Wolna Palestyna

27/01/2010

Holokaust – mity, fakty, fałsz, propaganda – kto tu mąci? – druga strona opowieści o super zagładzie Żydów

28-11-2005

Czy kiedykolwiek dowiemy się jaka jest prawda?

Otrzymałem, dzięki znajomemu entuzjaście “Najwyższego Czasu”, poniższe podsumowanie argumentów “rewizjonistów” kwestionujących super-zagładę Żydów z terenów Europy Środkowej w latach 1942-44. Te argumenty przedstawił już raz publicznie historyk z Wrocławia Tomasz Gabiś na łamach “Stańczyka” nr 29/1996 i 30/1997.
Ponieważ dane zawarte w jego tekście wydały mi się wręcz absurdalne (np. według danych przytaczanych przez Gabisia, w “komorze gazowej” w Oświęcimiu, o wymiarach 7 x 30 x 2,5 m miano za jednym “posiedzeniem” gazować 2-3 tysiące Żydów!), więc w bibliotece PAU w Krakowie sięgnąłem do oficjalnych danych, podanych przez Trybunał w Norymberdze dla sądzenia zbrodni hitlerowskich po II Wojnie Światowej. No i rzeczywiście wynika z tych danych, spisanych symbolicznie po angielsku, że Żydzi by dać się zagazować, potrafili “zagęszczać się” do 15 osób na metr kwadratowy. Aż się dziwię, że nie poumierali oni w tym ścisku z braku tlenu jeszcze przed dostawą niezbędnego do holocaustu Cyklonu B w granulkach! (Pamiętajmy, że i w Jedwabnym 1600 Żydów też potrafiło się wtłoczyć do stodoły o powierzchni 100 metrów kwadratowych!)

Niektórzy moi znajomi mówią, że Polakom nie wolno kwestionować holokaustu, bo jak wyjdzie na wierzch, że Niemcy nie zabili 6 milionów Żydów, to ci Niemcy będą mieli pretekst do odebrania Polsce Ziem Zachodnich. Ja twierdzę, że pomimo zakazów w Unii Europejskiej (patrz niedawne aresztowanie Dawida Irwinga, procesy Ernesta Zundela czy Gemara Germana), trzeba się starać ujawniać prawdę o kłamstwach “Aliantów”.
Niezadługo wszystkim będzie przecież wiadomo to, o czym ja już słyszałem 35 lat temu od Żydów w USA, że to Polacy zorganizowali holokaust i że aby im to umożliwić Hitler swe obozy eksterminacji umiejscowił na terenach Polski!

POSŁUCHAJMY DRUGIEJ STRONY
Imperium kłamstwa – budownictwo potęgi Żydów zawadą w rozwoju gojów.

66 pytań i odpowiedzi

–1– Jakie dowody istnieją na to, że narodowi socjaliści Niemiec zabili sześć milionów Żydów?

Ż a d n e. Wszystko, co mamy, to powojenne zeznania przeważnie pojedynczych “ocaleńców”. Zeznania te są sprzeczne i niewielu mówi, że byli świadkami jakiegoś “gazowania”.
Nie ma współczesnych dokumentów czy twardych dowodów, np. krematoriów zdolnych do usunięcia milionów zwłok, usypisk popiołów, “ludzkiego mydła”, abażurów do lamp wykonanych z ludzkiej skóry i nie ma też demograficznych statystyk potwierdzających istnienie “planu zagłady”.

–2– Jakie dowody istnieją na to, że Żydzi nie byli eksterminowani przez Niemców?

Kolosalne badania sądowe, demograficzne, analityczne i porównawcze udowodniły nierealność liczby “sześciu milionów”. Powtarzanie tej liczby jest nieodpowiedzialnym wyolbrzymieniem.

–3– Czy Simon Wiesenthal stwierdził na piśmie, że “nie było obozów zagłady na ziemi niemieckiej”?

Tak. Osławiany “łowca nazistów” stwierdził to w “Stars and Stripes” z 24 stycznia 1993. On również twierdził, że “gazowanie” Żydów miało miejsce. . . w Polsce.

–4– Jeżeli Dachau znajdowało się w Niemczech i nawet Wiesenthal stwierdził, że to nie był obóz zagłady, to dlaczego wielu amerykańskich weteranów wojny powiada, że to był obóz zagłady?

Po zajęciu Dachau przez Aliantów oprowadzano żołnierzy po obozie i pokazywano im budynek rzekomo będący “komorą gazową”. Media informacji powszechnie kontynuują rozpowszechnianie fałszywej pogłoski, że Dachau był obozem “gazowania”.

–5– Co zaś o Oświęcimiu? Czy istnieją dowody na to, że tam istniały komory gazowe używane do zabijania ludzi?

Nie. W 1948 jedno pomieszczenie zostało “zrekonstruowane” przez czerwonych Polaków tak, aby ono wyglądało na “komorę gazową”. Zdemaskował to brytyjski historyk David Irving, wyszperawszy dokumenty.
Inżynier Fred Leuchter, czołowy ekspert konstrukcji komór gazowych dla skazańców w USA, zbadał po upadku komunizmu wskazywane instalacje i orzekł: twierdzenie jakoby instalacje te były lub mogły być użyte do egzekucji jest “absurdem”. Inni eksperci stwierdzili to samo.

–6– Jeżeli Oświęcim nie był “obozem śmierci”, to jakie było jego przeznaczenie?

Był on centrum internowania stanowiąc część gigantycznego rejonu produkcji paliwa syntetycznego. Więźniowie byli siłą roboczą.

–7– Kto założył pierwsze obozy koncentracyjne?

Brytyjczycy podczas Boer War (1899-1902) w Południowej Afryce. Oni sami nazywali je concentration camps. Brytyjczycy trzymali tam kobiety i dzieci Afrykanerów. Około 30.000 zmarło w tym piekle na ziemi, które było okropniejsze od niemieckich obozów koncentracyjnych Drugiej Wojny Światowej.

–8– Czym różniły się niemieckie obozy koncentracyjne od amerykańskich obozów “przemieszczenia” (“relocation” camps), w których Japończycy-Amerykanie byli internowani podczas II Wojny Światowej?

Jedyną istotną różnicą było to, że podstawą internowania osób przez Niemców było rzeczywiste lub domniemane zagrożenie niemieckiego wysiłku wojennego, podczas gdy administracja Roosevelta internowała własnych obywateli wyłącznie na podstawie rasy.

–9– Dlaczego rząd niemiecki internował Żydów w obozach?

Rząd uważał Żydów za bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. W 1917 Żydzi przeprowadzili w Rosji bolszewicki pucz nazywany rewolucją; w 1918 próbowali go w Niemczech; w 1920 Żyd Trocki wyruszył z Armią Czerwoną na zajęcie Niemiec, powstrzymany przez przedmurze chrześcijaństwa, Polskę, w
Cudzie Nad Wisłą; w 1933 Żydzi wypowiedzieli Niemcom wojnę i założyli handlową blokadę w świecie; itd.
Jednak nie tylko Żydzi, lecz Niemcy i wszystkie osoby utożsamiane z ryzykiem bezpieczeństwa były zagrożone internowaniem.

–10– Jakie wrogie kroki podjęło żydostwo światowe przeciwko Niemcom już w 1933 roku?

W marcu 1933 międzynarodowe żydostwo wypowiedziało Niemcom wojnę i zaczęło bojkot towarów niemieckich, który w 1939 całkowicie zdławił eksport niemiecki.

–11– Czy Żydzi całego świata “wypowiedzieli wojnę Niemcom”?

Tak. Doniosły o tym gazety w całym świecie, np. 24 marca 1933 roku “London Daily Express” umieścił tekst wypowiedzenia na pierwszej stronie pod wielkimi literami: “Judea wypowiada wojnę Niemcom”.

–12– Było to przed czy po tym jak zaczęły się pogłoski o “obozach śmierci”?

Było to na lata przed pojawieniem się radiowej dywersji wiadomościami o “obozach śmierci”, które zaczęto rozgłaszać dopiero w 1941-1942.

–13– Któremu narodowi przypada palma pierwszeństwa w masowym zabijaniu cywilów bombardowaniem?

Brytyjczykom – 11 maja 1940 roku.

–14– Ile “komór gazowych” znajdowało się w Oświęcimiu?

Ani jedna.

–15– Ilu Żydów żyło na terenach zajętych przez Niemców podczas wojny?

Mniej niż sześć milionów.

–16– Jeżeli europejscy Żydzi nie zostali zgładzeni przez narodowych socjalistów, to co stało się z nimi?

Setki tysięcy, przypuszczalnie półtora miliona, zmarło z różnych przyczyn.
Część emigrowała do Palestyny, Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Po wojnie były miliony Żydów w Europie, ale ich masy wywędrowały.

–17– Ilu Żydów uciekło lub zostało ewakuowanych w głąb Związku Sowieckiego?

Ponad dwa miliony uciekło lub zostało ewakuowanych przez Sowietów w latach 1941-1942. Ci więc nigdy nie dostali się pod okupację niemiecką.

–18– Ilu Żydów emigrowało z Europy przed wojną, plasując się poza zasięgiem Niemiec?

Może z milion (nie włączając tych wchłoniętych przez Sowietów).

–19– Skoro Oświęcim nie był obozem zagłady, to dlaczego jego komendant, Rudolf Hoess, zeznał, że był?

Dlatego, że brytyjska policja wojskowa torturowała Hoessa. Wyjawił to później jeden z “rozpytujących” go oficerów dochodzeniowych.

–20– Czy istnieją dowody na rutynę Amerykanów, Brytyjczyków i Sowietów w wymuszaniu “wyznań” od więźniów torturami na potrzeby procesów pokazowych w Norymberdze i gdzie indziej?

Tak. Tortury były powszechnie stosowane dla fabrykacji fałszywych “dowodów” dla pokazowych procesów norymberskich i innych powojennych pseudo-prawnych procesów “zbrodni wojennych”.

–21– Jakie korzyści przynosi Żydom opowieść o “holocauście” obecnie?

Pomaga ona chronić Żydów jako grupę od krytycyzmu.Jako swego rodzaju świecka religia napędza ona Żydów strachem przed gojami do podporządkowania się ich przywódcom, zbierania pieniędzy i uzasadniania “pomocy” dla “Izraela” w Palestynie i Żydów z Sowietów.

–22– Jakie korzyści przynosi ona “Izraelowi”?

Uzasadnia ona miliardy dolarów na “reparacje” wypłacane po dziś dzień przez Niemcy “Izraelowi” i wielu indywidualnym “ocaleńcom”. Używana ona jest przez syjonistyczno-izraelskie lobby dla dyktowania proizraelskiej polityki zagranicznej USA na Bliskim Wschodzie i wymuszania od amerykańskich podatników płacenia “Izraelowi” “pomocy” wynoszącej miliardy dolarów rocznie, których suma wynosiła w roku 2002 ponad 3 tryliony dolarów tylko od USA.

–23– Jaki użytek czyni z niej chrześcijańskie duchowieństwo?

Ono ślepo i usłużnie kojarzy “holocaust” z prześladowaniami prawdziwych Żydów ze Starego Testamentu, chociaż dzisiejsi “wybrańcy”, nazywający siebie Żydami, wymyślili mit o prześladowaniu, by zbić kasę na gojach i zawładnąć światem.

–24– Jakie korzyści przynosiła ona Żydo-Sowietom?

Odwracała uwagę od sowieckiego zagrażania wojną, największego w historii ludobójstwa, okrucieństw wobec opozycji i ujarzmienia narodów przed, podczas i po II Wojnie Światowej.

–25– Jakie korzyści przynosi ona Wielkiej Brytanii?

Te same, co przynosiła Sowietom.

–26– Czy istnieje chociażby jeden dowód na to, że Hitler wydal rozkaz eksterminacji Żydów?

Nie.

–27– Jakiego gazu używano w obozach niemieckich w okresie wojny?

Gaz wodorocjankowy z cyklonu B, tj. komercjalny środek do dezynfekcji (na bakterie) i dezynsekcji (na robactwo) stosowany w całej Europie. Wykadzona nim również hale gimnastyczne szkół, sale estradowe i inne schroniska zatłoczone przez uciekinierów niemieckich ze wschodu z końcem wojny. Wojenna
generacja Polaków to pamięta.

–28– W jakim celu produkowano cyklon B?

Dla tępienia bakterii i rozsadników tyfusu: pcheł i innego robactwa w odzieży i pomieszczeniach przez wykadzenie.

–29– Czy był to produkt odpowiedni do masowej eksterminacji?

Nie. Gdyby narodowi socjaliści chcieli truć ludzi gazem, użyliby wiele efektywniejsze, tańsze i poręczniejsze produkty. Mieli ich cały arsenał w magazynach. Cyklon odkadza powoli. Jego procedura jest skomplikowana, wymaga noszenia masek przeciwgazowych i zatrudnienia wyszkolonych i licencjonowanych techników a nie przypadkowo dobranych więźniów.

–30– Ile czasu potrzeba na przewietrzenie pomieszczeń po odkadzeniu cyklonem B?

Normalnie około 20 godzin.

–31– Komendant Oświęcimia Hoess “zeznał”, że jego ludzie wchodzili do “komór gazowych”, żeby usunąć zwłoki w dziesięć minut po śmierci ofiar. Jak można to wytłumaczyć?

Tego wytłumaczyć się nie da. Gdyby oni uczynili jak ponoć miał powiedzieć Hoess, to spotkałby ich ten sam los, co “zagazowanych”.

–32– Hoess powiedział w swoim “zeznaniu”, że jego ludzie palili papierosy, gdy wyciągali zwłoki z komór gazowych w dziesięć minut po gazowaniu. Czyż cyklon B nie jest wybuchowy?

Tak. Wyznanie Hoessa jest oczywiście fałszywe.

–33– Jaka dokładnie była procedura, którą narodowi socjaliści rzekomo używali, by eksterminować Żydów?

W opowiadaniach “świadków” lista metod, którymi rzekomo miano uśmiercić miliony osób, rozciąga się od wrzucania kanistrów przez otwór w suficie, lub wpuszczania gazu rurami do pryszniców po “komory parowe” i “elektryzującą” maszynerię.

–34– Jak można było utrzymać w tajemnicy program eksterminacji przed tymi, którzy byli wyznaczeni na zabicie?

Nie można by było utrzymać go w tajemnicy, co także dowodzi, że nie było gazowania. Opowieści o eksterminacji rozpuściła aliancka propaganda radiowa mająca na celu zastraszenie ludności komunikatami o okrucieństwach.

–35– Skoro Żydzi wyznaczeni na egzekucję wiedzieli zawczasu o swoim losie, to dlaczego oni współdziałali z Niemcami bez oporu?

Oni nie organizowali ruchu oporu, ponieważ nie wierzyli, by istniał zamiar masowego zgładzenia ich.

–36– Ilu mniej więcej Żydów zmarło w obozach koncentracyjnych?

Z kompetentnych szacowań wynika, że 300.000 do 500.000.

–37– Jak oni zmarli?

Głównie od epidemii tyfusu, które siały spustoszenie w niszczonej wojną Europie, jak i od głodu i braku lekarstw podczas ostatnich miesięcy konfliktu, gdy wszystkie drogi i koleje były zbombardowane przez Aliantów.

–38– Co to jest tyfus?

Choroba ta pojawia się zwykle tam, gdzie wiele ludzi jest ścieśnionych w niesanitarnych warunkach. Przenoszą ją wszy gnieżdżące się we włosach i odzieży.
Ironiczna wymowę ma fakt, że gdyby Niemcy dowieźli więcej cyklonu B, więcej Żydów przetrwałoby obozy.

–39– Jaka jest różnica między sześcioma milionami a 300.000 Żydów zmarłych podczas II Wojny Światowej?

5.700.000.

–40– Niektórzy ocaleńcy z “obozów śmierci” powiadają, że widzieli, jak zwłoki wrzucano do dołów i palono. Ile paliwa potrzebaby na to zużyć?

O wiele więcej aniżeli było w zasięgu Niemców. Podczas wojny Niemcy cierpieli na brak paliwa. Było ono reglamentowane i każdy musiał stosować się do akcji oszczędzania.
Nadmierne zużycie symbolizował “Kohlenklau” (“złodziej węgla”) malowany na murach, w gazetach, przypominany w radio i w kinach. Ciężarówki napędzano Holtzgas-em (gazem z drewna).
Nowoczesne myśliwce odrzutowe nie mogły startować przeciwko bombowcom, bo zużywały za wiele benzyny. Admirał Doenitz nie wysłał okrętów po uciekinierów z Prus i Pomorza, bo flocie brakowało paliwa.

–41– Czy zwłoki mogą palić się w dołach?

Nie. Nie jest możliwym, aby ludzkie zwłoki mogły być całkowicie zdezintegrowane przez płomienie w dołach, a to głównie z braku dostępu tlenu.

–42– Bezkrytyczni historycy “holocaustu” twierdzą, że narodowi socjaliści mogli kremować zwłoki w dziesięciu minutach. Ile czasu wymaga spalenie jednych zwłok według ekspertów obsługi krematoriów?

Około półtora godziny, lecz większe kości wymagają dodatkowego procesu.

–43– Dlaczego niemieckie obozy koncentracyjne miały piece krematoryjne?

Aby zadysponować zwłokami zmarłych więźniów w sposób efektywny i sanitarny.

–44– Przypuść, że wszystkie krematoria we wszystkich obozach na terenach niemieckich pracowały ze stuprocentową wydajnością przez cały okres ich istnienia podczas wojny, to ile zwłok mogłyby one skremować?

Około 430.600.

–45– Czy piec krematoryjny może funkcjonować przez 100 procent czasu?

Nie. Przeważnie poniżej pięćdziesięciu procent na dobę (krócej niż 12 godzin na dzień). Przy intensywnym użyciu piece krematoryjne muszą być czyszczone dokładnie i regularnie.

–46– Ile popiołu zostaje po skremowanych zwłokach?

Po zmieleniu kości mniej więcej pełne pudełko do butów.

–47– Jeśli narodowi socjaliści skremowali sześć milionów ludzi,
to co stało się z popiołami?

Otóż to wciąż pozostaje do “wyjaśnienia”. Sześć milionów zwłok pozostawiłoby wiele ton popiołu, lecz nie ma śladu nawet po małych wysypiskach.

–48– Czy alianckie, wojenne, lotnicze zdjęcia zwiadowcze Oświęcimia (zrobione podczas okresu rzekomo maksymalnego działania “komór gazowych” i krematoriów) wykazują dowody eksterminacji?

Nie, wręcz przeciwnie, zdjęcia nie pokazują nawet kurzawki, a co dopiero wielkich dymów, które – według teoretyków “holocaustu” – miały ciągle unosić się nad obozem. Nie ma też na tych zdjęciach “otwartych dołów”, gdzie by palono zwłoki.

–49– Jakie było główne postanowienie niemieckiego “Prawa Norymberskiego” z 1935 roku?

Zabraniało ono małżeństw i seksualnego obcowania Niemców z Żydami, było one podobne do obecnego prawa w Izraelu.

–50– Czy zaistniał precedens Prawa Norymberskiego w Stanach Zjednoczonych?

Na wiele lat przed Trzecią Rzeszą Hitlera większość stanów USA zabraniała małżeństw między osobami o różnych rasach.

–51– O czym raportował Międzynarodowy Czerwony Krzyż w kwestii “holocaustu”?

W oficjalnym raporcie z wizyty delegacji MCK w Oświęcimiu we wrześniu 1944 czytamy, że internowanym dostarczano paczki i że pogłosek o komorach gazowych nie potwierdzono.

–52– Jaka była rola Watykanu podczas gdy sześć milionów Żydów rzekomo eksterminowano?

Gdyby istniał plan eksterminacji, Watykan z pewnością byłby w stanie dowiedzieć się o tym. Ale że takiego planu nie było, Watykan nie mógł wypowiadać się przeciwko temu, czego nie było.

–53– Jaki dowód istnieje na to, ze Hitler wiedział o będącym w realizacji PROGRAMIE eksterminacji?

Żaden.

–54– Czy Syjoniści kolaborowali z Nazistami?

Już w 1933 roku rząd Hitlera podpisał umowę z Syjonistami zezwalającą Żydom na emigrację z Niemiec do Palestyny i zabranie z sobą wielkich sum kapitału.

–55– Jak zmarła Anna Frank?

Przetrwawszy internowanie w Oświęcimiu, zaraziła się tyfusem w Bergen-Belsen na kilka tygodni przed końcem wojny. Ona nie była zagazowana.

–56– Czy pamiętnik Anny Frank jest prawdziwy?

Nie. Dowody skompilowane przez filologa francuskiego, dr Roberta Faurissona, wykazały, że jest to literackie fałszerstwo. [Stąd wziął się dowcip, że zostały one napisane długopisem.]

–57– Co można stwierdzić o znanych fotografiach i zdjęciach
filmowych wykonanych w wyzwolonych niemieckich obozach ukazujących sterty wychudzonych zwłok? Czy są one sfałszowane?

Fotografie można sfałszować, ale o wiele łatwiej dodać do nich zwodnicze podpisy i komentarze do odpowiednio zestawionych zdjęć lub sklejonych kawałków filmu.
[Za "żydokomuny" Polacy potrafili łatwo oprzeć się propagandzie, np. nazywając stalinowskie gazetki ścienne: "pic i fotomontaż", natomiast politructwo "holocaustowe" jest oparte na doświadczeniach i naukach armii psychologów, socjologów i speców od psychotechnicznych sposobów oddziaływania na masy społeczeństw.]
Sterty wychudzonych zwłok NIE DOWODZĄ, że ci ludzie zostali “zagazowani” lub umyślnie wygłodzeni. Byli oni tragicznymi ofiarami szerzących się epidemii lub wygłodzenia spowodowanych brakiem dowozu żywności i lekarstw do obozów z końcem wojny.

–58– Kto wynalazł nazwę: “genocide” ?

Raphael Lemkin, Żyd w Polsce, w książce wydanej w 1944 roku.

–59– Czy takie filmy jak “Schindler’s List” lub “Winds of War” są dokumentami?

Nie. Takie filmy są udramatyzowaną fikcją luźno i dowolnie związaną z historią. Niestety, zbyt wiele ludzi daje się pasywnie i bezkrytycznie unieść rozrywkowej części przeżycia w ciemnicy kinowej, popadając w bierność
i biorąc spreparowaną iluzję za lustrzane odbicie historii. [Podczas okupacji niemieckiej warszawianie umieli bronić się przed propagandą, ukuli hasło: "Tylko świnie siedzą w kinie".]

–60– Ile książek zaprzeczyło niektórym aspektom standardowego mitu “holocaustowego”?

Tuziny. Liczba ich rośnie.

–61– Co stało się, gdy Institute for Historical Review w Kaliforni zaoferował 50.000 dolarów temu kto udowodni, że Żydzi byli gazowani w Oświęcimiu?

Nikt nie przedstawił żadnego dowodu na tę ofertę, lecz były oświęcimski internowany Mel Mermelstein wytoczył proces przeciwko Instytutowi z roszczeniem o 17 milionów dolarów. Żyd ten utrzymywał, iż oferta nagrody sprowadziła nań bezsenność, na czym ucierpiały jego geszefty i stanowiła ona “obelżywe zaprzeczenie bezspornego faktu” ["injurious denial of established fact"].

–62– A co o nazywaniu antysemitami i neonazistami tych, co ośmielają się powątpiewać w “holocaustowe” opowieści?

Nie istnieje merytoryczna współzależność między zaprzeczaniem “holocaustowych” opowieści a “”antysemityzmem” czy “neonazizmem”.
Szkalowania używa się, gdy trzeba odwrócić uwagę od faktów i rzetelnych argumentów. (Najlepsza obrona to atak.) Naukowcy, badacze, którzy zaprzeczają opowieściom “holocaustowym” są ludźmi wszelakich przekonań, o różnym etniczno-religijnym pochodzeniu, włącznie z żydowskim.
Coraz więcej akademików żydowskich przyznaje o t w a r c i e, że nie ma dowodów na “holocaustowe” opowieści.

–63– Co stało się z historykami “rewizjonistycznymi”, którzy poddali w wątpliwość “holocaustowe” opowieści?

Poddano ich kampanii oszczerstw i pomówień, pozbawiono emerytur, zniszczono ich dobytek lub pobito.

–64– Czy Institute for Historical Review ucierpiał z powodu aktów zemsty za jego usiłowania utrzymania prawa wolności słowa i wolności nauki?

Instytut został zbombardowany trzy razy. Raz został całkowicie zniszczony przez kryminalne podpalenie. Wielokrotnie grożono pracownikom przez telefon zabójstwem. W mediach stosunek do Instytutu jest generalnie wrogi.

–65– Dlaczego jest tak mało wzmianek w mediach o rewizjonistycznych badaniach historycznych?

Ze względów politycznych Establishment nie chce dopuścić do dogłębnej dyskusji o faktach dotyczących “holocaustowych” opowieści.

–66– Gdzie można dowiedzieć się więcej o “drugiej stronie” opowieści o “holocauście” i o faktach dotyczących innych aspektów II Wojny Światowej?

W Instytucie dla Przeglądu Historycznego, Institute for Historical Review.

Mit Holocaustu – Robert Faurisson

Źródło

Po ciekawe materiały na temat rewizjonizmu zapraszam na górny panel stopsyjonizmowi.wordpress.com.

Prawda za bramami Auschwitz 1/6:

link

David Cole in Auschwitz:

David Cole Interviews Dr. Franciszek Piper, Director, Auschwitz State Museum

Transcript:

http://www.vho.org/GB/c/DC/gcgvcole.html

http://www.holocaustdenialvideos.com/

link

25/01/2010

USA zwiększają zapasy broni w Izraelu

Filed under: Wiadomości — Wolna Palestyna @ 15:48

USA zwiększają zapasy uzbrojenia przechowywanego w składach w Izraelu. Jego wartość ma wzrosnąć z 400 do 800 mln USD.

Porozumienie dotyczące warunków zwiększenia ilości uzbrojenia i amunicji przechowywanej w 4 magazynach na terytorium Izraela podpisał w grudniu 2009, po uprzednim wydaniu zgody przez Kongres USA, wiceadmirał William A. Brown, odpowiedzialny za logistykę w United States European Command w Stuttgart-Vaihingen. Ze strony izraelskiej dokument podpisał gen. bryg. Ofer Wolf – odpowiednik Browna z Israel Defense Forces (IDF). Pierwszy informację o porozumieniu podał tygodnik Defense News.

Od 1979 jedynym krajem spoza NATO, w którym Stany Zjednoczone miały składy uzbrojenia i amunicji była Korea Południowa. W 1990 Kongres USA zdecydował o umieszczeniu podobnych magazynów w Izraelu. Na początek wartość zapasów ograniczono do 100 mln USD. W okresie wojny z Irakiem w 1991 limit zwiększono do 300 mln USD. Później dopuszczalną wartość amerykańskiego uzbrojenia w Izraelu zwiększono do 400 mln USD. Wstępną decyzję o podwojeniu tej kwoty Kongres podjął w 2007.

Dla Tel Awiwu przechowywanie amerykańskiego uzbrojenia i amunicji ma tę zaletę, że armia izraelska może w wypadku konieczności skorzystać z tych zapasów (za specjalną zgodą Waszyngtonu). Nie ma oficjalnych informacji o liście uzbrojenia i amunicji objętej porozumieniem amerykańsko-izraelskim, ale nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o sprzęt pancerny, systemy artyleryjskie, pociski rakietowe, broń strzelecką i różnego rodzaju amunicję.

Przedstawiciele Pentagonu twierdzą, że na decyzję o zwiększeniu zapasów w Izraelu nie ma wpływu zaostrzenie stosunków z Iranem. Wynika ona raczej z wcześniejszego konfliktu z Hezbollahem w Libanie w 2006. W jego wyniku własne zapasy IDF w wielu asortymentach uzbrojenia i amunicji spadły do bardzo niskiego poziomu, określanego w niektórych dokumentach jako niebezpiecznie mały.

Źródło

21/01/2010

Ewa Jasiewicz: Codzienny koszmar Gazy i trzecia Intifada

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 23:29

Czwartek, 8 stycznia 2009

Przez ostatnie pięć dni i nocy pracowałam przy karetkach palestyńskiego Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w Dżabaliji, Bejt Hanun i Bejt Lahija.

Przez ostatnie pięć dni służby Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca były blokowane; nie pozwalano na ewakuację rannych i wywóz ciał ofiar śmiertelnych z kluczowych terytoriów wokół Dżabaliji i miasta Gazy. Siły specjalne zajęły domy w strefach Zeitun, Atarturah, Zumo i Salahedin.

Paramedyczny zespół Alego Khalila został ostrzelany w poniedziałek popołudniu. „Powiedziano nam, że dzięki koordynacji Czerwonego Krzyża dostaliśmy wolny przejazd ze strony izraelskiej armii, ale kiedy dotarlismy na miejsce, strzelano do nas. Musieliśmy zawrócić.” Wczoraj wieczorem ochotniczo pracujący dla służb medycznych Hassan został postrzelony w nogę; razem z kolegą musieli zostawić nosze, które mieli ze sobą, ponieważ dostali się w zasięg ognia izraelskiego snajpera. Mówi się, że na ulicach leżą stosy trupów, do których nikt się nie przyznaje. Palestyńskie Towarzystwo Czerwonego Półksiężyca szacuje, że nie było w stanie zająć się około 230 rannymi.

Krążą opowieści o osiemnastu trupach w jednym tylko domu i o człowieku, który umiera od wcale nie śmiertelnych ran, tylko przez brak dostępu do opieki medycznej.

Zeszłej nocy ok. 21.00 Marwan, doświadczony pielęgniarz z bliznami po kolejnych izraelskich inwazjach, zajmował się jednym rannym po drugim. Został postrzelony w nogę przez izraelskiego snajpera we wschodniej Dżabaliji. Jeszcze przedwczoraj przez zaciśnięte zęby mówił o swojej pracy: „To nie jest życie, lepiej byłoby nie żyć, wolałbym umrzeć, niż patrzeć na to wszystko.”

Blokowanie pomocy przypomina sytuację podczas bitwy o Dżenin w 2002 r. Izrael nie pozwolił karetkom na wjazd do obozu – jedna z nich została wysadzona w powietrze pociskiem czołgowym, zabito też dr. Khalila Sulleimana, dyrektora palestyńskiego Czerwonego Krzyża. Armia odcięła wodę i prąd, a następnie przez 11 dni zrównywała z ziemią całą okolicę, której mieszkańcy wciąż pozostawali w swoich domach. Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych po jedenastu dniach dżenińskiej masakry wynosiła 58, jednak szacowano, że została zaniżona. Tu, w Dżabaliji, tyle ofiar zmarło w ciągu tylko czterech dni w zeszłym tygodniu, a tylko wczoraj – niemal tyle samo. Od 27 grudnia do 5 stycznia w samym tym mieście zabito 119 osób i raniono 662. Oznacza to, że średnio każdego dnia 15 osób umiera gwałtowną śmiercią. 6 stycznia podczas masakry w szkole w Fakhurze zabito 50 osób. Władze szpitala mówią, że ten dzień był najgorszym dniem w Dżabaliji.

Sporadycznie dochodzi do starć między bojownikami palestyńskiego ruchu oporu, uzbrojonymi w proste karabiny maszynowe, wynalezione skądś granaty i okutanymi w ciepłe ubrania, a czwartą na świecie armią wyposażoną w najnowocześniejsze samoloty wojskowe, czołgi Merkava, wsparcie i koordynację regionalnego rządu, wywiad, zielone światło na bezkarne zabijanie w imię samoobrony, zbroje z kewlaru, noktowizory i wakacje w Goa, kiedy okaże się, że komuś puściły nerwy.

Tymczasem służby paramedyczne, kierowcy i ochotnicy służb ratunkowych ryzykują życiem za każdym razem, gdy wyjeżdżają z bazy – a częstokroć nawet, kiedy w niej pozostają.

Ze względu na izraelski ostrzał z początku zeszłego tygodnia medycy ewakuowali bazę, oryginalnie umieszczoną przy ulicy Saladyna. Przenieśli się następnie do szpitalu Al Awda w Bejt Lahija, chcąc odsunąć się od frontu wojennego, a następnie znowu do ośrodka gminnego w Moaskar Dżabalija, dla „bezpieczeństwa”.

Mimo to – i bez względu na ogłuszające wybuchy i bomby spadające w okolicy – izraelski samolot zwiadowczy w poniedziałek o 12.45 wystrzelił dwie rakiety na teren szpitala Al Awda. Pierwsza trafiła w samochód policyjny, druga dwie minuty później trafiła w ziemię kilka metrów przed frontową ścianą przyszpitalnej kliniki. Dwaj pracownicy ratunkowi zostali ranieni w głowę i twarz, ale wszyscy mieliśmy szczęście – udało nam się uciec bez większych strat.

W chwili obecnej jesteśmy z powrotem w bazie w Dziabaliji. Niedaleko odgłosy ostrzałów z czołgów, uderzenia śmigłowców Apache i zwykłe strzały z broni palnej mieszają się ze szczekaniem czołgowych karabinów maszynowych kaliber 50, wybuchami granatów i dręczącym hałasem samolotów zwiadowczych.

Wczoraj około pierwszej nad ranem zawołano mnie do wybuchu w obszarze Moaskar Dżabaliji. Na miejscu powitała nas czarna czeluść, najeżona połamanymi rurami, z których wciąż lała się woda, szkłem, odłamkami betonu i poskręcanym metalem. „Oni są tam na dole, zajmijcie się nimi” – prosili ludzie. W powietrzu rozchodził się smród świeżego mięsa – taki smród pojawia się tylko przy rozlaniu całych litrów krwi i wylewających się wnętrznościach. Lekarz nakrzyczał na mnie, każąc trzymać się blisko siebie. Okazało się, że poszłam za Obroną Cywilną – oddziałami pierwszego reagowania, sprawdzających bezpieczeństwo budynków i gaszących w razie potrzeby ogień, zamiast zostać przy zespole.

Atramentowa czerń nocy niemal uniemożliwia zobaczenie czegokolwiek – migające czerwone światła ambulansu to rozświetlały, to kładły głębokie cienie na twarzach ludzi wokół, którzy w pospiechu wskazywali nam kolejnych rannych. „Zbierajmy się stąd, jedźmy” – mówią, i my też odchodzimy z pustymi rękami, wytężając wzrok w ciemnościach. Nagle tuż przed nami uderza w ziemię rakieta, w górę wypryskuje fontanna metalowych części – być może gwoździ. Rozsypują się wokół niczym tysiąc wściekłych świerszczy. Nakrywamy głowy i biegniemy z powrotem do karetki. Czekający w środku wolontariusz Mohammad jest w szoku. „Widzieliście to? Jak blisko to było?”.

O czwartej nad ranem znów byliśmy w drodze – w reakcji na atak F16 na dom Abdullaha Sayeeda Mrada w bloku drugim Obozu Dżabalija w Północnej Gazie.

O Mradzie lokalne źródła mówią, że jest wysokim urzędnikiem Hamasu. Atak wywrócił dom do góry nogami. Każde uderzenie w budynek mieszkalny zostawia po sobie coś w rodzaju dymiącego grobu, w którym połamane dziecięce ciała znajdują się pod wieloma warstwami białego gruzu i zgliszczy po szrapnelach.

Zabraliśmy do Al Awda trzyletniego Adama Mamouna Al Kurdi. Zmarł wskutek rozlicznych ran czaszki i ud od odłamków.

Pięć minut później pędziliśmy tam z powrotem po następne ofiary – cztery zespoły Czerwonego Półksiężyca. Na szczęście żadnych więcej nie było.

Czekając w karetce, usłyszeliśmy nagle ogłuszający wybuch i zobaczyliśmy pomarańczową błyskawicę. Zaraz potem na karetkę spadł deszcz odłamków, szkła i cegieł. Celem ataku okazał się inny dom należący do Sayeeda Mrada. Według medyków rakieta została wystrzelona z F16. Głębokość leja po wybuchu zgadzała się z siłą rażenia bomb na wyposażeniu takich samolotów.

Obrócony w perzynę dom stał zaledwie dwa metry od naszego ambulansu. Kierowca karetki, Majdi Shehadda (48 l.), miał głębokie skaleczenia na twarzy i prawym uchu; w szoku dotarł do ambulansu, gdzie podano mu tlen. Czworo pracowników ratunkowych zostało lekko poranionych, trzeba było również podjąć terapię ze względu na zatrucie dymem i pyłem. Jeden z nich, Saaber Mhammad Awad (34 l.), przygotowywał się właśnie, by wysiąść z karetki: „Drzwi wygięły się w moją stronę, a szyby prysły pod ciśnieniem. Przygotowany byłem na śmierć. Gdybyśmy wyszli na zewnątrz sekundę później, byłoby po nas. Karetka ocaliła nam życie.”

Cztery karetki, jedna z wybitymi wszystkimi oknami i zniszczonym sprzętem medycznym, pozostale z popękanymi szybami, utknęły zablokowane gruzami.

Musieliśmy w kompletnej ciemności przenieść Majdiego na noszach ponad rumowiskiem ze zbombardowanego domu w hałasie izraelskich samolotów zwiadowczych nad naszymi głowami. Zahaczyłam w pewnym momencie o stalowe druty uzbrojenia domu i upuściłam butlę tlenową i pompę nad gruzami. W ciągu piętnastu minut udało nam się ewakuować razem z  objuczoną materacami i dobytkiem rodziną. Istniało ryzyko, że zaraz zbombardowany zostanie kolejny budynek należący do Sayeeda Mrada w tej okolicy.

Karetki najprawdopodobniej były całkowicie widoczne dla izraelskiego zwiadu i sił specjalnych – miały światła, specjalne oznakowanie na dachu i jako jedyne przemieszczały się po wyludnionych ulicach Dżabaliji.

Godzina nalotowa

Wszyscy tutaj są przerażeni bombardowaniami z samolotów rozpoznawczych. Nazywają je „Zenane” ze względu na wydawany przez nie dźwięk „zzzzzz”. Wystrzeliwały rakiety w ludzi – idących, jadących samochodami, siedzących w progach domów, stojących na dachach, modlących się w grupach, zebranych w domu przed telewizorem.

W Bejt Hanun na ulicy Naim o 21.30 w niedzielę Samieh Kaferma (40 l.) został uderzony odłamkiem w głowę. Sąsiedzi zaprosili go do siebie. W obawie, że jego dom mógłby zostać zbombardowany, razem z grupą krewnych tułał się dla bezpieczeństwa od jednego domu do drugiego.

Druga rakieta uderzyła prosto w nich. Kiedy przybyliśmy, jeden z mężczyzn z oczami jak spodki został wywleczony na chodnik z owiniętą dolną połową ciała i wypływającymi wnętrznościami. Ciągle żył. Jego krewni krzyczeli. Udało nam się zabrać czworo rannych, sześciu innych – poparzonych i ciężko rannych – zabraliśmy na pace samochodu do przewozu bydła. Szpital w Bejt Hanun ogarnął chaos. Krewni lamentowali, czuć było swąd spalonych ciał. W wyniku ataku zmarły trzy osoby, dziesięć zostało rannych – w tym sześć z jednej i tej samej rodziny Abu Harbid. Trzem osobom amputowano nogi – w tym jednej obie.

Palący odłamek trafiający w oko to dość powszechna rana – odłamki głęboko rozcinają wszystkie miękkie partie ciała. Z Bejt Hanun przewieźliśmy chłopca z obandażowaną głową do szpitala Al Nasser, dysponującego specjalnym oddziałem okulistycznym i kliniką zdrowia psychicznego. Kiedy się tam dostaliśmy, okazało się, że panują tam kompletne ciemności, lekarze siedzą przy świecach, a szpital jest lodowaty. Kontrolowane przez Izrael przerwy w dostawie prądu oślepiły tak lekarzy, jak i ich ewentualnych pacjentów. Przerwy te dopełniają atmosfery niepewności, lęku i psychicznej rozpaczy, która otacza ludzi w obszarze dotkniętym wojną.

Rozpalone odłamki w oczach – coś takiego przydarzyło się trzyletniej Shedar Athman Khader Abid z Bejt Hanun. Jej karta medyczna stwierdza „rany lewego oka z udziałem materiałów wybuchowych, zniszczenie rogówki na całej głębokości, rozerwanie tęczówki i utratę ciała szklistego”. Ojciec dziewczynki podszedł cicho do mojego przyjaciela, prosząc, bym – jeśli to możliwe – pomogła jej, zabrała ją gdzieś, gdzie zrobią jej operację. „Była jak księżyc – haram – ma trzy lata, a jej piękność została jej wydarta.”

Rozgrzane do białości odłamki trafiają w klatki piersiowe, nogi, twarze, ręce, brzuchy i czaszki. Nauczyłam się, że nie należy się koncentrować przy takich ranach na tamowaniu krwawienia – krwi jest niedużo, odłamek pali ciało od środka. Wiele przywiezionych przez nas ofiar wydawało się „powierzchownie” w porządku, ale umierało kilka dni później. Ludzie mówią o truciźnie niesionej na rakietach; zdarzały się też przypadki użycia fosforu białego.

Zabici za kupowanie chleba

Ubiegłej nocy czterech członków rodziny wracało z piekarni w Beit Lahiya. Upchnięci w białej skodzie, z torbą jeszcze ciepłego chleba, o 6 wieczorem zostali trafieni rakietą wystrzeloną z samolotu rozpoznawczego. Khaled Ismaeel Kahlood (44 l.) wraz ze swoimi trzema synami, Mohammadem (15 l.), Habibem (12 l.) i Towfiqiem (10 l.)  zostali rozerwani na strzępy w wyniku ataku, który rozsadził ich samochód na dwie części. Śmierć poniósł także kierowca taksówki, Hassan Khalil (20 l.). Ciała przywiezione do szpitala Kamal Odwan były prawie nie do rozpoznania.

W wyniku ostrzelania karetki służb ratunkowych UPMRC1 w niedzielę około 8:30 rano, zabity został sanitariusz, ojciec pięciorga dzieci, Arafa El Deyem (35 l.). Wraz z innym ratownikiem ewakuowali przypadkowych cywilów, którzy dostali się pod ostrzał izraelskich czołgów na wschód od Dżabaliji w północnej części Strefy Gazy. Świadkowie relacjonują, że w czasie zamykania drzwi ambulansu, wystrzelony z czołgu pocisk trafił El Deyema. El Deyem zmarł z powodu znacznej utraty krwi będącej wynikiem odniesienia poważnych obrażeń klatki piersiowej. Sanitariusze, z którymi jeżdżę, czczą jego pamięć nosząc jego zdjęcie w swoich telefonach komórkowych.

Następnego dnia, w rodzinnym namiocie żałobnym, pięciu krewnych El Deyema poniosło śmierć, kiedy rakieta uderzyła w ustawiony w obszarze Bejt Hanun namiot. Arafat Mohammed Abdel Dein (10 l.), Mohammad Jamal Abdel Dein (25 l.), Maher Younis Abdel Dein (30 l.), oraz Said Jamal Said (27 l.), zginęli na skutek obrażeń głowy i ciała, jakich doznali w następstwie eksplozji. Świadkowie twierdzą, że rakieta została wystrzelona przez izraelski zdalnie sterowany samolot rozpoznawczy.

Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że doktor Anis Naeem, bratanek ministra zdrowia w rządzie Hamasu, Bassema Naeema, i jego współpracownik zostali zabici w obszarze Zeitoun w niedzielę popołudniu, gdy rakieta wystrzelona przez izraelski samolot rozpoznawczy trafiła w dom, do którego wkroczyli by ratować ofiary.

Ratownicy Ihab el-Madhoun (35 l.) i Mohammad Abu Hasira (24 l.) zostali trafieni przez izraelskie pociski, gdy w ubiegły wtorek próbowali ratować cywilów w obszarze Dżabal Al Rais w Dżabaliji. Świadkowie mówili, że Ihab poszedł pomóc koledze po jednym z ataków, którego celem byli pracownicy służb ratowniczych. Wtedy trafili i jego.

Abu Hasira został przewieziony do rządowego szpitala Kamal Ahdwan w Dżabaliji; wedle ewidencji szpitalnej zmarł o 7:30 rano. Przyczyną śmierci były liczne obrażenia ciała. Pomimo operacji klatki piersiowej i jamy brzusznej, pięć godzin później także Ihab zmarł na skutek odniesionych rozległych obrażeń wewnętrznych.

Khalil Abu Shammalah, dyrektor organizacji Al Dhumeer zlokalizowanej w mieście Gaza powiedział: „Celowanie w medyczne służby ratownicze w warunkach wojny i okupacji narusza czwartą Konwencję Genewską. Także ofiary na polu bitwy są pod ochroną Konwencji Genewskich, stąd ci, którzy zostali już trafieni, nie mogą stawać się celami kolejnych ataków. Izrael narusza prawo międzynarodowe”.

Izraelska agencja informacyjna Y-Net doniosła ostatnio, że Yuval Duskin, dyrektor izraelskiej agencji wywiadowczej Szin Bet, oznajmił rządowi izraelskiemu, iż wielu agentów Hamasu ukrywa się w szpitalach przebierając się za pracowników medycznych. Administracja palestyńskich szpitali odrzuciła te stwierdzenia jako „nonsensowne”. Sami ratownicy są zaś przerażeni na myśl o tym, że szpitale dołączą do długiej listy dotychczasowych celów cywilnych izraelskiej ofensywy, która obejmuje już prywatne domostwa, szkoły, uniwersytety, meczety i sklepy.

Zmiecione domostwa

Izraelskie czołgi, samoloty F16 i buldożery obracają w pył domostwa wraz z ich mieszkańcami. Pojechałam do strefy buforowej utworzonej w obszarze ulicy Sikka, blisko punktu kontrolnego w Erezie, by zobaczyć skalę zniszczeń. 27 domów zostało zmiecionych z powierzchni ziemi przez buldożery lub ostrzał czołgowy, jeden zniszczyła bomba zrzucona przez F16. 10 studni oraz 200 dunumów2 gajów pomarańczowych i pól truskawek zrównały z powierzchnią ziemi buldożery, zaś około 250 osób zostało pozbawionych dachu nad głową.

Sześciu członków rodziny Kiferna zostało zmiażdżonych na śmierć, gdy w niedzielę w nocy ich dom znalazł się pod ostrzałem czołgowym.

Ludzie po raz pierwszy powracali do swych domów. Ustawione w rzędzie trzy domy będące własnością rodziny Hamdan zostały zniszczone. Zapytałam jedną z kobiet siedzącą pośród ruin swego domu, gdzie teraz pójdzie. Odpowiedziała: „szkoła UNRWA3 w Bejt Hanun”. „A myślisz, że tam będzie bezpiecznie?” zapytałam. „Nie, ale nie mam gdzie indziej iść” odpowiedziała.

Meczet Al Naim także został całkowicie zniszczony, święte księgi wciąż tlą się jeszcze po atakach. Około jeden na dziesięć spośród stu meczetów w obszarze Dżabaliji został zniszczony w wyniku izraelskiej napaści. „Traktujemy je jako nasze osobiste miejsca, nie są własnością Hamasu, płacimy za nie z własnych pieniędzy, one należą do nas i do nikogo innego” wyjaśniał jeden imam z Dżabaliji.

Zniszczenie meczetów prowadzi do tego, że wielu ludzi modli się na ulicach, w szpitalu Kamal Odwan ludzie modlą się w ogrodach położonych naprzeciwko, zaś podczas pogrzebu 42 osób, głównie dzieci, zmasakrowanych w szkole w Fakhurze, setki modliły się na tej ziemi, która została obrócona w cmentarz nieletnich.

Wywleczeni

W niedzielę w nocy, wszyscy zamieszkujący przy ulicy Sikka dostali pięć minut na opuszczenie swoich domostw, wezwani na zewnątrz przez megafony, nie mogli zabrać ze sobą żadnego dobytku, otoczeni przez izraelskie siły okupacyjne zostali zabrani do meczetu Al Naim. Kobiety, dzieci i starsi mężczyźni zostali wepchnięci do środka, podczas gdy mężczyźni w wieku 16-40 pozostali na mrozie na zewnątrz, gdzie zostali przesłuchani. Sześciu zabrano do Erezu, trzej zostali zwolnieni dzień później, przy czym wedle relacji świadka, żołnierze powiedzieli im, że bezpiecznie wrócić do domu mogą idąc wzdłuż ulicy Saladyna. To ponoć właśnie tam siły specjalne strzeliły Shaadiemu Hissamowi Yousefie Hamadowi (33 l.) w głowę.

Podarte podręczniki leżą wśród gruzów, a Iman Mayer Hammad zbiera okruchy swojego życia, hidżab, buty, zdjęcia, krzyczy: „Wszystko przepadło, wszystko, zabrali wszystko, moje dzieci nie zdadzą egzaminów, jak mają zdać egzaminy?”.

Setki dzieci nie będzie zdawać swoich egzaminów w Gazie, bo są martwe.

Niezależnie od tego, czy ludzie zostaną w swych domach, czy je opuszczą, zostaną one zbombardowane. Majid Hamdan Wadeeya (40 l.) został trafiony przez szrapnel w nogę i kręgosłup, gdy wraz ze swoją rodziną przygotowywał się do opuszczenia swojego domu przy ulicy Jaffa w Dżabaliji. Przybyliśmy tam we wtorek popołudniu zastając rozpadający się, ale wciąż jeszcze na chodzie, należący do rodziny czerwony samochód oraz obładowany materacami, ręcznikami, kocami i wszelkim dobytkiem, zdemolowany rodzinny miniwan. Zostali trafieni przez pocisk wystrzelony albo z zdalnego samolotu rozpoznawczego albo z apacha. „Uciekaliśmy przed bombardowaniem, przed bombardowaniem”, wołały jego przerażone dzieci. Udało nam się zabrać połowę rodziny, reszta wsiadła do swojego czerwonego auta i podążyła za nami.

Przeprowadzaliśmy wywiady z mieszkańcami szkoły podstawowej UNRWA w Dżabaliji, blisko szkoły w Fakhurze, właśnie wtedy kiedy tam doszło do masakry. Rodzina Sahaar, która pierwszego dnia inwazji przyszła tu ze swojego domu przy ulicy Salahdeen, by w szkole szukać schronienia, pytała nas „Ale czy myślicie, że jesteśmy tutaj bezpieczni? Czujemy, że w każdej chwili może się na nas zwalić jakaś rakieta. Czy jesteśmy tutaj bezpieczni?” Tych 500 ludzi, jakieś 50 rodzin żyjących w szkolnych klasach, dzieli między sobą 14 toalet i utrzymuje się z racji żywnościowych by przetrwać. W nocy jest zimno, bo izraelskie bomby roztrzaskały okna. Nikt w nocy nie śpi, bowiem z zewnątrz bezustannie dochodzą odgłosy spadających bomb, które zrównują z powierzchnią ziemi domy, meczety i ludzi.

Forma życia4

Każdy zna tutaj kogoś, kto został zabity w izraelskich masakrach. Nie mogę nadążyć za opowiadaniami o pociskach dosięgających kuzynów, siostrzeńców, braci, o uwięzionych, poniżanych, zastrzelonych, odciętych od świata, bezdomnych, tych bardziej bezbronnych niż nigdy dotąd ludziach. Ludziach, a nie piętrzących się w kostnicach w całej Gazie kawałkach. Każdego dnia ludzie ci walczą by żyć i oddychać, walczą by uniknąć śmiercionośnych F16, F15, helikopterów Apache, samolotów Cobra, izraelskich okrętów wojennych, które biorą ich na cel.

Łączące ich związki i aspiracje utrzymywały się przez 60 lat, dziś jednak Izrael chce narzucić im inne ramy życia. Podczas gdy ludzie mówią, że właśnie stawiają czoła najgorszemu atakowi od czasu Nakby, Izrael kontynuuje dzielenie i zagospodarowywanie Zachodniego Brzegu, poprzez projekt dróg i tuneli „dla Palestyńczyków”, które umacniają istniejący już nielegalny system osadnictwa, mur apartheidu, kradzież lądu i wody, a wreszcie bantustanizację Palestyny. Pod szyldem „rozwoju”, owa strukturyzacja ziemi przeprowadzana „dla Palestyńczyków” nazywana jest „Formą Życia”. Posuwając się do skrajnej przemocy Izrael wysadza dziury w jednym zakątku palestyńskiej formy życia, jednocześnie rwie w strzępy inną, wszystko to przy udziale międzynarodowych koncernów i rządów.

Jestem z powrotem w szpitalu Kamall Odwan, dr Moayan wyjaśnia: “Tu już nie chodzi tylko o oczyszczenie ulic z cywilów, ponieważ oni bombardują nas nawet wtedy gdy już je opuścimy, gdy jesteśmy wewnątrz, w rzekomo bezpiecznych miejscach. Opuściłem swój dom i teraz nie mam gdzie pójść, nie mam gdzie pójść”. Następnie mówi to co mówią setki innych ludzi „To jest najgorsza rzecz, jaką widziałem, nigdy nie doświadczyliśmy takiego poziomu przemocy. To zszokowało nawet nas. W Libanie zabili ponad 1700 osób, czy tu też do tego dojdzie?”.

Globalna intifada

To mordowanie trwa, dzień i noc, i to już nie tylko ludzie zostają fizycznie rozczłonkowani, rozczłonkowane zostają ich rodziny, rozczłonkowane zostają ich całe społeczności, krajobraz Gazy pełen jest dziur. Struktura tych społeczności, ci sąsiedzi, którzy już nigdy nie będą sąsiadami, te rodziny, które bądź już są całe martwe, bądź nigdy nie dane im będzie żyć razem, wszystko zostało rozciągnięte do granic możliwości. Ludzie stali się znów uchodźcami, znów czekają na nich namioty zamiast domów, nie ma już bowiem nawet dostępnych budynków, czy materiałów budowlanych, by mogli odbudować swoje zrujnowane życia, swoje zmiecione domy, sklepy, meczety, budynki rządowe, centra kulturalne, domy pomocy społecznej, biura, kliniki, domy młodzieży.

Jak złamać ludzi, którzy nie dadzą się złamać? „Będą musieli wybić nas co do jednego” mówią mi ludzie. Od pierwszego dnia ludzie oczekiwali tu „szoah”, którym w lutym zagroził im Matan Villai, izraelski wiceminister obrony. To się dzieje. To co się teraz dzieje stanowi właśnie spełnienie ówczesnych pogróżek.

Trzecia Intifada, która właśnie się wzmaga, musi być też naszą intifadą. Ponieważ Izrael nasila politykę niszczenia narodu palestyńskiego, my musimy nasilić tempo rekonstrukcji naszego oporu, naszych ruchów, ruchów naszych społeczności gdziekolwiek one są, w których tak wielu z nas żyje w wyobcowaniu i izolacji. My musimy być trzecią intifadą – ci ludzie tutaj potrzebują więcej, i wciąż powtarzają że potrzebują więcej, niż tylko demonstracji, ponieważ tamci nie przestają tu zabijać. Same demonstracje nie powstrzymują tego zabijania.

Koncerny zbrojeniowe produkujące broń, którą zabija się tu ludzi, koncerny sprzedające skradzione dobra, z których ograbiono okupowane terytoria plądrując osiedla, koncerny wznoszące mur apartheidu, więzienia, czy sieć szybkiego tramwaju we wschodniej części Jerozolimy5. Te kompanie – Carmel Agrexco, Caterpillar, Veolia, Raytheon, EDO, BAE Systems, zmówiły się w zbrodni przeciwko ludzkości, w zbrodni która się tu właśnie dokonuje. Jeśli wspólnota międzynarodowa nie zadba o respektowanie prawa międzynarodowego, to zadbać o to powinna powszechna mobilizacja społeczna – możemy użyć międzynarodowego systemu prawnego jako jednego z wielu środków, by wytrwać w naszym wspólnym człowieczeństwie.

Podjęta przez Radę Ministrów UE w grudniu ubiegłego roku decyzja, aby rozszerzyć współpracę z Izraelem z poziomu więzi ekonomicznych na poziom więzi kulturalnych, bezpieczeństwa oraz politycznych, musi zostać cofnięta. UE reprezentuje strategiczny rdzeń rynku, który nadaje Izraelowi uprawomocnienie i polityczne wsparcie ekonomiczne, a tym samym przyzwolenie na bezkarne popełnianie zbrodni przeciwko ludzkości.

Możemy przeciąć tę więź, możemy wstrzymać tę decyzję, która w wypadku zatwierdzenia w kwietniu, jeszcze bardziej wzmocni Izrael, zbliży go do “wspólnoty narodów” Unii Europejskiej, a tym samym da zielone światło dla dalszego terroru i zbrodni wymierzonych w naród palestyński. To jest decyzja, która nie została jeszcze ratyfikowana. Możemy wpłynąć na to, co jeszcze się nie zdarzyło.

Istnieją konkretne kroki, które ludzie mogą podjąć, biorąc lekcję z Pierwszej Intifady i kampanii Sankcji i Bojkotu6, która przyczyniła się do rozmontowania południowoafrykańskiego reżimu Apartheidu. Strategie powszechnego oporu, uderzeń, okupacji, bezpośrednich działań. Z ulic do biur, fabryk i kwater głównych – to droga, na której powinniśmy podjąć tę walkę, dotrzeć do samego serca tych, którzy prawdopodobnie podejmują w naszym imieniu decyzje i kompanii, których działania prowadzą do przekształcenia okupacji w ludobójstwo. Trzecia intifada musi być intifadą globalną.

tłum. Agata Czarnacka i Roland Zarzycki

Ewa Jasiewicz jest doświadczoną dziennikarką, organizatorką społeczności i związków zawodowych oraz pracowniczką organizacji solidarnościowych. W latach 2002-2004 pracowała na Zachodnim Brzegu Jordanu i w okupowanym Iraku. Obecnie jest koordynatorką Projektu Gaza z ramienia Ruchu Wolna Gaza7.

http://www.FreeGaza.org

Źródło

Jedyną drogą prowadzenia wojny w sposób moralny jest droga żydowska: niszczyć miejsca święte. Zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 22:20

Główny Rabin tak zwanych “Izraelskich Sił Obronnych”, generał brygady rabin Avichai Rontzki, w przemównieniu do kandydatów do wojska podczas zajęć  o religii żydowskiej i uroczytości wprowadzenia nowych zwojów Tory do szkoły powiedział, że żołnierz, który “ukazuje miłosierdzie” wrogowi podczas wojny, będzie “potępiony”.

Rabin Rontzki powiedział w dniu 11 listopada 2009 r., iż “W czasie wojny, ktokolwiek kto nie walczy z całym oddaniem serca, będzie potępiony. Będzie potępiony jeśli nie używa miecza do przelewu krwi, jeśli pokazuje miłosierdzie, współczucie swojemu wrogowi, gdy współczucie nie powinno być ukazywane.”

Wypowiedź głównego rabina armii izraelskiej IDF, jest kolejnym przykładem coraz powszechniej ukazywanej nienawiści Żydów do nie-Żydów, nienawiści mającej swe korzenie w talmudycznym postrzeganiu świata i szowinizmie syjonistycznym.

W niedawno wydanej książce rabina Yitzak Shapiro, pt “Królewska Tora”, rabin nawołuje do zabijania gojów, jeśli naruszyli oni któreś z przykazań Tory – przykazań interpretowanych przez szowinistycznych rabinów. Rabin Shapiro nie upatruje w morderstwie gojów niczego złego i posługuje się w celu poparcia tego wezwania cytatami z Tory i Talmudu. Odpowiednio interpretowana Tora oraz Talmud – najbardziej rasistowska księga spisana ludzką ręką – pełna jest cytatów ukazujących nienawiść Żydów do nie-żydowskiego świata, z nawoływaniem do zabijania nie-Żydów.

W czerwcu br. inny prominentny rabin, przedstawiciel sekty Chabad-Lubawicz – rabin Manis Friedman zasłynął szczerością w wywiadzie dla poczytnego żydowskiego miesięcznika Moment mówiąc, iż:

“Jedyną drogą prowadzenia wojny w sposób moralny jest droga żydowska: niszczyć miejsca święte. Zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci.”

Wypowiedź rabina Friedmana była odpowiedzią na pytanie: “Jak Żydzi powinni traktować swoich arabskich sąsiadów?”, które pismo Moment zadało kilku prominentnym rabinom, przedstawicielom głównych odłamów judaizmu.

Szczerość wypowiedzi – choć nie jej przesłanie – wywołała szok ze strony środowiska żydowskiego i wyzwoliła falę krytyki, na którą rabin natychmiast zmuszony został wydać stosowne oświadczenie. Stwierdza w nim, że “odpowiedź była myląca” i dodaje, że była to “jego prywatna wypowiedź” oraz oczywiście, że “nie reprezentuje ona oficjalnego stanowiska ruchu lub organizacji”. Po seansie szczerości rabin Friedman próbuje teraz udowodnić, że wypowiadając się we wpływowym miesięczniku jako przedstawiciel swojego odłamu ruchu żydowskiego i podpisując swoją wypowiedź imieniem, nazwiskiem i nazwą instytucji, którą reprezentuje, mówił jedynie sam za siebie i że jego opinia nie ma żadnego związku z ruchem Chasydów.

A jest przed czym się bronić. Rabin Friedman napisał bowiem – oto pełny cytat:

Nie wierzę w zachodnią moralność, to jest to, że nie wolno zabijać cywilów i dzieci, że nie wolno niszczyć miejsc świętych, że nie wolno prowadzić walk podczas okresów świątecznych, że nie wolno bombardować cmentarzy, że nie wolno strzelać, dopóki samemu nie jest się najpierw ostrzelanym – nie wierzę, że to wszystko jest niemoralne.

Jedyną drogą prowadzenia wojny w sposób moralny jest droga żydowska: niszczyć miejsca święte. Zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci (oraz bydło).

Pierwszy premier Izraela, który zadecyduje, że będzie postępował tak, jak mówi Stary Testament [czytaj: Tora, a czytaj bardziej dokładnie: chodzi o Talmud - Red.], wreszcie przyniesie pokój Bliskiemu Wschodowi. Doprowadzi to, po pierwsze, do tego, że Arabowie przestaną używać dzieci jako tarcze, po drugie, zaprzestaną uprowadzania wiedząc, że nie ulękniemy się, po trzecie, ze zniszczonymi miejscami świętymi przestaną wierzyć, iż Bóg jest po ich stronie. W rezultacie: nie będzie ofiar wśród cywilów, nie będzie dzieci w polu ognia, nie będzie fałszywego sensu sprawiedliwości – w sumie, nie będzie wojny.

Zero tolerancji dla rzucających kamienie, dla wystrzeliwanych rakiet, dla uprowadzania dzieci będzie oznaczało, że państwo osiągnęło swoją suwerenność. Jeśli będziemy żyli wartościami Tory, staniemy się światłem – latarniami dla innych narodów, które cierpią z powodu katastrofalnej moralności jako wynalazku ludzkości.

Rabin Manis Friedman
Bais Chana Institute of Jewish Studies
St. Paul, MN

(Miesięcznik The Moment – maj/czerwiec 2009)

Rabin Friedman należy do mesjanistycznego ruchu Żydów chasydzkich. Przedstawiciele tego ruchu znani są m.in. jako ci, którzy jeżdżąc po świecie spiskują i judaizują społeczeństwa. Znani są również z akcji zapalania Menor w miejscach publicznych, co jest planem kampanii judaizacji, głównie chrześcijańskich społeczeństw. W Polsce menory zapalane są już od kilku lat w oknie Pałacu Prezydenckiego RP. Zwyczaj wprowadził prezydent RP Lech Kaczyński kiedy to zapalił Menorę wraz z arcybiskupem Kazimierzem Nyczem, wpisującym się w ten sposób w nurt judaizujący polski Kościół.

Żydowski fanatyzm religijny zespolony z obłąkaną rasistowską ideologią wypływa od czasu do czasu na medialną powierzchnię ukazując prawdziwe oblicze judaizmu. W najbardziej poczytnym piśmie żydowskim wydawanym w Stanach Zjednoczonych – Jewish Week (wydanie z 26 kwietnia 1996), rabin Yitzhak Ginsburg z sekty Chabad-Lubavitch powiedział szczerze, czym kieruje się ten rasistowski ruch:

“Dusze nie-Żydów (gentiles) są kompletnie innego i niższego rzędu. Są one całkowicie diabelskie i nie mają jakichkolwiek wartości i możliwości odkupieńczych. [..] Jeśli pojedyncza komórka pochodząca z ciała Żyda posiada w sobie boskość, jest częścią Boga, to każdy łańcuch DNA [z komórki ciała Żyda] jest częścią Boga. Wobec tego, w żydowskim DNA jest coś specjalnego.[...]

Jeśli Żyd potrzebuje wątroby, czy można wziąć ją od przechodzącego obok nie-Żyda, aby ocalić Żyda? Tora prawdopodobnie by na to pozwoliła [bowiem] życie Żyda ma nieskończoną wartość. Jest coś nieskończenie bardziej świętego i unikalnego w życiu Żyda niż w życiu nie-Żyda”.

Obok mnóstwa przykładów z Talmudu – rasistowskiej księgi ukazującej pychę grupy Übermensch – założyciele ruchu Chabad-Lubavitch, określanego dziś jako “największa na świecie żydowska organizacja edukacyjna”, rozwijają te myśli. Oto rabin Shenur Zalman nazywa nie tylko chrześcijan, ale i nie-chrześcijan, czyli wszystkich oprócz Żydów: “śmieciami, odpadkami Boga” (”supernal refuse“) – oczywiście w najgorszym znaczeniu tego określenia. Cytowany powyżej rabin Ginsburg nie wymyśla zatem nic nowego, a jedynie powtarza słowa rabina Zalmana. “Materiał, z którego stworzono nie-Żydów, pochodzi z odpadów boskich. W rzeczywistości oni sami pochodzą ze śmieci (odpadów), a to, że jest ich znacznie więcej niż Żydów, jest potwierdzeniem tego, gdyż przecież ilość odpadów jest zawsze większa niż liczba ziaren. [...] Wszyscy Żydzi są naturalnie dobrzy, a nie-Żydzi – naturalnie niedobrzy.”

Wypowiedź rabina Manis Friedmana nie odbiega więc od celów, wizji i programu ruchu chasydzkiego, lecz jest jedynie najszczerszą jego kwintesencją.

www.bibula.com

13/01/2010

Izrael zburzył palestyńską osadę na Zachodnim Brzegu

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 18:17

10-01-2010

Żołnierze izraelscy zburzyli na okupowanych terenach Zachodniego Brzegu Jordanu osiedle złożone z domów, lepianek i szałasów zamieszkanych przez 150 Palestyńczyków

Rzecznik władz okupacyjnych Lee Hiromoto wyjaśnił, że “ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców usunięto 14 nielegalnie wzniesionych budynków”, ponieważ powstały one na terenach używanych przez armię Izraela do ćwiczeń wojskowych.

Miejscowy urzędnik Autonomii Palestyńskiej Atef Hanini zakwestionował izraelskie uzasadnienie wyburzenia osiedla. Oświadczył, że “istniało ono od dziesięcioleci w rejonie miejscowości Tana, leżącej na zachód od Nablusu”.

Wśród budynków zburzonych przez izraelskie buldożery była palestyńska szkoła.

Na podstawie tymczasowego porozumienia pokojowego z Palestyńczykami Izrael sprawuje pełną kontrolę wojskową i cywilną na ponad 60 procentach terytoriów Zachodniego Brzegu. Obszar ten jest określany jako “Strefa C”.

Biuro ONZ ds. Koordynacji Kwestii Humanitarnych stwierdziło w swym grudniowym raporcie, że izraelskie zarządzenia zabraniające Palestyńczykom budowania domów na wielu obszarach “Strefy C” nie pozostawiły im innego wyboru, jak budować bez zezwolenia – mimo ryzyka, że ich schronienia zostaną zburzone.

Cały obszar Zachodniego Brzegu (łącznie ze Wschodnią Jerozolimą) to 5800 km kwadratowych zamieszkanych przez 1,2 miliona Palestyńczyków i 250 tys. Żydów.

W Strefie Gazy, skąd rząd Izraela ewakuował żydowskich osadników, a której powierzchnia wynosi 363 km kw., mieszka półtora miliona Palestyńczyków. Jest to najgęściej zaludniony obszar na świecie.

Terytorium Izraela bez obszaru Autonomii Palestyńskiej liczy 20770 km kwadratowych, na których zamieszkuje 7,1 miliona ludzi.

Źródło

10/01/2010

Izrael Shahak 1933-2001

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 02:42

Krzysztof Kędziora

Miałem napisać większy tekst o Izraelu Shahaku, ale wobec jego śmierci uznaliśmy, iż kilka słów o nim samym wystarczy, aby przedstawić jego postać i zachęcić do sięgnięcia po jego książki. I to nie tylko dlatego, że bez wątpienia pomagają zrozumieć trudną sytuację na Bliskim Wschodzie – atakowani telewizyjnymi i prasowymi newsami o palestyńskich terrorystach i zabitych w Intifadzie dzieciakach, nie jesteśmy w stanie poskładać tego wszystkiego w całość tak, aby przynajmniej w zarysie orientować się dlaczego i kto – ale także dlatego, aby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, jakiego przynosi krytyczne myślenie zakorzenione głęboko w oświeceniowym humanizmie, co może być zbawienne, jeśli weźmiemy pod uwagę zalew wszelkich obskurantyzmów.

Izrael Shahak urodził się 28 kwietnia 1933 roku w Warszawie. Lata młodości spędza, choć słowo to ze względu na swoje znaczeniowe konotacje z beztroską nie wydaje się tutaj być najlepsze, w warszawskim getcie, później w obozie w Poniatowie, gdzie ginie jego ojciec, później jemu i matce udaje się uciec. Ponownie aresztowany trafia do obozu w Bergen-Belsen. W 1945 roku przybywa do Palestyny. Studiuje chemię, służy w izraelskiej armii.

Dwa wydarzenia, jak sam twierdził, zmieniły go. W 1956 roku Nasser ogłosił nacjonalizację Kanału Sueskiego. Anglia, Francja oraz Izrael atakują Egipt. Shahak zaakceptował polityczne i wojskowe powody przedstawione przez Dawia Ben Guriona, dla których rozpoczęto wojnę. Jednak po jego przemówieniu w Knesecie w trzecim dniu wojny, w którym Gurion stwierdził, iż prawdziwym powodem wojny jest „przywrócenie królestwa Dawida i Salomona do jego biblijnych granic”, Shahak stał się jego „zdecydowanym przeciwnikiem”.

Pod koniec lat pięćdziesiątych Shahak był świadkiem wypadku afrykańskiego studenta na ulicy. Poprosiwszy kogoś w okolicy o zatelefonowanie o pomoc usłyszał jedynie, że to dzień Szabasu i nie wolno używać telefonu. Gdy zaoponował stwierdzając, że Talmud pozwala na uczynienie takich wyjątków w sytuacji, gdy zagrożone jest życie, odpowiedź była prosta – tak, jeśli jest to życie Żyda. Sąd rabinacki, do którego odwołał się Shahak, przyznał rację mężczyźnie, który odmówił pomocy, ponadto uznając jego zachowanie za „pobożne”.

Od tych wydarzeń datuje się jego bezkompromisowa krytyka państwa Izrael jako państwa rasistowskiego i judaizmu, przynajmniej w jego ortodoksyjnej wersji, który był dla niego doktryną w swej istocie totalitarną i opartą na nienawiści do nie-Żydów.

W książce “Racism and the State of Israel” pisze:
„Nie jestem oddany państwu Izrael, ani także żadnemu innemu państwu czy organizacji! Jestem przywiązany do moich ideałów. Wierzę, że należy mówić prawdę i robić wszystko to, co jest niezbędne do zapewnienia sprawiedliwości i równości dla wszystkich. Jestem przywiązany do hebrajskiej poezji i hebrajskiego języka, lubię też myśleć o niektórych wartościach naszych starożytnych proroków.

Lecz oddać się państwu? Jestem w stanie sobie wyobrazić, jak Amos czy Izajasz nakłaniani są do kultu królestwa Izraela czy Judei!

Żydzi wierzą i powtarzają to trzy razy dziennie, że muszą oddać się Bogu i tylko jemu:

‘Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej siły swojej’ (Piąta Księga Mojżeszowa, 6, 5)

Niewielu jednak jeszcze w to wierzy. Wydaje mi się, że większość ludzi utraciła swego Boga i zamieniła go na idola, takiego, gdy wielbili złotego cielca i gdy przekazali wszystkie swe złoto, aby sprawić mu posąg. Imię współczesnego idola brzmi Państwo Izrael.”

Nie przysporzyło mu to przyjaciół, ani w Izraelu, ani poza jego granicami. W książce „Partners in Hate” Werner Cohen pisał o Shahaku, że jest on „bez wątpienia najbardziej znanym żydowskim antysemitą na świecie. Ponadto jego specjalność jest zupełnie wyjątkowa, nawet dzisiaj, wśród nieżydowskich antysemitów, zupełnie wyjątkowa od czasu upadku nazistów. Tak jak naziści przed nim Shahak specjalizuje się w zniesławianiu Talmudu. […] Obecnie emerytowany chemik, Shahak podróżuje po świecie przedstawiając tezę, że Żydzi (z rzadkimi wyjątkami – zgadnijcie, któż mógłby to być) są źli. […] Oczywiście Shahak jest aktywnym i entuzjastycznym zwolennikiem najbardziej wojowniczych arabskich terrorystów.”

W swojej książce „Open Secrets, Israeli foreign and nuclear policies” (której tytuł został na polski niefortunnie przetłumaczony jako „Tel Awiw za zamkniętymi drzwiami”) opisywał następujące wydarzenie: „W roku 1974, po otrzymaniu od Holenderskiego Towarzystwa na rzecz Popierania Praw Palestyńczyków zaproszenia do wygłoszenia w Holandii serii wykładów na temat praw człowieka, zostałem zaatakowany przez Amnona Rubinsteina (obecnie ministra w rządzie Rabina z ramienia Merec). Za to, że wygłaszałem swoje poglądy nie wykraczające poza ramy prawa izraelskiego, domagał się, zresztą bezskutecznie, zwolnienia mnie ze stanowiska na Uniwersytecie Hebrajskim. Po napaści Rubinsteina w ciągu dwu miesięcy otrzymałem 1081 listów z wyrazami wrogości wobec mojej osoby. (Później też przychodziły, tylko przestałem je liczyć) Tylko 36 było w języku hebrajskim, 3 po francusku, a pozostałe 1042 po angielsku. Bez mała wszyscy nadawcy listów pisanych po angielsku podali swoje adresy w USA i określili siebie jako Żydów. Całkowicie zignorowali istotę sprawy, ograniczając się tylko do nazwania mnie wrogiem Izraela lub wrogiem Żydów lub też ‘Żydem pałającym nienawiścią do samego siebie’. Poza tym wszyscy twierdzili, że z ‘pewnych źródeł’ wiedzą, iż przeżyłem holocaust i dlatego moja ‘zdrada’ jest szczególnie wstrętna. Niektórzy ubolewali, że nie zostałem zgładzony, natomiast inni wyrazili nieco dziwaczny pogląd, że gdybym to ja został zgładzony, to może ‘jakiś lepszy’ lub ‘bardziej lojalny’ Żyd by przeżył zamiast mnie.” Nie ma nic gorszego, jak nietolerancja ubrana w płaszczyk tolerancji, czy rasizm przebrany w antysemityzm.

Wielu jednak widziało rzecz inaczej. Być może garść cytatów uświadomi nam znaczenie Izraela Shahaka.

Tony Greenstein (The Guardian, 24 lipca 2001) : „Miałem szczęście spotkać Izraela Shahaka na jego wykładzie w Instytucie Relacji Rasowych. Dał nam wszystkim nadzieję, że dzień tych, którzy krzyczą „Śmierć Arabom” ustąpi dniu tym, którzy poszukują pojednania.

Był założycielem Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, opisującego rolę narodu żydowskiego, który, jak przewidział, żyć będzie w dwunarodowym państwie, jako „światło wśród narodów”. Shahak, profesor chemii organicznej przez 25 lat, był jednym z niewielu świateł w morzu ciemności.

Zbyt często historia narodu żydowskiego i dziedzictwo antysemityzmu służyła jako usprawiedliwienie prześladowań Palestyńczyków. Syjonizm, jedyna tradycja polityczna w żydowskiej diasporze, która nigdy nie walczyła z antysemityzmem, ponieważ zaakceptowała antysemicką przesłankę mówiącą, że Żydzi są obcy wśród innych narodów, starał się przedstawić Palestyńczyków i ich przywódców jako nowych nazistów. Shahak był jednym z tych, którzy nie zgodzili się na taką demonizację. Shahak był rzadkim stworzeniem w dzisiejszym Izraelu, liberałem i humanistą, który wierzył, że ani religia, ani kolor skóry czy narodowość nie powinna mieć znaczenia w odniesieniu do obywatelskich i politycznych praw i obowiązków. Obywatelstwo nie powinno zależeć od religii, w jakiej się urodziliśmy.

Był samotną i odważną postacią prowadzącą kampanię przeciwko apartheidowi i rasowej dyskryminacji, które charakteryzowały izraelskie podejście zarówno do swoich arabskich obywateli, jak i do Palestyńczyków, którzy później zostali podbici. Dokonał pionierskiej pracy identyfikując 250 zniszczonych wiosek palestyńskich, które systematycznie równano z ziemią podczas wojny w 1948 roku, aby pozbyć się wszelkich znaków niezależnej egzystencji palestyńskiej.

Zbyt często lekcją wyniesioną z Holocaustu było przekonanie, że Żydzi mają prawo traktować innych tak, jak byli traktowani. Shahak, który dzieciństwo spędził jako więzień Belsen-Bergen doszedł do przeciwnej konkluzji – przede wszystkim to Żydzi powinni zrozumieć jakim złem i błędem jest rasizm. Miast rozpamiętywać swe cierpienia, tak jak czyni dzisiejszy syjonizm, poprawiał tych, którzy manipulowali przeszłością, aby zniszczyć teraźniejszość. Nie dla niego były nieskończone żądania reparacji i odszkodowań od Niemców, podczas gdy odmawia się nawet najbardziej elementarnego prawa do odszkodowania Palestyńczykom.”

Edward Said: „Jako ktoś, kto mówi i pisze o Palestynie, nie mógłbym zrobić tego, co zrobiłem, gdyby nie pisma Shahaka i oczywiście jego przykład kogoś zaangażowanego w poszukiwanie prawdy, wiedzy i sprawiedliwości. Jestem mu ogromnie wdzięczny.”

Ellen Cantarow: „Jako prawdziwy przyjaciel Palestyny nie tylko potępiał politykę swojego kraju przeciwko niej, lecz także korupcję OWP i niesprawiedliwości w palestyńskiej wspólnocie (na przykład „honorowe morderstwa” na kobietach dokonywane przez męskich członków rodziny). W krajach takich jak Izrael czy RPA ludzie o prawości dr Shahaka, jego odwadze i o rozmachu jego umysłu odróżniają się od tła niesprawiedliwości swoich państw jak błyszczące klejnoty. W sprawiedliwym świecie otrzymałby nagrodę Nobla. Miałam nadzieję się z nim jeszcze raz zobaczyć, piszę to ze łzami w oczach i z ciężkim sercem.”

Christopher Hitchens (The Nation, July 23, 2001): „Nie miał żadnych idoli, ani dogmatów, ani też partyjnych zobowiązań. Jeśli przyznałby się do jakiejś intelektualnej postaci, byłby nią Spinoza. Dla Shahaka wyzwolenie Żydów było aspektem oświecenia i pociągało za sobą wyzwolenie się z życia w getcie i spod klerykalnej kontroli w takim samym stopniu, jak wyzwolenie się ze starożytnego uprzedzenia wobec „gojów”. Jest więc czymś naturalnym, że Żydzi nie powinni frymarczyć zabobonami i rasowymi mitami. Stracili wiele na tolerancji dla takich bzdur. Prawie się nie mówiło o tym, że nie ma dla Żydów żadnej wymówki, która by usprawiedliwiała odmowę przyznania praw człowieka innym.”

Ramzy Baroud (Arabia Online, 15 lipca 2001): „Nic z wyjątkiem śmierci nie mogło zakończyć poszukiwania sprawiedliwości przez Shahaka. Ani jego szwankujące zdrowie, ani nieustanna kampania zniesławień prowadzona przeciwko niemu w Izraelu, Stanach Zjednoczonych czy gdzie indziej.

Wraz ze śmiercią Shahaka to, co było zjawiskiem stało się dziedzictwem. Głębokie dzieło Profesora zawsze będzie świadczyć o prawości palestyńskiej walki, nieludzkości podłej okupacji i głębokim rasizmie syjonistycznego dyskursu.”

Izrael Shahak umarł 2 lipca 2001.

Źródło

Fragment “Żydowskich dziejów i religii” Izraela Shahaka

09/01/2010

Izrael wyszkolił pierwsze kobiety snajperów

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 17:38

Środa, 2 grudnia 2009

Armia izraelska wyszkoliła pierwszą grupę kobiet w charakterze strzelców wyborowych – poinformowała w środę izraelska rzeczniczka wojskowa, potwierdzając wcześniejsze doniesienia dziennika “Maariw” na ten temat.

Według gazety, na 16 uczestników zakończonego przed około dwoma tygodniami kursu snajperskiego 13 było kobietami. Program szkolenia obejmował między innymi przebywanie całą noc w zasadzce w pozycji leżącej i umiejętność trafienia pierwszym strzałem celu znajdującego się w odległości kilometra.

Specjalność strzelca wyborowego była dotąd jedną z niewielu niedostępnych dla kobiet, odbywających dwuletnią obowiązkową służbę w armii izraelskiej.

Źródło

05/01/2010

“Po wyjęciu oczu, powieki zalepialiśmy klejem”

Filed under: Uncategorized — Wolna Palestyna @ 21:11

Rogówka od zmarłego. Nerka od ciężko rannego. Organ pobrać, a ciało zaszyć tak, by rodzina nie poznała. Takie polecenia w latach 90. słyszeli pracownicy największego izraelskiego zakładu medycyny sądowej Abu Kabir. Dawcami, wbrew woli bliskich, byli często wrogowie – Palestyńczycy.

Przez 16 lat za tymi praktykami stał urodzony w Polsce Izraelczyk Jehuda Hiss. To on kierował Abu Kabir.

W 2000 roku Hiss udzielił poufnego wywiadu czołowej antropolog Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley Nancy Scheper-Hughes, która od lat tropi handlarzy organami. Autorka udostępniła fragmenty tej rozmowy dopiero teraz, po 10 latach, zachęcona licznymi publikacjami i obszernym dziennikarskim śledztwem w Szwecji.

W wywiadzie Hiss przyznał się do nielegalnego usunięcia części ciała ze 125 zwłok. – By uzyskać rogówkę, wycinaliśmy całe oko, pobieraliśmy też skórę, zastawki serca. Po wyjęciu oczu, powieki zaklejaliśmy, by nikt nie mógł ich rozchylić i się zorientować – przyznał.

Bez zgody

Narządy pobierane były bez zgody rodzin ofiar. Ich dramat opisał już pół roku temu na łamach szwedzkiego Aftonbladet Donald Bostrom. Wtedy Izrael oskarżono o celowe zabijanie Palestyńczyków dla organów. – W 1992 roku zginęło 133 Palestyńczyków z rąk Izraelczyków, 52 z nich zostało zabranych do szpitali na autopsję, nikt nie wie po co – było to wbrew woli rodzin, a przyczyna śmierci była znana – podkreślał Bostrom.

Haim Buzaglo, Palestyńczyk, którego syn był ofiarą procederu tak relacjonuje zdarzenia sprzed kilkunastu lat: – Kiedy otworzyli trumnę było widać, że coś mu zrobili, że coś na nim ćwiczyli, miał pociętą czaszkę, wyjęli mu oczy. Moja żona pytała – co mu zrobili? – mówi. I dodaje: – A my przecież nie chcieliśmy autopsji!

Na publikacje Bostroma w Izraelu zareagowano oburzeniem, stosunki dyplomatyczne ze Szwecją stały się lodowate. Ale teraz po upublicznieniu taśm Jehudy Hissa, Izraelczycy przyznają: tak, byli zabici, którym wycinano organy. Tak, zdarzało się, że byli to nasi wrogowie Palestyńczycy. Ale – nikt nikogo celowo nie zabijał!

Symbol

W sprawie jest jeszcze drugi wymiar: nerka, serce, oko, skóra czy kość palestyńskiego zamachowca miały ratować życie izraelskiego żołnierza. – Chodzi o tę symbolikę – branie skóry osoby z populacji uznanej za wroga na potrzeby wojska? Właśnie ze względu na ciężar tego symbolu, to musi być dogłębnie przemyślane – podkreśla Nancy Scheper-Hughes.

Jehuda Hiss otrzymał reprymendę, ale dalej pracuje w tym samym szpitalu. Po ujawnieniu taśm sprzed 10 lat, całej rozmowy się wyparł.

Źródło

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 30 other followers