Wolna Palestyna

01/08/2010

Kawther Salam: James Bond czy izraelski zbir?

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 19:18

30.07.2010

Dzisiaj o 12.30 wysoki mężczyzna dobijał się pukaniem do moich drzwi. Nie pukał do innych drzwi na tym samym piętrze. Dosłownie tłukł się do moich drzwi. Nie mogłam zobaczyć jego twarzy przez judasza, gdyż odwrócił głowę. Ubrany był w czarny garnitur, miał jasne blond włosy, był wysoki i muskularny. W pewnym sensie wyglądał jak ochroniarz, jeden z tych ze specjalnych grup towarzyszących politykom i VIP-om.

Kiedy już zapukał kilka razy, użył klucza, by otworzyć drzwi, nie miał z tym problemów. Wyglądało to tak, jakby był specjalnym gościem mającym klucz do mojego mieszkania, ale nie ode mnie. Zanim zdążył je otworzyć, gdyż zablokowałam je od wewnątrz, zapytałam, kim jest.

„James Bond” – odpowiedział głupkowato – „chciałbym wejść do mieszkania i obejrzeć okna od wewnątrz”. Podczas tej niepoważnej rozmowy z „Jamesem Bondem” zadzwoniła mi komórka. Pozwoliłam p. Bondowi porozmawiać z dzwoniącym, co go zmyliło jeszcze bardziej. Natychmiast wezwaliśmy policję. Dwóch policjantów i policjantka przybyli po dwóch minutach, ale „James Bond” zniknął ze sceny. Podczas wizyty Bonda w ogrodzie na zewnątrz był właściciel budynku. Zapytałam go, czy wysyłał kogoś w celu sprawdzenia mieszkania, zaprzeczył.

Nasuwają mi się pytania:

– Kim był nieproszony gość, który dobijał się do moich drzwi i miał klucz do mieszkania?
– Czy to prawdziwy „James Bond”, czy też wysłannik izraelskich służb specjalnych? Wątpię, by była to przypadkowa próba włamania przez „specjalnego” złodzieja, gdyż miał pasujący klucz, a jest więcej mieszkań, do których łatwiej się włamać.
– Co dręczy Izrael aż tak w związku z moją osobą i czego chcą ode mnie?
– Czy mają aż tak nieczyste sumienie, że po odebraniu mi wszystkiego, teraz muszą wysłać kogoś, by mnie zabił?

To nie był pierwszy tego rodzaju przypadek, z jakim spotkałam się w Austrii, ale jest to pierwszy raz, kiedy „James Bond” stał przed drzwiami ze specjalnym kluczem w swoich brudnych łapskach.

W przeszłości miałam kilka kłopotliwych incydentów, miałam kilka gróźb śmierci. 24 listopada gonili mnie jacyś tchórzliwi Izraelczycy, napisali nawet na mnie do organów administracyjnych, przysyłali mi obelgi i sprośne wiadomości, ale ja się nie boję. Będę jeszcze silniejsza. Głos prawdy nigdy nie powinien straszyć. Nigdy nie da się kocem zakryć słońca. Ale czy moje słowa i praca dziennikarska położą kres mojemu życiu, czy też moje słowa zwyciężą i prawda stanie się zatrutym sztyletem w sercu Izraela i wszystkich jego zbirów?

Wątpię, czy ci ludzie osiągną coś zabijając mnie, gdyż jest wiele, dużo więcej osób, które piszą przeciwko nim, osób, które piszą dużo ważniejsze artykuły i umieszczają filmy i zdjęcia dotyczące zbrodni Izraela. Izraelczycy obecnie wyznają logikę, że wszystko, co oni robią, ma dla nich negatywne konsekwencje. Do tej pory były one symboliczne, ale wkrótce negatywne reperkusje ich zbrodni staną się materialne i nie będą mogli nic zrobić. To nie moja praca jest powodem ich upadku, ale ich działania. To oni boją się jak osaczone szczury, a nie ja.

Kawther Salam – palestyńska dziennikarka z 22-letnim stażem. Zmuszona do ucieczki z Hebronu, mieszka jako uchodźca w Austrii.

Tłumaczyła Ola Gordon, poprawki własne

Za: kawther.info/wpr/2010/07/30/james-bond-or-israeli-thug

Advertisements
TrackBack URI

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: