Wolna Palestyna

14/07/2010

Jasbir Puar: Gejowska wojna propagandowa Izraela

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:09

Jasbir Puar pisze na łamach Guardian.co.uk, że Izrael, odmalowując się na jedyny gay-friendly kraj w homofobicznym regionie, ujawnia jedynie własną desperację.

Niedawny atak Izraela na flotyllę wiozącą pomoc humanitarną dla Gazy, w czasie którego zabito co najmniej 9 osób, sugeruje rosnącą obojętność izraelskiego rządu na światowe potępienie jego polityki palestyńskiej. Jednak w tym samym czasie Izrael okazuje się aktywnie zainteresowany tworzeniem własnego wizerunku jako porządnej, a nawet postępowej demokracji.

Izrael zaangażował się w prowadzoną na ogromną skalę, z olbrzymim budżetem, kampanię Brand Israel (Marka Izrael), prowadzoną przez izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych. Ma ona przeciwdziałać rosnącej reputacji kraju jako imperialnego agresora – w badaniu East West Communications, tworzącym ranking krajów szeregowanych pod kątem ich „pozytywnej percepcji” [w mediach na świecie – przyp. tłum.] pośród dwustu narodów Izrael wylądował na 194 miejscu. Targetując wielkie miasta globalne, w rodzaju Nowego Jorku, Toronto czy Londynu, kampania Brand Israel posługiwała się wydarzeniami takimi jak festiwale filmowe, by promować obraz kraju jako kulturalnego i nowoczesnego.

Jednym z najbardziej rzucających się w oczy motywów kampanii jest marketing nowoczesnego Izraela jako Izraela, który jest gay-friendly. „Jerusalem Post” zacytował przedstawicieli Stand With US, organizacji określającej się jako syjonistyczna: „Zdecydowaliśmy się poprawić wizerunek Izraela poprzez izraelską społeczność gejowską”. To „pranie na różowo” [pinkwashing], jak to jest już powszechnie nazywane w kręgach aktywistów, wykracza daleko poza same grupy gejowskie w Izraelu. W światowym obiegu organizacji gejów i lesbijek gay-friendly znaczy nowoczesny, kosmopolityczny, rozwinięty, pierwszoświatowy, globalna Północ i – co najważniejsze – demokratyczny.

Wydarzenia takie jak zorganizowana w Jerozolimie WorldPride 2006 czy niedawna akcja „Out in Israel” [Być jawnym gejem w Izraelu] w San Francisco eksponowały Izrael jako państwo zawierzone demokratycznym ideałom wolności dla wszystkich, w tym gejów i lesbijek. Ale to pranie na różowo ukrywa znacznie bardziej fundamentalny, niedyskutowany i w samych nawet słowach izraelskiej konstytucji niezbędny brak wolności doświadczany przez Palestyńczyków w obliczu opresji ze strony izraelskiego państwa.

Izraelskie pranie na różowo jest potężną techniką, za pomocą której warunki, na których Izrael okupuje Palestynę, zostają jeszcze raz potwierdzone: Izrael jest cywilizowany, a Palestyńczycy to barbarzyńscy, homofobiczni, niecywilizowani, fanatyczni zamachowcy-samobójcy. Produktem jest Izrael jako jedyny przyjazny gejom kraj w poza nim wrogim im regionie. Przynosi to różnorakie skutki: przemilcza opresję homofobiczną Izraela w stosunku do jego własnych gejów i lesbijek, której jest mnóstwo, a także rekrutuje – często nieświadomych tego – gejów i lesbijki z innych krajów do udziału w zmowie z izraelską przemocą w stosunku do Palestyny.

Powielając orientalistyczne tropy o palestyńskim zacofaniu seksualnym, nie przyjmuje też do wiadomości wpływu kolonialnej okupacji na degradację i zahamowanie norm i wartości kulturowych Palestyńczyków. Pranie na różowo wykorzystuje światową społeczność gejowską jako nowe źródło sojuszników; rekrutuje liberalnych gejów do brudnego kupczenia ich własnego bezpieczeństwa w zamian za nieprzerwaną opresję Palestyńczyków, teraz siłą „przebrandowanych” na gay unfriendly – nieprzyjaznych gejom. To z kolei otacza milczeniem istnienie licznych palestyńskich organizacji gejowskich i lesbijskich, takich jak Palestinian Queers for Boycott, Divestment and Sanctions (PQBDS) [Palestyńskie Społeczności Queer [Gejów] na rzecz Bojkotu, Wstrzymania Inwestycji i Sankcji].

Farbowanie na różowo nie jest prowadzone wyłącznie z izraelskich dzielnic rządowych. Po styczniowej inwazji na Gazę w 2008 roku wielu pracowników amerykańskiego systemu edukacji wystosowało do prezydenta Baracka Obamy list, przygotowany przez organizację Teachers Against Occupation [Nauczyciele Przeciwko Okupacji], potępiający inwazję. Jakieś sześć miesięcy później ci, którzy list podpisali, zostali listownie poproszeni o załączenie pisma potępiającego homofobię i opresję kobiet w Palestynie, na całym Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej – czyli na tych obszarach, które wcale nie wszędzie definiuje dominacja religijna islamu, ale które i tak oberwały za przynależność do represyjnych muzułmańskich norm kulturowych.

Ta szczególna odpowiedź, dzięki której stanowisko przeciwko przemocy państwowej Izraela jest usankcjonowane, ale tylko jeśli towarzyszy mu dodatek w postaci potępienia muzułmańskich kultur seksualnych, stało się standardowym kadrem retorycznym liberalnych obrońców sprawy palestyńskiej. (Zwróćmy uwagę na komunikaty pochodzące od OutRage, głównej gejowskiej organizacji broniącej praw człowieka w Wielkiej Brytanii, w czasie pierwszego zgromadzenia Free Palestine w Londynie 21 maja 2005 roku: „Izraelu, przestań prześladować Palestynę!”, „Palestyno, przestań prześladować queers!” oraz „Dość honorowym morderstwom kobiet i gejów w Palestynie!”). Jak bardzo niezamierzone by to nie było, ten kadr skutkuje utożsamieniem przemocy izraelskiej okupacji Palestyny z palestyńską opresją palestyńskich gejów i lesbijek – tak jakby te dwie sprawy były równoważne czy sąsiadujące.

Co jeszcze ważniejsze, rozmywa to solidarność ze sprawą palestyńską, powtarzając terminy, w jakich Izrael usprawiedliwia swoją przemoc. Palestyńczycy są zbyt zacofani, niecywilizowani i nienowocześni, żeby mogli mieć własne państwo, a co dopiero, żeby właściwie traktować homoseksualistów. Polityka solidarności z Palestyną nie może być podminowana tak trywialnym stanowiskiem.

Przy tym wszystkim, pranie na różowo jest strategią wyczerpaną, która ostatecznie ujawnia tylko desperację państwa izraelskiego. Dokładnie tak, jak strategia Brand Israel – polegająca na werbowaniu ikon kultury, by promowały nowoczesny Izrael – załamała się w obliczu odwołań koncertów i innych wydarzeń wysokiego szczebla, wysiłki i tej strategii są szeroko kontestowane, szczególnie na wydarzeniach o charakterze gejowskim i lesbijskim, wbrew szerokiej cenzurze, jakiej poddawane są grupy gejów i lesbijek, którzy aktywnie sprzeciwiają się izraelskiej okupacji. Niedawny zakaz używania frazy „izraelski apartheid” przez organizatorów Pride Toronto (w odpowiedzi na presję władz Toronto i izraelskich grup lobbingowych) de facto zakazał udziału w imprezie grupie Queers Against Israeli Apartheid (QUAIA). Jednakże 23 czerwca zakaz został uchylony, w odpowiedzi na działania aktywistów i dwudziestu trzech laureatów nagród przyznanych przy okazji Pride, którzy wyróżnienia zwrócili w proteście przeciwko zakazowi.

Organizowany przez Frameline międzynarodowy festiwal kina LGBT w San Francisco spotkał się z opozycją ze strony Queers Undermining Israeli Terrorism (Quit) oraz innych grup za to, że zaakceptował sponsoring ze strony izraelskiego rządu. W ostatnim tygodniu [pierwodruk tego tekstu ukazał się 1 lipca 2010 – przyp. red.], po protestach Palestyńczyków, Arabów, muzułmanów i innych fakcji antysyjonistycznych, amerykańskie Forum Społeczne w Detroit anulowało warsztat, który miało prowadzić Stand With US na temat „Wyzwolenie LGBTQI na Bliskim Wschodzie”, a który miał na celu promować Izrael jako gejowski raj – kosztem wyzwolenia Palestyńczyków.

Izrael może jednocześnie demonstrować bezczelne lekceważenie wobec światowego oburzenia jego aktywnością wojenną i mimo to angażować się w promowanie własnego wizerunku jako liberalnego społeczeństwa tolerancji, w szczególności tolerancji wobec homoseksualistów. Te dwie tendencje nie powinny być postrzegane jako przeciwstawne, a raczej jako konstytutywne składniki mechanizmów, przy użyciu których liberalna demokracja sankcjonuje swoje własne reżimy totalitarne.

Jasbir Puar

tłumaczenie: Jarosław Pietrzak

Tekst pochodzi z witryny internetowej dziennika „The Guardian” (www.guardian.co.uk).

Dziękujemy Autorce i redakcji Guardian.co.uk za zgodę na przedruk.

Jasbir Puar wykłada Women’s and Gender Studies na Rutgers University (New Jersey). Zajmuje się problematyką gender w kontekście globalizacji i dominacji neokolonialnej, problematyką homonormatywności i dyskursami „wojny z terroryzmem”. Jest autorką „Terrorist Assemblages. Homonationalism in Queer Times”, książki nagrodzonej w 2007 roku Cultural Studies Book Award, przyznawaną przez Association for Asian American Studies.

Za: lewica.pl/?id=22020

Reklamy
TrackBack URI

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: