Wolna Palestyna

15/12/2010

Izrael – ostatnia karta Obamy

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 17:49

Alan Hart, 14.12.2010

Prezydent Obama powinien mieć kłopoty z zaśnięciem wiedząc, że pozwalając Izraelowi na kontynuację budowy nielegalnych osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu, on i jego kraj otwarcie stają się współsprawcami ignorowania prawa międzynarodowego przez syjonistyczne państwo. W innej Ameryce to powinno wystarczyć, by usunąć z urzędu każdego prezydenta.

Czy mam w moim umyśle obraz innej Ameryki? Tak. W niedawnym wywiadzie dla „Der Spiegel”, Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Cartera powiedział, że większość Amerykanów jest „zadziwiająco ignorancka” w sprawach świata. Z definicji, inna Ameryka byłaby taka, w której Amerykanie byliby świadomi faktu, że prawie wszystko, do czego ich uwarunkowano odnośnie tworzenia i utrzymywania konfliktu dotyczącego Palestyny, która stała się Izraelem, jest syjonistyczną bzdurą propagandową. (Odpowiednio poinformowani Amerykanie rozumieliby np., dlaczego dalsze bezwarunkowe wsparcie ze strony Białego Domu i Kongresu zbrodniczego państwa Izrael nie jest w najlepszym interesie Ameryki, i faktycznie powoduje realne i rosnące zagrożenie dla nich samych.)

Mój główny punkt sprowadza się do tego. Teraz, kiedy nie musi honorować żadnych obietnic sekretarza stanu Clinton danych premierowi Netanjahu w rozpaczliwym (i przewidywalnie nieudanym) wysiłku, aby przekonać go do 90-dniowego zamrożenia budowy osiedli, Obama ma ostatnią kartę, którą powinien zagrać.

Dla Izraela, który w opinii wielu ludzi na całym świecie staje się państwem pariasem, najbardziej liczącą się obietnicą było to, że Obama będzie dalej robił to, co robili wszyscy jego poprzednicy – wetował każdą rezolucję Rady Bezpieczeństwa, która nie podobała się Izraelowi.

W najbliższych dniach, tygodniach i miesiącach jest możliwe, że Rada Bezpieczeństwa będzie głosować za rezolucją potępiającą Izrael. Można wzywać do uznania państwa palestyńskiego w oparciu o granice z 1967 roku (przed wojną). Byłoby to, skutecznie, żądaniem, by Izrael zaprzestał okupacji. Ktoś inny może domagać się nałożenia sankcji na Izrael, jeżeli nadal będzie szedł na przekór prawu międzynarodowemu.

Wobec decyzji Obamy o konfrontacji z Netanjahu w sprawie osiedli, była niewielka lub żadna szansa na rezolucję mającą na celu przywołanie Izraela do odpowiedzialności wobec Rady Bezpieczeństwa. Ale ta perspektywa jest teraz realna, ponieważ Unia Europejska jest otwarcie zirytowana brakiem przywództwa Obamy w tej sprawie. (Prywatnie niektórzy, jeśli nie wszyscy przywódcy UE, mogą podzielać opinię Erica Margolisa, że Obama pokazał że „zupełnie brakuje mu kręgosłupa” i jest „przerażony” syjonistycznym lobby).

Catherine Ashton, szef spraw zagranicznych UE, publicznie oświadczyła: „Z przykrością zauważam, że Izrael nie był w stanie zaakceptować przedłużenia moratorium wymaganego przez USA, UE i Kwartet. Stanowisko UE w sprawie osiedli jest jasne – są one niezgodne z prawem międzynarodowym i stanowią przeszkodę dla pokoju.”

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej Unii. Od kilku miesięcy moje źródła mówiły mi, że prawie bez wyjątku, rządy europejskie, za zamkniętymi drzwiami, są naprawdę „wkurzone” Izraelem i mieli nadzieję, że kiedy skończą się w USA wybory, Obama będzie gotów do przedstawienia swoich żądań i zastosowania prawdziwego nacisku.

Zarys tego, co znajduje się poniżej wierzchołka góry lodowej UE, został opublikowany w liście 26 członków grupy byłych przywódców europejskich do Hermana van Rompuya, przewodniczącego Rady Europejskiej, z kopiami dla rządów 27 państw. List ten wezwał do zdecydowanych działań przeciwko Izraelowi w odpowiedzi na jego kolonialną politykę i odmowę przestrzegania prawa międzynarodowego.

Jedną z głównych propozycji listu było to, że UE powinna ogłosić, że nie przyjmuje jednostronnej zmiany granic z 1967 roku, co Izrael przeprowadził sprzecznie z prawem międzynarodowym, i że państwo palestyńskie musi obejmować obszar tej samej wielkości jaką zajmowało w 1967 roku ze Wschodnią Jerozolimą jako stolicą. Aby pozostawić jak najmniej miejsca na możliwe niejasności, list zalecił również, że UE powinna wspierać tylko drobne zamiany gruntu, na które zgadzają się obie strony.

Sygnatariusze listu:

Chris Patten W. Brytania, Hubert Védrine Francja, Andreas van Agt Holandia, Frans Andriessen Holandia, Guiliano Amato Włochy, Laurens Jan Brinkhorst Holandia, Hans van den Broek Holandia, Hervé De Charrette Francja, Roland Dumas Francja, Benita Ferrero-Waldner Austria, Felipe Gonzales Hiszpania, Teresa Patricio Gouveia Portugalia, Lena Hjelm-Wallén Szwecja, Lionel Jospin Francja, Jean Francois-Poncet Francja, Romano Prodi Włochy, Mary Robinson Irlandia, Mona Sahlin Szwecja, Helmut Schmidt Niemcy, Clare Short W Brytania, Javier Solana Hiszpania, Thorvald Stoltenberg Norwegia, Peter D. Sutherland Irlandia, Erkki Tuomioja Finlandia, Vaira Vike-Freiberga Łotwa, Richard von Weizsäcker Niemcy.

Napisali, że „Rok 2011 będzie miał kluczowe znaczenie dla ustalenia losu Bliskiego Wschodu, być może na wiele lat.”

A jeden rok od ostatniego raportu opublikowanego w grudniu 2009 roku powiedzieli (moje podkreślenie):

„Wydajemy się nie być bliżej rozwiązania tego konfliktu. Wręcz przeciwnie, zmiany na miejscu, przede wszystkim kontynuacja działalności osiedleńczej na Okupowanym Terytorium Palestyńskim (OPT) przez Izrael, w tym we Wschodniej Jerozolimie, stanowi egzystencjalne zagrożenie dla perspektyw utworzenia trwałego i suwerennego państwa palestyńskiego obejmującego także Gazę, a zatem stanowi współmierne zagrożenie dla dwóch państw w konflikcie…

Uważamy za istotne, że Rada powinna określić konkretne środki w celu wykonalności uzgodnionej polityki i przejąć do realizacji uzgodnionych celów. Europa nie może pozwolić sobie na to, by stosowanie tych zasad polityki było zaniedbane i opóźniane po raz kolejny. Czas na zapewnienie trwałego pokoju szybko ucieka … To jest nadzwyczaj jasne, że bez szybkiego i dramatycznego ruchu, aby powstrzymać trwające pogorszenie się sytuacji na miejscu, rozwiązanie dwu-państwowe, które stanowi jedyną dostępną opcję dla pokojowego rozwiązania tego konfliktu, będzie coraz bardziej trudne do osiągnięcia …

UE jednoznacznie twierdziła przez dziesiątki lat, że osiedla w OPT są nielegalne, ale Izrael nadal je buduje. Podobnie jak inne państwa, Izrael powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za swoje działania … Tu zagrożona jest wiarygodność UE. Stanowisko UE nie może być jaśniejsze, ale – jak stwierdziliśmy później – brak działania, w obliczu naruszania i lekceważenia przepisów przez Izrael, osłabia UE i jej wiarygodność przestrzegania prawa międzynarodowego …

Stawką są nie tylko stosunki UE ze stronami bezpośrednio zaangażowanymi w konflikt, ale również szerszą społecznością arabską, z którą UE ma pozytywne stosunki dyplomatyczne i handlowe.”

Jednym z możliwych tłumaczeń tego jest coś takiego jak „Europa nie może dłużej pozwalać, by szkodzić własnemu dobru przez wspieranie Izraela słusznie czy nie.”

Nie jest tajemnicą, że omamieni liderzy Izraela oraz wielu członków narodu żydowskiego z wypranymi mózgami nie przejmują się tym, co UE naprawdę myśli, ponieważ, ich zdaniem, liczy się tylko Ameryka. Taka była sytuacja do tej pory, ale czy może to ulec zmianie?

Jest to sprawa powiedzenia „Tak, być może”, ale nie w sposób, w jaki Izraelczycy mogą to sobie wyobrażać. W liście 26 powiedziało, że „najważniejsze osoby w USA” zasugerowały im, że „najlepszym sposobem pomocy prezydentowi Barackowi Obamie w jego wysiłkach na rzecz pokoju będzie uprawianie polityki, która stoi w sprzeczności ze stanowiskiem USA”, i która nakłada konsekwencje i koszty na Izrael.

Jedną z możliwych konsekwencji jest to, że europejscy przywódcy zostali uświadomieni, że Obama potrzebuje i chce być w stanie powiedzieć za zamkniętymi drzwiami coś takiego jak: „Jeśli nie będziemy wymagać, by Izrael działał zgodnie z prawem międzynarodowym, będziemy mieć problem z Europą i staniemy się tak odizolowani na świecie, jak Izrael. Nie możemy do tego dopuścić”.

Co sprowadza mnie z powrotem do ostatniej karty Obamy. Faktem jest, że nie musi on instruować ambasadora USA przy ONZ do głosowania przeciwko Izraelowi w Radzie Bezpieczeństwa. Amerykańskie wstrzymanie się od głosu wystarczyłoby do wzmocnienia najbliższego rządowi światowemu organu by był poważny na tyle, aby nawoływać i pociągnąć syjonistyczne państwo do odpowiedzialności za jego zbrodnie. A to może być, powtarzam, może być, zupełnie inna gra.

Tłumaczenie: Ola Gordon, korekta własna

Źródło: veteranstoday.com
Za: stopsyjonizmowi.wordpress.com

Reklamy
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: