Wolna Palestyna

24/11/2010

Izraelska prasa cenzuruje prawdę

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 15:05

Wielu z nas spuszcza głowę w akcie kapitulacji i autocenzury, co jest nieporównywalnie gorsze od cenzury rządowej.

Gideon Levy – 21.11.2010

W tym tygodniu spotykamy się w Eilat na naszej dorocznej konferencji; wykorzystajmy ją na zbadanie sumienia. Mamy wiele powodów do dumy z tego co piszemy, emitujemy, odkrywamy i wyrażamy. Nie wszędzie można znaleźć taką dziarską prasę, zwłaszcza taką wolną prasę. Ale ta nasza wolność jest w wielkim niebezpieczeństwie, przyjaciele, wolność, z której nie korzystamy we właściwy sposób. Wokół nas płonie niebezpieczny ogień, a nawet jeśli do nas nie dotarł, to jest w drodze, a my jesteśmy zadowoleni. Potwór nadchodzi i nie ma nikogo, kto go zatrzyma.

Jeszcze nie morduje się tu dziennikarzy, ale niektórzy insynuują, że to powinno nastąpić. Nie jesteśmy jeszcze kneblowani, ale niektórzy głoszą otwarcie, że tak powinno się robić. Szokująco, niektórzy dziennikarze nawołują, by nas ograniczyć, by zapobiec szeptaniu opinii, nie wspominając o tej, która jest wywrotowa czy jest opinią mniejszości. Zbyt wielu naszych kolegów nie rozumie swojej funkcji; mylą PR z dziennikarstwem, propagandę z prawdą, prawdziwym patriotyzmem, co oznacza wykonywanie naszej pracy z fałszywym patriotyzmem, co oznacza służenie propagandzie.

Dom się pali, przyjaciele, a wewnątrz są ludzie i dolewają oliwy do ognia. Na zewnątrz uchwala się niebezpieczne prawa, które wymierzone są przeciwko organizacjom non-profit, Arabom i innym mniejszościom, ale w końcu uderzą w nas, uznawanych za powiew demokracji, którą naprawdę rozumie zbyt niewielu.

Nie ma prawie żadnej cenzury i nacisków ze strony rządu, wojska i innych wpływowych grup w Izraelu, którym nie możemy się przeciwstawić. Problemem jest to, że wielu z nas spuszcza głowę w akcie kapitulacji i autocenzury, co jest nieporównywalnie gorsze od cenzury rządowej. Zbyt wielu dołączyło do izraelskiej służby propagandy, prasy, która nie została do tego zmuszona, ale przyłączyła się.

Pozornie nie rządzi żadna ideologia: strony redakcyjne są pełne różnych opinii, ale interesuje nas jedno: potrzeba bycia lubianymi przez naszych czytelników, nie by doprowadzać ich do niepotrzebnego gniewu, nie by mówić im to czego nie chcą wiedzieć, ale by ich wzruszyć i jak najwięcej bawić; by sprzedać.

Poprzez nasze śledztwa i raporty obalaliśmy prezydentów, premierów i ministrów, ale najrzadszym dobrem wśród nas jest odwaga. Czy ludzie nie chcą wiedzieć o okupacji? Więc im nie powiemy. Czy ludzie nie chcą słuchać prawdy o operacji „płynny ołów”? Nie pozwolimy im na bezsenne noce z tego powodu. Nie ma potrzeby na biuro rzecznika IDF, ono jest w nas. Większość z duchów, które wyłaniają się ze strasznego ataku na Gazę, garść leniwych śledztw i procesów, nie jest wynikiem naszych odkryć. Uśpiono nas i wprowadzono w błąd z operacją „płynny ołów”. Niektórzy nawoływali do niej, a potem celowo zamazywali to, co się tam wydarzyło.

Rząd zamyka przed nami Gazę od listopada 2006 r. i, co skandaliczne, nikt się temu nie przeciwstawia. Trudno uwierzyć, że tylko jednej odważnej reporterce, Amirze Hass, udało się tam być nie będąc częścią jednostki wojskowej, a reszta prasy zrezygnowała z tego zadania. Działaczy tureckiej flotylli do Strefy Gazy nazywano w mediach „terrorystami”, nie zasługiwali na to miano, ale tak nazwał ich nasz rząd, to jest to, czego chcą nasi czytelnicy, i w ten sposób możemy usprawiedliwić zabicie dziewięciu działaczy.

Prasa, która przoduje na wiele sposobów, wykręca się od swojego zadania, jakim jest pisanie o okupacji; jest jej największym kolaborantem. Pomaga Izraelczykom czuć, że nie ma okupacji. Bez kampanii dehumanizacji w prasie, Izraelczycy czuliby się mniej zadowoleni z siebie, i być może więcej moralnych wątpliwości zostałoby podniesionych odnośnie tego, co robimy.

Ignorując sprawę i służąc propagandzie, prasa nie wykonuje swojego zadania i umożliwia dalsze kontynuowanie okrucieństwa niedaleko od naszych domów, dystansując go lata świetlne od naszej świadomości. Powinniśmy mówić o tym w Eilat, między przyjęciami i kwiecistymi mowami. Pijąc gin z tonikiem, powinniśmy zadać sobie pytanie, czy relacjonujemy prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

Tłumaczenie: Ola Gordon, korekta własna

Za: haaretz.com/opinion/israeli-press-is-censoring-the-truth-away-1.325832

Reklamy

1 komentarz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: