Wolna Palestyna

13/06/2010

Bojkotuj Izrael

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 22:14

Nie wspieraj apartheidu – bojkotuj izraelskie produkty!

Czym jest kampania BDS (Bojkotu, Wycofania Inwestycji i Sankcji)?

Taktyka BDS polega na pokojowym, obywatelskim sprzeciwie mającym na celu powstrzymanie reprodukcji izraelskiej okupacji i łamania prawa międzynarodowego. Celem kampanii jest wywarcie presji konsumenckiej i zmuszenie firm i przedsiębiorstw do przestrzegania prawa międzynarodowego i wycofania inwestycji z nielegalnych osiedli osadników na Zachodnim Brzegu, zerwanie kontraktów militarnych i wszelkich innych wspierających izraelską okupację, nie nawiązywanie współpracy z instytucjami akademickimi wspierającymi izraelską politykę okupacji, a także nagłaśnianie i eksponowanie procesu normalizacji izraelskiej polityki pogwałcenia prawa międzynarodowego, apartheidu i zbrodni wojennych i wykreowanie masowej presji społecznej, która zmusi poszczególne rządy do nałożenia sankcji karnych na Izrael i wymusi na nim przestrzeganie norm prawa międzynarodowego.

Poniżej prezentujemy kilka przykładów głównych izraelskich firm i korporacji prowadzących interesy handlowe z Polską – część z nich posiada większościowe udziały w branżach: konstrukcyjnej, budowlanej, konsumpcyjnej i rozrywkowej w Polsce.

Zawsze sprawdzaj metkę                                   

Carmel-Agrexo – to największy izraelski eksporter produktów rolnych (posiadający 60% udziałów w rynku). Rząd Izraela posiada 50% udziałów w firmie prowadzącej swoją działalność nie tylko w Izraelu, ale również na okupowanym Zachodnim Brzegu. Carmel – Agrexo eksportuje na rynek europejski głównie owoce i warzywa takie jak avocado, pomidory, ziemniaki, zioła i kwiaty. Zgodnie z artykułem 49 Czwartej Konwencji Genewskiej mówiącej o ochronie cywilów w trakcie wojny “Władze okupacyjne nie mogą deportować i przesiedlać swoich obywateli na tereny przez nie okupowane”. Rząd Izraela łamie tę konwencję od lat – obecnie na nielegalnie okupowanym Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej żyje około 500 tysięcy osadników w ponad 130 nielegalnych izraelskich koloniach. Roczny dochód firmy wynosi około 580 milionów dolarów. Pamiętajmy, że większość produktów sprzedawanych przez Carmel – Agrexo to produkty skradzione z okupowanej ziemi palestyńskiej.

Strauss Ltd – to druga największa firma izraelska działająca w branży spożywczej i szósta na świecie największa firma handlująca kawą. Strauss LTD jest również największym polskim dystrybutorem kawy – kontroluje ponad 19,5% krajowego rynku kawy. Firma świadczy swoje usługi na terenie nielegalnych osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu. Jak mówi hasło propagandowe korporacji “Jesteśmy w terenie z naszymi żołnierzami”. Strauss Cafe Poland jest producentem kawy MK Cafe Premium, Pedros, Fort, Sahara, Mildano oraz dystrybutorem kawy marki Italian Lavazza, jest również partnerem francuskiej firmy Danone działającej w branży mleczarskiej.

Eden Springs Water Ltd – Eden Springs działa w Polsce od 1997 roku i jest wiodącym europejskim dostawcą automatów na wodę i wody źródlanej. Eden Springs to spółka córka Mayanot Eden – firmy czerpiącej wodę z rozlewni w Saluki oraz nielegalnego osiedla izraelskiego Katzrin na okupowanych syryjskich Wzgórzach Golan.

Asthrom, Shikun i Binui Group – (holding specjalizujący się w branży budowlanej i konstrukcyjnej) (HCH) oraz S.T.R. Development & Construction Group to izraelskie spółki założycielskie i główni udziałowcy firmy deweloperskiej ASBUD działającej w Polsce. Firma buduje osiedla i całe kompleksy mieszkaniowe w takich miejscowościach jak Konstancin, Tarchomin i Piaseczno. Firma Asthrom zajmuje się konstrukcją materiałów budowlanych wykorzystywanych na checkpointach dla izraelskiego Ministerstwa Obrony, a także razem z firmami Shikun i Binui rozbudowuje nielegalną kolonię Non Zion i Ramot w okupowanej Jerozolimie Wschodniej.

Cinema City International (CCI) – to izraelska korporacja działająca w branży rozrywkowej, prowadząca multipleksy i kina IMAX w Europie i Izraelu. Polska stanowi największy rynek zbytu dla CCI – posiada ona 278 ekranów w 25 polskich multipleksach i kontroluje około 40% krajowego rynku. W 2003 roku CCI założyło Polskie Forum Filmowe, którego zadaniem jest dystrybucja filmów Walta Disneya, oraz przedstawicielstwo polskich i amerykańskich wytwórni filmowych. Korporacja jest obficie dotowana przez New Age Media – kontrolującego około 65,5% rynku kinematografii w Polsce. 70% wszystkich projektów GTC jest realizowane w Polsce. Większościowym udziałowcem GTC posiadającym 46% akcji jest Estate Holding B.V będący własnością niemieckiej firmy Kardan. NV Kardan zarządza spółkami Tahal Group i El Har. Zgodnie z raportem rocznym opracowanym przez firmę na rok 2008 Kardan pozyskała środki na rozbudowę 190 nowych domów na nielegalnym osiedlu Etz-Efraim na Zachodnim Brzegu.

Tahal – to największa izraelska grupa inżynierska utworzona przez rząd Izraela. Odbiorcami usług świadczonych przez Tahal jest m.in. izraelskie Ministerstwo Zdrowia, Obrony Narodowej, Rozbudowy i Planowania, Spraw Wewnętrznych, Transportu i Energii, Infrastruktury oraz państwowa kompania wodna Mekorot. Tahal jest główną firmą biorącą udział w rozbudowie i rozwoju infrastruktury systemu apartheidu i kolonizacji. Tahal ponosi odpowiedzialność za nielegalne przywłaszczenie wody z formacji wodonośnych położonych na okupowanym Zachodnim Brzegu i przekazanie ich do użytku mieszkańcom Izraela oraz nielegalnych osiedli na Zachodnim Brzegu – co według postanowień Konwencji Genewskiej jest zbrodnią wojenną. GTC wybudowało największe kompleksy biurowców w Europie Środkowo-Wschodniej – m.in. na warszawskim Mokotowie (107 tys. metrów kw), Centrum Handlowe Galeria Mokotów, a także biurowce Nefryt, Topaz, Platinum i Okęcie. W Krakowie GTC wybudowało kompleksy mieszkaniowe Galileo oraz galerię handlową Kazimierz, ponadto obecnie realizuje projekty budowlane w Poznaniu i Wrocławiu.

Plaza Centres została założona w 1998 roku przez Europe Israel Group of Companies należącą do kompleksu Elbit Systems. Elbit Systems specjalizuje się w globalnych systemach obronnych, projektuje i sprzedaje zbrojeniowe systemy dla samolotów i helikopterów, morskie i lądowe systemy nawigacyjne, systemy lotnicze dla samolotów bezzałogowych oraz elektroniczne systemy zabezpieczające. Broń i systemy zaprojektowane przez firmę (m.in. samolot bezzałogowy Hermes 450 oraz Skylark) zostały użyte przeciwko ludności cywilnej na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, w szczególności podczas operacji “Płynny ołów” przeprowadzonej na przełomie grudnia i stycznia ubiegłego roku, w trakcie której 519 osób zostało zabitych przez bezzałogowe statki powietrzne w ciągu 22 dni operacji wojskowej (Al Mezan, czerwiec 2009). Elbit jest jednym z dwóch głównych dostawców elektronicznych systemów instalowanych przy budowie muru budowanego przez Izrael na Zachodnim Brzegu (nielegalnego z punktu widzenia prawa międzynarodowego – wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 2004 roku). Dochody firmy za rok 2009 wyniosły 2,6 miliardów dolarów. Slogan promocyjny spółki brzmi: “Kochamy ludzi! Kochamy życie! Pomagamy ludziom czerpać radość z życia!”. Fakty mówią jednak co innego.

Plaza Centres wybudowała 12 centrów handlowych i centrów rozrywki w Krakowie, Łodzi, Kielcach, Lesznie, Toruniu, Zgorzelcu i Suwałkach.

Ronson Europe to zarejestrowana przez warszawską giełdę papierów wartościowych firma specjalizująca się w branży projektowej w sektorze nieruchomości, realizująca projekty w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Ronson Europe to spółka córka Israel`s Dori Group. Dori została założona w 1961 roku i jest jednym z przodujących przedsiębiorstw w izraelskiej branży budowlanej. Firma rozbudowuje nielegalne osiedla żydowskie na okupowanym Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej, wliczając w to budowę 150 ekskluzywnych apartamentów (2-6 pokojowych) w Mamili oraz 314 apartamentowców (2-5 pokojowych) oraz tzw. bliźniaków w kolonii Modi`in City na Zachodnim Brzegu. Firma wybudowała również bazę wojskową w północnym Izraelu. Zbigniew Magdziarz, szef Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Tel Avivie twierdzi, że izraelskie inwestycje w Polsce przekroczyły poziom 2 mld dolarów – wiele z przedsiębiorstw ma swoje siedziby w Europie (np. Holandii) lub Stanach Zjednoczonych.

Jaffa – po pierwsze starożytne miasto portowe Palestyny, po drugie słynne na cały świat pomarańcze. Swój smak czerpią z kunsztu sadowniczego wielu pokoleń Palestyńczyków, którym hojnie dzielili się z pierwszymi osadnikami żydowskimi. W 1948 r. Izrael zawłaszczył pomarańczowe gaje Jaffy i donikąd wypędził większość Palestyńczyków. Niewielu potrzebnych dla podtrzymania upraw zostawiono, skazując na poniżenie. Prawdziwa Jaffa zniknęła, jej miejsce zajął Tel-Aviv i niezwykle lukratywna marka zbudowana na rozpaczy nieobecnych.

Za każdym razem, kiedy robimy zakupy, pijemy kawę, oglądamy filmy albo kupujemy akcesoria do naszego domu musimy zdawać sobie sprawę z tego, do kogo trafiają nasze pieniądze i czy ich ostatecznym przeznaczeniem nie jest sponsorowanie zbrodni wojennych. Polska jest sygnatariuszem Konwencji Genewskich, Statusu Rzymskiego oraz europejskich deklaracji na rzecz praw człowieka, które zobowiązują nasz rząd (niezależnie od rządzącej partii) do przestrzegania prawa międzynarodowego. To oznacza wycofanie się z podpisywania kontraktów z tymi izraelskimi przedsiębiorstwami, które łamią prawo międzynarodowe oraz zobligowanie polskich przedsiębiorstw do przestrzegania prawa międzynarodowego i zerwania relacji z firmami odpowiedzialnymi za zbrodnie wojenne i okupację.

Więcej informacji o tym, które izraelskie korporacje czerpią korzyści z okupacji znajdziesz na stronie:

www.whoprofits.org


Za: kampania-palestyna.pl

Szwedzka, sympatyzująca z socjaldemokracją popołudniówka “Aftonbladet”, opublikowała krótkie wskazówki, jak można bojkotować Izrael, w oparciu o treści na stronie internetowej www.bojkotta-israel.org.

Bojkotować Izrael oznacza między innymi nie kupować izraelskich produktów. Oto ich lista:

  • Owoce i warzywa marki Jaffa, Carmel i Top,
  • Sól morska Jozo,
  • Mrożona żywność wegetariańska (wszystko oparte na soi i proteinach z pszenicy) pochodzące z firmy Hälsans Kök [dosł. Kuchnia Zdrowia – admin],
  • Wina Chardonnay 2517, Yarden i 2518 Mount Hermon Red (oznakowania wg. firmy Systembolaget),
  • aparat do wytwarzania wody sodowej Soda Stream,
  • Ekologiczne lemoniady, sok pomarańczowy i grapefruitowy z sieci Konsum,
  • Sok pomidorowy Eldorado,
  • Kremy firmy Ahava i DSD,
  • Woda pitna dla biur firmy Eden Springs,
  • Kredki szkolne Omega,
  • Produkty IT: WizLan, Checkpoint, RiT, RadGuard, Algorithic, Ossi Scandinavia AB,
  • Program komputerowy ICQ,
  • Podróże liniami lotniczymi El Al,
  • Produkty oznaczone kodem kreskowym 729, który oznacza państwo Izrael lub izraelskie państwowe przedsiębiorstwo eksportowe Agrexo.

Sven av Stockholm

Za: marucha.wordpress.com

Zobacz również:

BojkotujIzrael.blogspot.com

Boycott Israeli Products & Companies which are Supporting Israel

Reklamy

Przywódca Ligi Arabskiej składa wizytę w Gazie

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 17:42

Sekretarz Generalny Ligi Arabskiej Amr Moussa odwiedził Gazę. Jest to pierwsza wizyta wysokiego rangą przedstawiciela tej organizacji odkąd Hamas objął po uprzednim wygraniu wyborów kontrolę nad Strefą Gazy w 2007 roku. Izrael zaostrzył wtedy blokadę tego terytorium.

Wiele wskazuje na to, że wydarzenie to ma miejsce w związku z podjętą 31 maja przez Flotyllę Wolności próbą przerwania blokady Gazy, trwającej od czterech lat, a możliwej dzięki wspólnym staraniom Izraela i Egiptu.

Wizyta Moussy ma na celu między innymi doprowadzenie do porozumienia między Hamasem a Fatahem (Palestyńskim Ruchem Wyzwolenia Narodowego), który kontroluje Zachodni Brzeg. Przywódca Ligi Arabskiej spotka się nie tylko z liderami Hamasu i innych odłamów politycznych, ale także z miejscowymi biznesmenami oraz przedstawicielami ONZ i organizacji pozarządowych. Podkreślił też, że organizacja ta zdecydowanie domaga się zakończenia blokady Gazy.

„Ta blokada powinna zostać zdjęta. Stanowisko Ligi Arabskiej jest tu znane. Nie tylko Arabowie, lecz i cały świat powinien wesprzeć naród palestyński w żądaniu zniesienia blokady” – powiedział Moussa, który udał się do Strefy Gazy przez przejście w Rafah na granicy z Egiptem.

Po ataku sił zbrojnych Izraela na Flotyllę Wolności Egipt otworzył swoją granicę z Gazą dla wszystkich osób z ważnymi pozwoleniami na jej przekroczenie. Ogłosił też, że granica pozostanie otwarta bezterminowo.

Izrael utrzymywanie blokady uzasadnia koniecznością zapobiegania atakom rakietowym ze strony Palestyńczyków. Obserwatorzy podkreślają, że restrykcje sprawiają, iż codzienne życie liczącej półtora miliona ludności Gazy jest bardzo ciężkie.

Jak donosi news.bbc.co.uk, w ubiegłym tygodniu Barack Obama powiedział, że blokada jest nie do utrzymania i obiecał setki milionów dolarów pomocy.

Na początku czerwca Moussa powiedział, że skupiająca 22 państwa członkowskie Liga Arabska zwróci się do Rady Bezpieczeństwa ONZ z żądaniem zniesienia blokady.

Za: lewica.pl, pap

Agent Mosadu związany z zabójstwem lidera Hamasu Mahmuda al-Mabhuha zatrzymany w Polsce – aktualizacja 07.07

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 14:04

Polska policja zatrzymała poszukiwanego w Niemczech domniemanego agenta izraelskiego Mosadu, podejrzanego o udział w przygotowaniach styczniowego zamachu na lidera Hamasu Mahmuda al-Mabhuha w Dubaju – informuje niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Informacje te potwierdza Niemiecka Prokuratura Federalna.

Niemiecka Prokuratura Federalna potwierdziła, że w Warszawie doszło do zatrzymania na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Zatrzymany mężczyzna jest oficjalnie poszukiwany w Niemczech za pomoc w zdobyciu niemieckiego paszportu nieuprawnionej do tego osobie, która – według „Spiegla” – brała udział w zamachu na lidera Hamasu.

– My nie prowadzimy dochodzenia w sprawie zamachu w Dubaju – powiedział rzecznik Prokuratury Federalnej. Dodał, że zwrócono się do polskich władz o wydanie podejrzanego do Niemiec.

Według tygodnika „Der Spiegel” pod koniec ubiegłego tygodnia polska służba graniczna na warszawskim lotnisku zatrzymała mężczyznę, który chciał wjechać do Polski z paszportem na nazwisko Uri Brodsky.

Osoba o tym nazwisku, mająca obywatelstwo izraelskie, podejrzana jest o współudział w logistycznych przygotowaniach zamachu na lidera palestyńskiego Hamasu – Mahmuda al-Mabhuha.

„Spiegel” pisze, że Brodsky miał pracować dla Mosadu w Niemczech, dlatego poszukiwany jest przez niemieckich śledczych, którzy zwrócili się do Interpolu. Prokuratura federalna wydała nakaz aresztowania. Według ustaleń niemieckich władz wiosną 2009 r. Brodsky miał też towarzyszyć drugiemu domniemanemu agentowi Mosadu, który składał wniosek o paszport w urzędzie meldunkowym w Kolonii.

Jeden z domniemanych morderców lidera Hamasu miał krótko przed zamachem przybyć do Dubaju, posługując się niemieckim paszportem na nazwisko Michael Bodenheimer. Niedługo potem wyjechał.

19 stycznia 2010 r. Mabhuh, jeden z założycieli Brygad Ezedina al-Kasama, wojskowego skrzydła Hamasu, został zamordowany w hotelu w Dubaju. O dokonanie zabójstwa policja emiratu oskarża izraelskie służby wywiadowcze Mosad. Zabójcy posługiwali się paszportami państw Zachodu. Interpol poszukuje w związku z zamachem 27 osób.

Jak pisze „Spiegel”, zatrzymanie podejrzanego w Polsce doprowadziło do dyplomatycznych komplikacji. Izraelska ambasada w Warszawie interweniowała w tej sprawie u polskiego rządu, sprzeciwiając się ekstradycji domniemanego agenta do Niemiec.

Izrael domaga się od Polski wydania swego obywatela

Dwaj izraelscy ministrowie zażądali od Polski przekazania ich krajowi obywatela izraelskiego, zatrzymanego w Warszawie na prośbę Niemiec, a podejrzanego o udział w styczniowym zamachu na lidera Hamasu w Dubaju. – Izrael powinien sprzeciwić się ekstradycji do kraju trzeciego każdego swojego obywatela i zrobić wszystko, aby go ściągnąć do kraju – powiedział minister transportu Israel Kac.

Minister transportu, bliski współpracownik izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, wypowiedział się w ten sposób przed posiedzeniem rządu.

Z kolei minister turystyki Stan Miseżnikow dodał, że „Polska powinna powiadomić Niemcy, że odeśle mężczyznę do Izraela i jeśli są jakieś zarzuty wobec niego, mamy system prawny, który udowodnił swoją wiarygodność wobec prawa międzynarodowego”.(sic!)

Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych ograniczyło się do potwierdzenia informacji o „aresztowaniu obywatela Izraela w Polsce”, podkreślając, że „izraelski konsulat zajmuje się tą sprawą”.

W sobotę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Monika Lewandowska potwierdziła fakt zatrzymania w Polsce osoby związanej z zabójstwem jednego z liderów Hamasu w Dubaju.

Lewandowska poinformowała, że podejrzany został zatrzymany w Polsce 4 czerwca na podstawie wydanego za nim europejskiego nakazu aresztowania (ENA). Dodała, że 6 czerwca Sąd Okręgowy w Warszawie zadecydował o zastosowaniu wobec zatrzymanego tymczasowego aresztu na okres 40 dni.

– Prokurator postawił mu zarzut poświadczenia nieprawdy i pomocnictwa do sfałszowania dokumentów niemieckich – powiedziała Lewandowska.

Prokuratura za wydaniem agenta Mosadu Niemcom

14.06.2010

Prokuratora zwróci się do stołecznego sądu o wydanie domniemanego agenta Mosadu Niemcom – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Monika Lewandowska. Związany z zabójstwem w Dubaju lidera Hamasu Mahmuda al-Mabhuha agent został zatrzymany w Polsce i przebywa w areszcie.

Lewandowska powiedziała, że prokuratura „nie bierze pod uwagę kwestii politycznych”, lecz postępuje zgodnie z procedurami. W ramach procedur obowiązuje zaś wniosek strony niemieckiej o wydanie tej osoby w drodze Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Decyzję w sprawie wydania zatrzymanego podejmie Sąd Okręgowy w Warszawie. ENA, wprowadzony do polskiego prawa w 2004 r., jest instytucją prawa europejskiego, stosowaną – w miejsce ekstradycji – jako sprawniejsza metoda przekazywania przez państwa UE osób podejrzanych o przestępstwa. ENA obowiązuje tylko w państwach UE, ale w ramach tej procedury mogą być przekazywani obywatele także państw spoza UE.

Jest wniosek o ekstradycję z Polski agenta Mosadu

16.06.2010

Warszawska prokuratura wyśle w czwartek rano Sądowi Okręgowemu w Warszawie wniosek o przekazanie do Niemiec Uri Brodsky’ego, zatrzymanego w Warszawie domniemanego agenta Mosadu, związanego z zabójstwem lidera Hamasu w Dubaju.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Monika Lewandowska powiedziała, że miało to nastąpić w środę, ale „z przyczyn technicznych” dojdzie do tego w czwartek. Prokuratura wyśle sądowi m.in. oryginał niemieckiego wniosku o wydanie zatrzymanego w drodze europejskiego nakazu aresztowania. – Autentyczność paszportu na nazwisko Uri B. nie budzi wątpliwości – dodała.

Procedura stanowi, że polski prokurator – reprezentujący formalnie prokuraturę państwa, które wnosi o ENA – przesłuchuje zatrzymanego i pyta go, czy zgadza się na zastosowanie ENA. Jeśli tak, zatrzymany zostaje przekazany w 10 dni. Jeśli nie wyraża zgody – decyzja polskiego sądu powinna zapaść w 60 dni, a w szczególnie zawiłych sytuacjach – w 90 dni. – Zatrzymany nie złożył oświadczenia, że zgadza się na wydanie – powiedziała Lewandowska.

– Termin posiedzenia ws. wniosku prokuratury może być wyznaczony najwcześniej w tydzień po jego wpłynięciu, choć może to być też trochę później – powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Wojciech Małek.

Dodał, że wpłynęło już zażalenie obrony na decyzję o aresztowaniu mężczyzny. Skarga ma być wkrótce rozpatrzona przez Sąd Apelacyjny w Warszawie. Polski obrońca Brodsky’ego twierdzi, że nie jest on tą osobą, za którą uważa go strona niemiecka.

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, pytany o żądanie izraelskich ministrów, mówił w niedzielę, że „póki co władze izraelskie z MSZ się nie kontaktowały”. Podkreślił jednocześnie, że nie jest to kwestia polityczna w relacjach między krajami. Według MSZ, Izrael nie wystąpił z żadnym wnioskiem.

W niedzielę izraelski dziennik „Haarec”, powołując się na anonimowe polskie źródło, podał, że Polska czuje się zakłopotana i schwytana w potrzask między dwoma państwami, które uważa za przyjaciół – czyli Izraelem i Niemcami. Polska prokuratura mówi, że „nie bierze pod uwagę kwestii politycznych”, lecz tylko procedury. Podkreśla, że Izrael w ogóle nie jest stroną postępowania ws. wniosku ENA.

Polska przekaże Brodsky’ego Niemcom

07.07.2010

Uri Brodsky, domniemany agent Mosadu, może być przekazany do Niemiec – zdecydował Sąd Okręgowy w Warszawie. Wyrok jest nieprawomocny. W Niemczech Brodsky nie może być ścigany za szpiegostwo, lecz poświadczenie nieprawdy i pomoc w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zamachu na lidera Hamasu.

Sąd Okręgowy zarazem przedłużył areszt Brodsky’ego na maksymalny czas – do 11 września. Obrona podkreśla, że decyzję o zażaleniu w tej sprawie podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem postanowienia. To samo mówi prokurator. Od ogłoszenia postanowienia sądu strony mają trzy dni na złożenie zażalenia do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

W uzasadnieniu jawnej dla mediów decyzji sędzia Tomasz Całkiewicz powiedział, że niedopuszczalne jest wydawanie w trybie ENA osoby za „przestępstwo popełnione z przyczyn politycznych i bez użycia przemocy”. Sąd ocenił, że ta zasada odnosi się do zarzucanego w Niemczech Brodsky’emu przestępstwa udziału w obcym wywiadzie na szkodę Niemiec.

Dodatkowo sędzia podkreślił, że w tym wątku nie została spełniona zasada wzajemności – która jest warunkiem wydania kogoś obcemu państwu. W Polsce nie jest bowiem ścigany udział w obcym wywiadzie przeciw Niemcom, a w Niemczech – przeciw Polsce. Zarazem sąd uznał, że nie ma przeszkód do wydania Brodsky’ego za ścigane w obu państwach „przestępstwo pospolite”: poświadczenie nieprawdy i fałszerstwo. Sąd podkreślił, że nie wypowiada się o winie czy niewinności Brodsky’ego, ale tylko o przesłankach dopuszczalności jego wydania.

Brak komentarza Brodsky’ego

Brodsky nie skomentował decyzji. Jego adwokat mec. Krzysztof Stępiński powiedział mediom, że decyzję o zażaleniu podejmie sam Brodsky po przetłumaczeniu uzasadnienia na jęz. hebrajski, co może potrwać do kilkunastu dni. Na zażalenie będzie miał trzy dni od chwili doręczenia mu tego uzasadnienia.

Polski obrońca Brodsky’ego mec. Krzysztof Stępiński wnosił przed sądem o odmowę przekazania swego klienta do Niemiec – nie ujawnił mediom argumentów obrony. Wiadomo, że obrona utrzymuje, że Brodsky nie jest tą osobą, za którą uważa go strona niemiecka. Według polskiej prokuratury, „autentyczność paszportu Brodsky’ego nie budzi wątpliwości”. Prokurator był za wydaniem zatrzymanego do Niemiec.

Zatrzymanie na Okęciu

Brodsky, obywatel Izraela, został zatrzymanym 4 czerwca na Okęciu na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Ciąży na nim niemiecki zarzut poświadczenia nieprawdy i pomocy w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zamachu. We wtorek niemiecka Prokuratura Federalna potwierdziła informacje „Gazety Wyborczej”, że jej śledztwo przeciwko zatrzymanemu dotyczy też podejrzenia o działalność wywiadowczą.

Wniosek o wydanie Niemcom Brodsky’ego warszawska prokuratura wysłała SO w połowie czerwca. Dołączono do niego oryginał niemieckiego wniosku o ENA.

„Duże prawdopodobieństwo przestępstwa”

W zeszły piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał areszt wobec Brodsky’ego. Uzasadniono to „dużym prawdopodobieństwem popełnienia przestępstwa” oraz obawą jego ucieczki lub utrudniania postępowania.

To niemieckie media ujawniły, że Brodsky’ego w początkach czerwca zatrzymano w Polsce. Uznano to za „kontrolowany przeciek” władz w Berlinie. Według tygodnika „Der Spiegel”, domniemany agent przebywał w Niemczech jako Alexander Verin, a analiza jego płatności dokonywanych kartami kredytowymi wykazała, że posługiwał się także nazwiskiem Brodsky.

pap

Izrael znowu bezkarny?

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 00:18

Izrael po raz kolejny przekroczył czerwoną linię. Nieustanna przemoc wobec Palestyńczyków, rozbudowa nielegalnych osiedli i muru bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu oraz w Jerozolimie spowszedniały opinii międzynarodowej. Dopiero rejs Flotylli Wolności i bezprecedensowy atak na ten konwój z pomocą humanitarną przypomniał światu o cierpieniach Strefy Gazy i eskalacji okupacyjnej przemocy w całej Palestynie.

Uczestnicy Flotylli Wolności – konwoju 6 statków z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy – spodziewali się ataku ze strony izraelskiej marynarki wojennej. Od wielu dni wiadomo było, że rząd w Tel Awiwie zaangażował połowę swej floty w operację powstrzymania rejsu statków. Można było oczekiwać zdecydowanych działań Cahalu, bo dowódcą operacji mianowano Ehuda Baraka – ministra obrony, na którym ciążą oskarżenia o zbrodnie wojenne dokonane podczas operacji „Płynny ołów” na przełomie 2008 i 2009 r. Nikt jednak nie mógł przewidzieć tego co się stało. Przygotowani na stawianie biernego oporu bez użycia przemocy aktywiści zostali zaatakowani z niesłychaną brutalnością. Najpierw padły strzały w kierunku statków Flotylli, potem na pokłady jednostek pod banderami Turcji, Grecji i USA wystrzelono granaty gazowe i hukowe. Najgorsze jednak zaczęło się gdy do akcji weszli komandosi wyposażeni w ostrą amunicję. Atak nastąpił z powietrza i z morza. Bilans ostrzału i abordażu przeprowadzonego na wodach międzynarodowych to co najmniej 9 zabitych i 30 osób rannych. Po masakrze na statkach nastąpiła ofensywa informacyjna.

Wojna informacyjna

Propagandziści izraelskiej armii dwoili się i troili, by usprawiedliwić tę niczym nieuzasadnioną rzeź. Świat miał uwierzyć, że napadnięci są w rzeczywistości agresorami, a uzbrojeni po zęby komandosi padli ofiarą niesprowokowanego ataku. Jakby mało było rozlewu krwi ofiary izraelskiej akcji sponiewierano jeszcze po śmierci przedstawiając je jako terrorystów powiązanych z Al-Kaidą. Odebranie uczestnikom Flotylli wszystkiego z aparatami fotograficznymi, telefonami komórkowymi i kamerami na czele, miało stworzyć dogodne warunki dla przedstawienia światu jedynie słusznej wersji wydarzeń. Najbardziej proizraelscy dziennikarze i komentatorzy mogli się rozwodzić nad dowodami w postaci starannie wypreparowanych i zmontowanych fragmentów nagrań dostarczonych przez napastników, ale nie trwało to długo. Porty z których wypływały statki Flotylli udostępniły wyniki kontroli przeprowadzonych w ładowniach, z których wynika, że na pokładach nie było niczego, co mogłoby zagrażać Izraelowi. Informację tę potwierdziła niezależna firma wynajęta przez Flotyllę dla zbadania ładunków. Rząd Turcji oświadczył, że przed wypłynięciem zweryfikował listę swych obywateli biorących udział w rejsie. Także telewizyjne relacje na żywo, zanim zostały przerwane przez armię izraelską, rzetelnie pokazywały atak. Parę dni później opowiadania wypuszczonych z więzień w Aszdod i Beerszebie uczestników Flotylli zdecydowanie podważyły izraelską wersję wypadków. Wątpliwości rozwiały pierwsze sekcje zwłok ofiar izraelskiego ataku. Każda z ofiar śmiertelnych została ugodzona co najmniej kilkoma pociskami w głowę i tułów – nie mogło być mowy o przypadkowych, niezaplanowanych strzałach.

Izrael, jedna z 4 największych potęg wojskowych na kuli ziemskiej, a zarazem jedno z najagresywniejszych państw z wyjątkową łatwością uruchamiające swą machinę wojenną, przegrywa wojnę o prawdę. Od lat izraelscy propagandziści i liczni proizraelscy publicyści dokonują niezwykłych zabiegów retorycznych, aby usprawiedliwić działania, których usprawiedliwić się nie da. Ileż to razy słyszeliśmy, że inwazja na sąsiednie państwo stanowi akt samoobrony, że ludzie zamknięci w bantustanach na Zachodnim Brzegu zagrażają istnieniu państwa Izrael, że 1,5 miliona oblężonych, bombardowanych i dosłownie spychanych do morza w maleńkiej Strefie Gazy chce zniszczyć „jedyną demokrację na Bliskim Wschodzie”, że legalizacja tortur to wyraz humanitarnej troski o bezpieczeństwo zwykłych ludzi, że pozasądowe egzekucje liderów okupowanego ludu są sposobem na potrzymanie procesu pokojowego, a najlepszym sposobem na pokój między narodami jest oddzielenie ich 10 metrowej wysokości murem ciągnącym się ponad 700 km. Opinia międzynarodowa może przełknąć wiele i przez bardzo długo tak się właśnie działo. Nawet ona jednak traci cierpliwość kiedy każe się jej uwierzyć, że flotylla statków z pomocą humanitarną płynąca po wodach międzynarodowych z błogosławieństwem ONZ stanowi tak wielkie zagrożenie, że trzeba rzucić przeciwko niej połowę izraelskiej floty.

Szok i przerażenie społeczności międzynarodowej

Izraelski atak na nieuzbrojone jednostki, przeprowadzony na wodach międzynarodowych w odległości 75 mil morskich od brzegów Izraela zasługuje na miano aktu morskiego piractwa. Tezę tę wzmacnia fakt, że wielu z 700 pasażerów Flotylli Wolności zostało pobitych (izraelscy komandosi posługiwali się listami z fotografiami najbardziej znanych aktywistów), a wszystkich porwano i obrabowano. W chwili kiedy piszę te słowa zabrane laptopy, kamery, ubrania i kosmetyki wciąż nie wróciły do swoich właścicieli. Piractwo to jednak nie jedyne określenie, które pojawia się w kontekście ataku. Flotylla Wolności składała się z 6 statków pod banderami Turcji, Grecji i USA. Atak na jednostki morskie jest zgodnie z prawem atakiem na terytorium kraju pod banderą którego płyną. Można zatem mówić o akcie wojny wymierzonym w trzy kraje NATO. Czy w tej sytuacji izraelski atak doprowadzi do przełomu? Czy sprowokuje reakcję NATO? Wyobraźmy sobie, co by się stało gdyby np. Syria zdecydowała się na podobny akt agresji, w którego wyniku zginęliby obywatele Turcji i USA. Przypadek Afganistanu, który zaledwie gościł u siebie organizację podejrzewaną o dokonanie ataku na terytorium USA, daje tu pewne wyobrażenie o możliwym scenariuszu. Czy Izrael zostanie potraktowany podobnie? Wiele wskazuje, że tak się nie stanie. W tydzień po krwawej napaści bilans nie jest zachęcający. Przynajmniej jeżeli weźmiemy pod uwagę reakcję głównych, państwowych aktorów społeczności międzynarodowej.

Tradycyjnym potępieniom, deklaracjom gremiów takich jak UE czy Liga Arabska oraz rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ towarzyszyły łagodzące tony Hillary Clinton i bezczelne odrzucenie możliwości przeprowadzenia niezależnego śledztwa międzynarodowego przez premiera Beniamina Netanjahu. Można się tego było spodziewać – premier Izraela jest pierwszym podejrzanym, a jego postawa wynika z demoralizacji wynikającej z wieloletniego poczucia bezkarności jaką izraelskie elity cieszą się pod parasolem USA. Potwierdzeniem tego było zatrzymanie kolejnego statku MV „Rachel Corrie”, który został przechwycony przez izraelską flotę 5 czerwca.

Dla słabości i niekonsekwencji społeczności międzynarodowej charakterystyczne były słowa szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego, który potępienie Izraela poprzedził formułką o prawie tego państwa do bezpiecznych granic. Nikomu nie przychodzi do głowy, że także Liban czy Syria mogłyby mieć takie prawo, że kontrolowana przez Izrael ludność palestyńska także ma prawo do bezpieczeństwa i ochrony. Jak dotąd dbałość dyplomatów UE czy USA o interesy Izraela nie skłoniła tego ostatniego do jakiejkolwiek zmiany swej polityki. Wręcz przeciwnie. W maju br. Izrael został przyjęty do Organizacji Współpracy i Rozwoju (OECD), która wymaga od swych członków poszanowania norm prawa międzynarodowego i praw człowieka. Kilka tygodni później Tel Awiw pokazał, że potraktował przyjęcie do OECD jako zielone światło do eskalacji przemocy.

Największe więzienie świata

Po operacji „Płynny Ołów” wydawało się, że na Bliskim Wschodzie może być tylko lepiej. Trwające 22 dni bombardowania i ofensywa lądowa, w których zginęło 1,4 tys. Palestyńczyków, w tym 80% cywilów, stanowiły największą orgię okupacyjnej przemocy od wojny sześciodniowej w 1967 r. Po zakończeniu ataków, w czasie których – zdaniem Raportu ONZ-towskich śledczych pod przewodnictwem sędziego Richarda Goldstone’a, Amnesty International, B’Tselem i innych – popełniono zbrodnie wojenne, a być może także zbrodnie przeciw ludzkości, Zachód zdobył się na kilka słów potępienia… i tradycyjnie odwrócił wzrok. Ignorując to, co najważniejsze, czyli rozłożoną w czasie przemoc blokady Strefy Gazy. Tymczasem, po zakończeniu ostatniej fali bombardowań w Strefie nie zmieniło się nic.

Gaza to getto, największe więzienie świata, choć określenia te nie są precyzyjne. Przecież w więzieniu, nawet o zaostrzonym rygorze, strażnicy nie ostrzeliwują, ani nie bombardują uwięzionych. Tymczasem na granicach Strefy wciąż trwa izraelski ostrzał, a marynarka wojenna ogranicza pas wód przybrzeżnych dostępny rybakom z Gazy. Przyparta do morza Strefa poddawana jest powolnej, ale systematycznej redukcji terytorialnej: zamieszkały, zagospodarowany i dostępny jej mieszkańcom obszar cięgle się zmniejsza w wyniku rozszerzania strefy buforowej przy granicy. To nic innego jak nie rzucająca się w oczy światowej opinii publicznej, ale przez to niemniej skuteczna, czystka etniczna. W oczy opinii światowej nie rzuca się także dramatyczna sytuacja ekonomiczna – 40% półtoramilionowej populacji żyje w skrajnej nędzy na granicy głodu, 50% nie ma pracy, a 80% cierpi biedę wegetując na kroplówce pomocy humanitarnej. Zniszczone w bombardowaniach domy leżą w gruzach ponieważ Izrael zniszczył wszystkie składy z materiałami budowlanymi, a jednocześnie zakazuje ich wwozu do Gazy. Według ONZ z ponad 3,5 tys. domów zniszczonych w trakcie operacji „Płynny Ołów” 2/3 nie odbudowano do dziś. Jeszcze przed tą operacją to właśnie w Gazie izraelskie siły okupacyjne dokonywały najkrwawszych akcji pacyfikacyjnych. Od wycofania z terytorium Strefy 8 tys. nielegalnych kolonistów w roku 2005 do końca 2007 r. okupanci zabili tu ponad 1,2 tys. osób. Przemoc przybrała na sile, gdy w wyborach do rady ustawodawczej Autonomii Palestyńskiej w styczniu 2006 r. zwyciężył Hamas. Stosując przestępczą zasadę odpowiedzialności zbiorowej izraelskie władze postanowiły ukarać 1,5 milionową społeczność za niewłaściwy, z punktu widzenia interesów Tel Awiwu, wybór. Tylko w pierwszej połowie 2006 r. na Strefę Gazy wystrzelono 8 tys. pocisków artyleryjskich, które zabiły ponad 130 osób. Potem było już tylko gorzej. Na początku roku 2008 podobna liczba ludzi zginęła w trwających zaledwie kilka dni atakach lotniczych i artyleryjskich. Była to wtedy największa masakra od wielu lat. Niespełna 10 miesięcy później, pierwszego dnia operacji „Płynny Ołów”, 27 grudnia 2008 r., w bombardowaniu życie straciło aż 200 mieszkańców Gazy.

Szacowane na blisko 3 tys. ofiary izraelskich bombardowań w latach 2005-2009 nie wyczerpują listy zabitych w wyniku blokady. Na granicach Strefy izraelscy snajperzy strzelają do rolników (tylko od połowy stycznia do końca sierpnia 2009 r. zginęło w ten sposób 30 osób, a ok. 70 zostało rannych). W ciągu minionych 3 lat prawie 300 osób zmarło, ponieważ władze izraelskie odmówiły im wyjazdu z Gazy na konieczne leczenie.

Pułapka humanitarna

Świadomość rozmiarów katastrofy w Strefie Gazy powoli dociera do wielkich tego świata. Dziś słychać z różnych stron głosy o konieczności i możliwości rozważenia złagodzenia blokady morskiej. Wszystko w imię umożliwienia dostarczania większej pomocy humanitarnej. Ale nawet gdyby tak się stało sytuacja nie zmieniłaby się. Mieszkańcom Gazy trzeba pomocy, ale przede wszystkim potrzeba im usunięcia przyczyn katastrofy humanitarnej, której doświadczają od trzech lat. Tą przyczyną była decyzja polityczna Tel Awiwu, a nie jakieś czynniki obiektywne w rodzaju katastrofy naturalnej czy globalnego kryzysu. Dyplomacja USA wraz z Netanjahu chcą dziś pod pozorem poszukiwania humanitarnego rozwiązania wepchnąć Gazę w okrutną pułapkę. Skupienie się na warunkach ewentualnego uchylenia drzwi dla większej pomocy odsuwa z pierwszego planu kwestie kluczowe, które mają charakter polityczny. W gruncie rzeczy pomysły te wpisują się w całą izraelską politykę okupacyjną, której najjaskrawszym przykładem jest blokada Gazy. Zmierza ona do odpolitycznienia kwestii palestyńskiej i zredukowania jej do poziomu kwestii humanitarnej. W ten sposób znikną Palestyńczycy jako podmiot polityczny dysponujący niezbywalnymi prawami zbiorowymi, a w ich miejsce pojawi się przedmiot pomocy humanitarnej: zbiór kilku milionów wygłodniałych przewodów pokarmowych. Taka opcja wyłania się z całej strategii okupacyjnej łączącej intensyfikację nielegalnej kolonizacji oraz rozbudowę reżimu apartheidu na Zachodnim Brzegu ze skrajną przemocą wojskową i ekonomiczną stosowaną wobec Strefy Gazy. Wszystkie te działania mają sparaliżować życie codzienne okupowanych, rozbić oddolne struktury demokratycznego samostanowienia, uniemożliwić reprodukcję kultury politycznej i zerwać transmisje międzypokoleniowych doświadczeń i świadomości zbiorowej.

Strefa Gazy potrzebuje pomocy, ale nie może to być pomoc wyłącznie humanitarna. Półtora miliona ludzi potrzebuje wsparcia politycznego i międzynarodowej solidarności. Palestyńczycy nie chcą kolejnych worków mąki, chcą praw zbiorowych i indywidualnych, chcą politycznej podmiotowości.

Czas na bojkot, sankcje i oddolny nacisk

Sankcje nie zawsze są skuteczne. Można przypuszczać, że ogłaszanie ich przeciwko Sudanowi czy Czadowi niewiele zmieni, bo państwa te nie są mocno zintegrowane ze światowym rynkiem. Co innego Izrael. Kraj, który od dwóch dekad buduje neoliberalną gospodarkę opartą na sieciach międzynarodowych powiązań. W tej sytuacji rola eksportu, przede wszystkim sektora zbrojeniowego i bezpieczeństwa narodowego, jest jeszcze większa niż niemal 3 mld dolarów corocznej pomocy, które Tel Awiw otrzymuje do USA. Dlatego wrażliwość Izraela na pokojową metodę nacisku jaką są sankcje jest duża i zastosowanie jej może być skuteczne. Po pirackim ataku na Flotyllę Wolności społeczność międzynarodowa powinna na poważnie rozważyć wprowadzenie restrykcji przeciw Izraelowi. Dlatego dziś nie wolno nam dopuścić aby świat zapomniał o Strefie Gazy. Jeżeli rządy nie są skłonne egzekwować prawa międzynarodowego obowiązek ten spada na organizacje i inicjatywy oddolne. Takie jak te, które zorganizowały Flotyllę Wolności. Alternatywą jest bierne przyglądanie się jak domniemane ludobójstwo staje się rzeczywistością.

Przemysław Wielgosz

Za: monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_2

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.