Wolna Palestyna

16/03/2011

Czy 2011 rok przyniesie ze sobą koniec Izraela takiego jakim znamy go obecnie?

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 20:51

Wywiad Katie Halper z Jeffem Halperem – założycielem Izraelskiego Komitetu Przeciwko Wyburzaniu Domów

Palestyńska artystka Laila Shaheen i Jeff Halper z rysunkiem Latuffa

Po raz pierwszy usłyszałam o Jeffie Halperze podczas jednej z izraelsko-palestyńskich imprez, kiedy ludzie pytali mnie, czy nie jestem jego krewną. Kilka chwil poszukiwań w googlach uświadomiło mi, że naprawdę chciałabym być spokrewniona z tym antropologiem, aktywistą, pisarzem, założycielem i koordynatorem Izraelskiego Komitetu Przeciw Wyburzaniu Domów (Israeli Committee Against Housing Demolitions – ICAHD), nominowanym do Pokojowej Nagrody Nobla.

Śledząc rodzinne powiązania nie natrafiłam na żadne ślady pokrewieństwa. Mimo to jesteśmy przyjaciółmi na Facebooku i właśnie tą drogą Jeff poinformował mnie, że przyjeżdża do USA, aby rozbudzić świadomość ludzi i zebrać pieniądze dla ICAHD, a także przeprowadzić badania do swojej nowej książki o izraelskim przemyśle zbrojeniowym. W trakcie naszego wywiadu wytłumaczył, dlaczego mimo, że nie jest syjonistą, przeprowadził się do Izraela, dlaczego najbardziej radykalni izraelscy politycy, są w rzeczywistości antysyjonistami, oraz jak obecne wydarzenia w Egipcie wypełniają jego własne proroctwa o przyszłości Izraela.

Katie Halper: Czym zajmuje się ICAHD?

Jeff Halper:
Żyję w Izraelu już od jakiś czterdziestu paru lat i od samego początku byłem zaangażowany w działalność ruchu pokojowego. Założyliśmy ICAHD w połowie lat dziewięćdziesiątych, po pierwszej wygranej Nentanjahu. Większość z nas już wcześniej zdawała sobie sprawę, że coś takiego jak proces pokojowy nie istnieje, ale wygrana Netanjahu potwierdziła to z całą jaskrawością. Dla nas to był alarm. Pewna grupa aktywistów z różnych organizacji zebrała się wówczas, by przedyskutować kwestię odbudowy izraelskiego ruchu oporu wobec okupacji. Spotkaliśmy się z Palestyńczykami i spytaliśmy ich, jakie są ich priorytety. Pytaliśmy ich, nad czym powinniśmy pracować i przy czym moglibyśmy popracować wspólnie. Za każdym razem pojawiała się kwestia wyburzeń domów.

Dlatego też podjęliśmy ten problem. Poza tym, aktywność na tym polu pozwala na bardzo mocne oddziaływanie na świadomość społeczną. Wyburzenia są bardzo „widowiskowe”. Okupacja może wydawać się bardzo abstrakcyjnym pojęciem. Tu jednak wszystko widać: rodzinę, buldożer – od razu mamy jakąś historię. Coś, do czego ludzie mogą się odnieść. Otrzymujemy w ten sposób także bardzo istotne źródło solidarności z Palestyńczykami. Na przykładzie wyburzeń możemy pokazać, jak działa okupacja, zrekonstruować konflikt – co jest naprawdę ważne. Izrael skutecznie próbuje wtłoczyć debatę publiczną w ramy do swojego dyskursu. Według niego całą sytuację w Palestynie można przedstawić w trzy sekundy: oto mała zachodnia (czytaj biała) demokracja otoczona arabskimi muzułmańskimi terrorystami.

I to wszystko. Nawet głupek by to zrozumiał. Na tym polega atrakcyjność izraelskiego przekazu. W wizję tę następnie wpasowuje się teorię zderzenia cywilizacji, koncepcję „my” przeciwko „im”, ci dobrzy przeciw tym złym, biali przeciw wszystkim innym. Dzięki temu cały konflikt zostaje zredukowany do problemu terroryzmu, który sam w sobie jest bardzo dużą manipulacją językową. Zabieg ten bardzo skutecznie ucina dalszą dyskusję. Jeżeli zaś wpakujemy się w dyskusję na izraelskich warunkach, jesteśmy zgubieni. Kiedy ktoś nam powie: „bronimy się przed terroryzmem”, co mu na to odpowiemy?

Oczywiście to jest pułapka, której funkcja polega na paraliżowaniu wszelkich prób dotarcia do prawdy o tym konflikcie, a tym samym pociągnięcia Izraela do odpowiedzialności.

Z izraelskiego dyskursu wyrzucono słowo „okupacja”. Izrael przeczy, jakoby w ogóle miała ona miejsce. Dlatego trzeba zmienić podejście do konfliktu. Z 25 tys. palestyńskich domów, które dotychczas wyburzono, prawie żaden nie został zniszczony ze względów bezpieczeństwa. Na zdjęciach z operacji wyburzeń widać ludzi stojących przed ich zniszczonymi domami. Jeśli byliby oni terrorystami, to by ich tam nie było. Byliby w więzieniu lub zostaliby dawno zabici, ale na pewno nie kręcili się zwyczajnie po okolicy. Mimo to, odruchowa reakcja izraelska brzmi: „to są domy terrorystów”.

W rzeczywistości jednak, w znacznej większości przypadków wyburzenia dokonywane są z innych powodów. Jeden z nich jest taki, że od 1967 roku Izrael odmawia Palestyńczykom pozwoleń na budowę. A przecież Palestyńczycy mają rodziny, dzieci, wnuki, muszą gdzieś mieszkać. Budują zatem domy, co jest nielegalne, bo nie otrzymują pozwoleń. I wtedy te domy są wyburzane.

Pojawia się pytanie, skoro nie stało się to z przyczyn bezpieczeństwa, to dlaczego Izrael wyburzył jakiś konkretny dom? I dopiero teraz stajemy przed prawdziwym pytaniem, na które obrońcy Izraela nie umieją odpowiedzieć, bo ich język w 100 procentach zamknięty jest w dyskursie o bezpieczeństwie i terroryzmie. Zaczynają się jąkać, bo nie chcą rozmawiać o okupacji, nie chcą dostrzec odpowiedzialności Izraela. A wtedy my podążamy dalej i mówimy: nie da się używać wymówki, jaką jest bezpieczeństwo, do usprawiedliwiania większości izraelskich działań. Nie można jej używać, by usprawiedliwić nielegalne osiedla, wywłaszczenia ziemi, ekonomiczną izolację, albo doprowadzanie Palestyńczyków do ubóstwa. To wszystko nie są działania w imię bezpieczeństwa, ale elementy aktywnej polityki aneksji całego kraju.

KH: W grudniu 2010 napisałeś artykuł mówiący, że 2011 będzie przełomowym rokiem dla konfliktu na Bliskim Wschodzie. Czy coś w trakcie ostatnich kilku tygodni zmieniło lub wzmocniło ten pogląd?

JH: Na jaw wyszły „Palestine Papers”, dzięki czemu dowiedzieliśmy się, jak słabi są palestyńscy liderzy. Nie wiem, czy będą w stanie przetrwać tę sytuację. Myślę, że Palestyńskie Władze Narodowe upadną. Oczywiście jakiekolwiek inne państwo w podobnych okolicznościach dawno by już upadło. Ale Izrael zapewnia im „specjalną ochronę”. Może to robić nie tylko dlatego, że chroni go Ameryka, ale także dlatego, że chroni go Europa. Izrael bezkarnie może robić, co chce, i nigdy nie spotyka się to z jakimikolwiek sankcjami.

Myślę, że ten stan rzeczy się skończy, ponieważ Palestyńczycy są już na granicy wytrzymałości: Palestyńskie Władze Narodowe są właśnie tą granicą. Sytuacja geopolityczna się zmienia.

KH: Jak obecna sytuacja w Egipcie wpasowuje się w Twoje przewidywania?

JH: Egipska rewolucja wpływa na dynamikę zmian w tym rejonie. Po pierwsze, wydarzenia te prowadzą do izolacji Izraela na Bliskim Wschodzie. Jeśli Egipt odwróci się od Izraela, a tak się stanie, to Jordania też to zrobi i Izrael będzie już całkowicie odosobniony. Jedną z przyczyn oburzenia Egipcjan, i tego Amerykanie naprawdę nie rozumieją, jest fakt, że syjonizm połączył się z neokolonializmem. Stany Zjednoczone obarczane są częścią odpowiedzialności za ten stan rzeczy. To samo dotyczy Egiptu.

W swym orędziu Obama mówił wciąż, że Stany są światowym liderem demokracji. Ale spójrzmy na jego reakcję na wydarzenia w Egipcie. Egipt jest naszym wielkim sprzymierzeńcem i teraz nagle okazuje się, że nie był demokracją. Więc co my tam wspieramy? Przecież nie demokrację, nie ludzi – naszym jedynym partnerem jest wojsko. Nowa sytuacja w Egipcie właśnie to ujawniła.

Wydarzenia w Egipcie postawiły Stany Zjednoczone w trudnym położeniu. Myślę, że rządzący w Waszyngtonie zaczynają sobie zdawać sprawę, jak bardzo odosobnieni stają się na Bliskim Wschodzie. Amerykańskie społeczeństwo tego nie widzi, bo go to nie obchodzi, ale władze to dostrzegają. Jedyne, co może z takiego odosobnienia wyniknąć, to koniec okupacji Palestyny. Bo, dla świata muzułmańskiego, wszystkie te działania w jakiś sposób sprowadzają się do okupacji.

KH: Więc jaki będzie Izrael?

JH: Jedyną nadzieją dla Izraela jako państwa byłaby Palestyna. Ale Izrael odrzuca tę możliwość. Właśnie dlatego Ariel Szaron jest najprawdopodobniej największym antysyjonistą w historii Izraela. Wyeliminował możliwość utrzymania państwa żydowskiego, ponieważ stworzył tak wiele osiedli na Terytoriach Okupowanych, faktycznie anektował obszary zamieszkane przez tak wielu Palestyńczyków, że tym samym stworzył obecną nieodwracalną rzeczywistość. Na tym właśnie polega ironia losu. Mieszkam w Izraelu od 1967 roku. Przez około 30 lat byłem zaangażowany w ruch pokojowy. W ten lub inny sposób spotykaliśmy każdego z kolejnych premierów i zawsze zadawaliśmy im to samo pytanie: „dokąd to wszystko zmierza?”. Żaden nie potrafił odpowiedzieć. Myślę, że w ich wyobrażeniu ten proces nigdy się nie skończy. Dlatego jedyną drogą, jaką widzi rząd izraelski, są permanentne działania wojenne.

I dlatego też uważam, że Izrael jest państwem nietrwałym. I kiedy mam przed sobą wrogo nastawioną publiczność, docieram do niej mówiąc o tym. Mówię: dobrze, spróbujmy dojść do tego wspólnie. Izrael chce być państwem żydowskim, chce być demokracją i chce posiadać cały obszar Palestyny. Dobrze, powiedzcie mi więc: jak może to osiągnąć. Problem jest taki, że da się zrealizować co najwyżej dwa spośród tych trzech dążeń. Izrael może być demokratycznym państwem żydowskim, ale wtedy nie może zajmować całego obszaru Palestyny. Albo może być państwem żydowskim na całym obszarze, ale wówczas nie będzie już demokracją. Albo może też być demokratycznym państwem i zajmować cały obszar Palestyny, tylko, że wtedy nie będzie on już całkowicie żydowski. I to jest sedno problemu.

KH: Więc Izrael dąży do autodestrukcji? A Stany mu to umożliwiają.

JH: To prawda, tak właśnie Stany dają mu ochronę.

KH: Czy amerykańskie traktowanie Izraela stało się już niezgodne z interesami USA?

JH: Tak. Izrael stał się wewnętrznym problemem USA. Mamy do czynienia z sytuacją, w której członkowie Kongresu są świadomi, że nie zostaną wybrani ponownie, jeżeli nie będą popierali Izraela. Jest nawet taki żart: Dlaczego Izrael nie chciałby być 51 stanem USA? Bo miałby wtedy tylko dwóch senatorów.

70 procent Żydów w Stanach nie jest zrzeszonych w żadnej zorganizowanej żydowskiej społeczności, nie chodzi też do synagogi. Ale te pozostałe 30 procent jest bardzo głośne i dobrze zorganizowane. Żydzi w Stanach mają większy udział w finansowaniu członków partii politycznych niż korporacje. W 80 procentach dotyczy to Demokratów. Więc jeśli jakiś kongresman chce być wybrany ponownie, nie będzie ignorował społeczności żydowskiej. Republikanie czynią podobnie z radykałami protestanckimi. I w ten sposób mamy nieświęte przymierze z Chrześcijańskimi Syjonistami.

Sarah Palin, gdy była gubernatorem Alaski, miała izraelską flagę. Była gubernatorem Alaski! Jest tam może z sześciu Żydów. Gubernatora Nowego Jorku mógłbym zrozumieć, ale Alaski? Fanatyczni zwolennicy Izraela są w stanach, w których nie ma Żydów, jak np. w Utah!

KH: A Ci chrześcijańscy syjoniści chcą, żebyśmy wrócili do Izraela, podczas Porwania Kościoła*, kiedy powróci mesjasz – wtedy będziemy mieli wybór: albo zaakceptować Jezusa, albo spalić się w piekle?

JH: Cóż, najprawdopodobniej podczas Porwania Kościoła przetrwa jedynie 144 tys Żydów, więc raczej Ty i ja nie będziemy wśród nich.

KH: Jacy są jeszcze inni gracze poza AIPAC ( American Israel Public Affairs Committee – Amerykańsko Izraelski Komitet Spraw Publicznych) i Chrześcijańskimi Syjonistami?

JH: Są przedsiębiorstwa zbrojeniowe, myślę, że mają one nawet większy wpływ niż AIPAC. Stany Zjednoczone przez najbliższe 10 lat przeznaczą 125 miliardów na zbrojenia na Bliskim Wschodzie. 30 miliardów dla Izraela, reszta dla pozostałych państw. Jest więc oczywiste, że kontrahenci wojskowi mają interes w tym konflikcie. Nie chcą, aby się zakończył.

KH: Wracając do kwestii Izraela i Palestyny – czy jest szansa na rozwiązanie pokojowe?

JH: ICAHD nie jest zwolennikiem żadnego konkretnego rozwiązania. Ani dwu-państwowego, ani jedno-państwowego, ani dwu-narodowego, ponieważ przede wszystkim uważamy, że to Palestyńczycy mają przywilej zdecydowania o tym, to ich narodowa walka.

KH: Wiedząc czym się zajmujesz, zastanawiam się: dlaczego przeprowadziłeś się do Izraela?

JH: Po pierwsze, kompletnie nie rozumiałem co tam się dzieje. Bardzo wiele nauczyłem się w ciągu ostatnich czterdziestu lat. W moim przypadku, było coś, co mnie tam popchnęło i coś, co mnie pociągnęło. Tym, co mnie pchnęło, była niechęć do Stanów. Więc dokąd mam się udać? Ponieważ jestem antropologiem, chciałem wyjechać do kraju rozwijającego się, co też zrobiłem. Mogłem jechać do Kenii, ale nie jestem Kenijczykiem, nie ma powodów, by tam jechać i krytykować ich prezydenta. Jeśli chciałem być politycznie aktywny właśnie w taki sposób, nie było innego miejsca, do którego mogłem się udać, niż Izrael.

KH: Więc jak na ironię, miejscem, gdzie mogłeś być aktywistą, nie będąc imperialistą, był właśnie Izrael?

JH: Tak, to prawda. Wtedy jeszcze myśleliśmy, że będzie rewolucja. Wkładalibyśmy kwiaty w lufy ich karabinów. Przez wyjazd do Izraela nie uciekałem więc od problemów, nigdy nie byłem też syjonistą. Ale jechałem do miejsca, o którym myślałem, że mógłbym w nim znaczyć coś więcej. Wiedziałem, że jest tam okupacja, więc zamiast zwalczać rasizm w ramach ruchu Praw Obywatelskich w USA, walczyłbym z okupacją. Innymi słowy, nigdy nie porzuciłem zaangażowania w zmiany. To było zwyczajnie inne miejsce, w którym mogłem to robić. Inne miejsce, w którym miałem konkretne uzasadnienie, by to robić.

KH: Łatwiej mi być krytyczną wobec Stanów, gdzie czuję się jak w imperium upadającym coraz bardziej. Pewnie tego nie dożyję, ale Ty żyjesz w kraju, który może przestać istnieć na Twoich oczach.

JH: Możesz dożyć tego i w Stanach. Takie rzeczy dzieją się gwałtownie. Państwa upadają znacznie szybciej niż przypuszczasz.

KH: Więc powinnam zacząć się pakować. Ale… co się stanie z Izraelem?

JH: Cóż, to jest właśnie problem. Ja – nie jestem syjonistą, ale Izraelczykiem. I to nie musi być związane z państwem izraelskim. Zrobię taką analogię: kiedy apartheid się skończył, Afrykanerzy nie zniknęli… nie opuścili RPA… nikt nie kazał im odejść. Stali się obywatelami innego RPA. Podobnie, my możemy stać się obywatelami innego kraju.

Ciągle będą Izraelczycy, ich kultura. Będą izraelskie uniwersytety. To będzie część pluralistycznego społeczeństwa.

KH: Które w rzeczywistości będzie bardziej żydowskie…

JH: Tak. I jak na ironię, będzie bardziej syjonistyczne. Bo syjonizm był powrotem Żydów do korzeni ich kultury, powrotem do domu. A nie wraca się przecież do domu budując mury i wyrzucając za nie ludzi. Wraca się do domu stając się częścią tego miejsca, żyjąc z ludźmi. Stając się częścią krajobrazu.

KH: Trudno mówić o Izraelu nie brzmiąc jak wojujący antysemita. Izrael robi rzeczy, których opisywanie sprawia, że brzmi się, jakby mówiło się o Protokołach Mędrców Syjonu. Chciałabym powiedzieć do Izraela: przestań to robić i zarazem nie być oskarżana o antysemityzm, czy określana mianem samonienawidzącego się Żyda.

JH: To jest przerażające. Izrael robi to wszystko w imieniu Żydów. Wyburzają domy Palestyńczyków w naszym imieniu. Izrael robi różne rzeczy w imieniu ocalonych z Holokaustu. Mam na myśli, że wykorzystuje się ludzi, którzy nie powiedzą za siebie, bo nie żyją. To naprawdę skandaliczne.

I to właśnie naraża Żydów na niebezpieczeństwo. Dotąd zwykli być kojarzeni z prawami człowieka. Rafael Lemkin stworzył termin ludobójstwo, który został uznany przez ONZ. Żydzi byli i są aktywni w walce o prawa człowieka i obywatela w Stanach czy w Afryce Południowej. Gdy Mandela układał swój pierwszy rząd, wybrał pięciu białych ministrów – wszyscy byli Żydami. Byliśmy więc powiązani z prawami człowieka. A teraz Izrael je oczernia. Mówi, że one go nie dotyczą. Mamy żydowskie państwo będące przeciwko prawom człowieka. Podważające Konwencje Genewskie i prawo międzynarodowe.

Jedyną odpowiedzią na antysemityzm jest pozbycie się rasizmu i trzymanie się praw człowieka. Jedyną nadzieją dla Żydów jest to, że świat będzie bazował na prawach człowieka.

Przypisy:

* http://pl.wikipedia.org/wiki/Porwanie_Ko%C5%9Bcio%C5%82a

(przyp. tłum.)

Tłumaczenie: Dominika Pacholska

Źródło: alternet.org
Za: kampania-palestyna.pl



Reklamy

1 komentarz

  1. […] Źródło: alternet.org Za: kampania-palestyna.pl / Wolna Palestyna, 16/03/2011 […]

    Polubienie

    Pingback - autor: Czy 2011 rok przyniesie ze sobą koniec Izraela takiego jakim znamy go obecnie? — 17/03/2011 @ 05:54


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: