Wolna Palestyna

18/11/2010

Nour Odeh: Oliwki – palestyńska sprawa rodzinna

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:31

20 października 2010

Mamo, obudź się! Czas pozrywać oliwki! W ten piątkowy poranek, rozkoszny głos mojego pięcioletniego synka Yassera nie brzmiał tak słodko jak zwykle. Była szósta rano i był to mój pierwszy dzień wolny od dłuższego czasu, miałam więc nadzieję na pozostanie w krainie snów do godziny dziewiątej.

Yasser był jednak zbyt podekscytowany perspektywą przygody, jaką miało być zrywanie oliwek, które będziemy jedli przez nadchodzące miesiące i ponieważ jest on dzieckiem bardzo dociekliwym, ciekaw był, jak te pyszności trafiają na jego stół.

Oliwa z oliwek jak i same oliwki są na palestyńskim stole obowiązkowe. Czy to przy śniadaniu, obiedzie, czy kolacji, tych dwóch zdrowych dodatków nigdy nie brakuje.

Obecnie na terytorium okupowanej Palestyny trwa okres zbiorów oliwek, co jest głównym tematem rozmów. Rozmawia się o nowinkach ze zbiorów, cenach oliwy z oliwek i dostępie do gajów oliwnych. Gaje oliwne stanowią około czterdziestu procent wszystkich terenów uprawnych na zachodnim brzegu Jordanu oraz w strefie Gazy. Natomiast drzewa oliwne to osiemdziesiąt procent drzew owocowych w okupowanej Palestynie.

Produkt ten stanowi nieodłączną część tożsamości i historii Palestyńczyków, jest częścią ich zbiorowej pamięci, mimo że są oni skazani na wygnanie. Dlatego retoryka patriotyczna, twórczość literacka, poezja i pieśni pełne są odniesień do drzew oliwnych i ich upartych, sięgając w głąb ziemi korzeni, które potrafią stawiać opór i przetrwać.

Przetwórstwo tego jakże ważnego towaru jest jednak jednym z najbardziej zaniedbanych działów gospodarki.

Tylko w przeciągu ostatnich dziesięciu lat Izraelczycy wykorzenili około 1.2 miliona drzew owocowych, z których większość stanowiły drzewa oliwne. Zawłaszczyli również dziesiątki tysięcy hektarów palestyńskiej ziemi w ramach nielegalnego programu rozbudowy izraelskich osiedli i budowy muru. Dla tysięcy palestyńskich rolników oznacza to mocno ograniczony dostęp lub całkowity jego brak do ich własnych gajów oliwnych.

Poprzez zastosowanie zawiłego i ciągle zmieniającego się systemu przepustek i ograniczeń ruchu, izraelskie władze okupacyjne nadzorują, kiedy i na jak długo palestyńscy rolnicy mogą mieć dostęp do swoich gajów, by sadzić drzewa, uprawiać ziemię i zbierać owoce.

Rzeczywistość pozostaje szara, ale zbieranie oliwek wciąż jest w Palestynie rodzinnym świętem.

Yasser i ja ubraliśmy się. Chwyciłam aparat fotograficzny i wyruszyliśmy pomóc znajomym w Ramallah przy zbiorach oliwek.

Uprawa i zbiór oliwek na terytorium Palestyny są procesami bardzo ekologicznymi. Metody stosowane przy ich zbiorze pozostają w większości nietknięte przez czas i technologię, dzięki czemu produkowana tam oliwa z oliwek zalicza się do najlepszych na świecie.

Dochód z produkcji przetworów oliwnych zapewnia zatrudnienie dla około 100 tys. Palestyńczyków i przynosi przychód w wysokości 100 milionów dolarów ze sprzedaży w kraju i za granicą. Co więcej, od ostatnich dziesięciu lat, palestyńscy rolnicy skwapliwie korzystają z rynku „Fair Trade”. Około 13 procent zeszłorocznej produkcji eksportowano do Europy, Ameryki Północnej i krajów Zatoki Perskiej.

Potencjał tego sektora nie jest jednak w pełni wykorzystywany. Ostatnie badania wykonane przez fundację Oxfam pokazują, że zysk ma szansę się podwoić jeśli tylko dokona się inwestycji i wprowadzi pewne zmiany w sposobie zbioru oliwek. Warunkiem tej poprawy jest jednak zaprzestanie przez Izrael stosowania restrykcji dla rolników.

Nie ma znaczenia czy sposób zbierania oliwek jest ekologiczny, nowoczesny czy wręcz przeciwnie. Zajęcie to jest świetną zabawą, lecz również męczącą pracą, a wykonują ją głównie kobiety.

Etapy zbioru palestyńskich oliwek są następujące: pod drzewem rozkłada się grube plastikowe płachty, następnie mężczyźni i starsi chłopcy wspinają się na drzewo po gałęziach lub po drabinie by lekko uderzając o gałęzie lub potrząsając nimi sprawić, że oliwki opadną na ziemię.

W międzyczasie, kobiety i dzieci zaczynają zbierać pojedyncze oliwki jednak nie z plastikowych płacht – byłoby to zbyt proste. Najpierw chodzą oni wokół drzewa zbierając oliwki leżące na ziemi pomiędzy kamieniami i kolczastymi krzewami, lub te zmiażdżone przez dzieci bawiące się w zbieraczy tych cudownych, małych, oleistych owoców.

Jak tylko kobiety skończą przeczesywać okolice wokół drzewa, zabierają się za zbieranie owoców usypanych na plastikowych płachtach.

W miarę jak ich wiadra wypełniają się oliwkami, przesiewają je one przez sita pilnując, by nie stracić żadnej oliwki.

Zajęcie to jest nużące, owoce się kleją i łatwo jest pokaleczyć ręce. Wstyd mi więc, gdy mówię, że po jednym dniu zbierania oliwek wszystko mnie boli i zastanawiam się, jak tym kobietom udaje się zbierać je całymi dniami.

Zajęcie to staje się również dla palestyńskich rolników coraz bardziej niebezpieczne. W ostatnim okresie zwiększyła się liczba ataków ze strony Izraelskich osadników. Jak donoszą organizacje palestyńskie, osadnicy spalili, ścięli lub nielegalnie ograbili z owoców setki drzew oliwnych.

Jak podaje izraelska organizacja praw człowieka Yesh Din, 90 procent izrealskich dochodzeń w sprawie przypadków przemocy ze strony osadników kończy się fiaskiem, co stwarza atmosferę bezkarności wśród przestępców. My na szczęście znajdowaliśmy się we względnie bezpiecznej okolicy.

Dzieci traktują tę pracę jako całkiem fajną zabawę, a brudzenie ubrań oliwą jest ważną częścią dnia. Biją się o to, kto pierwszy znalazł oliwki i chwalą się ilością znajdujących się w ich wiaderkach owoców. Potem, kiedy wymykają się, by zająć się czymś ciekawszym, ich śmiechy rozbrzmiewają na polach.

Matki, babki, siostry i bracia oraz dzieci w każdym wieku – każde z nich ma swoje zadanie i, co najciekawsze, większość z nich jest tam by pomagać w podtrzymywaniu ponadczasowej tradycji.

Tradycyjna społeczność, przepojona niepisanymi zasadami i często ścisłymi normami społecznymi, nie mogłaby obejść się bez kobiet. Stanowią one bowiem nieodzowne ogniwo ciągu życia, historii i rolnictwa.

Są one również duszami towarzystwa. Pracując przez wiele godzin w niespotykanie prażącym słońcu, to one znajdują każdemu jakieś zajęcie, dzięki czemu na zmęczonych twarzach kobiet i mężczyzn maluje się uśmiech i radość.

Sarkazm i żarty to nieodzowna część okresu żniw. Motywują one do pracy zmęczone ręce i utrzymują ciągłość procesu szukania darów ziemi.

Kiedy słońce zaczyna tonąć na horyzoncie, wszyscy wpadają w pośpiech.

Po jednym skończonym dniu, pora na następne. Rodzina zabiera plony i wraca do domu.

Yasser był tak szczęśliwy w piątek, że nalegał byśmy wrócili tam w niedzielę i kontynuowali zbiory.

Nour Odeh jest dziennikarką, korespondentką katarskiej telewizji Al Jazeera z Zachodniego Brzegu Jordanu.

Tłumaczenie: Agnieszka Karch

Źródło: blogs.aljazeera.net/middle-east/2010/10/20/olives-palestinian-family-affair

Reklamy
TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: