Wolna Palestyna

24/10/2010

Ben White: Izraelski apartheid na Terytoriach Okupowanych

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 12:53

Jak pokrótce wspomniano pod koniec części pierw­szej, konieczność przeprowadzenia czystki etnicznej na rdzennych Palestyńczykach postawiła Izrael przed po­tężnym dylematem, gdy w 1967 r. rozpoczął on okupa­cję reszty Palestyny (tj. Zachodniego Brzegu, Jerozolimy Wschodniej i Strefy Gazy). Nie mogąc – z uwagi na dba­łość o stosunki międzynarodowe oraz kontekst regional­ny – przeprowadzić masowych wypędzeń, Izrael musiał pogodzić się z tym, że na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich miażdżącą większością ludności pozosta­ną Palestyńczycy Aby zatem kontrolować dostęp do zie­mi i zasobów naturalnych, oraz by trwale osłabić i rozbić Palestyńczyków, Izrael musiał rozwinąć tu system apar­theidu o wiele jeszcze bardziej rozpasany niż ten znany już od 1948 r.

Izrael napotkał jednak na problem: społeczność mię­dzynarodowa uznała mianowicie, że terytoria palestyń­skie zdobyte przez to państwo w 1967 r. znajdują się, jako terytoria okupowane, jedynie pod tymczasową kontrolą izraelską do czasu realizacji przyszłych porozumień poko­jowych. Również prawo międzynarodowe i humanitarne nakładały na siły okupacyjne bardzo surowe ograniczenia w kwestii tego, co mogą, a czego nie mogą robić na tery­torium znajdującym się pod ich kontrolą.

Wobec tych wszystkich przeszkód reżim apartheidu mający kontrolować Palestyńczyków trzeba było usta­nawiać stopniowo, po cichu i w sposób zakamuflowany. Protesty były jednak na tyle słabe, że Izrael często mógł je po prostu ignorować; innym razem stosował fikcje praw­ne, czy też podbechtywał radykalny religijny ruch kolonizatorski, którego „wysunięte placówki” zamieniały się w oficjalne kolonie. Najczęściej znajdowano wymówkę w postaci „względów bezpieczeństwa” modyfikując tem­po kolonizacji z uwagi na delikatność „procesu pokojowe­go” czy też w okresach, w których wybuchała przemoc ze strony Palestyńczyków.

W ciągu ostatnich 40 lat Izrael skutecznie zintegrował podbity obszar z terytorium sprzed 1967 r. tworząc istną „sieć kontroli”, na którą składają się kolonie żydowskie, dro­gi tylko dla kolonistów, posterunki kontrolne, bazy wojsko­we, strefy zakazu wstępu oraz przejęte zasoby wodne. Poniżej przedstawione zostaną kolejne mechanizmy i zna­ki szczególne apartheidu izraelskiego na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich.

GRABIEŻ ZIEMI

Zdecydowaliśmy z entuzjazmem, że staniemy się społeczeń­stwem kolonialnym […] dokonując rabunku i znajdując uspra­wiedliwienie dla tych postępków.

Michael Ben-Jair, marzec 2002

Panowanie Izraela na Okupowanych Terytoriach Palestyń­skich od 1967 r. oznacza nade wszystko grabież ziemi. Izrael usiłował i usiłuje skryć grabieżczy charakter swych kon­fiskat ziemi za zasłoną dymną rzekomej legalności i „pro­cesu odpłaty”. Zaraz po wojnie w 1967 r. wojsko izraelskie wydało serię „rozkazów wojskowych” mających za cel uła­twienie przejmowania mienia Palestyńczyków.

Izraelska polityka na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich oznaczała repetycję wielu środków, w tym środków prawnych, jakie wykorzystał on po 1948 r. Nabrało to impetu po 1979 r., gdy „agencje rządowe uruchomiły olbrzymi projekt kartografii i rejestracji ziemi w celu rozpoznania, do jakich ziem publicznych Izrael może rościć sobie prawo”. Ziemię przejmowano, gdy dany Palestyńczyk nie mógł udowodnić swego tytułu wła­sności ziemi oraz wykazać, jak obecnie ją użytkuje (stawa­ła się wówczas palestyńską ziemią publiczną).

Raport Amnesty International z 1999 r. szczegółowo analizuje sposoby, za sprawą których kolejne rządy izra­elskie dopuszczały się w kwestii „ziemi publicznej” ma­nipulacji umożliwiającej kolonizację na masową skalę. Wskazuje też na cyniczny sposób, w jaki władze izraelskie wykorzystują ustawodawstwo ottomańskie z 1858 r. Z jeszcze większym cynizmem poddano Palestyńczyków dyskryminacji w oparciu o zakaz „budowania na ziemi państwowej czyjej dzierżawy” przez „osoby obce”. Jest iro­nią losu, że o ile imigranci przybywający zgodnie z Prawem Powrotu (tj. Żydzi) otrzymują pełne prawa, o tyle społecz­ność palestyńską na obszarach okupowanych od 1967 r. określa się mianem „osób obcych”.

Tempo kolonizacji izraelskiej było zmienne, choć za­równo rządy Likudu, jak i rządy Partii Pracy prowadziły na szeroką skalę agresywną politykę konfiskat. Co więcej, nawet w latach „procesu pokojowego” po porozumieniach w Oslo rząd izraelski skonfiskował około 35 tys. akrów ziemi na Zachodnim Brzegu, „z których wiele stanowiło obszary rolne i których wartość przekraczała miliard do­larów” w celu rozbudowy kolonii oraz budowy opasającej je sieci dróg. Każdego roku między 1995 a 1999 Izrael konfiskował obszar równy obszarowi Londynu.

Do połowy lat 80. obszar dostępnych Palestyńczykom ziem uprawnych na Zachodnim Brzegu skurczył się o 40%. Sprawozdawca Specjalny Komisji ONZ ds. Praw Człowieka szacował wiosną 2000 r. – na 6 miesięcy przed wybuchem Drugiej Intifady – że Izrael zdążył skonfisko­wać 60% Zachodniego Brzegu, jedną trzecią Strefy Gazy oraz jedną trzecią należących do Palestyńczyków terenów w Jerozolimie.

NABIL SABA

W 1972 r. żołnierze izraelscy zapukali do mego rodzinnego domu na wzgórzu Bejt Dżala, proponując memu ojcu kupno jego ziemi. Odmówiliśmy. Więc niemal każdego dnia i nocy nachodzili nas, grozili, starali się zastraszyć. Zamknęli mnie i moich braci w więzieniu. Fałszywie oskarżono nas o prze­kazanie partyzantom 300 dinarów, co stanowiło wówczas ol­brzymią sumę. Pobili w więzieniu mojego brata.

Izraelczycy przyszli do mojego domu i postawili mnie oraz moich braci pod ścianą. Zapytali moją matkę, którego z nas jej zdaniem najlepiej zabić pierwszego. Zaczęła płakać. Rok później opuściliśmy dom, zabierając ze sobą większość swych rzeczy. Myśleliśmy, że odchodzimy tylko tymczasowo; uczy­niliśmy to ze strachu.

Gdy zobaczyłem potem to miejsce i znajdujące się tam izrael­skie zabudowania, dostałem ataku serca. Wcześniej rosły tam winogrona i drzewa figowe; ale wszystko zaorał buldożer, tak jak dziś buldożery niszczą drzewa oliwne. Mój ojciec powie­dział przed śmiercią, że chciałby móc jeszcze choć jedną noc przespać we własnym pokoju. Nigdy nie zapomnę tych słów.

Źródło: Wywiad przeprowadzony przez autora

KOLONIE

Nie ulega wątpliwości, że to rząd izraelski zainicjował tworze­nie osiedli, stymulował ich powstawanie oraz je rozmieścił; osadnictwo nie było spontanicznym ruchem masowym, dzia­łającym wbrew rządowi czy przy jego obojętności. Co wię­cej, politykę tę przez ponad 30 lat kontynuowały energicznie wszystkie administracje rządowe od 1967 r. aż po dzień dzi­siejszy.

Ariel Szaron

Arabowie powinni każdej nocy widzieć z odległości 500 me­trów, jak Żydzi zapalają światło.

Tenże, w trakcie przelotu nad Okupowanymi Terytoriami Palestyńskimi

Duża część ziemi, konfiskowanej wciąż przez Izrael Palestyńczykom z Okupowanych Terytoriów Palestyń­skich, wykorzystywana jest pod nielegalne kolonie osad­ników oraz związaną z nimi infrastrukturę. Od 1967 r. Izrael ustanowił 135 oficjalnie uznanych kolonii na okupowanym Zachodnim Brzegu (wraz z Jerozolimą Wschodnią) oraz 16 – następnie zdemontowanych w 2005 r. – w Strefie Gazy (nie wspominając o licznych koloniach „nieoficjalnych”). Liczba ich mieszkańców wyno­siła w chwili pisania tej książki łącznie nieomal pół mi­liona, w tym ponad 280 tys. kolonistów na Zachodnim Brzegu oraz ponad 180 tys. w nielegalnie zaanektowanej Jerozolimie Wschodniej. Należy pamiętać, że wszyst­kie te kolonie pozostają nielegalne w świetle prawa mię­dzynarodowego, a ich istnienie wielokrotnie spotykało się z potępieniem ze strony takich ciał jak Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. Choć rząd izraelski, jak też proizraelscy propagandyści na Zachodzie, wielokrotnie starają się zaciemnić sprawę, twierdząc, że istnieje tu po­ważny spór prawny, to w 1967 r. sam rząd izraelski przy­znał, że tworzenie kolonii jest nielegalne.

DAWUD NASSAR

Walczymy od 1991 r., broniąc naszej ziemi przed wojskiem izraelskim. Ktokolwiek „twierdził”, że posiada ziemię, musiał iść do sądu wojskowego i przedstawić swą sprawę. Niektórzy nie mieli żadnych papierów, żadnych dokumentów, które po­twierdzałyby ich własność ziemi, więc ją stracili.

Gdy wybuchła Druga Intifada, koloniści starali się skonfisko­wać ziemię. Przychodzili nieraz z karabinami maszynowymi. Za którymś razem pokazałem jednemu z nich papiery do­wodzące, że jestem właścicielem tej ziemi, na co odparł, że on ma papiery od Boga. Starali się poprowadzić drogę przez naszą ziemię, ścinali nasze drzewa, zrywali płoty, niszczyli studnie, lecz wciąż to wszystko naprawialiśmy. Staramy się tu pozostać na zawsze.

Nazwaliśmy nasz projekt „Namiotem Narodów” – miejscem, w którym zbliżają się do siebie różne religie, kultury i narodo­wości. W Strefach A i B funkcjonuje wiele takich projektów, ale działalność tam nie jest najważniejsza. Jeśli nie będziemy działać w Strefie C, to mogą nam odebrać ziemię w ciągu jed­nego dnia.

Źródło: Wywiad przeprowadzony przez autora

Doradca prawny izraelskiego ministerstwa spraw za­granicznych w „ściśle tajnym” memorandum przedstawił wniosek, że „cywilne osadnictwo na terytoriach admini­strowanych stoi w wyraźnej sprzeczności z klauzulami Czwartej Konwencji Genewskiej” podkreślając, że zakaz kolonizacji jest „kategoryczny i niezależny od motywów i celów transferu, oraz ma za cel uniemożliwienie kolo­nizacji podbitego terytorium przez obywateli państwa – zdobywcy”.

Izrael starannie rozplanował rozmieszczenie ważnych kolonii, często skupiając je w celu stworzenia ich „blo­ków” w miejscach strategicznych, szczególnie w okoli­cach Jerozolimy. Światowa Organizacja Syjonistyczna i ministerstwo rolnictwa przygotowały w 1983 r. „plan ogólny” kolonizacji, który „przewidywał ostateczne przy­łączenie Zachodniego Brzegu do Izraela, oraz wysuwał cel rozprzestrzenienia możliwie dużej ludności żydowskiej na obszarach stanowiących wysoki priorytet dla osadnic­twa”. Celem tej polityki „faktów dokonanych” jest za­tem stworzenie obszarów, które Izrael zdoła ostatecznie zaanektować.

Twierdzi się czasem, że do budowy kolonii przyczynia się głównie izraelska „prawica” polityczna, w szczególności zaś fanatycy religijni. Faktycznie jednak przez dziesięcio­lecia utrzymywał się znaczący konsens wśród całego izra­elskiego spektrum politycznego. I tak np. gdy Partia Pracy oddawała władzę 10 lat po wojnie w 1967 r., „już 50 tys. Żydów zostało osiedlonych w nowych osiedlach żydow­skich, ustanowionych na przyłączonych do Jerozolimy pe­ryferiach terytoriów okupowanych”.

Likud entuzjastycznie kontynuował dzieło rozpoczęte przez Partię Pracy, w okresie funkcjonowania jego pierw­szego rządu zwiększając ponad dwukrotnie liczbę kolonii oraz czterokrotnie liczbę ich ludności. Można by jed­nak pomyśleć, że przynajmniej po porozumieniach z Oslo nastąpi jeśli nie zamrożenie, to chociaż ograniczenie ko­lonizacji izraelskiej. Faktycznie jednak w kolejnych latach liczba kolonistów się podwoiła – w latach 1993-96, gdy ster rządów dzierżyła Partia Pracy, liczba kolonistów na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy wzrosła o 50%, sięga­jąc 147 tys.

„OBWODNICE”

Opierający się na separacji poprzez dyskryminację reżim dro­gowy wykazuje wyraźne podobieństwa z rasistowskim reżi­mem apartheidu, który do 1994 r. istniał w RPA.

Raport B’Tselem, 2004

Nieodłączną składową kolonizacji izraelskiej na Okupo­wanych Terytoriach Palestyńskich pozostaje sieć „ob­wodnic”, łączących kolonie i przyczyniających się do dal­szego pokawałkowania ziem Palestyńczyków. W 2000 r. drogi te liczyły łącznie 340 km oraz pokrywały 51,2 km2 ziem na Zachodnim Brzegu. Jeff Halper z Izraelskiego Komitetu Przeciwko Wyburzaniu Domów wskazał, że ,,obwodnice” te są „otoczone z obu stron kordonami sa­nitarnymi, oznaczającymi zniszczenie wszystkich domów, pól uprawnych i sadów, które staną na ich drodze” oraz włączają „Zachodni Brzeg do narodowego systemu dro­gowego Izraela”.

„Obwodnice” służące obywatelom izraelskim, a nie Palestyńczykom, zarządzane są w oparciu o dyskrymina­cyjny system nieraz uniemożliwiający Palestyńczykom ko­rzystanie z tych dróg, co najmniej zaś utrudniający je za sprawą rozlicznych restrykcji od przeszkód fizycznych, aż po specjalne przepustki. Nowe izraelskie plany w la­tach 2005-06 zmierzały ku „unowocześnieniu” systemu „obwodnic” w związku z tym „tworząc w Palestynie państwo enklaw, otoczonych przez mury oraz połączonych tunelami i specjalnymi drogami. Tworzy to „apartheid drogowy dla Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu”, w ramach którego „istniejące drogi zarezerwowane zostaną dla Żydów, łącząc ich kolonie ze sobą nawzajem oraz z Izraelem”.

Mniej więcej w tym samym czasie izraelskie władze oku­pacyjne dokonały praktycznych posunięć na rzecz wzmoc­nienia separacji, m.in. zaprowadzając blokadę wojskową, uniemożliwiającą „Palestyńczykom poruszanie się główną arterią Zachodniego Brzegu”. Ów plan rządowy wyraźnie zmierzał do odcięcia „wszystkich Palestyńczyków od dróg, którymi poruszają się po Zachodnim Brzegu Izraelczycy”; jego celem było „całkowite odseparowanie od siebie obu populacji”.

W 2008 r. Izrael miał trudności z zachowaniem choć­by pozorów demokracji. Po raz pierwszy w historii Sąd Najwyższy podjął tymczasową decyzję w sprawie kon­kretnej drogi (nr 443) na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich, postanawiając o zamknięciu jej dla Palestyńczyków wyłącznie „dla wygody podróżujących Izraelczyków”. New York Times opublikował artykuł o „systemie drogowym dwóch prędkości”, w którym cy­tuje prawnika Stowarzyszenia Na Rzecz Praw Człowieka w Izraelu Limora Jehudę, używającego tego właśnie słowa: apartheid.

POSTERUNKI KONTROLNE I BLOKADA

System posterunków kontrolnych funkcjonuje wyłącznie w wyniku niechęci Izraela do oddania całego terytorium Zachodniego Brzegu wraz z koloniami. Ma on na celu zapew­nienie kontroli Izraela nad życiem Palestyńczyków.

Icchak Laor

Celem posterunków kontrolnych jest manifestowanie, że posiadamy siłę i władzę, mają siać strach oraz symbolizować wrodzone upośledzenie i niższość tych, którzy znajdują się pod okupacją.

Meron Benvenisti

Izrael utrudnia poruszanie się po Okupowanych Tery­toriach Palestyńskich na wszystkie możliwe sposoby, poczynając od obsadzonych żołnierzami posterunków kontrolnych po blokady dróg i żelazne bramy. Większość tych przeszkód, w tym większość stale obsadzonych za­łogą dużych posterunków, nie znajduje się na Zielonej Linii, lecz ogranicza, czy wręcz zupełnie uniemożliwia przemieszczanie się osób pieszych i zmotoryzowanych z jednego palestyńskiego miasta do innego. Organizacja Narodów Zjednoczonych skrupulatnie dokumentuje ilość i charakter owych przeszkód, do których należą również rowy, nasypy, Mur Separacyjny (o którym później) oraz rozrzucone czy „ruchome” posterunki kontrolne.

SZAZA JUNIS

Jestem studentką na Uniwersytecie w Nablusie. Lecz żyję wraz z rodziną w Dżeninie, muszę więc udawać się w trudną po­dróż do Nablusu przez izraelskie posterunki kontrolne. Nigdy nie wiem, ile czasu tym razem zabierze mi podróż. Kiedyś wyjechałam po południu z Dżeninu i dotarłam na posterunek kontrolny. W kolejce czekały setki samochodów, było strasz­nie zimno, posuwaliśmy się do przodu, by dotrzeć na drugą stronę. Gdy doszłam do żołnierzy, jeden z nich popchnął mnie na ziemię twierdząc, że przekroczyłam linię. Jeden z Palestyńczyków podszedł do niego i też go popchnął, więc rzuciła się na niego cała masa żołnierzy, pobili go i gdzieś za­brali – nie wiem dokąd.

Źródło: Wywiad przeprowadzony przez autora

Biuro ONZ ds. Organizacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) w Jerozolimie obliczyło w maju 2008 r., że na Zachodnim Brzegu znajduje się 607 różnego rodzaju ba­rier, co oznacza 7% wzrost od września 2007 r. OCHA podkreśliło też, że „środki te stosowane są często w sposób nieprzewidywalny”, co oznacza, że „całkowita liczba prze­szkód drogowych obecnych w danym momencie, choć po­zostaje ważnym wskaźnikiem, nie oddaje pełni surowości reżimu blokad”.

Izrael twierdzi, że ustanawia posterunki kontrolne w celu walki z terroryzmem. Trudno jednak dociec, jakie to „względy bezpieczeństwa” mogą stać za uniemożliwieniem Palestyńczykom dotarcia na własne wesele czy zablo­kowaniem jedynej drogi łączącej daną wieś ze światem. Nawet w artykule wstępnym w Ha’aretz zasugerowano, że „okrążanie, czy, mówiąc bardziej wprost, oblężenie wsi pale­styńskich”, nie mające nawet „pozoru działania w dbałości o bezpieczeństwo”, jest faktycznie „realnym narzędziem Zasady odpowiedzialności zbiorowej”.

Posterunki kontrolne oraz inne przeszkody wpi­sują się w izraelską politykę „blokady” okupowanych Palestyńczyków, oznaczającą całą gamę „ograniczeń swobodnego przemieszczania się ludzi, pojazdów i dóbr w Palestynie”. „Blokada” narzucana „przez złożony biurokratyczno-wojskowy system zezwoleń na podróżo­wanie oraz dwukolorowy system tablic rejestracyjnych”, może być:

♦ wewnętrzna – w wypadku blokady miast i wsi na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich;

♦  zewnętrzna – w wypadku blokady granicy między Izraelem a Okupowanymi Terytoriami Palestyń­skimi;

♦  również zewnętrzna – w wypadku blokady przejść międzynarodowych.

Wbrew twierdzeniom, że taka odpowiedzialność zbioro­wa okazała się być koniecznością po fali zamachów samo­bójczych w trakcie Drugiej Intifady, blokada Okupowanych Terytoriów Palestyńskich trwa „od początku lat 90.” i „ma zbyt potężny zasięg, by móc ją uznać za działanie ad hoc, związane z zagrażającymi bezpieczeństwu zachowaniami Palestyńczyków”. Między 1994 a 1999 r. Izrael utrzy­mywał blokadę przez łącznie 499 dni; w 1998 r. jedynie niecałe 4% Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy posiadało uprawniającą ich do wizyty w Jerozolimie przepustkę.

MUR SEPARACYJNY

Trasa muru jasno wskazuje na to, że jego celem pozostaje przy­łączenie jak największej liczby kolonistów do Izraela.

John Dugard, profesor prawa i Sprawozdawca Specjalny Rady Praw Człowieka ONZ ds. Sytuacji w Dziedzinie Praw Człowieka na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich

Izrael rozpoczął w 2003 r. budowę Muru Separacyjnego na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej, wywo­łując tym samym potężne zmiany w geografii oraz w me­chanizmach kontrolnych okupacji. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości stwierdził w swym orzeczeniu doradczym (patrz niżej), że określenie „Mur” pozostaje adekwatne, choć na różnych odcinkach mamy do czynie­nia z ośmiometrowym murem, drutem kolczastym, rowa­mi, wieżyczkami strzelniczymi, zasiekami pod napięciem, drogami wojskowymi, czujnikami elektronicznymi oraz szerokimi nawet na 100 m strefami buforowymi.

Obecnie Mur przebiega na długości 720 km. W maju 2008 r. był ukończony w 57%, zaś kolejne 9% pozostawa­ło w trakcie budowy. Około 75% trasy muru wcina się w Zachodni Brzeg, wskutek czego 10% powierzchni Zachodniego Brzegu i Jerozolimy Wschodniej znalazło się między nim a Zieloną Linią. Dziesiątki tysięcy Palestyńczyków uwięziono na tej ziemi niczyjej, odizo­lowano od reszty Zachodniego Brzegu i zmuszono ubie­gać się o „pozwolenie” na dalsze zamieszkiwanie w swych domach.

Mur Separacyjny jest nielegalny. W przełomowym orze­czeniu Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, przyjętym w lipcu 2004 r. 14 głosami przeciwko jednemu, czytamy, że „budowa muru wznoszonego na oku­powanym terytorium palestyńskim włącznie z Jerozolimą Wschodnią i jej okolicami przez będący siłą okupacyjną Izrael, oraz związany z nią reżim, pozostają sprzeczne z prawem międzynarodowym”. Tą samą liczbą gło­sów Trybunał orzekł też, że Izrael zobowiązany jest po­wstrzymać konstrukcję, rozebrać już istniejące fragmenty wielkiej bariery oraz „spłacić reparacje za wszelkie szkody wywołane budową muru”.

Nim jeszcze zapadła decyzja Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, budowę Muru potępi­ły liczne organizacje obrony praw człowieka, a także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, który w lutym 2004 r. w niezwykle ostrym oświadczeniu potępił tę konstrukcję jako „sprzeczną z prawem międzynarodo­wym”. Rok przed orzeczeniem Trybunału swą opinię wyraziła Amnesty International, stwierdzając, że budowa Muru „musi zostać natychmiast wstrzymana”.

Rząd izraelski i jego apologeci uzasadniają budowę Muru głównie względami bezpieczeństwa, w szczególno­ści zaś obroną przed palestyńskimi zamachami samobój­czymi. Znaczenie muru jako „środka bezpieczeństwa” po­zostaje jednak dyskusyjne. Na przykład pod koniec 2007 r. każdego tygodnia ponad 1,2 tys. Palestyńczyków przedzie­rało się przez Mur by pracować na czarno w Izraelu. Choć uznaje się, że Mur przyczynił się do gwałtownego spadku liczby palestyńskich ataków zbrojnych wewnątrz Izraela, to nawet same izraelskie służby bezpieczeństwa przyznały, że owa poprawa, obserwowalna od 2006 r., wy­nika z jednostronnego zawieszenia broni przez palestyńskie ugrupowania zbrojne.

Zbiorowe karanie całej społeczności ze względów bezpieczeństwa jest rzecz jasna surowo zakazane przez Konwencje Genewskie. Lecz najlepszą odpowiedzią dla tych, którzy tak jak Szaron twierdzą, że „barierę wzniósł terror”, pozostaje mapa przebiegu Muru. Trasa ta nie biegnie wzdłuż izraelskiej granicy z Okupowanymi Terytoriami Palestyńskimi, lecz celowo wije się tak, aby pozostawić po „izraelskiej” stronie ważne kolonie. Zgodnie z danymi izraelskiego ministerstwa spraw wewnętrznych ponad 75% ogółu kolonistów znajduje się po zachodniej stronie planowanej obecnie trasy Muru.

Logiką Muru jest: zagrabić tyle ziemi, ile się da, i pozo­stawić tam jak najmniej Palestyńczyków. Na dobrą spra­wę przyznał to sam główny architekt Muru, Danny Tirza, który w 2007 r. powiedział gazecie Washington Post: „Gdy rząd przekazał mi to zadanie, usłyszałem, że najważniej­sze jest pozostawienie wewnątrz jak największej liczby Izraelczyków oraz jak największej liczby Palestyńczyków na zewnątrz”. Sam Tirza jest kolonizatorem, „który uważa, że Izrael posiada historyczne prawo do ziemi leżą­cej między Morzem Śródziemnym a rzeką Jordan”.

Mur ma druzgocący wpływ na zdolność Palestyńczyków do zachowania ich stylu życia. Sąsiednie wioski stały się odległe od siebie o godziny drogi czy wręcz zupełnie nie­dostępne. Zagrabiona w samej tylko pierwszej fazie budo­wy Muru ziemia w północnej części Zachodniego Brzegu to w 95% najlepsza ziemia uprawna, na której rosną drze­wa cytrusowe i oliwkowe, zboża i inne uprawy, oraz ob­szary pastwisk. „Przypadkiem” na odgrodzonych przez Mur terenach znajduje się 65% zasobów wodnych Zachodniego Brzegu.

Jedną ze szczególnie doświadczonych przez budo­wę muru wsi pozostaje Dżajjus. W 2004 r. w artykule w The Nation David Bloom opisuje, jak 70% uprawianych przez chłopów ziem – oraz wszystkie grunty poddane irygacji – znalazły się po zachodniej stronie izrael­skiej bariery bezpieczeństwa”. Fizyczna separacja przetar­ła ścieżkę następującemu po niej biurokratycznemu wywłasz­czeniu: „Chłopi z Dżajjus niegdyś codziennie mogli doglądać swej ziemi. Potem zbudowano Mur. Początkowo bramy były otwarte. Lecz w końcu Izraelczycy umieścili na wszystkich bramach kłódki i łańcuchy. Bramy zostały zamknięte, otwie­rano je jedynie w wyznaczonym czasie na 15 czy 20 minut. 2 października dowódca wojskowy na Zachodnim Brzegu gen. Mosze Kaplinski ogłosił obszar między Murem a Zieloną Linią zamkniętą strefą wojskową […]. Zgodnie z zasadami obowią­zującymi w tej odciętej strefie, żaden Palestyńczyk nie ma pra­wa wstępu bez przepustki wydanej przez Izrael. Prawo wstępu mają natomiast obywatele izraelscy oraz osoby uprawnione do zostania obywatelami izraelskimi zgodnie z Prawem Powrotu.

Sytuacja w Dżajjus stanowi część „nowych realiów geo­graficznych i biurokratycznych” stworzonej przez Mur „setkom tysięcy Palestyńczyków na północy Zachodniego Brzegu”. I nie tylko na północy: potężny betonowy mur przecina na pół palestyńskie dzielnice Jerozolimy Wschodniej, a północ Betlejem zamieniła się w miasto – widmo.

JEROZOLIMA WSCHODNIA

Jak się wydaje, główną troską Izraela jest to, by obecny podbój Jerozolimy był ostatnim.

The Economist

Zrywamy arabską ciągłość oraz przekreślamy ich roszcze­nia do Jerozolimy Wschodniej, tworząc odizolowane wyspy obecności Żydów na terenach zamieszkałych przez ludność arabską. […] Naszym ostatecznym celem jest żydowska cią­głość w całej Jerozolimie.

Uri Bank, członek partii Moledet

Wkrótce po podboju Jerozolimy Wschodniej w 1967 r. Izrael podjął kroki na rzecz uczynienia go niekwestiono­wanym – i nieodwracalnym – faktem dokonanym. Jeszcze w tym samym miesiącu parlament izraelski przyjął pra­wo, rozciągające granice municypalne Jerozolimy na świeżo poddane okupacji terytorium. Społeczność międzynarodowa nigdy nie uznała legalności tego aktu faktycznej aneksji.

Aneksji poddano 1,7 tys. akrów ziemi w Jerozolimie Wschodniej i na Zachodnim Brzegu, zaś jedną trze­cią ziem – w większości stanowiącą własność prywatną Palestyńczyków – również wywłaszczono. W ten sposób rozpoczęła się budowa nielegalnych kolonii. W 2001 r. na tych wywłaszczonych ziemiach stało już ok. 47 tys. budynków przeznaczonych dla Żydów – „lecz ani jednego wybudowanego dla Palestyńczyków”.

Kluczowym celem Izraela w Jerozolimie pozostaje zwięk­szenie odsetka ludności żydowskiej, lecz mimo to nawet dziś co trzeci mieszkaniec miasta jest Palestyńczykiem – na obszarach zaanektowanych w 1967 r. zaś co drugi. By wygrać „wojnę demograficzną” Izrael fizycznie izoluje Jerozolimę Wschodnią od Zachodniego Brzegu, tworzy dyskryminacyjne plany terytorialne i budowlane, anuluje Palestyńczykom prawa do zamieszkania oraz zaniedbuje infrastrukturę Jerozolimy Wschodniej.

Amir Czeszin był głównym doradcą ds. społeczno­ści arabskiej i zastępcą Teddy’ego Kolleka, burmistrza Jerozolimy w latach 1965-93. W swej książce przedstawia „od kuchni” metody rasistowskiej dyskryminacji w Izraelu pisząc, że:

w planie Kolleka z 1970 r. znalazły się zasady, które aż do dziś pozostają fundamentalne dla izraelskiej polityki miesz­kaniowej w Jerozolimie Wschodniej – wywłaszczanie zie­mi należącej do Arabów, rozwój dużych osiedli żydowskich w Jerozolimie Wschodniej oraz ograniczenia dla rozwoju osie­dli arabskich.

Ariel Szaron mógł zatem stwierdzić, uczestnicząc w 1992 r. w ceremonii oddania do użytku nowego domu dla rodzin żydowskich w muzułmańskiej dzielnicy Starego Miasta: „Postawiliśmy sobie cel, by w Jerozolimie Wschodniej nie pozostało ani jedno osiedle, w którym nie mieszkają Żydzi”. Tych słów nie wypowiadał odosobniony „ekstremista” lecz człowiek nadający ton oficjalnej polityce Izraela.

Palestyńczycy z Jerozolimy Wschodniej posiadają inne dowody tożsamości niż Palestyńczycy z Zachodniego Brzegu. Nie są obywatelami, lecz zgodnie z prawem izra­elskim uznawani są za „rezydentów”. Muszą przy tym spełnić określone kryteria, gdyż inaczej ich „prawo do zamieszkania” może być anulowane; taki los spotkał ponad 1,3 tys. Palestyńczyków z Jerozolimy Wschodniej w samym tylko 2006 r. W ten sposób „Izrael traktuje ich jak nieznaturalizowanych imigrantów, choć faktycznie to on sam imigrował do nich”.

Ponieważ olbrzymie połacie ziemi rozmyślnie pozo­stawiono „poza dostępem” Palestyńczyków, potężny głód mieszkaniowy tworzy jaskrawy kontrast z ochoczą rozbu­dową przez Izrael istniejących już nielegalnych kolonii ży­dowskich oraz budową nowych. Ponadto Palestyńczykom rutynowo odmawia się pozwoleń na budowę, są „zatem postawieni przed wyborem”: albo budować ryzykując wy­burzenie, albo pobudować się poza granicami municypal­nymi miasta i „w ten sposób stracić swój status mieszkańca Jerozolimy”. W latach 2004-07 wyburzono 316 pale­styńskich domów wybudowanych bez pozwoleń, czyniąc w ten sposób niemal tysiąc osób bezdomnymi.

WODA

Od początku okupacji wojskowej w 1967 r. Palestyńczycy są systematycznie dyskryminowani w dostępie i korzysta­niu z zasobów wodnych na swej własnej ziemi. Rocznie per capita „Izraelczycy wykorzystują czterokrotnie więcej wody niż Palestyńczycy”, zaś Palestyńczycy mogą wyko­rzystywać tylko w 17% stanowiącą jedyne źródło wody na Zachodnim Brzegu warstwę wodonośną, gdyż Izrael za­spokaja dzięki niej potrzeby swych miast i kolonii.

Izraelskie władze wojskowe „w znacznym stopniu za­kazały Palestyńczykom kopania nowych studni i odbu­dowy starych” jak też zaprowadziły limit głębokości, do jakiej mogą sięgać używane przez nich pompy – oczywi­ście nie wprowadzono podobnych restrykcji wobec ko­lonii. Kolonie odgrywają faktycznie podwójną rolę w uniemożliwianiu Palestyńczykom dostępu do ich zaso­bów wodnych.

Po pierwsze, koloniści zużywają nieproporcjonalnie większą ilość wody niż mieszkający obok nich mieszkań­cy miast i wsi palestyńskich. I tak w upalne lato 1997 r. na kolonistów z Kiriat Arba przypadało osiem razy więcej wody per capita niż w wypadku Palestyńczyków z Hebronu, zmuszonych do życia obok tych ekstremistów chronionych przez armię izraelską.

Po drugie, kolonie lokowane są w tych miejscach na Zachodnim Brzegu, które Izrael pragnie zachować na za­wsze, aby utrzymać kontrolę nad zasobami wodnymi ta­kimi jak warstwy wodonośne. W wywiadzie udzielonym w 2001 r. Ariel Szaron przyznał, że „to nie przypadek, że osiedla znajdują się w takim, a nie innym miejscu” stwier­dzając, że „cokolwiek miałoby się zdarzyć” Izrael musi przyłączyć je do swego terytorium wraz z „warstwą wo­donośną na wzgórzach”. Palestyński pisarz i badacz Marwan Biszara zauważył, że „mapa kolonii przypomina mapę terytoriów sporządzoną przez hydraulika”.

Fragment książki Bena White’a „Apartheid izraelski”, przełożył Paweł Michał Bartolik

Zobacz również:

Ben White – dziennikarz specjalizujący się w tematyce palestyńsko-izraelskiej. Publikuje na łamach Guardiana online, The New Statesmen, Electronic Intifada, Al-Jazeera English online, Washington Report on Middle East Affairs, Middle East International.

2 komentarzy

  1. […] Izraelski apartheid na Terytoriach Okupowanych […]

    Lubię

    Pingback - autor: Informacja « Poliszynel's Blog — 25/10/2010 @ 16:08


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: