Wolna Palestyna

07/08/2010

Izrael Shamir: Bitwa o Palestynę

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 00:48

Główna szosa Gór Palestyńskich z Nablus do Jerozolimy biegnie poprzez Wadi Haramiyeh, wąski wąwóz wśród Wzgórz Samarii. Od czasu do czasu, jego porosłe oliwkami ściany rozstępują się robiąc miejsce dla wioski, malutkiej En Sinya – gustownej i uroczej grupie przestronnych domów, lub wspaniałej Sinjil, która wzięła nazwę od Raymonda de Saint-Gilles, hrabiego Tuluzy, jej suzerena i krzyżowca. Tu bije serce Palestyny, tu każdy kamień przypomina o dawnych bitwach i potyczkach. Kocham to miejsce: w Sinjil wzięty zostałem za urodzonego za granicą syna miejscowych wieśniaków, którzy wyemigrowali do Ameryki w latach czterdziestych XX wieku. W En Sinya stary chłop opowiedział mi o „swoim przyjacielu Moshe Sharet”, palestyńskim Żydzie i izraelskim Ministrze Spraw Zagranicznych, który wychowywał się w tej wiosce wiele lat przed syjonistyczna segregacją. Piłem wodę z małego źródła En al-Haramiyeh, strzeżonego przez ruiny Ottoman Khan, obok jeszcze innej ruiny, wieży króla Baldwina, czuwającej nad południowym wejściem do wąwozu. Jego ukształtowanie czyni go ulubionym miejscem do organizowania zasadzek przez zbójców, więc nic dziwnego, że „Wadi Haramiyeh” oznacza po prostu „Dolinę Zbójców”.

3 marca, palestyński Rob Roy, uzbrojony w stary karabin w stylu retro z II Wojny Światowej, zdołał upokorzyć oddział doskonale uzbrojonych Żydów, żołnierzy i osadników. Trafiał jednego po drugim, żołnierzy i oficerów, i uciekł nietknięty. Za jednym uderzeniem, obalił przebrzmiały mit o bojowej dzielności Izraelczyków. Nigdy więcej poplecznicy Izraela nie będą drwić z odwagi Arabów, nigdy więcej nie będą opowiadać o butach zgubionych na Synaju i o Wojnie Sześciodniowej. Powtórzył wyczyn z Karameh[2] i przywrócił honor Palestyńczykom.

Przedstawił on także zdrową alternatywę dla chorobliwego uroku zamachowców samobójców, szkoda, że tak późno. Przez długi czas starałem się przekonać moich palestyńskich braci i siostry, aby odstąpili od tego szaleństwa, pomimo, że nie chciałem być uważany za ideologiczne narzędzie syjonizmu. Rozumiałem motywy szahid’ów (przyjmujących śmierć męczeńską), oddaję cześć ich odwadze, lecz głęboko ubolewam nad ich czynami. Nie są skuteczni, są ślepi. Istnieje duże prawdopodobieństwo[3], że niektóre organizacje samobójcze są całkowicie infiltrowane przez izraelski kontrwywiad: zbyt często ich żywe bomby eksplodują w niewłaściwych miejscach, w nieodpowiednim czasie, porażają nie te cele. Ich czyny wykorzystywane są z wielkim pożytkiem przez izraelską machinę propagandową. Ich śmierć jest wielką stratą dla ludzkości. Poświęcają się na podobieństwo syna Abrahama, który pozwolił na ofiarowanie siebie, lecz miłosierny Bóg zastąpił jego ofiarę baranem.

Strzelec wyborowy zaproponował inną drogę do sławy, która nie prowadzi poprzez Dolinę Śmierci. Historia bitwy na przełęczy Haramiyeh powinna być opiewana przez bardów, i studiowana przez partyzantów na całym świecie. Sam przeciwko dziesięciu, Samotny Jeździec, zaatakował najbardziej znienawidzony symbol żydowskiego panowania w Palestynie, posterunek kontrolny, gdzie znudzeni, przejedzeni, sadystyczni żołnierze izraelscy codziennie poniżają, biją i często mordują miejscową ludność.

Dokładnie dzień przed tą bitwą, żołnierze dokonali prawdopodobnie najbardziej odrażającego i tchórzliwego aktu okrucieństwa. Na posterunek kontrolny przyszła bliska rozwiązaniu Palestynka, towarzyszył jej mąż. Żołnierze przepuścili ją a następnie otworzyli ogień. Mąż został zabity; ciężarna kobieta została zraniona i urodziła w szpitalu. Żołnierzy nie ukarano, lecz wojsko „wyraziło ubolewania” pozostałym przy życiu.

Główne zadanie Armii Izraela polega na utrzymaniu miejscowej ludności w uległości, aby nie mogła się bronić. Żołnierze Sił Obronnych Izraela są przyzwyczajani do zabijania bezbronnych cywilów. Ich ulubionymi ofiarami są dzieci; wybierają zwykle dalekosiężny, szybkostrzelny karabin strzelca wyborowego. Ideę ich rozrywek przedstawił ekspert „od ciemnej strony Sił Obronnych Izraela”, dawny szef bliskowschodniego biura New York Times, Chris Hedges: żołnierze prowokują dzieci z obozu uchodźców, a gdy one zbliżą się do śmiertelnej pułapki, starają się je zastrzelić oraz okaleczyć.[4]

Niemniej jednak, strzelanie do ciężarnej kobiety było czynem tak samo proroczym, jak biblijne zabicie konkubiny Lewity. Pan Bóg Palestyny spostrzegł ciężkie położenie swoich synów. Złe czyny syjonistycznych żołnierzy powinny być ukarane. Padło na nich przekleństwo przyrzeczone przez Pana błądzącym Dzieciom Izraela (Deut. 28). I to jest właśnie najbardziej prawdopodobne objaśnienie zdarzenia, bez względu na to, co wykryje wojskowa komisja śledcza. Ten, Kto dał zwycięstwo młodemu pasterzowi Dawidowi nad Goliatem, dał zwycięstwo samotnemu wojownikowi w Wadi Haramiyeh.

Niespodziewany atak na posterunek kontrolny zadał śmiertelny cios psychotycznemu kompleksowi izraelskiej wyższości. Tchórze i sadyści nie są w stanie poradzić sobie z porażką i odpowiadają morderczą wściekłością. Dlatego wojsko rozpoczęło totalny atak na palestyńskie miasta i wioski. Jak pisałem, żołnierze strzelają w ambulanse próbujące ewakuować rannych cywilów. Amerykańskie odrzutowce, kierowane przez izraelskich pilotów, bombardują szkołę dla ociemniałych w Gazie. Oddziały szturmowe dywizji Golani przy wsparciu czołgów szturmują obozy uchodźców Tul Karem. Niektórzy izraelscy stratedzy chcieliby powtórzyć masakrę z Sabra i Shatila, dawny wyczyn generała Sharona. Wykorzystali doświadczenia dowództwa Waffen-SS likwidującego warszawskie getto, ponieważ Wermaht w roku 1943 miał wyjątkowo niskie straty w ludziach[5].

Cyniczny Sharon prześcignął Hitlera: niemiecki dyktator starannie unikał wydawania publicznych rozporządzeń mordowania Żydów, natomiast żydowski władca bez skrępowania, w telewizji, w czasie największej oglądalności, nawoływał do mordowania Palestyńczyków. Wielu Niemców z odrazą odnosiło się do nazistów, „przekroczyli granicę” i służyli w armiach alianckich walczących z Trzecią Rzeszą, natomiast Żydzi wciąż wahają się czy mogą zerwać więzy fałszywej lojalności w stosunku do swego Trzeciego Malkuth (królestwa). Sumienie nie pozwala Izraelczykom bezpośrednio uczestniczyć w czystkach etnicznych. To bardzo dobrze, lecz nie wystarcza. Powinniśmy pójść za przykładem Ernesta Thaelmanna i Joe Slovo – przekroczyć granice, i dołączyć do bojowników palestyńskich na barykadach Gazy i Tul Karem. W brytyjskim dzienniku, The Guardian[6], Jonathan Freedland nazwał protestujących Izraelczyków „bohaterami”. Ja rezerwuję ten tytuł dla snajpera z Wąwozu Zbójców.

__________________________________________________________________________________________

[2] W roku 1968 Izrael zaatakował Al-Fatah w jordańskiej wiosce Al-Karameh – w walce zginęło 150 bojowników palestyńskich i 29 żołnierzy izraelskich. Pomimo ciężkich strat, Al-Fatah uznała bitwę za zwycięstwo, gdyż siły izraelskie ostatecznie wycofały się. Przypisek tłumacza, za Wikipedią.

[3] Patrz mój artykuł „Wątpliwości i pewność” (Doubt and Certainty).

[4] Opublikowano w magazynie Harpers w październiku 2001, http://www.harpers.org/online/gaza_diary/?pg=1

[5] Haaretz, 27.01.02

[6] Guardian 6.3.02


Izrael Shamir, Kwiaty Galilei
Tłumaczył: Roman Łukasiak

Za: israelshamir.net/Polish/Kwiaty_Galilei1.htm

Reklamy
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: