponad 120 Palestyńczy­ków zostało zlikwidowanych w trakcie tych operacji lub zabitych tuż po aresztowaniu. Według Palestyńskiego Centrum Informacji o Prawach Człowieka „tak naprawdę nie bardzo starano się aresz­tować” ofiary, o czym świadczy fakt, że w chwili śmierci tylko garstka podejrzanych miała przy sobie broń, bądź wykonywała czynności związane z ruchem oporu. „Większość była w trak­cie wykonywania swoich zwykłych codziennych obowiązków”. Podobnie opracowanie B’Tselem ukazywało, że w przypadku „znaczącego odsetka” ofiar „plutonów likwidacyjnych (…) moż­na było ująć podejrzanych bez zabijania ich”; dowodzono także, że choć „w ostatnich miesiącach wzrósł odsetek osób zabitych, które były uzbrojone w chwili starcia z tajnymi oddziałami, (…) wciąż połowę zabitych stanowią osoby nieuzbrojone”.

W jednym z głównych opracowań Human Rights Watch za rok 1993, napisano: „Tajne jednostki działają według odrębnych zasad, których istnienie jest oficjalnie dementowane (…). Zasady te dają tajnym oddziałom licencję na zabijanie «poszukiwanych» i zamaskowanych podejrzanych w wielu sytuacjach – także ta­kich, gdy użycie śmiercionośnej broni jest nieuzasadnione (…). Pomimo oficjalnych zapewnień, że tajne oddziały koncentrują swe wysiłki na «najbardziej radykalnych», splamionych krwią «poszukiwanych» aktywistach, oddziały te są także dość często wykorzystywane przeciwko zamaskowanym aktywistom, wyko­nującym właśnie niezagrażające życiu akcje, w rodzaju zajmo­wania zapory drogowej, czy nakazywania kupcom przestrzega­nia strajku. Także w tego rodzaju sytuacjach tajne jednostki mają licencję na zabijanie”. W opracowaniu tym ujawniono także, iż „poszukiwani” Palestyńczycy stanowili niespełna połowę zabi­tych, podczas gdy resztę stanowiła zamaskowana młodzież, oso­by rzucające kamieniami itp., „nie mające przy sobie ani broni, ani nie stwarzające bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeń­stwa agentów, czy kogokolwiek innego”[1].

Aktualna, jawnie deklarowana polityka likwidacji została zainicjowana przez premiera Ehuda Baraka po wybuchu drugiej intifady, a została zintensyfikowana po wyborze na to stano­wisko Ariela Szarona w 2001 roku. Od listopada 2000 aż do połowy roku 2003, armia izraelska oraz służby bezpieczeństwa wykonały nieformalne egzekucje na ponad stu Palestyńczykach, „uśmiercając przy tym dziesiątki i raniąc setki postronnych pale­styńskich mężczyzn, kobiet i dzieci”. Szacuje się, że wszystkich „prób likwidacji było nie mniej niż 175″, lub innymi słowy „je­den zamach na 5 dni”. Jak podsumowano w raporcie B’Tselem z 2001 roku: „Izrael to jedyne państwo demokratyczne, uzna­jące tego rodzaju środki za uprawniony sposób postępowania”. Dershowitz broni tej polityki głównie przeciwko jej izraelskim krytykom[2]. W Rozdziale 25 Głosu za Izraelem zestawia on zło­śliwe „oskarżenia” miotane przez B’Tselem z „rzeczywistością” politycznych likwidacji. Po tym, jak grupa pilotów rezerwy Izra­elskich Sił Powietrznych (ISP) w liście otwartym ogłosiła swą odmowę dalszego uczestnictwa w „nielegalnych i niemoralnych” likwidacjach politycznych, Dershowitz (który „miał do listu za­strzeżenia”) udał się do Izraela, „aby wesprzeć pilotów ISP i wy­klarować im prawomocność i moralność zindywidualizowanych operacji likwidacyjnych”, oraz „spotkać się z dowódcami ISP celem przedyskutowania z nimi optymalnej reakcji na list pilo­tów”. Broniąc polityki likwidacji w niemieckiej prasie, Dersho­witz wyjaśniał, że „wzmacnia [ona] swobody obywatelskie – i to nie Izraelczyków, ale Palestyńczyków właśnie”, zaś krytycy tej polityki – w tym zapewne B’Tselem i zbuntowani piloci – sprze­ciwiają się jej, ponieważ „kochają martwych Żydów”[3].

Stwierdzenie Dershowitza, jakoby polityka likwidacji „wzmacniała” palestyńskie swobody obywatelskie stoi na rów­ni z większością jego argumentacji, która – by użyć określenia prof. Yorama Dinsteina – graniczy z obłędem. „Zabicie szejka Jassina było moralnym i uprawnionym przypadkiem uprze­dzającej samoobrony”, zapewnia Dershowitz, wyjaśniając że „według jakiejkolwiek sensownej definicji [Jassin] był bojowni­kiem strony walczącej, zaś bojownicy (…) są właściwym celem militarnym w czasie trwającej wojny, w rodzaju tej, jaką Hamas wytoczył Izraelowi”[4]. Trudno zrozumieć, jak polityczną li­kwidację można usprawiedliwiać równocześnie „uprzedzają­cą samoobroną” – w którym to przypadku miała ona miejsce przed rozpoczęciem działań zbrojnych – jak również poprzez uznanie, że cel ataku był „bojownikiem” w „trwającej wojnie” – w którym to przypadku argument uprzedzającej samoobro­ny jest zupełnie bez sensu. W Głosie za Izraelem Dershowitz, usprawiedliwiając likwidacje, używa obydwu argumentów:

Uprawnione jest namierzanie Palestyńczyków w celu ich likwidacji, ponieważ są oni bojownikami, a nie cywilami. „Według norm prawa międzynarodowego oraz prawa wojen­nego, absolutnie legalne jest namierzanie i zabijanie wrogich bojowników, którzy się nie poddali. Palestyńscy terroryści – czy sami wcielający się w zamachowców-samobójców, czy też rekrutujący ich, czy dowodzący tego rodzaju akcjami, czy też stojący na czele grup terrorystycznych – bez wątpienia są wrogimi bojownikami” (ss. 174-5).

Uprawnione jest likwidowanie Palestyńczyków, jeśli nie da się ich ująć żywcem, jeśli stwarzają bezpośrednie zagrożenie, i jeśli nie ucierpią na tym osoby postronne. „Jestem przekonany, że zamachy na konkretne osoby powinny być ostatnim środkiem, po który sięga się wówczas, gdy nie ma żadnej możliwości aresz­towania mordercy (choć prawo wojenne nie czyni tego zastrzeże­nia, jeśli morderca jest bojownikiem), kiedy terrorysta na bieżąco angażuje się w zbrodnicze działania, oraz gdy zabójstwa można dokonać bez narażania na zbytnie ryzyko niewinnych przechod­niów” (s. 175)[5].

Według prawa międzynarodowego, bojownicy to członkowie „zbrojnych sił jednej ze stron konfliktu, jak również członkowie milicji i oddziałów ochotniczych, wchodzących w skład tychże sił”, bądź członkowie „innych milicji i (…) innych oddziałów ochotniczych”, które „dowodzone są przez osobę odpowiedzialną za swoich podwładnych”, mają „ustalone charakterystyczne ozna­kowanie widoczne z daleka”, „jawnie noszą broń”, oraz „przepro­wadzają swe akcje zgodnie z prawami i zwyczajami wojennymi”[6]. Wśród organizacji praw człowieka panuje consensus co do tego, że Palestyńczycy, będący celem izraelskich akcji likwidacyjnych, nie odpowiadają temu opisowi[7]. W związku z tym cieszą się oni ochroną prawną przysługującą cywilom w warunkach okupacji, których to cywilów „nie można nigdy zabijać poza przypadkami, kiedy otwierają oni ogień, bądź w inny sposób stanowią bezpo­średnie zagrożenie dla izraelskich oddziałów i cywilów. Ponieważ nie są oni bojownikami, sam fakt, że wcześniej uczestniczyli w zbrojnym ataku nie może usprawiedliwiać prób uśmiercenia ich w czasie późniejszym”. Namierzanie cywilów z zamiarem ich zabicia stanowi formę pozasądowej egzekucji – tj. „bezprawnego i rozmyślnego zabójstwa, przeprowadzonego na zlecenie rządu (…) w celu wyeliminowania konkretnych jednostek, zamiast próby aresztowania ich i postawienia przed sądem”[8]. Zamachy na Palestyńczyków przeprowadzane przez Izrael są równoznaczne z takimi pozasądowymi egzekucjami: namierzanym osobom a) odmawia się prawa do obrony przed sądem, mimo że b) nie za­grażają one bezpośrednio życiu, i mimo że c) istnieje możliwość ujęcia ich i wytoczenia procesu.

a) „Decyzja o egzekucji – donosi B’Tselem – podejmo­wana jest zakulisowo, bez żadnej sądowej procedury, która służyłaby zbadaniu dostarczonych przez wy­wiad informacji, stanowiących podstawę podjęcia tejże decyzji. Osoba będąca celem zamachu nie ma szansy przedstawienia jakichkolwiek dowodów na swą obronę, czy też odparcia kierowanych pod jej adresem oskarżeń”. W tej samej kwestii wypowie­działy się także Społeczny Komitet przeciwko Tor­turom w Izraelu [Public Comittee against Torture in Israel, PCATI] oraz Palestyńskie Towarzystwo Ochrony Praw Człowieka [LAW]: „Po dziś dzień armia izraelska nie upubliczniła jakichkolwiek dowo­dów na poparcie swych zarzutów przeciwko ofiarom likwidacji. Wielu starań dokłada natomiast, by po każdym zabójstwie media wypełniły się oskarżenia­mi o udział tych osób w atakach terrorystycznych, co ma podtrzymać społeczne poparcie dla polityki li­kwidacji. Nigdy jednak nie przedstawia się dowodów potwierdzających te oskarżenia. Nie da się przeto oszacować, ilu spośród zabitych rzeczywiście uwi­kłanych było w działania terrorystyczne, jak twierdzą władze izraelskie, a ilu zostało zamordowanych jako niewinne ofiary drakońskiego systemu, właściwego raczej jakiejś ponurej dyktaturze niż demokracji XXI wieku”[9].

b) PCATI i LAW dają przykłady, jak w praktyce wyglą­dają izraelskie akcje likwidacyjne: „Pilot helikoptera przelatuje nad palestyńskim miastem i odpala pocisk w budynek, w którym aktualnie mieszka podejrzany; snajper bierze na cel osobę siedzącą na progu wła­snego domu; jednostka specjalna podkłada materiały wybuchowe w czyimś samochodzie – wszystko to są przypadki morderstw z premedytacją, w których nie ma nawet cienia samoobrony. Podejrzany nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla ludzkiego życia”[10]. Na stronie 175 Głosu za Izraelem Dershowitz utrzymuje, iż „w świetle jakichkolwiek sensownych standardów izraelska polityka likwidacji terrorystów, będących swoistymi «tykającymi bombami», nie zasługuje na potępienie, z jakim się spotyka”. Lecz choć wytyczne dla izraelskiej polityki likwidacyjnej zezwalają armii na „działania skierowane przeciwko znanym terrory­stom, nawet jeśli w danej chwili nie gotują się oni do jakiegoś poważniejszego ataku”, to w rzeczywistości „armia izraelska nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że zabici Palestyńczycy planowali zamach bądź byli bliscy jego dokonania. W chwili śmierci znajdo­wali się oni na Terytoriach Okupowanych w rejonach pozbawionych potencjalnych celów izraelskich (ta­kich jak osiedla, używane przez osadników drogi czy posterunki wojskowe)”[11].

c) „Armia izraelska udowodniła, że jest w stanie sprawo­wać i w rzeczywistości sprawuje całkowitą i efektyw­ną kontrolę nad Terytoriami Okupowanymi, włączając w to także obszary znajdujące się pod jurysdykcją Autonomii Palestyńskiej”, stwierdziła Amnesty Inter­national latem 2003 roku. „W ciągu minionych dwóch lat armia izraelska wraz ze służbami bezpieczeństwa ujęła dziesiątki tysięcy Palestyńczyków oskarżonych 0 przeprowadzenie, uczestnictwo lub planowanie ataków na izraelskich żołnierzy bądź cywilów. Ta­kie aresztowania to chleb powszedni na Terytoriach Okupowanych. Dokonuje się ich indywidualnie bądź grupowo, w domach i budynkach prywatnych, na uni­wersytetach i w akademikach, w miejscach pracy i na posterunkach kontrolnych, w sposób jawny lub skryty (…). Palestyńczycy podejrzani o zamiar dokonania samobójczego zamachu bombowego lub innej formy ataku są aresztowani przez armię izraelską i służby bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, wewnątrz Izraela, przy punktach kontrolnych i podczas prób nielegalnego przekroczenia granicy”. W tym świetle Amnesty International konkluduje: „Twierdzenia Izraela, jakoby uciekał się on do za­bójstw w odpowiedzi na bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa, któremu nie da się w inny sposób zaradzić, są zatem niewiarygodne i (…) praktyk tych nie można niczym usprawiedliwić”. Podobnie PCATI i LAW konkludują: „liczne przypadki, gdy armia izra­elska porywała poszukiwanych Palestyńczyków (…), dowodzą, że dokonanie aresztowania leży całkowicie w możliwościach armii. Widać zatem jasno, że Izrael ma do dyspozycji także inne środki poza zabijaniem podejrzanych”[12].

Poza tym, w toku akcji likwidacyjnych bez skrupułów zabi­to i raniono wiele osób postronnych. „Rząd izraelski i dowódcy wojskowi wielokrotnie powtarzali, że dokładają wszelkich sta­rań, aby przy dokonywaniu zamachów nie wyrządzać krzywdy innym Palestyńczykom”, odnotowuje Amnesty International. „Fakty jednakowoż mówią co innego. W toku akcji likwidacyj­nych zabito dziesiątki i zraniono setki postronnych palestyńskich mężczyzn, kobiet i dzieci (…). Rzekome wysiłki w celu ograni­czenia liczby ofiar wśród przechodniów nie przystają do praktyki przeprowadzania zamachów na często uczęszczanych drogach i na obszarach gęsto zaludnionych”. Do podobnych konkluzji dochodzą PCATI i LAW: „W wielu przypadkach armia izraelska skrzywdziła cywilów, nie będących w żadnym wypadku cela­mi ataku. Krzywdy te są klarownym dowodem bezwzględnego i nadmiernego użycia siły, która z pewnością nie była proporcjo­nalna do skali zagrożenia, o ile takowe w ogóle występowało, ze strony osoby wskazanej do likwidacji”[13].

W świetle izraelskiego kodeksu karnego dokonywane przez państwo zabójstwa poszukiwanych Palestyńczyków pod­padają pod paragraf „morderstw z premedytacją”, podczas gdy w świetle prawa międzynarodowego są to przypadki „zbrodni wojennych”. Sam Dershowitz stwierdził, że „zamachy na kon­kretne osoby powinno się stosować” w przypadkach, gdy „nie ma żadnej możliwości aresztowania mordercy”, „terrorysta na bieżąco angażuje się w zbrodnicze działania”, oraz „zabójstwa można dokonać bez narażania na zbytnie ryzyko niewinnych przechodniów”. Zatem nawet wedle jego własnych standardów, prowadzona przez Izrael polityka likwidacji jest nie do obrony. Jak podsumowują PCATI i LAW: „Polityka selektywnych za­bójstw, realizowana przez oficjalnych przedstawicieli państwa, jest najpoważniejszym pogwałceniem zasadniczego prawa człowieka – prawa do życia”. „Nie chodzi tu o nonszalanckie użycie broni, o sprowokowanie sytuacji, w której nie ma innego wyjścia, jak tylko strzelać, by zabić, albo o incydent, który roz­począł się zgodnie z prawem, ale potem wymknął się spod kon­troli. Chodzi o z góry zaplanowaną misję, której cel jest od sa­mego początku równoznaczny z pogwałceniem praw człowieka – dlatego realizacja tej misji jest odrażającą zbrodnią zarówno z prawnego, jak i moralnego punktu widzenia”. Prowadząc taką politykę, „Izrael dołącza do niesławnej grupy państw, które rażąco łamią podstawowe prawa człowieka i normy ludzkie, które społeczność międzynarodowa uznaje za wiążące”[14].

Amnesty International: Zlecane przez państwo zamachy i inne formy bezprawnego zabijania
Londyn, luty 2001, ss. 10-11

Dr Thabet Thabet, Fatah, zabity 31 grudnia 2000 roku w Tulkarem

Dr Thabet Thabet, lat 49, był aktywistą ugrupowania Fa­tah. W przeszłości zatrzymany i poddany aresztowi domowemu przez izraelskie siły bezpieczeństwa, został zwolniony w 1991 roku w przededniu rozpoczęcia rozmów pokojowych w Madry­cie. Został mianowany przedstawicielem OWP na rozmowy madryckie; mówiono o nim, że opowiadając się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu zarówno przed, jak i po porozumieniu w Oslo, nawiązał wiele przyjaźni z członkami izraelskiego ru­chu pokojowego. Jak stwierdziła żona dr. Thabeta, był on przez niektórych Palestyńczyków krytykowany za stanowcze popar­cie dla normalizacji stosunków z Izraelem. Przed utworzeniem Autonomii Palestyńskiej pracował jako dentysta dla Agencji Narodów Zjednoczonych do Spraw Ochrony i Zatrudnienia [United Nations Relief and Works Agency, UNRWA] oraz był przewodniczącym Związku Dentystów Palestyńskich; następ­nie pracował jako dyrektor w Ministerstwie Zdrowia w Tulka­rem oraz wykładał zdrowie publiczne w tamtejszym oddziale Otwartego Uniwersytetu al-Quds. Był także sekretarzem generalnym Fatah w swoim okręgu. 16 listopada 2000 roku, podczas ataku helikopterów na cele Fatah, który to atak we­dług oficjalnych wypowiedzi izraelskich był odwetem za falę przemocy i ostrzelanie z przejeżdżającego samochodu osiedla w Ofrze na początku tygodnia, biuro dr. Thabeta w siedzibie Fatah zostało zniszczone pociskiem.

(…) Jego żona, dr Siham Thabet, także dentystka, wspo­mina:

Wyszłam z domu na pięć minut przed strzelaniną. Krzyknęłam jeszcze do niego, czy nie zabrałby się ze mną do kliniki. Poprosił mnie, żebym chwilę na niego zaczekała. Ale ponieważ czekał na mnie pacjent, zdecydowałam się jechać od razu. Słyszałam strzały, ale nie myślałam, że chodziło o nasz dom. Kiedy dotarłam do kliniki, przyjaciel zapytał mnie, skąd dobiegały odgłosy strzałów. Zadzwoniłam do domu, ale nikt nie odbierał. Wtedy zadzwoniłam do sąsiadki; powiedziała, że mój mąż został ranny. Do tej chwili naprawdę nigdy nie pomyślałabym, że mogło chodzić o niego; był prze­cież człowiekiem pokoju.

Wkrótce po odjeździe żony, o godzinie 9:45 dr Thabet wsiadł do swojego zielonego peugeota (…). Dało się słyszeć huk wystrzału; siedem pocisków przeszyło tylną szybę samo­chodu. Pokojówka, która widziała strzelaninę z kuchennego okna, zbiegła na dół i ujrzała dr. Thabeta martwego we wnę­trzu samochodu z pokiereszowanym ciałem – „jego ramię było porozrywane do gołej kości”, wyznała później.

Według żony dr. Tahbeta, mógł on zostać bez najmniej­szego problemu zatrzymany przez władze izraelskie, jeśli po­dejrzewały go o jakiekolwiek wykroczenie. Regularnie jeździł on bowiem do Nablusu, zaś w każdy piątek chodził do mecze­tu w Far’un [w strefie kontrolowanej przez Izrael].

Opierając się na zawartej w izraelskim prawie niedopusz­czalności egzekucji bez procesu, dr Siham Thabet złożyła pozew w izraelskim Sądzie Najwyższym. Sąd Najwyższy przyjął pozew i zobowiązał Ehuda Baraka, będącego wówczas zarówno premie­rem, jak i ministrem obrony, do wyjaśnienia polityki rządu w ter­minie do 31 stycznia 2001 roku. W dokumencie przekazanym Sądowi przez generała brygady Giorę Eilanda, szefa Wydziału Operacyjnego ISO, stwierdzono, że dr Thabet Thabet „rzeczy­wiście był lekarzem, ale jego rola przywódcy komórki Tanzim, instruującego swoich ludzi, w jakich miejscach powinni przepro­wadzać ataki (…), wyklucza go z kategorii osób cywilnych”. Pre­mier Barak przedłożył także list, w którym pisał: „Prawo między­narodowe dopuszcza atak na osobę, co do której ustalono z całą pewnością, że jest ona gotowa dokonać ataku na cele izraelskie (…). Wiąże się to ogólnie z sytuacją wojenną, w szczególności zaś z prawem do samoobrony”. 12 lutego, podczas mowy obrończej przed Sądem Najwyższym, rządowy prawnik Shay Nitzan dołą­czył opinię prokuratora generalnego Elyakima Rubensteina:

Prawa walki, będące częścią prawa międzynarodo­wego, zezwalają w okresie operacji wojennych na zranienie osoby, która została jednoznacznie zidentyfikowana jako zaangażowana w przeprowadzanie zabójczych ataków na cele izraelskie. Ci ludzie, dopuszczając się zabójczych ataków ter­rorystycznych i planując kolejne – a wszystko to przy całko­witej bierności Autonomii Palestyńskiej – stają się wrogami Izraela, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Rozprawa przed Sądem Najwyższym jest cały czas w tokua.

a Jak donosi Human Rights Watch: „Thabet przez ponad dekadę blisko współpracował z izraelskimi działaczami pokojowymi; powierzono mu m.in. zorganizowanie bezpiecznego powrotu około dwudziestu izraelskich żołnierzy, którzy 20 października 2000 r. najwyraźniej stracili orientację i znaleźli się w kontrolowanym przez Palestyńczyków Tulkaremie. Władze izraelskie utrzymywały, że Thabet zaangażowany był w planowanie ataków na Izraelczyków, ale nie przedstawiły publicznie żadnego dowodu na poparcie swego oskarżenia” („List do Ehuda Baraka: Zatrzymać «likwidacje»” [29 stycznia 2001]). Zob. także Społeczny Komitet przeciw Torturom w Izraelu i Palestyńskie Towarzystwo Ochrony Praw Człowieka (LAW), Polityka zabójstw państwa Izrael (maj 2002), ss. 23-25.

Odkładając na bok kwestie moralne i prawne, pozostaje nam przeanalizować polityczne konsekwencje tych likwidacji. Jak zauważa B’Tselem: „Teza, że polityka ta przynosi pożąda­ne skutki, jest dyskusyjna”. „Ci, którzy głoszą skuteczność tej metody, nie dali choćby cienia dowodu, że polityka ta w jaki­kolwiek sposób przyczyniła się do wzrostu bezpieczeństwa”. Wysoko postawieni przedstawiciele sił bezpieczeństwa także twierdzą, że likwidacje nie zwiększyły bezpieczeństwa Izraela, a wręcz przeciwnie. Były szef Generalnej Służby Bezpieczeń­stwa, Ami Ayalon, wyraził opinię, że jeśli polityka likwidacji będzie kontynuowana, „liczba indywidualnych zamachowców – samobójców może pójść w dziesiątki lub setki”. W rzeczy samej, fakty mocno przemawiają na rzecz tezy, iż głównym, przewidywanym i zamierzonym skutkiem polityki likwidacji jest prowokowanie ataków terrorystycznych. „Ktokolwiek dał zie­lone światło akcji likwidacyjnej, w pełni zdawał sobie sprawę, że tym jednym pociągnięciem rozwala dżentelmeńską umowę między Hamasem a Autonomią Palestyńską”, pisał w Yediot Achronot izraelski dziennikarz, Alex Fishman, po zabójstwie przywódcy Hamasu w listopadzie 2001 roku. „W myśl tej umowy Hamas miał w najbliższej przyszłości unikać samo­bójczych zamachów bombowych w obrębie Zielonej Linii”. „Po zniszczeniu domów w Rafah i Jerozolimie Palestyńczycy wciąż działali powściągliwie”, pisała w Yediot Achronot Szulamit Aloni z izraelskiej partii Meretz w styczniu 2002 roku. „Szaron i jego minister wojny, najwyraźniej obawiając się, że będą musieli wrócić do stołu negocjacyjnego, zdecydowali się zrobić coś i zlikwidowali Raeda Karmiego [przywódcę lokal­nego oddziału milicji]. Wiedzieli, że spotka się to z reakcją i że zapłacimy za to cenę krwi naszych obywateli”. W lipcu 2002 roku wojownicze organizacje palestyńskie, w tym także Ha­mas, wstępnie zgodziły się zawiesić wszelkie ataki w obrębie Izraela, być może torując w ten sposób drogę do wznowienia negocjacji. Na 90 minut przed ogłoszeniem porozumienia izraelscy przywódcy – w pełni powiadomieni o czasie ogłoszenia deklaracji – wydali jednemu z F-16 rozkaz zrzucenia tonowej bomby w gęsto zaludnionej cywilnej okolicy w Gazie, zabijając przy tym obok lidera Hamasu 14 palestyńskich cywilów, w tym dziewięcioro dzieci, oraz raniąc 140 osób (zob. podrozdział „Unikanie ofiar wśród cywilów” w Rozdziale 4). Jak można się było spodziewać, deklaracja poszła natychmiast do śmieci, zaś palestyńskie ataki terrorystyczne zostały wznowione ze zdwo­joną siłą. „O co w tym wszystkim chodzi?” – pytała przedsta­wicielka partii Meretz. „Właśnie w chwili, gdy wydawało się, że jesteśmy o krok od szansy na osiągnięcie czegoś na kształt zawieszenia broni, pewnego dyplomatycznego ruchu, skoń­czyło się to tak, jak zawsze: mamy okres spokoju – i wówczas dokonujemy likwidacji”[15]. „Historia palestyńskiego terroryzmu jasno dowodzi, że terror nasila się, gdy Izrael proponuje pokój” – oznajmia Dershowitz na stronie 178 Głosu za Izraelem. „Ter­roryzm jest świadomie wykorzystywany jako taktyka udarem­nienia jakiegokolwiek ruchu na drodze do pokoju”. Nie po raz pierwszy Dershowitz wywraca rzeczywistość do góry nogami.

Przekład: Szymon Czarnik

Fragment książki Normana G. Finkelsteina „Wielka hucpa – o pozorowaniu antysemityzmu i fałszowaniu historii” (Beyond Chutzpah – On the Misuse of Anti-Semitism and the Abuse of History)

Zobacz również:



[1] The Public Committee Against Torture in Israel (PCATI) i LAW – The Palestinian Society for the Protection of Human Rights, The Assassination Policy of the State of Israel (maj 2002), s. 7; Palestine Human Rights Information Center, Targeting to Kill: Israel’s Undercover Units, Jerozolima 1992, ss. 4, 22; B’Tselem, Activity of the Undercover Units in the Occupied Territories, Jerozolima, maj 1992, ss. 8 (por. 20-1), 75. Human Rights Watch, A License to Kill: Israeli Operations against,, Wanted” and Masked Palestinians, Nowy Jork 1993, ss. 1,4, 10, 20. Zbrojne skrzydło ruchu syjoni­stycznego dokonywało politycznych likwidacji w Palestynie już w latach 1920-tych.

[2] Amnesty International, Israel Must End Its Policy of Assassinations, Londyn, lipiec 2003, s. 1 (podstrona internetowa B’Tselem: Assassinations – Extra-Judicial Exe­cutions wymienia 110 egzekucji oraz 71 osób postronnych – w tym 23 nieletnich, także niemowląt – zabitych do czerwca 2003 r. [www.btselem.org/english/statistics/ fatalities_lists/extrajudicial_eng.asp].) Aryeh Dayan, „One day in five, the IDF at­tempts assassination”, Haaretz (21 maja 2003); B’Tselem, Position Paper: Israel’s Assassination Policy: Extra-judicial Executions, Jerozolima, luty 2001, s. 14.

[3] Lily Galili, „Reserve Pilots to Refuse Liquidations”, Haaretz (19 września 2003); Amos Harel i Lily Galili, „Air Force to Oust Refusenik Pilots”, Haaretz (25 września 2003); list otwarty pilotów rezerwy, zob. „A Letter from Israeli Pilots who Refuse to Serve”, www.xs4all.nl/~pieth/PilotsLetter.pdf. Itamar Eichner i Tova Tzimuki, „Der­showitz Wants to Obtain «Acquittal» for Israel”, Yediot Ahronot (18 listopada 2003); Alan M. Dershowitz, „Alle lieben tote Juden…”, Die Welt (15 czerwca 2002).

[4] Alan Dershowitz, „Critics of Sheikh Yassin Killing Reveal Own Moral Blindness”, Forward (26 marca 2004). Także w innych miejscach swego artykułu pisze on, że „terrorystyczni liderzy” w rodzaju Jassina, „powinni być traktowani jako strona wal­cząca, a tym samym uprawniony cel ataku uprzedzającego”.

[5] Zob. też Alan M. Dershowitz, Why Terrorism Works, New Haven 2002, ss. 120, 184.

[6] Konwencja Genewska o Traktowaniu Jeńców Wojennych, artykuł 4.

[7] Amnesty International, State Assassinations and Other Unlawful Killings, Londyn 2001, s. 20; PCATI i LAW, Assassination Policy, ss. 69-70. W tym drugim opraco­waniu stwierdza się także, iż „Izrael nie uznaje członków organizacji palestyńskich, biorących bezpośredni udział we wrogich działaniach, za bojowników strony wal­czącej. (…) Jeśli natomiast państwo Izrael woli postrzegać ich jako «bojowników», wówczas musi traktować ich jak więźniów wojennych, a nie sądzić ich w ramach własnego systemu prawa karnego”.

[8] Amnesty International, State Assassinations, ss. 1, 19-20; zob. też PCATI i LAW, Assassination Policy, s. 7.

[9] B’Tselem, Position Paper: Israel’s Assassination Policy, s. 8; PCATI i LAW, As­sassination Policy, s. 61.

[10]  PCATI i LAW, Assassination Policy, s. 60 (por. ss. 8, 67).

[11] Ibid., s. 6; Amnesty International, Israel Must End, s. 2.

[12] Amnesty International, Israel Must End, ss. 3-4 (por. Amnesty International, State Assassinations, s. 5); PCATI i LAW, Assassination Policy, s. 73 (por. s. 8).

[13] Amnesty, Israel Must End, ss. 4-6; PCATI i LAW, Assassination Policy, s. 60.

[14] PCATI i LAW, Assassination Policy, ss. 8-9, 60, 76.

[15] B’Tselem, Position Paper: Israel’s Assassination Policy, s. 14; „Ayalon: Israeli killings create more suicide bombers”, Jerusalem Post Online (18 grudnia 2001); zob. też Amos Harel, „Security brass: Targeted killings don’t work; no military solu­tion to terror”, Haaretz (19 grudnia 2001). Alex Fishman, „A dangerous liquidation”, Yediot Ahronot (25 listopada 2001); Shulamit Aloni, „You Can Continue with the Liquidations”, Yediot Ahronot (18 stycznia 2002); Bradley Burston, „Background: Shehada «hit» sends shockwaves back to Israel”, Haaretz (25 lipca 2002); Akiva Eldar, „How to cease from a cease-fire”, Haaretz (25 lipca 2002); Gideon Samet, „It’s a horror story, period”, Haaretz (26 lipca 2002); Akiva Eldar, „If there’s smoke, there’s no cease-fire”, Haaretz (30 lipca 2002); „Letter for an American editor”, Ha­aretz (30 lipca 2002) (tekst przygotowanej publicznej deklaracji). Dalsza dyskusja i odnośniki, zob. Norman G. Finkelstein, Image and Reality of the Israel-Palestine Conflict, wyd. drugie, Londyn 2003, ss. xxii-xxiii, xxvi-xxvii.

Reklamy
TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: