Wolna Palestyna

28/12/2010

Czy judaizm jest rasą? Spytaj Izraelczyków

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 16:21

Zvi Bar’el – 26.12.2010

„Powinni zostać postawieni przed sądem. Podburzanie jest zbrodnią. Gdyby rabini nawołujący do zamordowania Rabina zostali oskarżeni, moglibyśmy dziś nie stawać w obliczu tej sytuacji”, powiedział profesor prawa, miły człowiek, który piastował niegdyś wysokie stanowisko w Wojskowym Korpusie Prokuratora Generalnego Izraelskich Sił Obronnych. Jego postawa jest logiczna i dobrze uargumentowana. Tego wieczora po naszym spotkaniu wysłał mi link do filmu na youtube z demonstracji. „Co myślisz teraz?”, zapytał. Sprzeczaliśmy się co do tego, czy prawo tworzy normy czy odzwierciedla normy już ustanowione. Innymi słowy, czy izraelski rasizm może być wyeliminowany poprzez prawo, proces i karę, czy jest on już częścią izraelskiej tożsamości.

Niedawne demonstracje w Bat Yam, Dzielnicy Tel Avivu Hatikva i na Placu Syjonu w Jerozolimie pokazały różnorodną zbieraninę paradoksalnych partnerów w rasistowskich przekonaniach: ultra-ortodoksyjnych rabinów i „liberalnych” rabinów stojących razem przeciwko wynajmowi i sprzedaży mieszkań Arabom; ludzi klasy pracującej żądających, by deportować obcokrajowców; członków klasy średniej, którzy „obawiają się o dobro naszych córek” i męskich szowinistów niosących znaki mówiące „Żydowskie kobiety dla żydowskich mężczyzn”. To demograficzne zbiorowisko nakłada na prawo niemożliwy ciężar: Użycie prawnych środków, by zdusić ten trend byłoby równoznaczne z postawieniem izraelskiej tożsamości przed sąd.

Od jakiegoś czasu manifestacje izraelskiej czystości nie są wyłączną domeną rabinów, którzy służą boskiej woli. Te demonstracje formułują i wyrażają coś ważnego w izraelskiej tożsamości. „My” Izraelczycy jesteśmy tym wszystkim, czym „oni” nie są. Bycie Izraelczykiem nie jest dłużej definicją terytorialną czy religijną, nawet nie definicją narodową spoczywającą na fundamentach religijnych. Państwo izraelskie może być bardziej żydowskie niż demokratyczne, lecz bycie Izraelczykiem oznacza przynależność do oddzielnej rasy, która tak się składa, jest również żydowska; rasa izraelska jest tym, co się liczy.

Argument ekonomiczny – że cudzoziemcy zabierają Izraelczykom pracę – jest pretekstem. Nawet jeśli nie byłoby bezrobocia, Izraelczycy nie kochaliby Arabów, Sudańczyków czy innych obcokrajowców. Nawet gdyby służba wojskowa była ochotnicza, Haredim uważani byliby za obcych, reprezentantów innej kultury i nie Izraelczyków. Nawet gdyby był pokój między Izraelem i państwami arabskimi, izraelska tożsamość nadal byłaby owinięta w strach.

Izraelska rasa definiuje swoją tożsamość jako syjonizm. Jak się wydaje, składają się na nią religia, terytorium, nacjonalizm i marzenie. Jednakże wszystkie te komponenty są produktem ideologii. Religia nie jest ani wiarą w Boga ani tym, co jest napisane w Pismach Świętych, ale raczej religią zdefiniowaną przez państwo Izrael. Z tej przyczyny na przykład judaizm reformowany jest odrzucany. Terytorium nie jest ani tym, co zostało uznane przez ONZ, ani tym, co zostało obiecane żydom jako dom narodowy, ani schronieniem przed antysemityzmem. Raczej, jest to nie posiadające granic bezładne skupisko wysyłające satelity do ziemi innego narodu i odmawiające ograniczenia się do zdefiniowanego narodowego kontenera. Terytorium przypisane tej izraelskiej tożsamości jest dla niej za małe. Państwo jest tylko początkiem ery zbawienia, a nie jej zwieńczeniem.

Izraelski nacjonalizm nie toleruje innych narracji i opiera się na strachu przed zewnętrznym zagrożeniem. Marzenie – a jest to trik promujący jedność – odnosi się do pokoju i narodowej solidarności. Ktokolwiek nie jest pogodzony z tą masą składników, nie jest Izraelczykiem. Każdy z niebieską izraelską kartą identyfikacyjną, którą wymachuje krzycząc „naród Izraela żyje” oraz „nie mam innej ziemi”, musi zdać test wstępu. Jeśli nie zda testu, będzie uważany za „Rosjanina”, „Etiopczyka” lub „Amerykanina”, czy oczywiście Araba lub Sudańczyka.

Ten test przynależności nie jest zaszyfrowany w żadnym prawie a egzaminatorzy zmieniają miejsca, od Bat Yam do Safed po Kiryat Arba. Są uprawnieni, by odrzeć z izraelskiej tożsamości nawet tych, którzy ją posiedli poprzez urodzenie, prawo do powrotu, służbę wojskową lub naturalizację. Mają moc decydowania, kto jest syjonistą a kto nim nie jest. Są wszędzie: w apartamencie po drugiej stronie korytarza, przy biurku obok, w supermarkecie czy przy rządowym stole. Czy powinni zostać osądzeni? Nie podburzają, ustanawiają normy, definiują, kto jest prawdziwym Izraelczykiem.

http://www.haaretz.com/print-edition/opinion/is-judaism-a-race-ask-israelis-1.332977

Advertisements

1 komentarz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: