Wolna Palestyna

29/12/2010

Durban – Rasizm żydowski zdemaskowany

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 00:47

W dniach od 31 sierpnia do 7 września 2001 roku w południowoafrykańskim mieście Durban miała miejsce międzynarodowa Konferencja do Walki z Rasizmem, zorganizowana pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych. W konferencji rządowej wzięły udział delegacje 153 państw, a w odbywającym się jednocześnie Forum organizacji nierządowych (FOP) uczestniczyło 6000 delegatów i dziesiątki organizacji z całego świata. Poparcia moralnego dla konferencji udzielił papież Jan Paweł II, który 27 sierpnia br. potępił zjawiska rasizmu i agresywnego nacjonalizmu, określając je jako “grzechy przeciwko Bogu”. “W ostatnich dziesięcioleciach, które charakteryzowało dążenie do globalizacji świata, byliśmy świadkami niepokojącego odrodzenia agresywnego nacjonalizmu, przemocy na tle etnicznym i dyskryminacji rasowej” – powiedział Ojciec Święty.

Przygotowania do konferencji trwały miesiącami i wiadomym było, co ludziom świata leży na sercu i o czym chcą dyskutować na konferencji. Na pierwsze miejsce wysunęły się dwa tematy: sprawa odszkodowań od byłych państw kolonialnych i Stanów Zjednoczonych za stosowanie przez wieki systemu niewolnictwa i czerpanie z niego korzyści oraz rasizm żydowski.

Jeśli chodzi o rasizm żydowski, to właśnie w ostatnich dniach minister spraw zagranicznych Finlandii Errki Tuomioja porównał żydowską politykę wobec Palestyńczyków do polityki hitlerowskich Niemiec wobec Żydów, zaznaczając, że jego uwagi w tej sprawie są zgodne z krytyczną polityką Unii Europejskiej wobec Izraela (Finnish minister equates Israel to Nazis “Australian Jewish News” 7.9.2001). Z kolei Nelson Mandela i arcybiskup Desmond Tutu, którzy są uznanymi specjalistami od określania co jest a co nie jest segregacją rasową, publicznie wypowiedzieli się, że w Izraelu panuje apartheid. Należy zaznaczyć, że wielkimi krytykami polityki Izraela wobec Palestyńczyków są również humaniści żydowscy, jak np. profesorowie: amerykański Noam Chomsky i izraelski Yeshayahu Leibovitz. Ten pierwszy przypomniał niedawno słowa generała izraelskiego Mosze Dayana, który 30 lat temu radził przywódcom izraelskiej Partii Pracy, aby powiedzieli Palestyńczykom, że pod okupacją żydowską “będą żyć jak psy, a który z nich nie chce tak żyć, to może sobie wyemigrować” i udowadnia, że Izrael, zgodnie z sugestią gen. Dayana, prowadzi wojnę kolonialną przeciw Palestyńczykom i że w sumie jest “okrutnym okupantem”. Obwinia rządy Stanów Zjednoczonych i Izraela za jawne łamanie podpisanych przez oba państwa postanowień międzynarodowej Konwencji Genewskiej o ochronie ofiar wojny z 12 VIII 1949 r., która m.in. zabrania kolonizacji podbitych terytoriów i wyraźnie włącza członków ruchu oporu do kręgu osób chronionych przez tę konwencję (Noam Chomsky Israel, the cruel occupier, must get out “The Age” 23.8.2001). Z kolei Yeshayahu Leibovitz twierdzi stanowczo, że Izrael nie jest państwem demokratycznym, że jest dyktaturą i inaczej nie nazywa obecne imperialistyczno-kolonialne państwo żydowskie jak “Potworem zwanym Wielkim Izraelem”. Niedawno nie zawahał się publicznie, przed francusko-izraelskimi kamerami telewizyjnymi (w Polsce ten program nadała TV Plus), potępić okupowanie przez Izrael terytoriów palestyńskich i stosowanie na nich metod iście kolonialnych, przytaczając słowa proroka Jeremiasza, skierowane do Żydów: “Okryję was wieczną niesławą, wieczną hańbą, która nigdy nie ulegnie zapomnieniu” (Jr 23, 40).

Stany Zjednoczone i Izrael, popierane przez swe sojusznicze lub wasalne państwa (głównie europejskie, Kanadę i Australię), kategorycznie domagały się usunięcia z programu obrad głównie ostatniego tematu. Gdy uczestnicy na to się nie zgodzili, reprezentanci USA i Izraela opuścili obrady. W międzyczasie przedstawiciele FOP w 44 grupach tematycznych uchwalili, że państwo Izrael winne jest “systematycznego popełniania rasistowskich przestępstw, aktów ludobójstwa i czystek etnicznych”. Ludzkość (tak, właśnie ludzkość) nie ustąpiła: odważnie powiedziała “nie” dla amerykańsko-żydowskiego dyktatu. W odpowiedzi murzyńskim prawnikom, którzy przygotowują sprawę sądową przeciwko rządowi USA, grożono śmiercią (ABC Radio 4.9.2001). Odmowa kierownictwa Konferencji była w pełni usprawiedliwiona, zważywszy na to, że to nie kto inny jak Biały Dom i Żydzi wykreowali siebie za sumienie świata, jedynych i prawdziwych demokratów, humanistów, a przez to za jedyne państwa i narody walczące szczerze, z poświęceniem i bezinteresownie z rasizmem, ksenofobią i nietolerancją. A przecież nie kto inny jak sam Bóg przez usta Pana Jezusa powiedział ludzkości i każdemu z nas z osobna, że: nikt z nas nie jest bez winy. Nie są bez winy także rządy Ameryki i Izraela oraz Amerykanie i Żydzi. Dlaczego więc ich ciemna historia, ich rasizm, apartheid, czystki etniczne, ksenofobia, nietolerancja i stosowanie systemu niewolnictwa nie mają być dyskutowane?

Potępienie Izraela i żydowskiego rasizmu

W trakcie Konferencji większość państw i zdecydowana większość z pozarządowych delegatów potępiła Izrael, syjonizm oraz żydowski rasizm i apartheid. Uchwalono, że Izrael jest państwem, które stosuje rasistowskie praktyki wobec Palestyńczyków mieszkających tak w Izraelu, jak i na okupowanych przez Izrael od 1967 r. ziemiach palestyńskich. Jest to zarzut, którego nikt przy zdrowych zmysłach nie może kwestionować. Po prostu potwierdzają go codzienne wiadomości prasowe, radiowe i telewizyjne. Ten praktyczny rasizm to jednak nie nowość w polityce wewnętrznej Izraela. Już w 1953 r. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych potępiło “niegodziwy sojusz rasizmu południowoafrykańskiego z syjonizmem” (Rezolucja 3151G), w 1963 r. potępiło każdą doktrynę o nierówności rasowej czy wyższości rasowej (np. judaizm), które nie są uzasadnione naukowo oraz społecznie niesprawiedliwe i niebezpieczne (Rezolucja 1904), a 1975 r. przyjęło rezolucję potępiającą m.in. politykę Izraela na terytoriach okupowanych, uznając, iż narusza ona podstawowe prawa człowieka.

Bardziej przychylna dla Izraela deklaracja końcowa Konferencji uchwalona przez delegacje rządowe nie obala tego co o Izraelu, syjonizmie, izraelskim rasizmie i izraelskiej okupacji Palestyny powiedziało czy uchwaliło kilkutysięczne Forum organizacji nierządowych w Durbanie. Bowiem rasizm żydowski jest tak powszechny i tak rzucający się w oczy, jak żaden inny od czasu upadku hitlerowskich Niemiec w 1945 roku. Jeśli komuś nie wystarczają ocenzurowane, a mimo to ciągle szokujące wiadomości podawane w prasie, radiu i telewizji o rasizmie i brutalności Żydów w okupowanej Palestynie, niech sięgnie po książkę napisaną przez mieszkającego w Izraelu sprawiedliwego Żyda, prof. Izraela Szahaka pt. Żydowskie dzieje i religia. Żydzi i goje – XXX wieków historii (Warszawa-Chicago 1997; oryginalne angielskie wydanie: Jewish History, Jewish Religion London 1994), aby się przekonać i zrozumieć, jak wprost potwornym jest rasizm wielu Żydów, judaizmu, organizacji żydowskich i rządu izraelskiego. Nie ulega wątpliwości, że gdyby jakieś inne państwo lub naród był w takim samym stopniu rasistowski jak Izrael i bardzo wielu Żydów, to na to państwo i głowy jego mieszkańców spadałyby bomby amerykańskie i NATO, byłoby ono pariasem wśród państw świata, potępianym w rezolucjach ONZ i bojkotowanym ekonomicznie. Jeśli tak się nie dzieje z Izraelem, to tylko i wyłącznie dlatego, że jego protektorem są Stany Zjednoczone. Ludzkość ma dość tej amerykańsko-żydowskiej hipokryzji i dała temu wyraz w Durbanie. Prezydent Republiki Południowej Afryki Thabo Mbeki za antyamerykańską i antyżydowską postawę wielu delegatów w Durbanie obwinił amerykański dyktat odnośnie tego, co może być dyskutowane w Durbanie, a co nie.

W Durbanie potępiono również syjonizm, uznając go za rasizm. Można tu wspomnieć, że jest to nawrót do rezolucji podjętej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych dnia 10 XI 1975. Rezolucja ta głosiła, że syjonizm, który jest oficjalną ideologią państwową Izraela, jest jedną z form rasizmu i dyskryminacji rasowej.

Syjonistom aż piana z ust leci, jak np. mówią o działającej w Polsce do 1939 r. polskiej partii nacjonalistycznej Narodowej Demokracji (Endecji), gdyż jej program uderzał w interesy Żydów polskich. Bowiem Żydzi uważają, że żaden naród nie ma prawa mieć własnych interesów narodowych, które są niezgodne z ich interesami narodowymi. Zgodnie z żydowskim Talmudem wszyscy i wszystko na świecie musi służyć Żydom (Izrael Szahak, jw.). Cokolwiek jednak byśmy mieli do zarzucenia Narodowej Demokracji, to nie ulega wątpliwości, że przy niej syjonizm jawi się jako ideologia bardziej szowinistyczna, a przede wszystkim imperialistyczna, która drogą kolonizacji, podboju i czystek etnicznych stawiała i stawia sobie za cel zbudowanie i utrwalenie państwa żydowskiego – “Wielkiego Izraela” na cudzej ziemi. Taka doktryna czy partia musi być, jest i będzie zawsze potępiona przez każdego porządnego człowieka! I na nic się zdadzą jakiekolwiek zabiegi Stanów Zjednoczonych i Izraela, aby świat nie potępiał syjonizmu. Bowiem nie jest w ich mocy zmiana przyjętych od wieków zasad moralnych. Zło będzie zawsze złem, niezależnie od tego, kto je popełnia lub kto nakazuje nam nazywanie jakiegoś zła (np. powstanie państwa żydowskiego Izrael) czymś dobrym, moralnym czy sprawiedliwym. Stany Zjednoczone tym łatwiej popierają syjonizm, że same powstały drogą kolonizacji, podboju ziem indiańskich i meksykańskich oraz potwornych czystek etnicznych. Dla Amerykanów potępienie syjonizmu jest równoznaczne z potępieniem rasistowskiej i imperialistycznej historii ich państwa.

Tylko pod naciskiem polityczno-gospodarczym ze strony Stanów Zjednoczonych i z powodu chaosu powstałego po upadku ZSRR, doprowadzono do anulowania rezolucji 3379 przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1991 r. Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo Waszyngtonu i Tel Awiwu. Bowiem nie spowodowało ono przekonania ludzkości, że syjonizm nie jest rasizmem. Ludzkość wierzy, że jest i dała temu wyraz w Durbanie.

Nazwano wreszcie Izrael państwem apartheidu. To także trudno kwestionować, gdyż celem kolejnych (prawicowych i socjalistycznych) rządów izraelskich jest polityka segregacji rasowej – trwałe oddzielenie ludności żydowskiej od palestyńskiej. A to właśnie jest nazywane apartheidem. Podczas pobytu w Australii w 2000 r. były prezydent RPA Mandela przypomniał, że Izrael był najlepszym sojusznikiem rasistowskiej RPA.

Nigdy w swej historii Żydzi i Izrael nie byli aż tak zdemaskowani i poniżeni. W Durbanie zaczęły się spełniać słowa proroka Jeremiasza.

Po Durbanie Żydzi nie mają moralnego prawa przedstawiać się jako przeciwnicy rasizmu, a nawet krytykowania innych za rasizm czy pseudorasizm (co u nich często się zdaża, szczególnie w odniesieniu do oskarżeń o “antysemityzm”).

Ostrzeżenie dla Ameryki, Izraela i Europy

W Durbanie ludzkość, a szczególnie kraje Trzeciego Świata otwarcie okazały swą nienawiść nie tylko do rasizmu i hipokryzji amerykańsko-żydowskiej polityki w odniesieniu do spraw związanych z rasizmem, ale także do Stanów Zjednoczonych i Izraela. Będzie tragedią dla całej ludzkości jeśli Amerykanie, Izrael i Żydzi nie wyciągną należytych wniosków z tych antyamerykańskich i antyżydowskich fobii. Ostatecznie to nie tylko państwa arabskie czy muzułmańskie ich nienawidzą, czują to także setki miliony ludzi w dziesiątkach innych państw. Można zaryzykować twierdzenie, że Amerykanie i Żydzi są dzisiaj najbardziej znienawidzonymi narodami na świecie. Czy Amerykę i Izrael stać będzie na ignorowanie takiej postawy wielu państw i narodów? A jeśli tak, to jak długo?

Ta nienawiść okazywana Ameryce i Żydom / Izraelowi powinna zastanowić również państwa europejskie. Bowiem nie ulega wątpliwości, że państwa europejskie są postrzegane jako sojusznicy Ameryki i Izraela, co może wikłać Europę w konflikt amerykańsko-żydowski z krajami Trzeciego Świata. Tym bardziej więc Europa powinna dążyć do pokojowego i naprawdę sprawiedliwego rozwiązania konfliktu palestyńsko-żydowskiego i do traktowania rasizmu żydowskiego tak jak traktuje się rasistowską politykę rządów innych państw. Europa we własnym interesie powinna, nie zrywając więzów polityczno-gospodarczych z Ameryką i z Izraelem, zdecydowanie odcinać się od imperialistycznej i rasistowskiej polityki obu tych państw. A zresztą, być może, już niedługo Europa stanie się częścią Azji. Przecież niedawno temu w dzienniku “The Age” pisano, że w 2050 roku ponad połowę ludności Wielkiej Brytanii stanowić będą Azjaci. Czy azjatycko-europejska Wielka Brytania i zapewne cała Europa będą nadal sojusznikami USA i Izraela?!

Durban jest jednak przede wszystkim ostrzeżeniem dla Izraela i Żydów. Nawet w 1975 roku nie spotkał ich taki moralny cios jak teraz, w Durbanie. Nie tylko została obnażona prawda o żydowskim rasizmie, nie tylko syjonizm został uznany za ideologię rasistowską, ale sam Izrael został uznany za państwo rasistowskie i apartheidu. Oznacza to, że ludzkość nie chce i zapewne nigdy nie uzna Izrael za legalne państwo. Nigdy dotychczas aż tak mocno nie zostało podważone prawo Izraela do egzystencji. Problem polega na tym, że może przyjść dzień, w którym Stany Zjednoczone, zagrożone wojną światową, nie będą w stanie lub nie będą chciały pomóc Izraelowi. Bo to nieprawda, że Amerykanie uwielbiają Żydów! To tylko większość polityków amerykańskich, zależnych od żydowskich donacji podczas wyborów, sympatyzuje z nimi. A wtedy nawet izraelskie bomby atomowe okażą się bezużyteczne, chyba że Żydzi izraelscy zdecydują się na zbiorowe “harakiri” – zagładę od własnej broni atomowej. Takiego tragicznego scenariusza dla Żydów nie można wykluczyć.

Izrael musi mieć prawo do istnienia

Nie ulega wątpliwości, że w Durbanie zakwestionowano prawo Izraela do istnienia, że zostały tam rzucone w glebę ziarna nowego żydowskiego holocaustu.

To prawda, że powstanie państwa Izrael na terenie Palestyny było czwartą (po I wojnie światowej, II wojnie światowej i komunizmie) największą zbrodnią przeciwko ludzkości w XX wieku. Twórcy tego państwa powinni być sądzeni przez międzynarodowy trybunał jako zbrodniarze. Bowiem zadecydowano utworzenie drogą podboju i okupacji państwa żydowskiego na terenach zamieszkałych od prawie 2000 lat przez drugi (palestyński) naród, który teraz został skazany na fizyczne wytępienie. Chyba tylko dlatego że, jak już wspomniałem, Amerykanie sami zagarnęli ziemie Indian, a ich prawie zupełnie wytępili, nie widzą nic złego w syjonizmie! Naśladując syjonizm można by dzisiaj “wyrzucić do morza” niejeden naród europejski. Np. Węgrzy zamieszkują obszar obecnych Węgier dopiero od 1100 lat, podczas gdy Rosjanie zamieszkują Krym zaledwie od 200 lat, a enklawę kaliningradzką (Królewiec) tylko 56 lat. Zbrodnię powstania Izraela można porównać do wypędzenia Polaków z Ziem Wschodnich, a szczególnie ze Lwowa i Wilna. “Ojcami” tej operacji w Jałcie byli Stalin, Churchill i Roosevelt.

Polaków wypędzono ze Lwowa i z Wilna w 1945 roku (z pomocą wielu Żydów!!!), a Izrael powstał w 1948 roku. Od tego czasu minęło ponad 50 lat. Dziś w tak kiedyś polskim Lwowie (to doprawdy sadyzm historii, że miasto nie należy do Polski) prawie nie ma Polaków, a w Izraelu mieszka 5 milionów Żydów. Nie można jednej krzywdy “naprawiać” drugą krzywdą. Nie można dziś wypędzić Ukraińców ze Lwowa, a Żydów z Izraela. Każdemu z nas należy się własne państwo i dach nad głową.

Izrael ma dzisiaj prawo do istnienia i to prawo musi mieć zagwarantowane przez całą ludzkość. Żydzi mogą to uzyskać i uzyskają, jeśli natychmiast i bez żadnych warunków (może poza gwarancjami militarnymi) wycofają się z całego (w 100%) okupowanego przez nich od 1967 roku terytorium palestyńskiego. Niech Żydzi przestaną obrażać inteligencję nie-Żydów zakładając, że my nie wiemy, o co Żydom i rządom izraelskim chodzi. Ludzie dobrze wiedzą, że rok temu izraelski rząd premiera Baraka, którego przedstawia się w filosemickich mas mediach w państwach anglosaskich jako wspaniałomyślnego polityka żydowskiego, chciał z prezydentem USA Clintonem wymusić na prezydencie Autonomii Palestyńskiej Jaserze Arafacie zgodę na utworzenie kilkunastu małych obszarowo i gęsto zaludnionych gett palestyńskich (takie getta utworzyły dla Żydów hitlerowskie Niemcy), oddzielonych od siebie obszarami zaanektowanymi przez Izrael (zob. list żydowskiego działacza demokratycznego Normana Rothfielda, “The Age” 28.8.2001), przyłączenia do Izraela palestyńskiej części Jerozolimy (zamieszkałej przez 200 000 Palestyńczyków!), całkowitego odcięcia Palestyńczyków od rzeki Jordan, całkowitego ekonomicznego uzależnienia od Izraela (m.in. woda, elektryczność) i uczynienia na wieki z Palestyńczyków niewolników żydowskich. Arafat na to nie poszedł, gdyż na takie warunki nie zgodziłby się żaden naród. Palestyńczycy chwycili za broń. Tak postąpiliby i inni w podobnej sytuacji. Tę walkę i tych bojowników o palestyńskie prawa narodowe – żołnierzy wolności i po prostu o naturalne prawa każdego człowieka przedstawia się światu jako terroryzm i terrorystów (czy francuska Resistance i polscy AK-owcy walczący z Niemcami byli także terrorystami?) i masowo się ich morduje, łamiąc przy tym prawa międzynarodowe. Rząd Izraela stosuje wobec Palestyńczyków np. zbiorową odpowiedzialność i, wbrew konwencjom międzynarodowym, dąży się do skrytobójczego wymordowania wszystkich palestyńskich działaczy narodowych, aby móc łatwiej znaleźć palestyńskiego Queslinga – zdrajcę, który przyjmie żydowskie rozwiązanie kwestii palestyńskiej.

Ludzkość w Durbanie zaprotestowała przeciwko imperializmowi i rasizmowi żydowskiemu. W końcowej rezolucji Konferencji przeciw rasizmowi w Durbanie wyraźnie podkreślono prawo Palestyńczyków do posiadania własnego – niepodległego i suwerennego państwa (a nie gett czy nowych “bantustanów”, które im chce “wspaniałomyślnie” zafundować Izrael z części okupowanych przez siebie terytoriów palestyńskich). Nawet 73% Amerykanów popiera prawo Palestyńczyków do posiadania własnego państwa (AJN 7.9.2001). I tylko od samych Żydów i Białego Domu zależy, czy w Izraelu i Palestynie zapanuje pokój, przez który Izrael uzyska moralną akceptację ludzkości.

Konferencja w Durbanie niesie z sobą jeszcze jedno niebezpieczeństwo, a mianowicie legalizację judeofobii, nazywanej błędnie antysemityzmem.

Uważanie (zresztą słuszne) Izraela za państwo rasistowskie, gdzie panuje segregacja rasowa, rzuca cień na wszystkich Żydów. Nie ulega wątpliwości, że na świecie wzrośnie niechęć do Żydów i zwykła judeofobia (antysemityzm), czyli też rasizm. Tym niemniej, tak jak w każdym innym narodzie, także wśród Żydów jest wielu porządnych i zasłużonych ludzi. I o tym zawsze i wszędzie powinniśmy pamiętać.

Byłoby także nie w porządku, gdyby Durban zapoczątkował negację antysemityzmu, zaprzeczanie jego istnienia i minimalizowanie lub wręcz usprawiedliwianie wielowiekowego prawdziwego antysemityzmu. Mimo, że sami Żydzi trywializują ten problem zalewając świat fikcyjnym “antysemityzmem” i podłymi kłamstwami w rodzaju: “Nazi Poland”, “Polish concentration camps” lub przez zamienianie Niemców w jakichś tam “Nazis” lub w dobrych wujaszków Szwejków, jak to czyni np. żydowska stronnicza pisarka Lily Brett. Antysemityzm był faktem w życiu wielu narodów (w tym także i polskiego) i nie wolno go minimalizować i usprawiedliwiać, gdyż w ten sposób rozgrzeszamy każde zło!

Wspaniały prezent dla Polaków

Ostatnie stwierdzenie nie zmienia faktu, że Durban dał Polakom wspaniałą okazję do walki z żydowskimi polakożercami. To właśnie ci ludzie zostali potępieni w Durbanie, gdyż rzeczywiście są oni niczym innym jak plugawymi rasistami!

Od dzisiaj każdemu polakożercy żydowskiemu możemy przypomnieć rezolucje z Durbanu. Możemy, ale tylko ci, którzy nigdy nie zawinili wobec Żydów, pluć im w pysk!

Jednak nie tędy prowadzi droga prawdziwego Polaka i chrześcijanina do lepszej przyszłości. Naszym obowiązkiem jest dążenie do, jeśli nie harmonijnego, to chociaż lepszego współżycia polsko-żydowskiego. Tylko ta droga zapewni nam pokój i odbierze rację bytu żydowskim rasistom antypolskim. Nie ulega wątpliwości, że Durban już podciął żydowskie polakożercze korzenie. Chodzi teraz o to, aby dobrze wykorzystać możliwości, jakie Polsce i Polakom stworzył Durban. Żydzi będą teraz potrzebować przyjaciół. A na tym świecie nic nie ma za darmo. Mogą mieć nas za przyjaciół, albo za jeszcze jednego – i to dość dużego – wroga. Wykorzystać należy wreszcie fakt, że, jak się okazuje, jesteśmy jedynymi dzisiaj w Europie prawdziwymi przyjaciółmi Ameryki (potwierdziła to niedawna wizyta prez. Busha w Polsce i towarzyszące jej komentarze prasowe). Na razie Amerykanie biorą to “for granted” (tak, jakby tak musiało być) – bez żadnej konkretnej korzyści dla nas. A przecież to właśnie oni, poproszeni przez nas (z daniem do zrozumienia, że na ich pomoc liczymy), mogą “usadzić” polakożerców żydowskich i zbliżyć nasze narody do siebie (a jest na czym budować przyjaźń polsko-żydowską!). Czy któremuś z polityków polskich czy urzędników MSZ przyszło to do głowy? Czy my zawsze wszystkim i wszystko musimy robić i dawać bez wzajemności? (bo do tego sprowadza się obecna polityka polska!; np. Ukraina zatrzymała ukradziony nam przez Stalina Lwów; rząd polski nie tylko że ten zabór uznał, ale także pomaga Ukrainie politycznie i nie tylko; tymczasem Ukraińcy nawet nie myślą o zwróceniu nam ukradzionego nam przez Stalina Ossolineum!).

Niech Żydzi wybierają, czy chcą z nami pokoju czy nie, a Polacy niech nie zaprzepaszczą takiej okazji, jaką mają dzisiaj do porozumienia się z nimi.

Marian Kałuski

http://www.koreywo.com/Kaluski/Durban.htm

Advertisements
TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: