Wolna Palestyna

29/10/2010

Syjonizm i pokój są niekompatybilne

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 21:38

Alan Hart – 20.10.2010

„Syjonizm… patologiczna mentalność terroryzmu i czystek etnicznych”

Syjonizm. Nareszcie ktoś to powiedział i to w sposób najbardziej wnikliwy jak tylko możliwe. Ten ktoś powiedział również:

„Problemem jest syjonizm, a rozwiązaniem jest rozmontowanie jego struktury i wprowadzenie świeckiej demokracji, która nie będzie dyskryminować pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami.”

Tym kimś był Miko Peled, żydowski działacz pokojowy, urodzony w Izraelu i mieszkający w Ameryce.

Jest synem izraelskiego bohatera wojennego, Matti Peleda, który był młodym oficerem w wojnie 1948 roku i generałem w wojnie 1967 roku. Po tej wojnie gen. Peled zasygnalizował swoje oddanie prawdzie wykazując bzdury w syjonistycznej wersji wydarzeń. Zrobił to oświadczając, że istnienie Izraela nie było zagrożone, oraz że była to izraelska wojna z wyboru (agresja a nie samoobrona). Gen. Peled był również jednym z wybitnych Żydów, którzy wkrótce po wojnie 1967 roku wzywali do natychmiastowego ustanowienia palestyńskiego państwa na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy.

W swoim najnowszym artykule (mikopeled.wordpress.com/2010/10/19/liberal-zionism), z którego zaczerpnąłem tytuł tego artykułu, Miko mówi, że rozwiązanie dwu-państwowe było możliwe 40 lat temu, a dzisiaj…? Napisał:

„Teraz Zachodni Brzeg jest podziurawiony miastami i centrami handlowymi i autostradami zbudowanymi tylko dla Żydów na palestyńskiej ziemi, a członkowie izraelskiego rządu otwarcie dyskutują o przesiedleniach, a raczej o przesiedleniach swojej nie-żydowskiej populacji. Poziom opresji i natężenie przemocy przeciwko Palestyńczykom osiągnął nowy szczyt… Dyskusja o rozwiązaniu dwu-państwowym w tych warunkach pokazuje przeraźliwą niezdolność do zaakceptowania rzeczywistości… Jest taka iluzja, że w Izraelu może powstać liberalny, myślący o przyszłości rząd, a wtedy wszystko będzie tak, jak chcą liberalni syjoniści. Zaczną od punktu, w którym byli już Rabin i Arafat, i będziemy mieć najlepszą żydowską demokrację jaką liberalni Żydzi chcą widzieć w Izraelu. Te iluzję wspierają amerykańscy Żydzi, liberalni syjoniści w Izraelu i na całym świecie i na Zachodzie, gdzie poczucie winy za trwające przez 2.000 lat prześladowania do tej pory straszy wiele sumień. Gdyby tylko byli lepsi przywódcy i gdyby tylko to czy tamto… Ale niestety, rzeczywistość nadal bije po oczach każdego: syjonizm i pokój są niekompatybilne. Powiem to jeszcze raz, syjonizm i pokój są niekompatybilne.

Miko dodaje, że poważne badania historii współczesnego Izraela pokazują, że „pojawienie się Netanjahu i Liebermana były przewidywalne.”

Zgadzam się z tym i przedstawię teraz swoje wyjaśnienie.

Syjonizm to nie tylko żydowski nacjonalizm, który stworzył państwo w sercu ziemi arabskiej, głównie poprzez terroryzm i czystki etniczne. Jest to również patologiczny sposób myślenia. W oszukanym syjonistycznym umyśle, świat zawsze był anty-żydowski i zawsze taki będzie. Z tego wynika, że nieunikniony jest holokaust II (skrót dla następnego sprzeciwu wobec Żydów). Z tego wynika, że nie ma żadnych ograniczeń wobec tego, co zrobi syjonizm, by zachować uzbrojony w broń nuklearną Wielki Izrael jako schronienie ostatniej szansy dla wszystkich Żydów na świecie, kiedy ten obróci się przeciwko nim.

Kiedy rozmyślałem nad tym głównym punktem artykułu Miko, że syjonizm i pokój są niekompatybilne, zacząłem się zastanawiać, dlaczego faktycznie jest tak, że amerykańscy prezydenci nie użyją swoich wpływów by próbować pozwać syjonistyczny kraj do odpowiedzialności za jego zbrodnie, co wyraźnie byłoby w najlepszym interesie Ameryki.

Zaczynam myśleć, że przerażający wpływ syjonistycznego lobby i jego pionków w Kongresie nie daje pełnej odpowiedzi. I pytanie jakie sobie zadaję jest takie: Czy to możliwe, że wszyscy amerykańscy prezydenci wiedzą, że nie ma nic, czego nie zrobiliby uzbrojeni w broń nuklearną przywódcy Izraela, gdyby na nich poważnie naciskano, aby zawrzeć pokój na warunkach, które jak wierzą w swoich pełnych złudzeń umysłach, ryzykowaliby bezpieczeństwo Izraela? Zawsze mam w głowie to, co premier Golda Meir powiedziała mi w wywiadzie dla BBC Panorama, co cytuję w mojej książce – w sądnym dniu Izrael „byłby gotowy zabrać ze sobą region i cały świat”.

Jeśli prawdą jest, że amerykańscy prezydenci boją się sprowokować Izrael, to wniosek będzie musiał być taki, że państwo syjonistyczne jest potworem poza kontrolą i że wszystkie wysiłki na rzecz pokoju są skazane na niepowodzenie.

Czy sytuacja jest naprawdę tak zła?

Moja odpowiedź jest – tak. Ale są obserwatorzy, którzy myślą, że po wyborach uzupełniających do Kongresu w Ameryce może nadarzyć się jeszcze jedna okazja dla prezydenta Obamy, by wielu Izraelczyków doprowadzić do rozsądku po to, by pokojowi dać ostatnią szansę.

Ta nowa nadzieja została zainspirowana najwyraźniej raportami z inicjatywy palestyńskiej (i przypuszczalnie arabskiej), by Rada Bezpieczeństwa uznała niezależność Palestyńczyków w granicach z roku 1967.

Aluf Benn napisał 20 października w dzienniku Ha’aretz:

„Izraelska dyplomacja doszła do punktu zwrotnego. Zamiast zajmować się nieudanymi rozmowami bezpośrednimi, od tej chwili Izrael będzie aranżował rozwiązania dyplomatyczne przeciwko palestyńskiej inicjatywie uznania przez Radę Bezpieczeństwa ONZ niezależności w granicach z 1967 roku. Taka decyzja mogłaby uznać Izrael za agresora i okupanta, torując drogę dla środków przeciwko Izraelowi. Obama mógłby zamknąć ten proces wrzucając amerykańskie veto. Czy zrobi to? Jakim kosztem?

„Barak ostrzega Netanjahu, że Obama jest zdeterminowany, by ustanowić palestyńskie państwo, nawet jeśli wymaga to ryzyka politycznego. Prezydent nie musi wychodzić publicznie przeciwko Izraelowi, ale po prostu stanąć z boku, kiedy Rada Bezpieczeństwa uzna Palestynę. Międzynarodowy ruch na rzecz bojkotu Izraela otrzyma ogromną zachętę, kiedy Europa, Chiny i Indie odwrócą się od Izraela i nadszarpną pozostałe resztki jego legalności. Stopniowo izraelska opinia publiczna również odczuje żelazny uchwyt dyplomatyczny i ekonomiczny.

„Nie ma pewności że tak się stanie.”

Zobaczymy. Syjonizm.

Tłumaczenie: Ola Gordon

Źródło: veteranstoday.com/2010/10/20/alan-hart-zionism-and-peace-are-incompatible

Za: poliszynel.wordpress.com

Advertisements
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: