Wolna Palestyna

26/03/2011

Chłopiec, który śnił o wolności…

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 02:30

Śniłeś o zabawie z przyjaciółmi w uliczkach i zaułkach Palestyny, śniłeś o zabawie bez strachu przed F-16 i czołgami, śniłeś o zabawie bez krwi i łez. Śniłeś o ganianiu po ulicach, wzgórzach i plażach. Śniłeś o zabawie w chowanego, o świecie, gdzie wojny i żołnierze, i cywile są tylko grą, nieinteresującą grą. Śniłeś o Palestynie, że jest wolna. Śniłeś o Hebronie, Hajfie, i Al-Jalil. Zatęskniłeś do Jerozolimy; by mówić do jej starych kamieniczek i pięknych łuków, zapragnąłeś być ptakiem, by móc poszybować nad jej starym miastem, ucałować jej niebo, dotknąć wzgórz, pieścić jej kamienice, meczety i kościoły, utulić to miasto, które tak bardzo kochasz.

Stanąłeś niewzruszony na tej ziemi, ziemi twoich rodziców i dziadków, ziemi pokoleń, które były tu przed nimi i tych, które jeszcze przyjdą. Stanąłeś przeciw okupantowi swoim bezbronnym ciałem, stałeś sam na polu bitwy, uzbrojony tylko w kamień i słuszność. Stałeś z podniesionym czołem wobec tchórzliwego żołnierza chowającego się za morderczą maszyną, bojącego się prawdy, że jesteś tu realny, prawdy o nadchodzącym końcu okupacji, ucisku i syjonizmu. Nie zgodziłeś się zaakceptować status quo, nie zgodziłeś się na bycie zastraszanym przez uzbrojonych żołnierzy, nie zgodziłeś się zapomnieć. Nie zgodziłeś się zaakceptować kłamstwa, nie zgodziłeś się na wypaczanie historii, wiedziałeś, że ta ziemia należy do nas, nie ważne, jak wiele rzezi dokona okupant, nie ważne, jak wiele zniszczy naszych wiosek. Stanąłeś przeciwko syjonistycznemu żołnierzowi i powiedziałeś mu bardzo głośno i wyraźnie: ‘’Co ty tu robisz? To jest moja ziemia!’’

Nie zląkłeś się Syjonu, nie zląkłeś merkavy, ani F-16, ani bomb. Nie zaznałeś strachu, bo jesteś posiadaczem tej ziemi, synem tej ziemi, i ta ziemia cię zna, ta ziemia jest częścią ciebie. Stanąłeś na przeciw uzbrojonego żołnierza Syjonu, nie zgodziłeś się być prześladowany i przesiedlany we własnym kraju przez kolonizatora, syjonistycznego żołnierza, którego ręce przesiąknięte są krwią twoich bliskich, przyjaciół, towarzyszy i sąsiadów.

Nie zgodziłeś się na bycie uciskanym przez syjonistę, złodzieja ziemi, którego obce namioty stają na ruinach salonów i placów zabaw palestyńskich rodzin. Nie zląkłeś się tego żołnierza, nie zgodziłeś się na bycie zastraszonym przez jego karabin, czołg, ani samolot bojowy. Ściskałeś ten mały kamień, cel i strzał, i patrzyłeś, jak ten uzbrojony żołnierz kryje się przerażony za swoim wielkim czołgiem. Stałeś niewzruszony gdy syjonistyczny żołnierz obserwował cię zza swojej twierdzy, próbując przestraszyć cię swoim czołgiem. Stałeś niewzruszony na przeciw jego twierdzy, uzbrojony w pragnienie wolności i swój mały kamyk. Widziałeś tą świadomość w jego oczach, że to jest wojna, której oni – syjoniści – nigdy nie wygrają, że to jest ziemia, której nigdy nie posiądą, że są tu ludzie, których oni nie zdołają złamać, że ten kraj to Palestyna, i że dla niej jej ludzie są gotowi walczyć do ostatniej kropli krwi.

Stałeś twarzą na przeciw wystrzałom, patrząc na swoją ojczyznę, stojąc wraz z nią, tą świętą ziemią, i wiedziałeś, że nie ma siły ognia wystarczającej, by złamać odwagę w twym sercu, by wymazać z twojego umysłu obraz tego małego domku z pomarańczowym drzewkiem. Nie zgodziłeś się uciec, nie zgodziłeś się na strach wobec nich, stałeś tam z podniesionym wysoko czołem, aż ruszyłeś ku nim. I z każdym kolejnym krokiem, który zrobiłeś, z każdym spojrzeniem w ich stronę, ty maszerowałeś do Nablusu, maszerowałeś do Hajfy, maszerowałeś do Al-Jalil, maszerowałeś do Jerozolimy. Maszerowałeś pomiędzy tymi mordercami, maszerowałeś i widziałeś tchórzostwo w ich oczach, i minąłeś ich, i maszerowałeś dalej i dalej, aż ujrzałeś błękitne niebo Jerozolimy i wiedziałeś już, że ten kamień zwyciężył.

Wierzyłeś, że siła kamienia, tego malutkiego kamyczka zdoła wstrząsnąć tronem Syjonu. Ściskałeś ten kamyk w swojej drobnej dłoni, pieszcząc go i całując, bo jest on bronią potężniejszą niż bomby, czołgi, samoloty bojowe, i w twoim sercu jest więcej odwagi niż w całej ich tchórzliwej armii. Twoje słowa widnieją w naszych księgach, pokrywają ściany naszych domów, odbiły się śladem na piasku palestyńskich wybrzeży i zmieszały z oliwą drzew oliwnych zdobiących palestyńskie wzgórza. Słowa zapamiętane przez twój dziecięcy umysł, słowa tak często śpiewane przez twoje dziecięce serce, słowa, które zostawiłeś nam na przechowanie, póki nie wrócisz:

”Nawet jeśli połamią moje kości, nie boję się.

Nawet jeśli zburzą mój dom, nie boję się.”

Nauczyłeś ten świat, który utracił sumienie, znaczenia determinacji, odwagi i godności. Nauczyłeś ten świat, przegniły hipokryzją do kości, znaczenia niezłomności w obliczu ucisku, że o prawa się nie prosi, że uciskany nigdy nie jest równy wobec agresora.

Pokazałeś światu, który mówi tysiącem języków, że dla odwagi jest tylko jedno imię, i że jedno jest imię dla wolności, i dla ziemi pomiędzy rzeką a morzem jest i zawsze będzie jedno imię: Palestyna.

Zmusiłeś niewidomy świat, by otworzył oczy i zobaczył, jak idziesz pewny swej racji, zdeterminowany na przeciw swym agresorom, stajesz z nimi twarzą w twarz, tańczysz palestyński taniec oporu, taniec zwycięstwa i pokazujesz im , kto jest prawdziwym panem tej ziemi i do kogo ona zawsze będzie należeć.

Zmusiłeś niewidomy świat, by otworzył oczy i ujrzał, jak walczysz z syjonistycznym czołgiem i pokonujesz go.

Zmusiłeś głuchy dotąd świat, by otworzył uszy i usłyszał twoje słowa o małym chłopcu, który nie chce bać się latających potworów, które nocą bombardują domy. Zmusiłeś świat, by usłyszał twoją pieśń o małym ptaszku, który pragnął poszybować wysoko ponad niebem Jerozolimy, ucałować Al-Aqsa i Bazylikę Grobu Świętego, który pragnął chłonąć zapach starego miasta i rozpłynąć się w jego kolorach. Zmusiłeś ich, by posłuchali twojego głosu, głosu silniejszego od wystrzałów, od czołgów, od okupantów, od współpracowników, od kupujących i handlarzy.

Rzuciłeś wyzwanie im wszystkim, pokazałeś, kto jest panem tej ziemi, kogo ta ziemia wita z zadowoleniem i przygarnia, a kogo odrzuca i odtrąca. Twoją jedyną bronią było twoje serce, twoja miłość, twoja wiara i słuszność. Twoją jedyną bronią był ten mały kamień – jedyny towarzysz na polu bitwy. I tak uzbrojony, w ten maleńki kamyk, który potężniejszy był niż jakakolwiek inna broń, stanąłeś przeciw okupantowi, rzuciłeś wyzwanie jego morderczej maszynie, rzuciłeś wyzwanie całemu ślepemu i głuchemu światu. Pokazałeś im, że ten twój kamień, twoja jedyna broń, broń bojownika w słusznej sprawie, jest dużo silniejsza i potężniejsza niż cała broń, jaką oni posiadają.

A kiedy leżałeś, twoja krew płynęła do wód tej świętej ziemi, a twoje serce biło coraz wolniej i wolniej, poczułeś zapach maków Palestyny, poczułeś morską bryzę Akki, ujrzałeś błękitne niebo nad Jerozolimą i wiedziałeś, że Palestyna jest już na zawsze twoja.

Zostawili cię, aż wykrwawiłeś się na śmierć. Patrzyli jak twoja niewinna dusza opuszcza drobne ciało. Patrzyli, jak twoje dziecięce pełne miłości serce przestaje bić. Nie uczynili nic, by cię uratować. Bali się. Bali się tego małego chłopca, który stanął przeciwko ich potędze, przeciw ich tyrani, przeciw ich morderczej maszynie i nie zląkł się. Bali się ciebie, bo jesteś pokoleniem, które nie powinno nawet pamiętać Palestyny, nie powinno pamiętać Jerozolimy, nie powinno pamiętać, jak groźny może być kamień. Bali się ciebie, bo swym dziecięcym sercem i małym kamyczkiem powiedziałeś im:

”Wy nie będziecie w stanie wymazać naszej pamięci, nie ważne jak byście się nie starali, nie wymażecie naszej historii, nie ważne jak bardzo byście próbowali. Jesteśmy tu i zostaniemy. A Palestyna na zawsze będzie od rzeki do morza.”

Śniłeś o wolności i otrzymałeś ją, pragnąłeś wolności i osiągnąłeś ją. Wyrwałeś ją z paszczy potwora, wyrwałeś ją, bo prawo do wolności jest twoim prawem. I jesteś wolny.

Jak Jerozolima wypełnia nasze serca, i jak Palestyna kwitnie w naszej niezłomności, ty zawsze będziesz w naszej pamięci, zawsze będziesz żył w naszych sercach, w naszych umysłach, w naszej Palestynie.

Na zawsze pozostaniesz, Farisie Odeh, piętnastoletni palestyński bohaterze, który stanął naprzeciw syjonistycznemu czołgowi ze swoim malutkim kamieniem w dłoni i zwyciężył.

Źródło oryginalne: My Palestine
Źródło polskie: Bezdomna Rewolucja

Faris Odeh (po arabsku: فارس عودة‎, grudzień 1985 – 9 listopada 2000) – palestyński chłopiec zastrzelony przez IDF w pobliżu przejścia granicznego Karni w Strefie Gazy podczas rzucania kamieniami w drugim miesiącu Intifady Al-Aqsa.

Zdjęcie Farisa stojącego w pojedynkę naprzeciwko czołgu, z kamieniem w ręku i odchyloną ręką, by go rzucić, zostało zrobione przez reportera Associated Press 29 października 2000 r. Dziesięć dni później, 9 listopada, Faris znów rzucał kamieniami w pobliżu Karni, kiedy został postrzelony w szyję przez izraelskie wojsko. Chłopiec wraz z przedstawiającym go zdjęciem stał się ikoną na Terytoriach Palestyńskich jako symbol oporu przeciwko izraelskiej okupacji./wiki/

TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: