Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
Armia izraelska i amerykańska przygotowują się na przeprowadzenie na wiosnę przyszłego roku największych w historii cwiczeń wojskowych, pod pretekstem “zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu”.
W zeszłym tygodniu gen. Frank Gorenc, dowódca 3. Armii Sił Powietrznych US Air Force stacjonująych w Niemczech, udał się z wizytą roboczą do Izraela celem sfinalizowania planów ćwiczeń. Przeprowadził on rozmowy z gen. Doron Gavish, dowódcą systemu obrony przecilotnicznej armii izraelskiej. Ćwiczenia mają na celu skoordynowanie działań obu armii na wypadek “przyszłego konfliktu na wielką skalę na Bliskiem Wschodzie”.
Podczas ćwiczeń w Izraelu, w których weźmie udział wiele tysięcy amerykańskich żołnierzy, zaagażowane zostaną najwyższe dowództwa obu armii, w tym główna siedziba armii amerykańskiej EUCOM w Niemczech. Amerykańskie systemy antyrakietowe THAAD, zintegrowany system wykrywania i kierowania pociskami – Aegis oraz okręty US Navy z rakietami balistycznymi będą współdziałały z izraelskimi systemami antyrakietowymi: Arrow, Patriot i Iron Dome.
Jedynym państwem na świecie, które użyło broni jądrowej do działań militarnych, były Stany Zjednoczone, z kolei najbardziej agresywnym państwem na Bliskim Wschodzie, dokonującym napaści na państwa sąsiednie, jest Izrael, również posiadający broń jądrową. Oba państwa, stosując propagandę medialną, uważają się za ostoję pokoju i demokracji.
Na bazie rozpętanej po 9-11 “wojny z terroryzmem” wielu lewicowych, żydowskich i filosemickich radykałów wzywa do wojny. Norman Podhoretz, znany żydowski autor, w piśmie Commentary wzywał już 10 lat temu do “IV Wojny światowej” (trzecią miała być według niego Zimna Wojna), z aplauzem odnosząc się do ofensywnej doktryny ówczesnego prezydenta G.W.Busha wyrażonej doktryną ‘Osi Zła’ i ‘niekończącą się wojną z terroryzmem’. Podhoretz dodaje jednak, iż wrzucone do tej ‘Osi’ państwa (Irak, Iran, Korea Północna) to tylko początek prawdziwej walki, i wołał: (więcej…)
Ambasadorzy krajów UE w Tel Awiwie podnieśli kwestię dyskryminacji arabskich obywateli przez rząd Izraela, domagając się ostrej reakcji Europarlamentu w tej sprawie. Brytyjski ambasador Matthew Gould, będący inicjatorem raportu krytykującego Izrael, spotkał się z poparciem zdecydowanej większości ambasadorów krajów członkowskich, z „propalestyńskimi” krajami skandynawskimi na czele – informuje „Rzeczpospolita”.
W pierwotnej wersji raportu znalazło się stwierdzenie, że Izrael prześladuje 1,5 miliona mieszkających na jego terytorium Arabów. Ambasadorzy popierający raport postulowali, aby sprawa sekowania izraelskich Arabów stała się priorytetem wspólnej unijnej polityki wobec państwa żydowskiego. Przedstawiciele krajów UE mieliby obowiązek poruszać ją podczas wszystkich oficjalnych spotkań z Izraelczykami. Zaproponowano także, aby priorytetem stało się nawiązywanie kontaktów z arabskimi szkołami mieszczącymi się w Izraelu. Każda unijna ambasada powinna również „adoptować” jedną arabską wioskę lub miasto, aby mieć nad nią pieczę. Dokument w tej formie planowano wysłać do Brukseli, gdzie miał zostać skierowany do akceptacji przez radę szefów dyplomacji państw UE. Plany te pokrzyżowali jednak ambasadorzy Polski, Czech oraz Holandii.
„Polscy” ambasadorzy uznali, że pomysły te są zbyt dużą ingerencją w wewnętrzne sprawy Izraela. „Wyobraźmy sobie, że w latach 1990. ambasadorzy Unii w Warszawie opracowaliby taki raport o naszej mniejszości litewskiej. I każda ambasada adoptowałaby jakąś litewską wioskę na terenie RP. To byłoby niedopuszczalne” – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” pragnący zachować anonimowość (sic!) „polski” dyplomata.
Postawą „polskich” dyplomatów zawiedzeni są zamieszkujący dawne tereny Palestyny obywatele arabscy. Ucieszyli się za to sympatyzujący z Izraelem komentatorzy, a także światowi piewcy izraelskiego reżimu. Zdaniem izraelskiego politologa Mordechaja Kedara, „Polska” blokując raport UE podjęła słuszną decyzję i podkreśliła swoją lojalność wobec rządu Izraela. „Pokazaliście nie tylko, że jesteście najlepszym sojusznikiem Izraela w Europie, ale także, że kierujecie się zdrowym rozsądkiem” – powiedział Kedar.
Na podstawie: rp.pl
Źródło: Autonom
11.12.2011
Nabi Saleh – palestyńska wioska, położona 20 kilometrów na północ od Ramallah, już od 2 lat organizuje pokojowe demonstracje przeciwko grabieży ziemi.
Cotygodniowa piątkowa demonstracja rozpoczęła się jak zwykle: w centrum wioski zebrali się mieszkańcy, aktywiści izraelscy oraz międzynarodowi, aby rozpocząć pokojowy marsz w kierunku izraelskiej kolonii Halamish, powstałej na ziemi należącej do Nabi Saleh. Niedługo potem do wioski wjechali żołnierze izraelscy ostrzeliwując protestujących gazem łzawiącym.
Dwudziestoośmioletni Mustafa Tamimi protestował razem z innymi mieszkańcami wioski. Kiedy izraelskie jeepy zatrzymały się, aby poczekać, aż buldożer usunie z ich drogi kamienie umieszczone przez mieszkańców w celu zablokowania wjazdu do wioski, Tamimi wraz z kilkoma innymi chłopcami podbiegł, aby w symbolicznym geście protestu przeciwko okupacji rzucić kamieniem w samochód.
Izraelski żołnierz otworzył tylne drzwi jeepa, wycelował i wystrzelił puszkę z gazem łzawiącym o ”rozszerzonym zasięgu” prosto w twarz Mustafy. Według świadków Mustafa został postrzelony w twarz z odległości mniejszej niż 10 metrów.
Tamimi zmarł w szpitalu w wyniku doznanych obrażeń.
Dokument o dr Normanie G. Finkelsteinie, autorze m. in. książki pt. “Przedsiębiorstwo Holokaust” – wyklinanym przez światowe środowiska żydowskie, które wsparły holokaust podczas II wojny światowej, a dziś odpowiedzialność zrzucają głównie na Polaków.
Doktor Norman Finkelstein jest amerykańskim politologiem żydowskiego pochodzenia, którego rodzice podczas niemieckiej okupacji przeżyli getto warszawskie oraz piekło obozów (matka w Majdanku, ojciec w Oświęcimiu). Na skutek tych trudnych rodzinnych doświadczeń jest on obecnie jednym z największych krytyków polityki Izraela i Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Jego prace znane są również w Polsce – po polsku ukazały się: “Przedsiębiorstwo Holokaust” (o eksploatowaniu przez żydów oraz najważniejszych polityków w Izraelu i USA tragedii swojego narodu), “Wielka hucpa. O pozorowaniu antysemityzmu i fałszowaniu historii” (pokazująca kwestię tzw. “antysemityzmu” w kontekście konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz mówiąca o zbrodniach izraelskich w Palestynie) oraz “Gaza – O jedną masakrę za daleko”, którą Finkelstein poświęcił izraelskiemu atakowi na Strefę Gazy w grudniu 2008 roku.
Norman Finkelstein wszędzie, gdzie się pojawia, wywołuje kontrowersje. Dla jednych jest antybohaterem, dla innych nieustraszonym naukowcem. W filmie “Amerykański radykał – Przypadki Normana Finkelsteina” Davida Ridgena i Nicolasa Rossiera możemy poznać Finkelsteina z bliska: i jako człowieka, i jako myśliciela o “kontrowersyjnych” poglądach, które głosi w różnych miejscach świata dyskutując zarówno ze swoimi zwolennikami, jak i krytykami.
Film opowiada o jego życiu prywatnym, a także pracy naukowej i tezach, które głosi podczas wykładów na całym świecie oraz o prześladowaniach przez środowiska żydowskie, które za wszelką cenę starają się zniszczyć zarówno karierę zawodową jak i życie N. Finkelsteina.
Dokument w 2009 roku był pokazywany na festiwalu IDFA w Amsterdamie.
Izraelski Komitet Przeciwko Wyburzaniu Domów (The Israeli Committee Against House Demolitions – ICAHD) złożył skargę do Specjalnych Sprawozdawców ONZ – twierdząc, że polityka Izraela wobec Jerozolimy Wschodniej łamie prawo międzynarodowe i może nosić znamiona zbrodni wojennej.
Na konferencji prasowej, która odbyła się 31 października członkowie ICAHD-u udostępnili najnowszy raport na temat bezprawnych izraelskich działań w Jerozolimie Wschodniej, zatytułowany „Bez domu, bez ojczyzny: Nowe ramy badania praktyki administracyjnego wyburzania domów w Jerozolimie Wschodniej”.
Tego samego dnia pracownicy Izraelskiego Komitetu Przeciwko Wyburzaniu Domów złożyli trzy skargi: do Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. uchodźców wewnętrznych, Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. odpowiednich warunków mieszkalnych oraz Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. praw człowieka na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich.
ICAHD zażądał wszczęcia dochodzenia w sprawie legalności izraelskiej polityki w Jerozolimie Wschodniej.
Podstawą złożonych do ONZ-u skarg jest raport stwierdzający, że Izrael dopuszcza się poważnych naruszeń prawa międzynarodowego w Jerozolimie Wschodniej. Raport napisany przez adwokatkę Emily Schaeffer pod redakcją adwokata Michaela Sfarda, analizuje szczegółowo izraelską politykę w Jerozolimie Wschodniej pod kątem międzynarodowego prawa humanitarnego oraz praw człowieka.
Według autorów raportu Izrael dopuszcza się rażących pogwałceń ww. praw poprzez odmawianie Palestyńczykom prawa do odpowiednich warunków mieszkalnych,rozwoju i samostanowienia, jak również przez łamanie zakazu cofania pozwoleń na zamieszkanie. (więcej…)
Islandzki parlament zagłosował we wtorek za uznaniem Terytoriów Palestyńskich za niezależne państwo. Według słów islandzkiego ministra spraw zagranicznych Ossura Skarphedinssona Islandia to pierwszy zachodnioeuropejski kraj, który to uczynił.
Wniosek został symbolicznie przyjęty w doroczny ONZ-owski Międzynarodowy Dzień Solidarności z Narodem Palestyńskim (29 listopada).
Uchwała islandzkiego parlamentu pozwalająca na uznanie Państwa Palestyńskiego w granicach sprzed Wojny Sześciodniowej w 1967 r. została przegłosowana 38 głosami na 63 miejsca.
„Równocześnie parlament ponagla Izraelczyków i Palestyńczyków do starań o porozumienie pokojowe w oparciu o prawo międzynarodowe i rezolucje ONZ, co obejmuje obustronne uznanie państwa Izrael i państwa Palestyna”, mówiła uchwała zaproponowana przez islandzkiego ministra spraw zagranicznych.
Wezwała ona również wszystkie strony do zaprzestania przemocy i przypomniała o prawie palestyńskich uchodźców do powrotu do swoich domów.
Spodziewa się, iż uznanie Palestyny przez Islandię urośnie do nieco więcej niż symbolicznego aktu, gdyż Władze Palestyńskie zabiegają o uznanie Palestyny przez ONZ.
Palestyńczycy, którzy przebywają w Islandii, z entuzjazmem przyjęli decyzję jej władz o uznaniu niepodległości i suwerenności Państwa Palestyńskiego mając nadzieję, że dołączą do niej również inne kraje.
Na podst.: Reuters i Associated Press
Zobacz koniecznie: Islandzka lekcja dla całego świata
“Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski” – tytuł książki Shlomo Sanda prowokuje. Prowokuje, dodajmy, skutecznie. Dzieło profesora historii powszechnej uniwersytetu w Tel Awiwie przez dziewiętnaście tygodni znajdowało się na czele rankingu najlepiej sprzedających się książek w Izraelu. Przychylność czytelników była spora. Proporcjonalna do niechęci ze strony izraelskiego środowiska naukowego. Nic dziwnego. Sand demaskuje oficjalną izraelską historiografię, jako służącą legitymizacji fundamentów ideologicznych, na których wzniesiono współczesny Izrael.
Oficjalna historia Żydów – propagowana przez izraelski system oświaty – mówi o narodzie, który przed dwoma tysiącami lat został wygnany ze swojej ziemi, aby w wyniku działalności ruchu syjonistycznego do niej powrócić. Sand udowadnia, że po zburzeniu drugiej świątyni w Jerozolimie nie doszło do wygnania. Żydzi pozostali w Judei/Palestynie, aby na przestrzeni lat częściowo przyjąć chrześcijaństwo lub islam. Sand obala również pogląd, jakoby judaizm nie praktykował prozelityzmu. W oparciu o twórczość Horacego, Juwenalisa czy Celsusa pokazuje, że przechodzenie na judaizm było popularne w samym Rzymie. Doskonałym argumentem są też chronologicznie wcześniejsze czasy Machabeuszy, którzy nawracali na judaizm podbite ludy. W ten sposób rozbija etnocentryczną narrację jedności wiary, krwi i ziemi.
Jednym z najbardziej wartościowych fragmentów książki jest ten dotyczący “zapomnianych królestw”, w których religią wyznawaną był judaizm. Lista państw, których władcy i poddani przyjęli judaizm, nie jest krótka: królestwo Himjarytów na terenie tzw. Arabii Szczęśliwej, państwo królowej Kahiny w Afryce Północnej, wreszcie najważniejsze z nich – imperium Chazarów, panujących nad gigantycznym obszarem Stepu Pontyjskiego. (więcej…)
Dążenie USA do storpedowania procedury uznania państwa palestyńskiego przez ONZ wpisało się w bezkrytyczne poparcie jakiego kolejne administracje w Waszyngtonie od przeszło czterech dekad udzielają polityce Izraela. Nie zawsze tak było. Historia polityki Stanów Zjednoczonych wobec niepodległości Izraela w latach 1948-1949 pokazuje, że Waszyngton potrafi zmieniać zdanie.
Koleje historii bywają zaskakujące. W 1948 r. Waszyngton był bardzo zaniepokojony perspektywą izraelskiej deklaracji niepodległości; czy nie wywoła ona fali antyzachodniej reakcji w krajach arabskich, i w ten sposób nie zaszkodzi jego interesom?
Choć niepokój ten podzielał wówczas Departament Stanu, Departament Obrony i CIA, nie dotyczyło to Clarka Clifforda, doradcy prawnego Harry’ego Trumana. Wzorem najbliższego otoczenia rządzącego z ramienia Partii Demokratycznej prezydenta, Clifford poparł tę inicjatywę. Podkreślając, że ostatecznie państwo, o którego istnieniu się dyskutuje, już istnieje, i że lepiej je uznać, zanim zrobi to Związek Radziecki, Clifford zdołał przekonać Biały Dom, by nie odrzucał izraelskiej propozycji. W ciągu kilku miesięcy amerykańska administracja dokonała politycznego zwrotu o 180 stopni, uznając, że poparcie Tel Awiwu jednak jej się opłaci.
Waszyngton przerażony masakrami ludności palestyńskiej
Zimą 1947-1948 amerykańska administracja rozważa całkowite wycofanie swojego poparcia dla rezolucji 181 Zgromadzenia Generalnego ONZ z 29 listopada 1947 r., przewidującej podział Palestyny i utworzenie „państwa żydowskiego”. Starcia pomiędzy żydowskimi i arabskimi bojówkami wskazują na to, że wcielenie jej w życie istotnie wymagałoby użycia siły. (więcej…)
Kolejna demonstracja w dzielnicy Tel Avivu – Hatikvah, gdzie setki żydowskich demonstrantów domagały się wydalenia imigrantów z Afryki. Podczas tej manifestacji jej uczestnicy mówili o tym, że zwiększająca się liczba czarnych sąsiadów stwarza atmosferę strachu przed przestępczością. W odniesieniu do zamieszkałych ich dzielnicę Afrykanów i Arabów używano określenia „kushim”, hebrajskiego odpowiednika słowa „czarnuch”. Nastroje te są następstwem zwiększania się liczby nielegalnych imigrantów w Izraelu, których liczba przekroczyła 30 tysięcy – są to głównie mieszkańcy Afryki, którzy przedostali się do tego kraju przez Egipt. Nastroje antyimigracyjne łączą się z fobiami antyarabskimi. Pomimo coraz częstszych przypadków ataków na imigrantów, demonstracji sprzeciwu wobec imigracji, nie sposób dostrzec, by poszukiwanie rasizmu i ksenofobii wśród Żydów właśnie szczególnie interesowało tzw. “globalne media”…
Jak widać stosunek Żydów mieszkających w sąsiedztwie kolorowych imigrantów RÓŻNI SIĘ DIAMETRALNIE od oficjalnego stanowiska organizacji żydowskich, które aktywnie propagują multikulturalizm w Europie. (więcej…)
31 października Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) przyznała pełne członkostwo Palestynie. Za tą decyzją, którą podjęto podczas konferencji generalnej UNESCO w Paryżu, głosowało 107 państw, 14 było przeciw, a 52 wstrzymało się od głosu. Jest to pierwsza organizacja wyspecjalizowana ONZ, która przyjęła w swe szeregi Palestyńczyków od czasu, gdy prezydent Mahmud Abbas wystąpił 23 września o pełne członkostwo w Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Wśród państw, które poparły palestyński wniosek, są m.in. Brazylia, Rosja, Chiny, Indie, Republika Południowej Afryki i Francja. Od głosu wstrzymała się m.in. Wielka Brytania. Przeciwko członkostwu Palestyny w UNESCO były m.in. Stany Zjednoczone, Kanada oraz Niemcy. Amerykańscy politycy już wcześniej zagrozili, że ich kraj przestanie finansować działalność UNESCO (finansowanie ze strony USA to 22 proc. budżetu organizacji), jeśli przyjmie ona wniosek palestyński.
UNESCO (United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization) to organizacja wyspecjalizowana ONZ, której podstawowym celem jest wspieranie współpracy międzynarodowej w dziedzinie kultury, sztuki i nauki. Program UNESCO obejmuje działania na rzecz rozwoju nauki i kultury oraz udzielanie pomocy materialnej, technicznej i kadrowej w organizowaniu oświaty. Należą do niej 192 kraje. Obecnie na jej czele stoi Irina Bokowa z Bułgarii.
lewica.pl
Departament Stanu poinformował, że USA nie przekażą UNESCO 60 mln dolarów składek.
Rzeczniczka Departamentu Stanu Victoria Nuland powiedziała, że USA nie mają wyboru i wstrzymują finansowanie Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), zgodnie z amerykańskim prawem. (więcej…)
Jeff Rense discusses The Wandering Who with Gilad Atzmon – Jewish Identity Politics, Jewish Lobby, AIPAC, CFI, Liam Fox (and his ‘friends’), Iran, Gilad Shalit, History, temporality and beyond:
Shahd Abusalama – 18 października 2011
Mam bardzo mieszane uczucia po usłyszeniu o wymianie 1027 palestyńskich zatrzymanych za Gilada Shalita, jedynego izraelskiego żołnierza, który był trzymany w niewoli przez palestyńskich bojowników oporu. Nie wiem, czy mam być szczęśliwa, czy smutna.
Przyglądając się twarzom rodzin więźniów w namiocie solidarności w mieście Gaza widzę coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam: oczy błyszczące nadzieją. Ci ludzie uczestniczyli w każdym wydarzeniu w solidarności z naszymi zatrzymanymi, nigdy nie stracili nadziei, że ich wolność jest któregoś dnia nieunikniona, i pozostawali silni podczas nieobecności ich ukochanych w izraelskich celach. Myślenie o tych kobietach, których krewni zostaną najprawdopodobniej uwolnieni i widzenie ich wielkich uśmiechów czyni mnie szczęśliwą. Lecz jednocześnie rozmyślanie o pozostałych 5000 aresztowanych, którzy niezłomnie będą kontynuować swój opór w więzieniach, łamie moje serce.
Bolące serca na myśl o tych, którzy są wciąż uwięzieni
Kiedy przybyłam do namiotu 12 października, żona więźnia Nafeza Herza, który został skazany na dożywocie i siedział 26 lat, uścisnęła ze mną dłonie i powiedziała bardzo podekscytowana, że słyszała, że jej mąż zostanie uwolniony. Potem powiedziała, „Ale nie możesz sobie wyobrazić, jak bardzo moje serce boli za te rodziny, których więzień nie zostanie zwolniony w tej wymianie. Wszystkie rodziny więźniów stały się jak jedna wielka rodzina. Spotykamy się co tydzień, jeśli nie codziennie w Czerwonym Krzyżu, dzielimy się naszymi udrękami, i rozumiemy nawzajem swoje cierpienie”. Wzięłam jej ręce i ścisnęłam mówiąc, „Nigdy ich nie zapomnimy, i jeśli Bóg da, wkrótce odzyskają swoją wolność”.
Amerykański dokumentalista James Longley (Iraq In Fragments) udał się do Strefy Gazy w styczniu 2001 r., planując pozostanie tam przez 2 tygodnie i zebranie wstępnego materiału na film o palestyńskiej intifadzie. Wyrzucił swój bilet powrotny i pozostał przez następne 3 miesiące, kręcąc ponad 75 godzin materiału w różnych częściach Strefy Gazy.
Gaza Strip (2002) to film o ludziach i zdarzeniach po elekcji izraelskiego premiera Ariela Sharona, włączając pierwszą dużą militarną inwazję na ‘Obszar A’ dokonaną przez siły IDF podczas tej intifady. Film prawie w całości nakręcony jest w stylu ‘verite’, zaprezentowany bez narracji i z małą ilością objaśnień, koncentrujący się raczej na zwykłych Palestyńczykach niż politykach i znawcach tematu. Bardziej obserwacja niż polityczna dysputa, Gaza Strip oferuje rzadki wgląd w surowe realia życia i śmierci Palestyńczyków pod izraelską wojskową okupacją.
Wstęp Gilada Atzmona: Zdaje się, że to bardzo zła wiadomość dla Naomi Wimborne Idrissi i jej J-Big. Palestinian Telegraph nawołuje J-Big, żeby dało sobie spokój..
Londyn (Pal Telegraph) – Część tak zwanych ‘pro-palestyńskich działaczy’ planuje pikietę przeciwko muzykowi i działaczowi Giladowi Atzmonowi w Londynie w poniedziałek, 10/10/2011. Działacze sugerują, że Atzmon szkodzi solidarności z Palestyną. Jednakże człowiek ten jest jednym z wiodących krytyków Izraela i jego zabójczej polityki na Bliskim Wschodzie.
Grupa tzw. pro-palestyńskich działaczy, “Żydzi za bojkotem izraelskich produktów” (Jews for Boycotting Israeli Goods – J-Big) wezwała do pikiety wydania książki Atzmona. Nowa książka Atzmona, The Wandering Who? [Wędrujący kto?] dotyka kwestii polityki żydowskiej tożsamości i relacji żydowskiej diaspory z Izraelem.
Ujawnia to niezbity fakt, że niektóre tzw. pro-palestyńskie żydowskie grupy popierające Palestyńczyków w istocie są przede wszystkim zaniepokojone o Izrael.
Głos J-Big został rozpowszechniony przez fanatyczną osobę, która usiłuje powstrzymać Atzmona krytykującego Izrael i jego żydowskich stronników. Znawcy sugerują, że J-Big szkodzi ruchowi solidarności z Palestyną w Zjednoczonym Królestwie, gdyż wprowadza wewnętrzne żydowskie konflikty na arenę palestyńskiego aktywizmu.
27 września 2011 roku, czyli przed prawie dwoma tygodniami, znajdujący się w izraelskich więzieniach członkowie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny (PFPL) rozpoczęli strajk głodowy, będący odpowiedzią na zaostrzenie środków karnych przez izraelskie służby więzienne (IPS). Poza całkowitym strajkiem głodowym więźniowie odmawiają wypełniania niektórych zasad IPS takich jak noszenie więziennych uniformów czy udział w apelach.
Strajkujący domagają się zakończenia izolacji Ahmada Sa’adata oraz innych palestyńskich więźniów politycznych, zakończenia polityki represji i upokorzeń wobec osób odwiedzających więźniów, w tym odmowy wizyt rodzinom, zatrzymywania i przeszukiwania odwiedzających i utrudnianiu im przejazdu na punktach kontrolnych.
Głodujący więźniowie żądają także zaprzestania stosowania przemocy i upokarzania więźniów podczas transportu z jednego więzienia do innego.
Kampania na rzecz uwolnienia Ahmada Sa’adata pozostaje w solidarności z palestyńskimi więźniami uczestniczącymi w strajku głodowym i wzywa ludzi z całego świata, by połączyli swe głosy z głosami więźniów w wołaniu o sprawiedliwość.
Ahmad Sa’adat, uwięziony sekretarz generalny Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny i palestyński przywódca narodowy, pozostaje uwięziony od czasu jego porwania 13 marca 2006 przez izraelskie siły okupacyjne.
Został on brutalnie uprowadzony przez siły izraelskie z więzienia Autonomii Palestyńskiej, gdzie był niesprawiedliwie przetrzymywany bez postawienia zarzutów przez cztery lata pod strażą amerykańską i brytyjską. W izolacji znajduje się już ponad dwa lata od czasu jago wezwania do oporu wobec izraelskiej agresji na Gazę w 2009 roku. W podobnej izolacji pozostają między innymi także ważni działacze Hamasu: Ibrahim Hamed, Abbas Assayed, Mahmud Issa, Abdullah Barghouti.
Zdarzenie miało miejsce 4 października i z pewnością nie jest to odosobniony incydent przeciwko Palestyńczykom w Izraelu.
Izraelska policja eksmituje w Jaffie palestyńską rodzinę z opuszczonej własności, w której się schronili.
Według Jeruzalem Post, 34 letni Sameer Kassem ma dwoje podbitych oczu, złamany nos i potłuczone żebra wskutek brutalnego ataku, który został sfilmowany przez działacza i posłany w internecie w czwartek.
Izraelska Policja brutalnie zaatakowała Kassema, kiedy przytrzymywał swoją 4 letnią córeczkę, następnie brutalnie zaatakowała jego żonę i popchnęła ją na podłogę.
Atak policji wydaje się niesprowokowany, palestyńska rodzina nie próbuje stawiać oporu.
To jednostronna przemoc ze strony izraelskiej policji.
Ponad dwustu profesorów i studentów ze Szwecji podpisało się pod apelem o bojkot izraelskich instytucji. Petycja w sprawie bojkotu została przygotowana przez Grupę Akcji na rzecz Bojkotu Izraela oraz Królewski Instytut Technologiczny w Sztokholmie.
„Izraelskie instytucje edukacyjne są głęboko zaangażowane w okupację Palestyny. Blisko współpracują z militarnym establishmentem. Oferują one porady dla wywiadu wojskowego i pomagają w doskonaleniu broni i innych technologii wojskowych dla sił okupacyjnych. Dotychczas żadna z izraelskich placówek edukacyjnych nie odcięła się od działań okupacyjnego reżimu ani nie potępiła systemu dyskryminacji Palestyńczyków” – czytamy w petycji.
W petycji środowiska naukowe zaznaczają, że bojkot nie jest skierowany przeciwko konkretnym osobom ale instytucjom. Wzywa szwedzkich naukowców do odmowy współpracy z izraelskimi uniwersytetami, powstrzymanie się od uczestnictwa w działalności akademickiej izraelskich uczelni, promowania bojkotu tych instytucji oraz wspierania palestyńskich instytucji edukacyjnych.
Królewski Instytut Technologiczny w Sztokholmie współpracuje z izraelskim Instytutem Technologicznym w Hajfie. Wezwanie do bojkotu ostro skrytykował przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydowskiego, Moshe Kantor. Nie odnosząc się do stawianych w petycji zarzutów, zaatakował inicjatorów bojkotu zarzucając im działanie na szkodę swobodnego przekazywania wartości, wiedzy i rozwoju.
Za: autonom.pl
Autor: Steve Lendman, 26 X 2010 r., tłumaczenie: Ussus
Założona przez B’nai B’rith w 1913 r. wyraża misję „powstrzymania zniesławiania żydów oraz zapewnienia sprawiedliwego dla wszystkich traktowania”, nazywa samą siebie „najważniejszą państwową agencją praw obywatela/człowieka zwalczającą antysemityzm i wszelkie formy fanatyzmu…”
Faktycznie dyrektor Abraham Foxman używa nielogicznej, bezpodstawnej antysemickiej histerii jako przykrywki do ochrony żydowskiej supremacji i praw Izraela nad Arabami, włączając okupację oraz siłowo wprowadzany apartheid.
Jedna z 52 syjonistycznych organizacji należących do Conference of Presidents of Major American Jewish Organization, ADL rozsiewa proizraelską propagandę oraz prowadzi oszczercze kompanie przeciw krytykom Izraela pod przykrywką walki z antysemityzmem i praw człowieka. W sumie jest to długa i niepokojąca historia.
Pod koniec lat 30. i w następnej dekadzie szpiegowała podejrzanych o sympatie do komunizmu, współpracując z House Un-American Activities Committee, późniejszym House Committee on Internal Security aż do abolicji 1975 r., gdy jego funkcje przejął House Judicary Committee.
Później w latach 80. zaangażowała się w prywatne szpiegowanie. San Francisco Chronicle donosi, że w kwietniu 1983 r. policja przeszperała biura ADL, odkrywając polityczną operację szpiegowską wspieraną przez skorumpowanego oficera policji Toma Gerarda. Pracujący z Royem Bullockiem informator doniósł o zinfiltrowaniu przez ADL tysięcy amerykańskich Arabów i setek kalifornijskich organizacji.
Wśród nich znalazły się National Lawyers Guild, ACLU, NAACP, Rainbow Coalition, Greenpeace, Nation of Islam, American-Arab Anti-Discrimination Committee, Bay Area Anti-Apartheid Network, Asian Law Caucus, CISPES oraz dwadzieścia związków zawodowych znad zatoki. Wśród tych wszystkich organizacji nie było ani jednej, która by wspierała nienawiść lub rewolucyjną aktywność. (więcej…)
Była izraelska minister spraw zagranicznych Tzipi Livni odwiedzi Wielką Brytanię po tym, jak kraj ten, zmotywowany przez Izrael, wprowadził reformy zmieniające prawo dotyczące wydawania nakazu aresztowania zbrodniarzy wojennych.
Livni, która odwołała wizytę w Wielkiej Brytanii w 2009 roku obawiając się aresztowania za zbrodnie popełnione w czasie wojny w Gazie, spotka się z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Williamem Hague, z którym omówi stosunki dwustronne pomiędzy Izraelem i Zjednoczonym Królestwem.
Informacje o planowanej wizycie Livni w Wielkiej Brytanii potwierdza rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Izraela: „Możemy potwierdzić, że Tzipi Livni zamierza w tym tygodniu odwiedzić Wielką Brytanię. Jako lider izraelskiej opozycji odbędzie szereg spotkań, wliczając spotkanie z ministrem spraw zagranicznych, z którym omówi wzajemne relacje obu krajów”.
Od 2001 roku prawo w Wielkiej Brytanii daje sądom przyzwolenie do ścigania zbrodniarzy wojennych oraz osób winnych tortur, nawet jeśli przestępstwa te zostały popełnione w innym kraju. Prawo to wyraża pogląd, że niektóre zbrodnie, takie jak ludobójstwo, tortury lub branie zakładników powinny być zwalczane w każdym miejscu na świecie, a winni tych przestępstw powinni być aresztowani niezależnie od miejsca pobytu.
W zeszłym miesiącu rząd brytyjski pod naciskami ze strony Izraela ogłosił wprowadzenie reform prawnych, co zdecydowanie utrudni działaczom antywojennym staranie się o aresztowanie winnych naruszeń praw człowieka w innych krajach. Organizacje antywojenne mówią o przymykaniu przez rząd brytyjski oka na działalność zbrodniarzy wojennych i dają im prawną możliwość uniknięcia sprawiedliwości. (więcej…)
Plan ONZ dla Jerozolimy, 1947 rok
Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ numer 181 (II) z 29 listopada 1947 roku zakładała przewidywany podział zdemilitaryzowanej Jerozolimy jako osobnego podmiotu pod egidą Rady Powierniczej ONZ, która stworzyłaby projekt statusu Jerozolimy oraz wskazała namiestnika. Władza ustawodawcza zostanie wybrana w powszechnych wyborach. Status będzie obowiązywał przez 10 lat i po tym czasie zostanie odpowiednio sprawdzony przez Radę Powierniczą, wraz z uczestnictwem obywateli biorących udział w referendum.
Działania wojenne uniemożliwiły wprowadzenie rezolucji w życie. Izrael okupował zachodnią część Jerozolimy, a Jordania okupowała część wschodnią, łącznie ze Starym Miastem. Dlatego też doprowadziło to do powstania podzielonej Jerozolimy.
Rezolucja numer 194 (III) Zgromadzenia Ogólnego z dnia 11 grudnia 1948 roku ponownie potwierdziła zarówno zasadę umiędzynarodowienia i istniejących praw. Kraje arabskie, odrzucające uznanie Izraela, nie zaakceptowały tej rezolucji. Izrael także zignorował rezolucję i ruszył do rozszerzania swojej jurysdykcji na część okupowanej Jerozolimy. W dniu 23 stycznia 1950 roku Izrael ogłosił Jerozolimę swoją stolicą i usytuował swoje agencje rządowe w zachodniej części miasta. Jordania, na swojej części, ruszyła do sformalizowania swojej kontroli na Starym Mieście. Jednak ustawodawstwo jordańskie wskazywało na to, że ta akcja nie zaszkodzi ostatecznemu uregulowaniu sprawy palestyńskiej. (więcej…)
Prezydent Iranu Mahmud Ahmadinejad powiedział, że Izrael został stworzony przez Zachód w celu kontrolowania Bliskiego Wschodu. Potępił również wsparcie, jakiego udzielają kraje zachodnie zbrodniom popełnianym przez syjonistyczny reżim. Przemowa prezydenta Iranu zakończyła trwającą do niedzieli dwudniową piątą Międzynarodową Konferencję nt. Palestyńskiej Intifady w Teheranie.
Opisując powstanie Izraela jako najbardziej haniebne historyczne przestępstwo, Ahmadinejad powiedział, że okupacja Palestyny jest zbrodnią przeciwko całej ludzkości.
Irański prezydent skrytykował Zachód za niedopuszczanie do krytyki izraelskiego reżimu i traktowanie tejże krytyki na równi z terroryzmem. „Jedyną święta dla Europy rzeczą jest istnienie syjonistycznego reżimu” – powiedział Ahmadinejad. Dodał, że syjoniści przywłaszczyli sobie palestyńskie ziemie w zmowie z Brytyjczykami i z pomocą ich broni.
Nie oszczędził również krytyki Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, która, jego zdaniem, jest na usługach Stanów Zjednoczonych i publikuje nazwiska irańskich naukowców, którzy mogą stać się celem izraelskich zamachów. Opisując Izrael jako zagrożenie dla wszystkich narodów świata dodał, że syjonizm symbolizuje esencję zachodniej, materialistycznej szkoły humanizmu i liberalizmu.
Powiedział również, że sprawa Palestyny była kryterium, które mogło oddzielić agresywne potęgi od narodów szukających pokoju i sprawiedliwości.
Delegaci z 70 krajów brali udział w konferencji pod hasłem „Palestyna, ojczyzna Palestyńczyków”. Celem konferencji było przywrócenie praw Palestyńczyków, wliczając w to prawo powrotu do ojczyzny a także działanie na rzecz wyzwolenia Palestyny spod izraelskiej okupacji.
Za: autonom.pl
W piątek 23 września 2011, w budynku ONZ w Nowym Jorku, Mahmud Abbas, prezydent Autonomii Palestyńskiej i przewodniczący Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP), zwrócił się do Zgromadzenia Ogólnego z wnioskiem o pełne uznanie Palestyny jako państwa członkowskiego Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Abbas podczas swojego przemówienia, podobnie jak prezydent Obama oraz premier Cameron i Netanyahu, jest odświętnie ubrany w garnitur.
Tylko jedna rzecz dzieli go od pozostałych mówców – zasadnicza: Mahmoud Abbas wygłasza swoje przemówienie w języku arabskim.
Mahmoud Abbas nosi ubrania imperialistów, ale nie mówi ich językiem z wyboru. Abbas w oczach Obamy, Camerona i Netanyahu reprezentuje „innych” – „większość świata” (często błędnie nazywaną „krajami rozwijającymi się”), uciśnionych. Reprezentuje tych, którzy dla nich się nie liczą.
Nie obchodzi ich to, że sondaże na całym świecie pokazują poparcie większości ludzi dla uznania państwa palestyńskiego, nie obchodzi ich również, czy Abbas nosi garnitur czy też nie.
Abbas mógłby być ubrany w słynną kuffiyeh Arafata, szalik w kratkę, który stał się palestyńskim symbolem narodowym: rezultat byłby taki sam. W ich głowach zawsze będzie podział na panów (oni) i niewolników (reszta świata), Mahmud Abbas i Palestyńczycy w ich oczach nadal reprezentują dziś „resztę świata”, „innych”.
A tzw. „inni” nie mają głosu, nawet w ONZ.
8 letni Farid Jaber zmarł w poniedziałek rano na skutek odniesionych obrażeń w ubiegły piątek, kiedy to żydowski kolonista przejechał go samochodem w wiosce al-Baqaa w pobliżu kontrolowanej przez armię strefy H2 w Hebronie.
23 września w piątek naoczni świadkowie powiedzieli AFP, że zajście miało miejsce przy wjeździe do nielegalnej kolonii Kiryat Arba, i że kierowca zbiegł natychmiast z miejsca zdarzenia. Izraelskie siły aresztowały później dwóch krewnych chłopca za „atakowanie funkcjonariusza policji”.
Izraelskie siły wezwały ambulans i ewakuowały dziecko do szpitala w kolonii Kiryat Arba. Rzeczniczka izraelskiej armii potwierdziła zdarzenie.
Dziadek Farida powiedział, że to było umyślne potrącenie a nie wypadek. Powiedział również, że izraelska armia nie pozwoliła Palestyńskiemu Czerwonemu Półksiężycowi udzielić pomocy dziecku.
Setki osób wzięło udział w pogrzebie, który odbył się we wtorek po południu, włączając dygnitarzy z Ministerstwa Edukacji i organizacji praw obywatelskich.
Podczas pogrzebu gubernator Hebronu Kamel Hamid poprosił o “rzeczywistą międzynarodową ochronę” dla Palestyńczyków. Powiedział, że docenia pracę obecnych międzynarodowych działaczy pokojowych takich jak Christian Peacemaker Teams, którzy patrolują stare miasto w Hebronie, ale stwierdził, że skoro koloniści „obierają sobie za cel i zastraszają palestyńskie dzieci”, należy włożyć więcej pracy w dokumentowanie codziennych ataków.
Tysiące palestyńskich więźniów przebywających w więzieniach w Izraelu rozpoczęło trzydniowy strajk głodowy w proteście przeciwko eskalacji nadużywania środków karnych przez zarząd izraelskiej Służby Więziennej.
Palestyński minister ds. więźniów Issa Qaraqa powiedział w środę, że strajk prowadzony jest przeciwko polityce odosobnienia i podjęty został w geście solidarności z więźniami będącymi członkami Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny (LFWP).
- Mogę potwierdzić, że wszyscy palestyńscy więźniowie rozpoczęli trzydniowy strajk głodowy, który może zostać przedłużony jako swoiste ostrzeżenie dla izraelskiej administracji – powiedział Qaraqa w rozmowie z dziennikarzami w mieście Ramallah.
W izolatce od czterech lat przebywa sekretarz LFWP, Ahmed Saadat. Według palestyńskiego ministra wielu Palestyńczyków przebywa w izolatkach nawet po 10 lat.
- Władze więzienne stosują surowe kary i bezprecedensowe środki, które popchnęły więźniów do buntu przeciwko wszystkim obowiązującym w okupacyjnych więzieniach zasadom – powiedział Qaraqa.
Grupa ds. praw więźniów Addameer w swoim oświadczeniu pisze o braku dostępu więźniów do edukacji, książek, odwiedzin. Dodaje, że izraelska Straż Więzienna stosuje długotrwałe odosobnienie jako formę kary.
Palestyńscy więźniowie planują podjąć szereg działań okazujących nieposłuszeństwo. Wśród nich ma znaleźć się odmowa noszenia więziennych uniformów oraz wykonywania poleceń strażników.
Obecnie w izraelskich więzieniach przebywa około siedmiu tysięcy Palestyńczyków. Organizacje zajmujące się prawami więźniów wzywają władze Autonomii Palestyńskiej do niepodejmowania jakichkolwiek negocjacji z Izraelem do czasu uwolnienia wszystkich palestyńskich i arabskich więźniów politycznych.
Za: autonom.pl
Występując 26 września na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, irlandzki wicepremier i minister spraw zagranicznych Eamon Gilmore oświadczył , że uznanie państwa palestyńskiego będzie oznaczało poparcie dla narodu palestyńskiego, który cierpi już zbyt długo. Dodał też, że Palestyna ma takie samo prawo do członkostwa w ONZ jak Irlandia czy jakiekolwiek inne państwo członkowskie. Równocześnie przypomniał, że Irlandia od dłuższego czasu popiera ideę utworzenia suwerennego i niezawisłego państwa palestyńskiego w granicach z 1967 roku.
Przed tygodniem podobną deklarację złożył minister spraw zagranicznych Słowenii Samuel Zbogar oświadczając, iż jego kraj popiera prawo Palestyńczyków do własnego państwa a także prawo Izraela do pokoju. Poparcie dla państwa palestyńskiego wyraził również 26 września prezydent Sudanu Omar al-Baszir, mówiąc: Jesteśmy razem z narodem Palestyny w jego dążeniu do uznania ich państwa przez Narody Zjednoczone.
Z kolei Arabia Saudyjska na trzy dni przed złożeniem formalnego wniosku o przyjęcie Palestyny do ONZ postanowiła przeznaczyć kwotę 200 milionów dolarów jako dotację dla Autonomii Palestyńskiej. Budżet Autonomii Palestyńskiej, wynoszący około 3,7 miliarda dolarów rocznie, w połowie opiera się na dotacjach zagranicznych.
Bolesław K. Jaszczuk
lewica.pl/?id=25250
Rada Bezpieczeństwa ONZ rozpoczęła analizę wniosku władz Autonomii Palestyńskiej o formalne uznanie państwa palestyńskiego przez Narody Zjednoczone. Dokument złożył w ubiegły piątek prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas. Wywołało to euforię Palestyńczyków na ulicach największych miast.
Palestyńczycy argumentują, że złożyli wniosek, bo dotychczasowe negocjacje z Izraelem zakończyły się fiaskiem. Podkreślali, że są gotowi do ponownych rozmów, ale równocześnie chcą uznania państwa, by rozmawiać z Izraelem z zupełnie innej pozycji.
Z kolei izraelski premier Benjamin Netanyahu jeszcze w piątek apelował o natychmiastowy powrót do negocjacji. Palestyńskie władze oczekują, że ONZ rozpatrzy sprawę w ciągu kilku tygodni.
Jest to jednak mało prawdopodobne, bo podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa nie jest przewidziane głosowanie. Według ekspertów, już samo sprawdzanie wniosku od strony formalnej może potrwać wiele tygodni. Stany Zjednoczone już wcześniej zapowiedziały, że zawetują wniosek.
Władze Autonomii Palestyńskiej chcą uznania granic państwa palestyńskiego z 1967 roku ze stolicą w Jerozolimie. To właśnie wtedy Izrael rozpoczął okupację wschodniej Jerozolimy, Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy.
IAR
Dwa tygodnie temu na francuskiej stronie internetowej pojawiło się ogłoszenie wzywające „bojowników z doświadczeniem wojskowym” do uczestnictwa w solidarnościowej wycieczce do Izraela w dniach 19-25 września. „Celem naszej ekspedycji jest przyjście z pomocą doświadczających agresji ze strony palestyńskich okupantów, oraz pomoc w zwiększeniu bezpieczeństwa w żydowskich miastach – Judei i Samarii” – pisali ogłoszeniodawcy. Data ekspedycji zbiegła się z ONZ-wskim głosowaniem nad przyszłością państwa palestyńskiego.
Na apel odpowiedziało 55 żydowskich bojowników z Francji. Podzieleni na 5 grup po 11 osób zostali zakwaterowani w nielegalnych żydowskich osiedlach na Zachodnim Brzegu. Ich zadaniem jest „ochrona osiedli przed jakimkolwiek atakiem ze strony Palestyńczyków” oraz pomoc miejscowym w osiedlach, w których odczuwają oni brak izraelskiego personelu wojskowego i policji.
Strona, na której zamieszczone zostało ogłoszenie, należy do francuskiego oddziału Żydowskiej Ligi Obrony (JDL), skrajnej, syjonistycznej organizacji, założonej przez rabina Meira Kahane w Stanach Zjednoczonych w 1968 roku. W ocenie FBI organizacja skupia ekstremistów używających przemocy.
***
JDL we Francji
„We Francji JDL jest organizacją złożoną z obywateli francuskich, którzy bronią społeczności żydowskiej w obliczu agresji, a także w ogólny sposób wspierają Izrael” – mówi Ammon Cohen, rzecznik organizacji we Francji. „W kwestii ideologicznej jesteśmy syjonistami, wspieramy działania Izraela. Nasza ideologia podobna jest do ideologii partii Ichud Leumi (Unia Narodowa) z Izraela.” – dodaje. Unia opowiada się za rozszerzaniem osadnictwa na całym terytorium okupowanego Zachodniego Brzegu, wobec których używa biblijnych nazw Judei i Samarii. (więcej…)
Dlaczego trzeba poprzeć palestyńską inicjatywę ogłoszenia niepodległości państwa palestyńskiego na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ? Odpowiedź jest prosta – bo tak chcą Palestyńczycy. Czy jednak ten jednostronny akt nie będzie jedynie gestem symbolicznym, zaprzepaszczającym dorobek procesu pokojowego?
Kwestie te głośno podnosi rząd i dyplomacja izraelska oraz jej wierni sojusznicy, także w Polsce. Zarzut jednostronności znakomicie skomentował Roman Kurkiewicz pisząc, że trudno się dziwić palestyńskiej jednostronności, skoro „jak dotąd Izrael nie wystąpił z żądaniem niepodległości dla Palestyńczyków (…) Podobnie jak Polacy nie słyszeli przez 123 lata rozbiorów, żeby zaborcy zabiegali o naszą niepodległość”. Natomiast w kwestii procesu pokojowego trzeba się zgodzić z rzecznikami Izraela. Wrześniowa deklaracja w istocie ma przeciąć ów „proces”, a to dlatego, że przez minione 20 lat stanowił on znakomitą fasadę skrywającą skrajnie jednostronną politykę izraelskiego okupanta.
Przeciąganie negocjacji bez podejmowania jakichkolwiek zobowiązań to główna metoda prowadzonej przez Izrael polityki faktów dokonanych. Pod osłoną ciągnącego się w nieskończoność „procesu pokojowego” trwa intensyfikacja kolonizacji i aneksji ziem palestyńskich oraz zaostrza się reżim okupacyjny. Korzenie tej praktyki sięgają porozumień w Oslo z 1993 r. Zostawiły one dalszym negocjacjom kwestię granic, kolonizacji i uchodźców (można by zatem zapytać o czym w Oslo zdecydowano?) przy czym jedynym ustaleniem w tych kwestiach był zapis uzależniający wszelkie wynegocjowane w nieokreślonej przyszłości rozstrzygnięcia od uwzględnienia bezpieczeństwa Izraela. Rzecz jasna definicja tego bezpieczeństwa już negocjacjom nie podlegała – to Izrael miał określać, które z praw ludności okupowanej jest dla niego bezpieczne, a które nie. Czy np. bezpieczna będzie swoboda przemieszczania się Palestyńczyków, albo czy budowa domów mieszkalnych stanowi zagrożenie dla państwa żydowskiego? Okazało się szybko, że gra w bezpieczeństwo ma zawsze ten sam wynik. W oczach władz izraelskich każde ograniczenie reżimu okupacyjnego stanowi akt wymierzony w bezpieczeństwo Izraela, czego najjaskrawszym dowodem jest blokada Strefy Gazy, która wedle władz w Tel Awiwie ma charakter… obronny. (więcej…)
Niezależny tygodnik wydawany w Waszyngtonie – American Free Press (AFP) - przeprowadził unikalny i sensacyjny wywiad z policjantem, który we wrześniu 2001 roku dokonał aresztowania pięciu izraelskich Żydów podejrzanych o terroryzm, a bardziej znanych z wiwatowania, tańczenia i wyrażania radości podczas oglądania i filmowania zaatakowanych budynków World Trade Center.
Sierżant Scott DeCarlo z policji stanu New Jersey nigdy do tej pory nie wypowiadał się publicznie na ten temat, a udzielając wywiadu gazecie AFP zastrzegł, że jest to jego pierwsza i ostatnia wypowiedź dla mediów.
Jak po wydarzeniach 9-11 informowały media, w tym i mainstreamowy New York Times: “grupa pięciu mężczyzn ustawiła swoje kamery skierowane na budynki World Trade Center zanim doszło do ataku”, czyli zanim w budynek WTC-1 wbił się pierwszy z samolotów, a gdy atak już nastąpił, pięciu Żydów – bo wszyscy oni okazali się izraelskimi Żydami-agentami wywiadu Mossad – gratulowali sobie nawzajem, tańczyli, wyrażali radość z destrukcji budynków i obfotografowywali się na tle palących się wieżowców.
Zachowanie się mężczyzn w tym tragicznym dla Ameryki i dla wielu amerykańskich rodzin dniu wzbudziło wielkie zdziwienie obserwatorów i zbulwersowani tym widokiem ludzie rozdzwonili się, zawiadamiając policję. Jeden ze świadków wydarzenia opisuje grupę Żydów, którzy ulokowali swoje kamery w parku stanowym w Jersey City – skąd idealnie widać dolny Manhattan: “Wyglądało na to, że byli oni całkowicie pochłonięci tym, co robią. Wyglądało na to, że będąc w parku Liberty State Park wiedzieli oni, co się wydarzy.”
To proste jak 1, 2, 3
1. Belize uznaje Palestynę za niepodległe i niezależne państwo w granicach sprzed 1967 r. (9 września 2011)
2. Salwador uznaje Palestynę za niezależne państwo (25 sierpnia 2011)
3. USA dodaje Belize i Salwador do listy krajów o dużej produkcji i tranzycie narkotyków
AP, 15.09.2011
Waszyngton – Administracja Obamy dodała Belize i Salwador do swojej listy „głównych” krajów produkcji i tranzytu narkotyków. Coroczna lista identyfikuje kraje odgrywające rolę w handlu narkotykami, które „znacząco wpływają na Stany Zjednoczone”.
Za: americansjourney.blogspot.com
Tymczasem… Światowy handel silnych narkotyków zdominowany przez… kogo?
Pomarańcze z Jaffy od ponad stu lat podbijają cały świat. Ale film Eyala Sivana nie jest historią o pochodzących z Palestyny owocach cytrusowych. Pomarańcze są tu przyczynkiem do opowieści o kraju i zamieszkujących go ludziach: Żydach i Arabach.
Wiele wskazuje na to, że już wkrótce ulice palestyńskich miast i wsi mogą obficie spłynąć krwią. Armia izraelska przeprowadza właśnie zakrojoną na szeroką skalę akcję werbunku ochotników do tłumienia palestyńskich manifestacji. Przygotowania i szkolenia cywili z zakresu walki wręcz i rozpraszania tłumu przeprowadza się między innymi we Wschodniej Jerozolimie oraz Hebronie. Swoją gotowość przyjazdu na Terytoria Okupowane wyraziła działająca we Francji paramilitarna organizacja zwana Żydowską Ligą Obrony. Ochotnicy mają być dodatkową pomocą dla wojska (mobilizacja rezerwy z trzech pułków) oraz policji, której zostały przyznane dodatkowe uprawnienia, takie jak dłuższy czas przetrzymywania osób w areszcie. Prócz sił ludzkich, izraelska armia otrzymała od resortu nowe „zabawki” w postaci armatek wodnych, paralizatorów dźwiękowych, wyrzutni zasobników z gazem. Próbkę swych możliwości syjonistyczni bandyci dali w zeszły piątek, brutalnie tłumiąc manifestację Palestyńczyków z wioski Nabi Saleh na Zachodnim Brzegu. Do demonstrantów strzelano gazem łzawiącym oraz metalowymi kulkami powleczonymi tworzywem. Zatrzymani, także mieszkańcy sąsiednich wiosek, zostali dotkliwie pobici.
Gwałtowną reakcję władz Izraela wywołały zapowiedzi pokojowych manifestacji poparcia dla idei członkostwa Palestyny w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Prezydent Autonomii Palestyńskiej zamierza w najbliższy piątek złożyć na ręce sekretarza generalnego ONZ wniosek o przyjęcie do Organizacji. Prócz przygotowań militarnych, Izrael wysłał do USA swego ministra obrony. Ehud Barak spotkał się w Waszyngtonie z szefami Pentagonu oraz CIA. Z kolei na dziś zaplanowana jest wizyta premiera Benjamina Netanjahu, który spotka się w Nowym Jorku z Barackiem Obamą. „Jestem przekonany, że działania Stanów Zjednoczonych oraz innych współpracujących z nami rządów spowodują, że ta próba zakończy się fiaskiem” – stwierdził Netanjahu podczas zeszłotygodniowego posiedzenia rządu.
Za: nacjonalista.pl
Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.