Wolna Palestyna

06/06/2010

Antyrządowe demonstracje w Tel Avivie

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 20:42

Demonstracja w Tel Avivie, 31.05.2010

Jak donoszą dziś brytyjskie Indymedia, ponad 15 tysięcy osób wzięło udział w demonstracji przeciwko rasistowskiej polityce władz Izraela, blokadzie Strefy Gazy i masakrze aktywistów z Flotylli Wolności, jaka przeszła w sobotę wieczorem ulicami Tel Awiwu. Organizatorami pierwszego masowego protestu przeciwko ultraprawicowemu rządowi, jaki odbył się w Izraelu, była koalicja organizacji lewicowych i antywojennych. Uczestnicy marszu zostali zaatakowani przez prawicowych bojówkarzy.

W odezwie przyjętej przez organizatorów marszu czytamy: „Nadszedł czas, by powrócił zdrowy rozsądek, by ocalić społeczeństwo przed zagładą. Bez stworzenia dwu państw i dwu stolic w Jerozolimie przyszłość całego Bliskiego Wschodu jest zagrożona.” Uczestnicy marszu wyrazili też swój sprzeciw wobec masakry aktywistów biorących udział w zaatakowanym w poniedziałek konwoju z pomocą dla Strefy Gazy. Protestujący nieśli transparenty z hasłami: „Rząd zatopi nas wszystkich – chcemy pokoju”, „Izrael, Palestyna – dwa państwa dla dwu narodów”, „Kochamy nasz kraj – wstydzimy się za nasz rząd”.

Wśród organizatorów marszu znalazły się organizacje lewicowe i antywojenne, takie jak Meretz, Peace Now, Gush Shalom, Hadash, Phisicians for Human Rights, jak również izraelska partia komunistyczna i grupa lewicowych posłów Knesetu.
Sekaretarz generalny organizacji Peace Now, Yariv Oppenheimer, powiedział w wywiadzie dla izraelskiej agencji prasowej Ynet: „Niepokoi nas kierunek, w którym zmierza kraj pod rządami władz, które spychają nas w międzynarodową izolację. Dlatego w dzisiejszym proteście uczestniczy tak wiele grup, nie tylko spośród lewicy. Również wielu syjonistów ma dość prawicowych władz kraju.”

Pomimo zgłoszenia demonstracji i obiecanej obstawy policji, na całej trasie marsz był atakowany przez setki prawicowych kontrdemonstrantów, którzy rzucili w tłum protestujących świece dymne. Po demonstracji prawicowe bojówki zaatakował również telawiwską dzielnicę bohemy Ibn Givon Street, gdzie doszło do starć z uczestnikami protestu. Weteran izraelskich ruchów antywojennych, ocalały z nazistowskich Niemiec Uri Avnery, musiał uciekać przed prawicowymi bojówkarzami goniącymi go przez kilka ulic, by w końcu pod ochroną policji schronić się w taksówce.

Za: czsz.bzzz.net/czarny/node/2899

Nagranie z demonstracji w Tel Avivie z 31.5.2010:

Demonstracja w Tel Avivie 05.06.2010:

Reklamy

Izrael: „Nie” dla międzynarodowego śledztwa, „nie” dla zniesienia blokady

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 18:24

Ambasador Izraela w USA w dzisiejszym wywiadzie dla amerykańskiej telewizji Fox News zapowiedział, że rząd jego kraju nie wyrazi zgody na powołanie międzynarodowej komisji śledczej pod patronatem ONZ, mającej przeprowadzić dochodzenie w sprawie masakry aktywistów na pokładzie statku „Mavi Marmara”. Wcześniej w rozmowie telefonicznej z izraelskim premierem Netanyahu powołanie takiej komisji zaproponował sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-moon. Izraelski ambasador dodał, że jego kraj nie zamierza przepraszać za poniedziałkową masakrę.

„Odrzucamy możliwość powołania międzynarodowej komisji. Omawiamy z administracją prezydenta Obamy sposoby przeprowadzenia odpowiedniego dochodzenia przez władze izraelskie” – oświadczył izraelski ambasador w USA, Michael Oren. „Izrael jest państwem demokratycznym. Izrael ma możliwości i prawo do przeprowadzenia własnego śledztwa, Izrael nie zgodzi się, by być obiektem śledztwa prowadzonego przez inne kraje” – dodał dyplomata.

W skład proponowanej przez ONZ komisji wchodzić by mieli przedstawiciele USA, Izraela i Turcji pod przewodnictwem byłego premiera Nowej Zelandii.

Pomimo rosnącej presji ze strony swych dotychczasowych sojuszników z USA na czele oraz apeli ONZ na dzisiejszym posiedzeniu rząd Izraela odrzucił też możliwość zniesienia bądź zawieszenie trwającej od prawie 3 lat blokady granic Strefy Gazy. Swą decyzję władze izraelskie motywują względami bezpieczeństwa kraju.

Tymczasem w sobotnim wywiadzie dla telewizji Al Jazeera rzecznik prasowy UNRWA, organizacji do spraw pomocy Palestynie przy ONZ, Chriss Gunness po raz kolejny stwierdził, że izraelska blokada Strefy powoduje poważny kryzys humanitarny i powinna zostać natychmiast zniesiona. Rzecznik ONZ w Gazie stwierdził między innymi, że z powodu blokady niemożliwa jest odbudowa zniszczeń wywołanych izraelskim atakiem na Gazę z grudnia 2008 roku, a bezrobocie w Strefie sięga 44%. Izraelska blokada, w tym zakaz importu materiałów budowlanych powoduje też katastrofę edukacyjną w Strefie: „Co roku zmuszeni jesteśmy odmówić przyjęcia do szkół kilku tysięcy dzieci. Już 39000 dzieci w Gazie nie ma dostępu do finansowanej przez ONZ edukacji z powodu niemożliwości odbudowy zbombardowanych szkół” stwierdził Gunness i dodał, że z powodu blokady i niemożliwości eksportowania wytwarzanych w Gazie produktów gospodarka Strefy jest w 80% uzależniona od pomocy humanitarnej.

Na temat poniedziałkowego ataku na Flotyllę Wolności i izraelskiej blokady Strefy Gazy głos zabrała także Navi Pillay, przewodnicząca komisji praw człowieka ONZ. Podczas wizyty w Ugandzie na konferencji Międzynarodowego Trybunału Karnego ONZ Pillay stwierdziła, że władze izraelskie odpowiedzialne za masakrę aktywistów dokonaną w poniedziałek mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej przed sądami międzynarodowymi, oraz że rozpatruje obecnie kilka wniosków w tej sprawie zgłoszonych przez organizacje obrony praw człowieka. Pillay jest również zdania, że izraelska blokada Strefy Gazy stanowi naruszenie praw człowieka: „Międzynarodowe prawo humanitarne zakazuje głodzenia ludności cywilnej jako metody walki. Zakazuje również stosowania przeciwko niej zasady odpowiedzialności zbiorowej, z tych powodów w swych corocznych raportach informuję kraje członkowskie ONZ, że izraelska blokada Gazy jest nielegalna i że powinna zostać zniesiona.” – stwierdziła Pillay cytowana przez telewizję Al Jazeera.

Za: czsz.bzzz.net/czarny/node/2898

After seeing passengers shot at close range they tried to grab the weapons to stop the killing. Kenneth Nichols O’Keefe was later beaten by the Israelis.

A US war veteran said yesterday he confronted Israeli commandos when they raided a Gaza-bound aid ship which he had boarded as a peace activist, Anatolia news agency reported.
Kenneth Nichols O’Keefe, his face bruised and still stained with blood, flew to Istanbul from Tel Aviv, on his way to Ireland, the report said.

„We overpowered three Israeli commandos. They looked at us… They thought we would kill them, but we let them go,” O’Keefe said, adding he took the weapon of one of the soldiers and emptied it, according to Anatolia.

The ex-marine said he saw five people being killed on board the Mavi Marmara.

Terroryzm à la Izrael czyli „Tragedia USS Liberty”

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 18:02

Dr Dariusz Ratajczak

Czerwiec 1967 roku, Bliski Wschód. Wojna sześciodniowa. Armia izraelska gromi Egipcjan i Jordańczyków oraz przygotowuje się do rozprawy z Syrią. Typowy ,,blitzkrieg”. W jego cieniu rozgrywa się jeszcze jeden dramat – dzisiaj niemal zapomniany, zjedzony przez mole historii. Przypomnijmy go w imię prawdy i w zgodzie z naszą nieugiętą postawą wobec terroryzmu. Również tego najnikczemniejszego – państwowego.

W dniu 8 czerwca 1967 r. należący do VI Floty ,,U.S.S. Liberty” wykonywał rutynowy rejs na Morzu Śródziemnym. Ta supernowoczesna jednostka, wyposażona w specjalistyczny sprzęt zwiadowczy, była właściwie nieuzbrojona. 300 osobowa załoga dysponowała jedynie lekkimi karabinami maszynowymi. Na morzu panowały niemal idealne warunki. Stała bryza podkreślała walory flagi amerykańskiej. Naprawdę nie można było jej nie zauważyć. Zresztą tożsamość okrętu potwierdzał stosowny, wykonany dużymi literami, napis na rufie.

O godzinie 6 rano, gdy ,,Liberty” znajdował się kilkanaście mil na zachód od Półwyspu Synajskiego, uwagę załogi przykuł izraelski samolot wolno okrążający jednostkę. Czynność tę, ujętą w schemat: obserwacja – odlot, wykonywał wielokrotnie. Cztery godziny później na niebie pojawiły się 2 odrzutowce uzbrojone w rakiety. Trzykrotnie okrążyły ,,Liberty” i rozpłynęły się w przestworzach. Marynarze wyraźnie widzieli ,,Gwiazdy Dawida” wymalowane na kadłubach. Jeden z powietrznych obserwatorów pojawiał się w pobliżu ,,Liberty” przez 2 godziny.

O godzinie 14. rozpętało się piekło. Nadlatujące 3 izraelskie ,,Mirage” zniszczyły antenę statku, a towarzyszące im myśliwce bombardujące ,,Mystere” zrzuciły napalm na mostek i pokład. Atak kontynuowano przez 20 minut. W jego wyniku ,,U.S.S. Liberty” wyglądał jak pływający ser szwajcarski. Naliczono 821 dziur po bokach i w pokładzie, z tego więcej niż 100 było smętną pamiątką po rakietach. (more…)

Izrael nie chce pokoju

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 14:07

Spirito Libero

W notce „Ratujmy Żydów!” próbowałem przedstawić możliwe powody bandyckiego napadu izraelskich komandosów na Flotyllę Wolności. Ciągle jednak dochodzą nowe elementy układanki i dziś chciałbym kontynuować ten wątek. Z grubsza będzie on zbieżny z tym, co pisałem poprzednio, lecz tym razem wnioski mogą być dużo dalej idące.

W mediach przeważają opinie, że krwawy przebieg zajść spowodowany był brutalnością, brakiem poszanowania dla norm międzynarodowych, arogancją, głupotą izraelskiego rządu czy brakami w wyszkoleniu biorących udział w akcji żołnierzy. O wszystkie elementy tej wyliczanki można posądzić syjonistyczne władze Izraela ale na pewno nie o głupotę. Projekt, który konsekwentnie realizowany jest od ponad 100 lat, dozorowany jest przez ludzi, których cele są wyraźnie sprecyzowane, choć niekoniecznie dla ogółu „wyraźne”.

Jeśli się dobrze przyjrzeć całej sprawie dziś, gdy znamy już reakcje rządów i mediów światowych, to można dojść do wniosku, że morderstwa na członkach pacyfistycznej misji humanitarnej były dokonane z premedytacją i stanowiły element doskonale przygotowanego planu.

Zastanawiające jest z dzisiejszej perspektywy medialne znaczenie, jakie nadały całej operacji izraelskie media na długo przed samym rejsem. Rząd Netanyahu nadał tej sprawie wielki rozgłos, który pozornie nie służył interesom izraelskim. Flotylla Wolności miała bowiem na celu dostarczenie pomocy humanitarnej do oblężonej od trzech lat Strefy Gazy ale miała także cel propagandowy – przełamanie i nagłośnienie brutalnej a przede wszystkim nielegalnej blokady. Robienie szumu medialnego wokół całej misji na długo przed wypłynięciem musiało mieć jakiś konkretny cel, skoro propaganda syjonistyczna robiła za tubę pacyfistów pro-palestyńskich.

Flotylla, gdy została napadnięta, znajdowała się na wodach międzynarodowych – ok. 70 mil od celu. Napad miał miejsce przed świtem a to potęgowało możliwość ryzyko pomyłek i „spontanicznych” zachowań napastników. Napastnicy liczyli także z pewnością na to, że mrok utrudni ewentualne filmowanie zajść przez obecnych na statkach dziennikarzy. Wszystkie te okoliczności wskazują niezbicie, że cała akcja jak i sposób przeprowadzenia były przygotowane z premedytacją.

Jaki mógł być cel takiego szalonego, bandyckiego zajścia?

Prawdopodobnym motywem mogło być niedopuszczenie do spotkania premiera Netanyahu z Obamą. Bo dlaczego taki „pośpiech” w przeprowadzeniu akcji zatrzymania konwoju? Można było przecież poczekać na wpłynięcie Flotylli na wody terytorialne a wtedy każda akcja byłaby łatwa do usprawiedliwienia. Nawet, gdyby były ofiary w ludziach. Czy były może jakieś ważne okoliczności związane ze spotkaniem Netanyahu – Obama, które nie były na rękę syjonistom? Otóż, zdaje się, że były. W momencie ataku, który zastał izraelskiego premiera w Kanadzie, gdzie przebywał z wizytą, pozostawało niewiele godzin do spotkania w Białym Domu. A było to, jak się wydaje, ostatnie miejsce, w którym chciałby się znaleźć Netanyahu.

To spotkanie nie było zwykłą, kurtuazyjną wizytą bliskowschodniego sojusznika. Było to spotkanie, na którym miały paść ze strony izraelskiego premiera bardzo ważne deklaracje. Tydzień wcześniej do Jerozolimy wysłany został szef gabinetu Obamy, Rahm Emanuel. Według oświadczeń samego Netanyahu, cytowanego przez prasę, Obama miał zapewnić władze izraelskie, że planowane rozmowy na temat Bliskiego Wschodu bez broni jądrowej nie „narażą na niebezpieczeństwo” państwo żydowskie. Obietnice miały ponadto zawierać dalszą rozbudowę potencjału strategicznego Izraela i zapewnienie, że żadna rezolucja ONZ nie zagrozi żywotnym interesom Izraela. Miałaby to być swego rodzaju „polisa ubezpieczeniowa” na wypadek postępowania w sprawie bestialskiej masakry w Strefie Gazy.

Jest zrozumiałym, że Obama i europejscy wasale Wuja Sama oczekiwali choć trochę wzajemności ze strony izraelskiej, co miało się głównie przełożyć na ustępstwa w negocjacjach z Palestyńczykami. Na planowanym spotkaniu Netanyahu miał złożyć ważne deklaracje owych ustępstw syjonistycznego rządu. Netanyahu, który de facto sprzeciwił się wszystkim ustaleniom z Oslo i Camp David, znalazł się niejako pod ścianą, zmuszony do choć werbalnego potwierdzenia tych zobowiązań.

Sabotowanie inicjatyw pokojowych to ulubiony sport syjonistów a sam Netanyahu jest niekwestionowanym mistrzem obstrukcjonizmu. Nie należy przy tym zapominać, że zapewnił sobie stanowisko premiera tworząc koalicję Likudu z najbardziej prawicową ekstremą w historii izraelskiej sceny politycznej. Aktualny rząd składa się z partii, które otwarcie popierają nielegalne osadnictwo i eksmisje Palestyńczyków. Zamrożenie osadnictwa i wycofanie się z Transjordanii lub poczynienie jakichkolwiek ustępstw w sprawie Wschodniej Jerozolimy spowodowałoby upadek jego rządu.

Tak więc Netanyahu nie miał większego wyboru a wywołanie kolejnego kryzysu i niedopuszczenie do spotkania z Obamą leżało w jego interesie. Zabicie pokojowych aktywistów na pełnym morzu wiązało się oczywiście z pewnym ryzykiem ale było to z pewnością ryzyko dobrze skalkulowane. Izrael nie przejmował się zresztą nigdy światową opinią publiczną. W każdym razie deklaracje poczynione przed kamerami CNN przyniosłyby więcej szkody.

Zresztą nie pierwszy raz Izrael popełniał z całą premedytacją czyny zbrodnicze. Izraelczycy wzięli już kiedyś na cel libijskie samoloty cywilne, przeprowadzali dywanowe naloty na Gazę, południowy Liban i Bejrut. Listę można by jeszcze uzupełnić o bestialskie masakry w Sabrze i Szatili, Jeninie, Deir Jassinie i wielu innych miejscach, gdzie ginęła ludność cywilna. Oprócz incydentu z okrętem Liberty, tę zbrodnię odróżnia od wymienionych to, że ofiarami nie byli tym razem Arabowie. Ale z wydatną pomocą żydowskiego lobby i dobrze umiejscowionych ludzi w światowych mediach, Izrael zawsze zdołał zmyć krew z rąk i w cudowny sposób okazać się wieczną, prześladowaną ofiarą nagonek „antysemickich”.

Zachowanie mediów w ostatnich dniach, serwujących coraz to nowe dowody „niewinności” Izraela świadczą, że kalkulacje syjonistów były prawidłowe. Rządy wyraziły „zaniepokojenie” a w skrajnych tylko przypadkach „oburzenie”. Wezwani na dywanik ambasadorzy izraelscy zjawili się na „żądanie” ministrów spraw zagranicznych, panowie pogadali sobie o d… Maryni i sprawa załatwiona. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że słynny art. 5 NATO, zapewniający solidarną pomoc każdemu napadniętemu członkowi Sojuszu, tak naprawdę jest pustym zapisem, a samo NATO to tylko instrument imperialnej polityki USA.

Wracając jednak do samego zdarzenia zauważyć należy jeszcze jedną prawidłowość. Pomijając fakt, że akurat Netanyahu jest zagorzałym przeciwnikiem jakichkolwiek ustępstw wobec Palestyńczyków, to każdy polityk izraelski, który chciał iść na jakiekolwiek ustępstwa, kończył marnie. Icchak Rabin zginął z ręki zamachowca a Ariel Sharon zapadł nagle na tajemniczą chorobę i skończył jako warzywko.

Gdybyśmy chcieli znaleźć jakąś logikę w syjonizmie to jedna prawidłowość rzuca się natychmiast w oczy – raz zdobytych terytoriów się nie oddaje. Nie na darmo na budynku Knesetu widnieje słynny napis a flagę Izraela zdobią dwie błękitne wstęgi. Każda bowiem flaga ma swoją symbolikę.

Każdy rozsądny człowiek wie, że politycy, którzy zdają się trzymać w garści losy świata są jedynie marionetkami, a prawdziwa władza siedzi wygodnie za kurtyną sceny. Z pewnością nie inaczej jest w przypadku syjonizmu. Gdybyśmy chcieli jednak zajrzeć za tę kurtynę, to żeby zrozumieć to wszystko, musielibyśmy z pewnością cofnąć się do czasów gdy była pisana, przepisywana i ulepszana Biblia.

Jakby na to jednak nie patrzeć, to jedno jest pewne – Izrael, dopóki rządzą nim syjoniści, nie chce pokoju.

Za: spiritolibero.blog.interia.pl

Izrael zataja prawdziwą liczbę ofiar ataku na statek Mavi Marmara

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 11:48

Według informacji, pochodzących zarówno od aktywistów, będący na pokładzie statku „Mavi Marmara” podczas poniedziałkowego ataku izraelskich komandosów, jak również części mediów korporacyjnych, prawdziwa liczba ofiar śmiertelnych izraelskiego ataku może sięgać 19 osób. Prawdopodobne jest, że część ciał poległych Izraelczycy wyrzucili do morza.

Według obecnej na pokładzie statku aktywistki brytyjskiej organizacji Gaza Solidarity Campaign, z którą wywiad przeprowadziła dziś telewizja BBC, po porównaniu nazwisk dziewiątki zabitych przez izraelskich komandosów, oficjalnie podawanej liczby rannych w izraelskich szpitalach i listy aktywistów deportowanych z Izraela z listą pasażerów statku „Mavi Marmara”, brakuje około dziesięciu osób. Nie jest jasne, czy zaginieni aktywiści zginęli w ataku czy zostali zatrzymani w Izraelu. Państwo żydowskie twierdzi, że wszyscy zatrzymani uczestnicy Flotylli Wolności, z wyjątkiem osób przebywających w szpitalach, zostali już deportowani do krajów pochodzenia.

Wątpliwości aktywistki potwierdza artykuł zamieszczony w czwartek we włoskiej gazecie „La Stampa”. Gazeta zamieszcza wypowiedź obecnej na pokładzie „Mavi Marmara” brazylijskiej reżyserki koreańskiego pochodzenia Iary Lee, która wspomina o techniku komputerowym, zabitym strzałem w plecy podczas izraelskiego ataku. Jego ciała nie ma wśród zwłok dziewiątki ofiar ataku, przewiezionych do Turcji z Izraela. Zdaniem reżyser ciało technika, podobnie jak ciała 9 innych ofiar, zostało wyrzucone do morza przez izraelskich komandosów. Jej zeznania w wywiadzie dla tej samej gazety potwierdza australijska pielęgniarka Jenny Campbell, która zajmowała się rannymi na pokładzie statku zanim, po kilku godzinach, zostali przetransportowani śmigłowcami do izraelskich szpitali. Zdaniem Campbell, w okrętowym szpitalu znajdowało się co najmniej 19 ciał aktywistów zabitych w ataku. 10 z nich nigdy nie przewieziono do krajów pochodzenia. Inny z aktywistów, Bulent Yildirim, twierdzi z kolei, że z pokładu statku przewieziono do izraelskich szpitali 38 osób. Izrael potwierdził obecność w szpitalach jedynie 21 osób. Hiszpański aktywista Manuel Tapial dodaje, że pierwszych trzech aktywistów zostało zabitych ogniem z helikopterów, zanim jeszcze izraelscy komandosi wylądowali na pokładzie statku.

Warto dodać, że liczbę 19 ofiar śmiertelnych i 38 rannych w szpitalach podawały bezpośrednio po ataku światowe media korporacyjne, dopiero we wtorek po południu powołując się na informacje władz izraelskich, obie liczby zostały zweryfikowane.

Wczoraj w Londynie i Stambule na ulice wyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, domagając się natychmiastowego zniesienia blokady Strefy Gazy, międzynarodowego śledztwa w sprawie masakry Flotylli Wolności i nałożenia na Izrael międzynarodowych sankcji ekonomicznych.

Tymczasem jeden z izraelskich komandosów dowodzących masakrą aktywistów Flotylli w poniedziałek rano, otrzymał w piątek od władz izraelskich wysokie odznaczenie państwowe.

Źródło: czsz.bzzz.net

Na podstawie: lastampa.it

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.